Kanonierzy.com na Wembley - relacja z półfinału

Kanonierzy.com na Wembley - relacja z półfinału 27.04.2017, 18:56, Mateusz Michalowski 5 komentarzy Legendarny stadion, który dla Anglików ma ogromne znaczenie. „Home of Football”, bo tak nazywany jest na Wyspach. 90-tysięczny gigant, który poza reprezentacją Anglii gości także finały krajowych pucharów oraz baraży o grę w wyższych ligach. Atrakcja dla przyjezdnych, przekleństwo dla lokalnych mieszkańców. Wembley, stadion, na którym każdy angielski kibic chciałby się znaleźć ze swoją drużyną na przełomie kwietnia i maja. Celem jest Puchar Anglii, czyli najstarsze rozgrywki klubowe na świecie. Tegoroczne półfinały zapowiadały się wyjątkowo emocjonująco, więc zainteresowanych z pewnością było więcej. Choć bilety na półfinały wyprzedały się w kilka dni, udało mi się dostać wejściówkę na niedzielne spotkanie.


Na spotkania pucharowe rozgrywane na Wembley każdy z klubów dostaje 32,5 tys. miejsc. W przypadku trzech tegorocznych półfinalistów wyprzedaż swojej puli było kwestią czasu. Nietrudno się domyśleć, który klub swoich biletów nie sprzedał w całości. Manchester City w trakcie meczu zostawił 2 tys. pustych krzesełek. To przykre, w dodatku jeśli spojrzymy na fanów Coventry City, którzy parę tygodni temu, podczas finału Checkatrade Trophy, stawili się w tym samym miejscu w liczbie 43 tys. widzów.


Słynne Olimpic Way, czyli droga prowadząca od stacji metra Wembley Park do samego stadionu, jest zatłoczone na kilka godzin przed meczem. Na tym popularnym odcinku nie brakuje stoisk ze śmieciowym jedzeniem oraz okolicznościowymi pamiątkami. Stewardzi sprzedają programy meczowe, a policja na koniach pilnuje porządku. Tłum oczywiście nie zmierzał bezpośrednio na stadion. Kibice dwóch drużyn gromadzili się w okolicznych pubach w całej okolicy. Jak co mecz okoliczne władze podzieliły dzielnicę, niemal w pół na strefy dla fanów obydwu drużyn. I tak sympatycy Kanonierów zajęli bary na zachód od stadionu, a Obywatelom dane było wprawiać się w meczowy nastrój po przeciwnej stronie Wembley.


Pub, który był najbardziej oblegany przez fanów Arsenalu, znajduje się tuż za ich sektorem. Crystal, bo tak to miejsce się nazywa, raczej przypomina sale do imprez okolicznościowych. Tego dnia pełnił odmienną funkcję. Za opłatą 10 funtów, można było zobaczyć występ zespołu Arsenal Away Boyz, którzy przy okazji dużych spotkań grają piosenki na temat drużyny z północnego Londynu. W ten sposób kilka tysięcy ludzi w piwnym nastroju, bawiło się do utworów na ogół znanych, jednak ze zmienionymi słowami na rzecz Arsenalu. Chociaż z pozoru, piosenki brzmią dość komicznie, tłum chętnie śpiewa oraz tańczy w rytm takich melodii. Zainteresowanych zachęcam do odsłuchania piosenek kapeli, które można znaleźć na Youtubie oraz ich profilu na Soundcloudzie. Biesiada trwała w najlepsze, coraz to bardziej pijani kibice śmielej okazują przywiązanie do swojej drużyny. Podłoga klei się od litrów wylanego piwa. Ktoś na schodach do baru kończy burgera najpodlejszej jakości, sprzedawanego tuż za rogiem. Anglia w całej okazałości. Coś pięknego.


Integracja przebiegała bardzo pomyślnie, ale czas pozostały do meczu upływał bardzo szybko. Fani zaczęli opuszczać pub na 20 min. do rozpoczęcia meczu. Spóźnianie się na pierwszy gwizdek sędziego brytyjscy fani moją zakorzenione w swej kulturze. Jednak w przypadku Wembley, o wiele trudniej jest nie zdążyć na początek zawodów. W przeciwieństwie do The Emirates, na arenę niedzielnych zmagań prowadzi o wiele więcej dróg. Ciężko tutaj o kilometrowe kolejki do wejścia na obiekt. Składa się na to o wiele większa liczba bramek oraz szeroka promenada wokół stadionu. Tutaj organizacja zdaje egzamin jak żaden inny piłkarski stadion w Anglii.


Arsenal staje przed szansą stania się najbardziej utytułowanym klubem w historii rozgrywek, a Arsene Wenger najbardziej utytułowanym menedżerem. Biorąc pod uwagę obecne wyniki oraz atmosferę wokół klubu, kibice bardzo pragną odbić się od dna i zdobyć prestiżowe trofeum. Ta niepewność oraz pragnienie stawały się coraz bardziej wyczuwalne z minuty na minutę. Wspólne wejście po schodach stadionu, aby dostać się na zatłoczony korytarz wewnątrz trybun. Tutaj na szybko można wypić ostatnie przedmeczowe piwko, zjeść tradycyjne ciastko, czy postawić kupon w małych bukmacherskich salonikach. Impreza trwa w najlepsze, choć oficjalnie wcale się nie zaczęła.


Wreszcie oczom ukazują się trybuny stadionu. Wyraźna strefa buforowa oddzielająca niebieskie morze przybyszów z Manchesteru od czerwonego tłumu z Londynu. Obydwa klubu pokusiły się o niewielkie akcenty oprawy kibicowskiej. Kibice Arsenalu wyposażeni zostali w flagi czerwone i białe, aby na wyjście piłkarzy tworzyć dwukolorową „ścianę”. Dopingujący ,,The Citizens” przygotowane mieli kawałki odblaskowych folii, w kolorach białym i niebieskim. Doping wręcz niespotykany na meczach domowych. Obydwie strony śpiewami podgrzewają atmosferę półfinału.

W pierwszej połowie piłkarze nie dali powodów do zadowolenia żadnej ze stron. Na twarzach ludzi wyraźne skupienie, niepewność oraz stres. Mimo tego doping cały czas na bardzo dobrym poziomie. To niewątpliwie zaskakujące zjawisko na angielskich boiskach. Zapewne duża w tym zasługa sposobu dystrybucji biletów. Na spotkania wyjazdowe, dostęp do biletów mają w pierwszej kolejności karneciarze oraz „memberzy” z pewnym rekordem zaliczonych meczów u siebie. Futbolowi turyści nie mieli szans na zdobycie wejściówki na takie spotkanie, podczas gdy na mecze domowe znacznie większa rzesza osób ma dostęp zakupu.

Bramka City nie uśpiła sektorów Kanonierów. Złość po stracie bramki, prawdopodobieństwo kolejnej kompromitacji w tym sezonie, wyraźnie wzmocniło okrzyki zachęcające do walki piłkarzy Arsene’a Wengera. Po trafieniu Monreala, czerwona cześć Wembley wybuchła w ekstazie radości. Przypadkowi ludzie wskakujący na siebie, uściski, tańce oraz wiara, że ten mecz zaczyna się od nowa. Ciężko oddać słowami ten szał. Całe sektory robiące „Poznań” na złość sympatykom Manchesteru City, dawały do zrozumienia, że nie ma innej opcji dla Arsenalu, niż zwycięstwo w tym meczu.

Dogrywka oznaczała stres przez dodatkowe 30 minut. Gra nie układała się na wyraźną korzyść żadnej ze stron. Bramka Alexisa Sancheza była czymś pożądanym, ale zaskakującym, ponieważ głosy kibiców na trybunach wyraźnie typowały konkurs jedenastek. Radość po raz drugi, szaleństwo niemal identyczne. Świętowanie było krótkie, ponieważ zamieniło się w ogromną wojnę nerwów. Oczekiwanie do końcowego gwizdka i szansa na przejście do historii FA Cup, budowały ogromne napięcie. Wreszcie można było zobaczyć kibiców nie wychodzących przed końcem meczu. Wielkie podziękowania dla tych męczenników, co raz postawili dobro klubu nad wcześniejszym powrotem do domu. Dzień cudów w angielskim futbolu.


Końcowy wynik każdy zna. Arsenal po raz 20. zagra w finale Pucharu Anglii. Szczęśliwi kibice zostali na trybunach, aby podziękować piłkarzom za walkę. Ogromne kolejki do metra zaczną ich obchodzić dopiero za kilkanaście minut, co było niespotykanie miłą odmianą. Kiedy nadszedł czas opuszczenia stadionu, tłum zagęszczał się w okolicach drogi do stacji Wembley Park. Kto ceni sobie komfort i wygodę podróży mógł przeczekać ten szturm na transport publiczny. Na przykład oglądając rozmowy dla najbardziej rozpoznawalnej telewizji kibicowskiej w kraju – ArsenalFanTV, dostępnej na Youtubie. Założyciel kanału – Robbie, swoją reputacją w środowisku przyciąga coraz większe grono gapiów wokół swojej kamery. Wykonuje on kawał świetnej roboty i chwała mu za to.


Po takim meczu jedni wracają do domów, inni znowu do pubów. Kanonierzy mieli swój powód do świętowania. Dzielnica Wembley ucichła absolutnie dopiero po zmroku. W końcu niedziela zmusza do wcześniejszych powrotów, mając na uwadze poniedziałkowe wyjście do pracy. Finał FA Cup już za miesiąc. W tym samym miejscu odbędą się derby Londynu. Chelsea podejmie Arsenal. Bilety zapewne wyprzedadzą się w ciągu kilku godzin, okolica zapełni się kibicami, piwo będzie dostępne tylko w barach (supermarkety mają zakaz sprzedaży alkoholu na dzielnicy w dniu meczowym), a jedna z drużyn pojedzie do swojej dzielnicy z pustymi rękoma. W przypadku takiego meczu zapewne sektory buforowe będą większe, a strefy kibica oddalone dalej od siebie. Federacja Angielska już potwierdziła, że na finałowe starcie kluby otrzymają 28 tys. miejsc na trybunach za bramkami. O 4 tys. mniej niż w przypadku półfinałów. Niestety zła sława fanów Chelsea robi swoje. Niemniej jednak doświadczenie tak ważnego spotkania, na takim stadionie, jest niezapomnianym przeżyciem. Oczywiście na Wembley można pójść przy okazji meczu Spurs w europejskich pucharach albo obejrzeć kolejną męczarnie Reprezentacji Anglii z Litwą. To jednak nie to samo. Puchar Anglii ma w sobie coś magicznego. Podczas gdy wszyscy żyjemy rozgrywkami ligowymi, raz na jakiś czas jesteśmy wyrwani z tej rzeczywistości. Wtedy każdy z każdym ma szansę, a mecz nabiera rangi święta. Ostatnie święto w tym sezonie 27 maja. Coroczne podsumowanie sezonu, jak zawsze na Wembley.

FA CupWembleySklep z gadżetami Arsenalu autor: Mateusz Michalowski źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
Sztofort komentarzy: 1945 27.04.2017, 18:18

Więcej takich wrzut :) Dzięki za relację

arsenal159 (redaktor) komentarzy: 13963 newsów: 288 27.04.2017, 11:29

Super tekst :)

navy komentarzy: 1241 26.04.2017, 20:31

Bardzo fajnie czytało się tą relację, chwała dla autora tego tekstu.

Marioht komentarzy: 2875 26.04.2017, 18:03

Świetny, konkretny tekst.
Przytoczyłeś kilka ciekawostek o których nie miałem pojęcia.
Bądź co bądź dzień meczowy na Wembley wygląda trochę inaczej niż w Krakowie.

Dzięki!

Szebson komentarzy: 1379 26.04.2017, 17:36

Swietny artykul! Z zaciekawieniem przeczytalem, domyslam sie jakie emocje tam panowaly. Niestety meczu nie moglem obejrzec, ale z tego, co wyczytalem, bylo swientie.

Licze na wiecej takich w przyszlosci. ;)

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Everton - Arsenal 22.10.2017 - godzina 14:30
? : ?
Watford - Arsenal 14.10.2017 - godzina 18:30
0 : 0
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
DrużynaMWRPPkt
1. Manchester City871022
2. Manchester United862020
3. Tottenham Hotspur852117
4. Watford843115
5. Chelsea841313
6. Arsenal841313
7. Burnley834113
8. Liverpool834113
9. Newcastle United832311
10. West Bromwich Albion824210
11. Southampton82339
12. Huddersfield Town82339
13. Swansea City82248
14. Brighton & Hove Albion82248
15. West Ham United82248
16. Everton82248
17. Stoke City82248
18. Leicester City81346
19. AFC Bournemouth81164
20. Crystal Palace81073
ZawodnikBramkiAsysty
Romelu Lukaku71
Sergio Agüero63
Raheem Sterling62
Álvaro Morata62
Gabriel Jesus61
Harry Kane60
Jamie Vardy50
Leroy Sané43
Mohamed Salah41
Alexandre Lacazette40
Sklep piłkarski Arsenal Londyn Nike
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna