Łagodni w pierwszych połowach, zabójczy w drugich

Łagodni w pierwszych połowach, zabójczy w drugich 23.10.2018, 22:46, Michał Liszkowski 15 komentarzy 31. minuta meczu Arsenalu z Leicesterem. Piłka po dośrodkowaniu Bena Chilwella odbija się od stopy Hectora Bellerina i wpada do siatki obok bezradnego Bernda Leno. Z mych ust wydobywa się jęk zawodu, lecz tak naprawdę pozostaję spokojny. Zaskakująco spokojny. Kilkanaście minut później Mesut Özil technicznym strzałem doprowadza do wyrównania. W przerwie spotkania piszę do mojego taty wiadomość o następującej treści:

No i w drugiej do przodu standardowo. Dobrze, że karnego nie gwizdnął.

Cóż, miałem rację. Jednak nie dlatego, że posiadłem nagle magiczne moce wróżbity Macieja. Ten scenariusz oglądaliśmy już w tym sezonie wielokrotnie - podopieczni Unaia Emery'ego w pierwszych połowach spotkań prezentują się zwykle niemrawo i apatycznie. Gdyby mecze Premier League trwały 45 minut, Arsenal zajmowałby obecnie... 15. miejsce w tabeli (0 zwycięstw, 8 remisów, 1 porażka). Tak, dobrze widzicie, Kanonierzy w tym sezonie jeszcze ani razu nie schodzili do szatni prowadząc! Po zmianie stron zmieniają się jednak nie do poznania. Są jak wygłodniałe lwy, które rzucają się do gardła swej ofiary i nie dają jej najmniejszych szans przeżycie. Dokładnie tak samo było wczorajszego wieczora, gdy w ich szczękach znalazła się ruda sierść i puszysta kita sensacyjnego mistrza Anglii sprzed kilku lat. Spróbujmy przeanalizować, co stoi za tą niesamowitą przemianą drapieżników z północnego Londynu.

Po pierwsze, świetne przygotowanie fizyczne. W trakcie okresu przygotowawczego sporo czytaliśmy o morderczych treningach hiszpańskiego szkoleniowca. Obecnie możemy zauważyć, że dały one wymierny efekt - Arsenal przoduje w lidze zarówno pod względem przebiegniętego dystansu (średnio 113,5 km/mecz), jak i liczby wykonanych sprintów (120/mecz). Wydaje się, że Kanonierzy lepiej od swoich rywali wytrzymują kondycyjnie trudy spotkań. Dobrze było to widać na przykładzie spotkania z Watfordem. Szerszenie przez długi czas głośno i odważnie pobzykiwały sobie nad Emirates Stadium, ale w końcówce meczu opadły z sił i otrzymały dwa zabójcze ciosy.

Po drugie, silna ławka. Rezerwowi trafiali w tym sezonie do siatki aż sześciokrotnie - żaden inny zespół nie może pochwalić się pod tym względem lepszym wynikiem. W spotkaniu z Leicesterem Unai Emery w każdym momencie mógł puścić do boju Aarona Ramseya, Danny'ego Welbecka, Pierre-Emericka Aubameyanga czy Matteo Guendouziego - graczy, którzy bez uszczerbku na jakości mogliby występować od pierwszej minuty. Z resztą duet wymieniony na końcu walnie przyczynił się do tego, że po ostatnim gwizdku sędziego na tablicy świetlnej widniał taki, a nie inny wynik.

Bardzo istotną rolę odgrywa też umiejętna rotacja. Zaledwie trzech zawodników rozpoczęło wszystkie 9 ligowych spotkań od pierwszej minuty (Granit Xhaka, Shkodran Mustafi i Hector Bellerin). Dzięki temu piłkarze są wypoczęci, a lista kontuzjowanych graczy nie jest przesadnie długa. Z kolei mecze w ramach Ligi Europy pozwalają zachować rytm meczowy zmiennikom.

Na koniec chyba najważniejsze - odwaga i szybkie reakcje Emery'ego. Hiszpan nie jest typem szkoleniowca, który czeka ze zmianami do 70. minuty - w kilku spotkaniach jeszcze przed rozpoczęciem drugiej części spotkania decydował się na wpuszczenie świeżej krwi na murawę. Przez cały mecz żyje przy linii bocznej i analizuje wszystkie boiskowe wydarzenia. Ponadto często zdarza mu się zaskoczyć kibiców niekonwencjonalnymi decyzjami. Tak było choćby wczoraj, gdy zdecydował się przesunąć Granita Xhakę na pozycję lewego obrońcy. Tylko szaleniec lub geniusz mógł wpaść na taki pomysł - ryzyko się opłaciło, a Szwajcar w nowej roli spisał się bez zarzutu.

Oczywiście, można się zastanawiać nad przyczynami niemocy w początkowej fazie spotkania. Czy mocniejsza drużyna będzie potrafiła ją bezlitośnie wykorzystać? Ciężko jednak o niepokój, gdy twój ukochany zespół wygrał właśnie dziesiąty mecz z rzędu. W końcu prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym jak kończą, a nie jak zaczynają.

Unai Emery autor: Michał Liszkowski źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
Tokalau81 komentarzy: 2525.10.2018, 22:59

@fabregas1987: I Torreira za Guendouziego z Newcastle

Tokalau81 komentarzy: 2525.10.2018, 22:57

@fabregas1987: Laca wszedł za Iwobiego z WHU w 45

kuzguwu komentarzy: 64325.10.2018, 15:24

"Dokładnie tak samo było wczorajszego wieczora, gdy w ich szczękach znalazła się ruda sierść i puszysta kita sensacyjnego mistrza Anglii sprzed kilku lat." Świetny fragment ;)

fabregas1987 komentarzy: 1887624.10.2018, 23:15

"w kilku spotkaniach już przed przerwą decydował się na wpuszczenie świeżej krwi na murawę."

kiedy Emery robił zmianę przed przerwą?

Forever_gunner komentarzy: 232024.10.2018, 13:15

Te nasze pierwsze połowy nie wyglądają najlepiej, ale teraz przynajmniej siadam na drugą połowę z jakimś spokojem, że nasi się obudzą i dadzą popalić przeciwnikowi. Dziwne jest to uczucie i zupełnie inne od tego do czego przyzwyczaił nas Wenger, kiedy po remisie w pierwszej połowie często ledwo strzelaliśmy tę jedną bramkę na zwycięstwo, a gdy schodziliśmy do szatni jako przegrani to już rzadko się podnosiliśmy.

Ech0z komentarzy: 70624.10.2018, 12:03

no i duzy plus ze Elneny nie zaczyna co drugiego meczu jako filar lini pomocy

krzykus1990 komentarzy: 278424.10.2018, 09:00

No właśnie co ta strategia przyniesie w meczu z Liverpoolem który w tym sezonie stracił tylko 3 gole. Jeśli przynajmniej zremisują to nikt nie będzie mówił że jak zwykle przegrywamy z mocnymi zespołami.

Adi17 komentarzy: 71424.10.2018, 08:49

"Na koniec chyba najważniejsze - odwaga i szybkie reakcje Emery'ego. Hiszpan nie jest typem szkoleniowca, który czeka ze zmianami do 70. minuty - w kilku spotkaniach już przed przerwą decydował się na wpuszczenie świeżej krwi na murawę."

Ważna sprawa. U Wengera bardzo często czekaliśmy długo ze zmianami i czasami były to zmiany z kosmosu.

rafal1709 komentarzy: 18224.10.2018, 00:01

Mecz z Liverpoolem wyjaśni nasze położenie

IAlwaysTrust komentarzy: 131623.10.2018, 23:52

przeciez Lichy nie był kontuzjowany, teoretycznie mógł grać, a jednak zszedł, bo przeciwnik z tamtej strony nie był jakoś nader agresywny

Elastico07 komentarzy: 510623.10.2018, 23:35

"Z mych ust wydobywa się jęk zawodu, lecz tak naprawdę pozostaję spokojny. Zaskakująco spokojny.""
Dokładnie to samo uczucie wczoraj mi towarzyszyło.

Papaciok komentarzy: 337823.10.2018, 23:08

Plus jest taki że grajac z silniejsza druzyna nawet przegrywajac w pierwszej polowie wychodzimy na druga z przekonaniem ze teraz to tylko kwestia czasu az odwrócimy losy spotkania
nie ma poddawania sie
gramy do konca
Emery in

schnor25 komentarzy: 1520823.10.2018, 23:00

Z tym Xhaką to nie szalejmy. Nie miał kto wejść w miejsce Lichego, więc też łatałbym dziurę na lewej stronie bardziej Granitem, aniżeli Lucasem czy Matteo.

evac komentarzy: 33723.10.2018, 22:58

nie rozumiem tytułu.

evac komentarzy: 33723.10.2018, 22:57

...

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Bournemouth - Arsenal 25.11.2018 - godzina 14:30
? : ?
Arsenal - Wolves 11.11.2018 - godzina 17:30
1 : 1
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
DrużynaMWRPPkt
1. Man City12102032
2. Liverpool1293030
3. Chelsea1284028
4. Tottenham1290327
5. Arsenal1273224
6. Bournemouth1262420
7. Watford1262420
8. Man United1262420
9. Everton1254319
10. Leicester1252517
11. Wolves1244416
12. Brighton1242614
13. West Ham1233612
14. Newcastle122379
15. Burnley122379
16. Crystal Palace122288
17. Southampton121568
18. Cardiff122288
19. Huddersfield Town121477
20. Fulham121295
ZawodnikBramkiAsysty
Sergio Agüero84
Eden Hazard74
Pierre-Emerick Aubameyang71
Raheem Sterling65
Callum Wilson64
Mohamed Salah63
Harry Kane61
Anthony Martial60
Richarlison60
Glenn Murray60
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
8.12
Gracz listopada wybór redaktorów Lucas Torreira
Lucas Torreira
8.2
Gracz listopada wybór użytkowników Lucas Torreira
Lucas Torreira
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna