Prześwietlenie: 9. kolejka Premiership

Prześwietlenie: 9. kolejka Premiership 07.10.2007, 23:34, Mateusz Kolebuk 9 komentarzy

Prezentujemy Wam dzisiaj 'pilot' nowej serii tekstów publicystycznych zatytułowanej "Prześwietlenie, czyli nocne dywagacje redaktorów". Dzisiejszym tematem były po prostu spotkania 9. kolejki Premiership, a w nocnych "dywagacjach" wzięli udział Filip Duszyński i Mateusz Kolebuk, czyli znani Wam i powszechnie lubiani redaktorzy.

Jeżeli taka forma spodoba się czytelnikom, nie zaprzeczamy, że pojawi się więcej tego typu luźniejszych przemyśleń. Zapraszam do lektury!

Drogi Filipie,

Za nami dziewiąta kolejka rozgrywek Premier League. Można powiedzieć, że jak przystało na najlepszą ligę piłkarską na świecie i tym razem nie obyło się bez emocji. Spośród wszystkich 10 spotkań nas, kibiców Arsenalu interesowało przede wszystkim jedno, a mianowicie spotkanie Arsenalu z Sunderlandem.

W niedzielne popołudnie 'The Black Cats' napędzili 'Kanonierom' porządnego stracha, jednak zaskoczeniem to dla mnie nie było, gdyż Sunderland sprawił podobne problemy Manchesterowi United, który zdołał wymęczyć zwycięstwo z beniaminkiem tegorocznych rozgrywek (padło wówczas trochę mniej bramek, bo 'Diabły' wygrały 1:0). 'Czarne Koty' były natomiast koszmarem drużyny Tottenhamu, która już w meczu inaugurującym ten sezon zanotowała pierwszą porażkę, właśnie z Sunderlandem.

Siłowa gra gości oraz zmęczenie gospodarzy spowodowane wtorkowym spotkaniem ze Steauą Bukareszt w ramach grupowych rozgrywek Ligi Mistrzów, zapewniły nam potężną dawkę emocji i dopiero w 80. minucie spotkania mogliśmy odetchnąć z ulgą, gdy gola na wagę zwycięstwa zdobył niezawodny Robin Van Persie. Warto dodać, że Holender rozegrał bardzo dobre spotkanie, a jego pierwszy gol z rzutu wolnego w 7. minucie spotkania był na prawdę imponujący. Zmęczony Robin zszedł z boska w 85. minucie, a w jego miejsce pojawił się świętujący dziś 31. urodziny Gilberto Silva. Smutny fakt, że jubilat większość spotkania oglądał z ławki rezerwowych, ale to jest futbol i sentymenty niestety trzeba odłożyć na bok. Reasumując spotkanie było takie, jakie być powinno. Nasycone dużą ilością sytuacji podbramkowych i bramek oraz bardzo emocjonujące. Spójrzmy prawdzie w oczy. Czy satysfakcjonowałoby Ciebie oglądanie i kibicowanie drużyny, która wygrywałaby wszystko bez najmniejszych oporów? Mnie nie, dlatego cieszą mnie takie spotkania i dreszczyk emocji, aczkolwiek nie zamierzam tutaj nawet myśleć o słabszym występie czy spadku formy, bo to nonsens. 'Kanonierzy' zagrali bardzo dobre spotkanie z przeciwnikiem, który także pokazał się z jak najlepszej strony. Chwała im za takie sportowe widowisko; wygrał jednak lepszy.

Podsumowując pozostałe spotkania pozwolę sobie wrócić do sobotnich meczy, w których Manchester United na Old Trafford gościł drużynę Wigan Athletic, a Aston Villa na Villa Park grała z West Ham United. Losy pierwszego spotkania rozstrzygnęły się w drugiej połowie, kiedy to 'Czerwone Diabły' urządziły sobie kanonadę na bramkę Wigan. Rozpoczął w 54. minucie Tevez, a jego śladami poszli Cristiano Ronaldo, który zdobył bramki w 59. i 76. minucie oraz Wayne Rooney, który w 82. minucie przypieczętował zwycięstwo i ustalił wynik na 4:0. Diabły przełamały wreszcie swoją strzelecką niemoc i nawet przez chwile (bo tylko do dnia dzisiejszego) znajdowali się na pierwszym miejscu ligowej tabeli. Nie można jednak zbytnio przesadzać i komplementować Manchesteru, bo nie jest tajemnicą, że Wigan Athletic nigdy mocne nie było. Zwycięstwo jednak całkowicie zasłużone powoduje, że nam, kibicom Arsenalu podnosi się adrenalina i wyścig o pierwsze miejsce w tabeli nabiera coraz to ciekawszych barw.

Aston Villa wygrała z West Ham United podobnie jak Arsenal w 8. kolejce, a mianowicie skromnie, bo tylko 1:0. Spotkanie nie było zbyt emocjonujące, a jedynego gola dla 'The Villans' zdobył w 24. minucie z rzutu wolnego Craig Gardner, który strzelając obił piłką Gabbidona stojącego na jej drodze, co całkowicie zmyliło bramkarza i sprawiło, że 'The Hammers' odniosło trzecią już z rzędu porażkę w lidze. 11. miejsce w ligowej tabeli to chyba nie jest to, co Alana Curbishley wymarzył sobie przed rozpoczęciem sezonu. Freddie Ljungberg też najwyraźniej pomylił się zmieniając klub na nowy, z którym rzekomo miał zdobyć więcej.

W niedzielę oprócz spotkania Arsenalu emocji nie zabrakło także w pozostałych meczach. Słabo grający w tym sezonie Tottenham urwał punkty świetnie spisującemu się Liverpoolowi. Drużyna, która wydaje ponad 70 milionów € na transfery, zamierzająca walczyć o najwyższe miejsca w Premiership remisuje z 'Kogutami' utrzymującymi się w tabeli na miejscach spadkowych? Coś mi tutaj nie pasuje. Tym bardziej, że aż do 90. minuty owego spotkania utrzymywał się wynik 2-1 dla Tottenhamu. Skórę 'The Reds' uratował Fernando Torres, który już w doliczonym czasie gry zdołał dla swojej drużyny wywalczyć 1 punkt. Duży minus dla drużyny Liverpoolu, a ogromny plus dla Robbie'go Keane, który zdobył w tym spotkaniu 2 bramki dla 'Spurs'.

W innym meczu nie zawiódł także świetnie spisujący się Manchester City, który na własnym stadionie pokonał drużynę Middlesbrough 3:1. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył świetnie spisujący się Elano. Honorowego gola na otarcie łez zdobył dla 'Boro' w 89. minucie Hutchinson. Jak widać 'Kanonierom' nie bez przyczyny ciężko grało się z drużyną Erikssona, która z kolejki na kolejkę udowadnia wszystkim, że także będzie się liczyć przy walce o górne pozycje ligowej tabeli. Sam Eriksson powstrzymuje emocje i nie dzieli jeszcze skóry na niedźwiedziu, za co należą mu się słowa uznania. Manchester City zajmuje obecnie 3. pozycję w tabeli Premiership z tylko 1 punktem straty do drugiego Manchesteru United.

W pozostałych spotkaniach Newcastle United pokonało Everton 3:2, a zwycięską bramkę dla 'Srok' zdobył w 90. minucie niezastąpiony Michael Owen. Mimo bardzo nierównej gry na początku tego sezonu 'Srok' nie należy jeszcze całkowicie przekreślać, bo nowa drużyna Sama Allardyce zdecydowanie potrzebuje ogrania, a gdy już się ograją, mogą sporo namieszać w szykach innych drużyn.

Na Reebok Stadium Chelsea pokonała Bolton Wanderers skromnie, bo 1:0. Strzelcem jedynej bramki okazał się Salomon Kalou. Tak skromna wygrana z przedostatnią drużyną w tabeli nie wróży nic dobrego dla drużyny Avrama Granta, ale oczywiście nie będę przesądzał i powstrzymam się od jakichkolwiek wniosków, na które jest zdecydowanie za wcześnie.

Drużyna Blackburn Rovers zwyciężyła z beniaminkiem z Birmingham 2:1 utrzymując tym samym kontakt z czołowymi drużynami w tabeli i zajmując 6. lokatę. Reading rozegrało zdecydowanie słabe spotkanie pokonując Derby tylko 1:0. Wydawało mi się, że drużynę, która urwała punkty Manchesterowi United stać na coś więcej, jednak najwyraźniej poprzednia porażka z Portsmouth aż 4:7 musiała mocno ich podłamać. Z kolei Portsmouth wygrało na wyjeździe z drużyną Fulham 2:0 i zajmuje obecnie 5. miejsce w tabeli Premier League.

Drogi Mateuszu,

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że już za dwa tygodnie wybory, które mają odmienić oblicze naszego kraju. Czy więc naprawdę uważasz, że nasze korespondencje są w ich kontekście czegokolwiek warte? By jednak nie psuć Twojego godnego podziwu zapału, mogę z Tobą podyskutować, nawet na temat tak błahy jak Premiership, wszak mamy niedzielę, dzień wolny, jakby nie patrzeć.

Dzisiejsze spotkanie Kanonierów z Sunderlandem faktycznie było niezwykle emocjonujące. Dreszczyk emocji wynikał jednak nie z faktu, że beniaminek Premier League zdołał odrobić dwubramkową stratę, ale z tego, że nikt się nie spodziewał, iż Czarne Koty będą w stanie nawiązać jakąkolwiek walkę z tak uznaną marką jak The Gunners. Pytasz mnie, czy satysfakcjonowałoby mnie oglądanie i kibicowanie drużynie, która wygrywałaby wszystko bez oporów. Muszę przyznać, że to bardzo dobre pytanie, a przede wszystkim - na czasie. Ostatnio bowiem właśnie się do tego przyzwyczaiłem, co mnie bardzo niepokoi. O ile w zeszłym sezonie dziękowałbym Bogu za zdobycie trzech punktów po takim spotkaniu jak dzisiaj, o tyle teraz odczuwam lekką gorycz. Wynika to z faktu, że Kanonierzy mnie w tym sezonie zbyt rozpieszczają - nie dość, że pięknie grają, to jeszcze bezwzględnie "mordują" inne teamy swoją skutecznością. Dzisiaj było jednak inaczej i w okolicach 50. minuty pojawiło mi się przed oczyma widmo zeszłego sezonu. Nie muszę Cię chyba przekonywać, że zeszłoroczne rozgrywki pragnę definitywnie wymazać z mej pamięci.

Powodem mojej meczowej traumy było również to, że teraz naprawdę zależy mi na liderowaniu w tabeli... W drugiej połowie sezonu 2006/07 oczywistym było, że Kanonierzy odpadli już z walki o Mistrzostwo. Dlatego też podchodziłem do spotkań z rezerwą, w ich trakcie nie trafiał mnie przysłowiowy szlag. Zachowywałem prawdziwie stoicką postawę, niezależnie w jak głupi sposób traciliśmy kolejną bramkę. Teraz jednak zaliczyliśmy wyśmienity start rozgrywek i myśl, że przez spotkanie z beniaminkiem utracilibyśmy fotel lidera na rzecz odwiecznego rywala, okazała się dla mnie naprawdę szokująca i potworna.

Niemniej jednak zgodzę się z Tobą, że należy pogratulować przeciwnikowi pięknej walki do końca. To ona tworzy futbol i bez niej dyscyplina ta nie miałaby racji bytu. Mimo to sądzę, że moje obawy są w jakimś sensie uzasadnione, bo po trzech chudych latach chyba każdy marzy o powrocie na szczyt.

Wspomniałeś także o spotkaniu Manchesteru United z Wigan Athletic. Rzeczywiście, podopieczni Alexa Fergusona wygrali je w imponującym stylu i można było odnieść wrażenie, że znów zobaczyliśmy stary dobry Manchester z zeszłego sezonu. Zgodzę się z Tobą, że rywal może nie był najwyższych lotów [choć przypomnij sobie pierwszy sezon w wykonaniu Wigan w Premier League - to było naprawdę coś fantastycznego], ale pamiętaj, że takie zwycięstwa budują morale drużyny. Zgadzam się z Twoją tezą, że teraz walka o pierwsze miejsce będzie naprawdę ciekawa, jednak dla zdrowia emocjonalnego kibiców The Gunners, na pewno nie będzie to korzystne.

Warto również zaznaczyć, że obecnie w Premiership sytuacja jest taka, jak dawniej - Arsenal bije się z Manchsterem o najwyższe laury, a reszta teamów to dodatek. Za tymi czasami tęskniłem, na szczęście jednak po raz kolejny sprawdził się topos fortuny - fortuny, której koło, miejmy nadzieję, zatrzyma się wyjątkowo wtedy, kiedy to Arsenal będzie na samym szczycie.

Sprawiłeś mi Mateuszu niemały zawód, pisząc, że Liverpool jest świetnie spisującą się drużyną w tym sezonie. Zupełnie się z tym nie zgodzę, bowiem czy zespół, który wydał krocie na transfery, może zajmować jedynie 4. lokatę? Team z Anfield Road przyzwyczaił nas już do tej 'miejscówki.' Dzisiejsze spotkanie z Tottenhamem jest jedynie potwierdzeniem ich mierności - i nie mówię tu wcale o wyniku, ale o boiskowej postawie. Podopieczni Rafy Beniteza nie grają ani ładnie, ani skutecznie. Tak już jest od wielu sezonów i sądzę, że obecne rozgrywki niczego nie zmienią.

Uważam także, że lekceważenie Tottenhamu tylko dlatego, że znajduje się w strefie spadkowej nie jest rozważne. To naprawdę solidny zespół, i nie jest dla mnie zaskoczeniem, że napędził niemałego stracha przeciętnemu obecnie Liverpoolowi.

Chciałbym się także odnieść do meczu pomiędzy Chelsea a Boltonem na Reebok Stadium. Dzisiejszy wynik po raz kolejny dobitnie świadczy o słabości drużyny Avrama Granta. Dreamteam pełen gwiazd ledwo pokonuje przedostatnią drużynę Premiership? W moim przekonaniu Chelsea musi przejść gigantyczną rewolucję, aby zacząć odnosić takie sukcesy jak kiedyś. I mam spore wątpliwości, czy do takowych będzie w stanie poprowadzić trener Grant...

Poznęcaliśmy się nad drużyną ze Stamford Bridge i z tego wszystkiego zapomnieliśmy o Boltonie. To, co dzieje się obecnie z drużyną z Reebok Stadium, jest prawdziwym horrorem. Przyznam się, że od kilku sezonów panicznie bałem się spotkań z podopiecznymi Sama Allardyce'a. Byli najbrutalniej i najbardziej konsekwentnie grającym teamem, który wiedział zarazem, jak poradzić sobie z Kanonierami. Jednak gdy odszedł Wielki Sam, czar prysł. Zespół gra tragicznie i jest jednym z głównych kandydatów do spadku z Premier League. Już 20. października zmierzymy się z Boltonem i tym razem chyba nie mamy czego się obawiać. Na szczęście.

Swój zwycięski rajd kontynuuje Manchester City, który z przeciętniaka stał się czołową siłą Premiership. Ja jednak podchodzę do tego swoistego "zjawiska" sceptycznie i nie wierzę, by podopieczni Erikssona byli w stanie utrzymać tak doskonałą dyspozycję jeszcze przez długi czas.

Słusznie zauważyłeś, że rozkręca się Newcastle United. Dzisiejszy wynik jest tylko tego potwierdzeniem. Powoli zaczynam skłaniać się ku tezie, że czego dotknie się Sam Allardyce, to natychmiast zamienia się w złoto. Może nie najwyższej próby, ale ciągle niezwykle cenne.

Pozostałe spotkania nie wzbudzały takich emocji i w zasadzie nie mam już czego dopowiadać. Teraz przed nami dwa tygodnie przerwy w rozgrywkach - wykorzystajmy je na odbudowanie swojej odporności psychicznej - walka bowiem dopiero się zaczyna.

Kanonierzy.comPrześwietlenie autor: Mateusz Kolebuk źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
blondi komentarzy: 12608.10.2007, 18:48

"Chelsea musi przejść gigantyczną rewolucję"-no tak odejdzie Lampard,Drogba,Ballack a za nimi jeszcze kilku graczy i tak z świetnej drużyny powstanie przeciętniak.

iAMjustAgirl komentarzy: 66908.10.2007, 18:42

Ciekawie, w formie jak i w treści. Bardzo mi się podobało... Jestem zdecydowanie na tak :)

Guzik29 komentarzy: 112208.10.2007, 17:24

Jak zwykle mocny felieton. Oby tak dalej. W dość nietypowej atmosferze.

Sandie komentarzy: 21408.10.2007, 17:18

świetny pomysł! brawoooo

i tak jak inni czekam na więcej:D

Knolek komentarzy: 266408.10.2007, 16:32

Świetny tekst :D:D:D BRAAWO

CZEKAM NA WIĘCEJ :D

Maris228 komentarzy: 217808.10.2007, 15:40

bardzo dobra robota gratuluje !!!!!!

Kucharz komentarzy: 18408.10.2007, 10:59

Też jestem za, brakowało mi właśnie takiego bardziej szczegółowego podsumowania kolejki. Dobra robota!

misiek_86 komentarzy: 176 newsów: 12508.10.2007, 10:38

Bardzo fajna sprawa chłopaki. W następnej dyskusji ja też chcę wziąć udział :)

madeira55555 komentarzy: 596 newsów: 1507.10.2007, 23:49

Podoba mi się ta forma i mam nadzieję, że na stałe zagości na stronie. Pozdrawiam

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
ZawodnikBramkiAsysty
Mohamed Salah228
Pierre-Emerick Aubameyang225
Sadio Mané221
Sergio Agüero218
Jamie Vardy184
Raheem Sterling1710
Harry Kane174
Eden Hazard1615
Callum Wilson149
Paul Pogba139
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
0
Gracz czerwca wybór redaktorów
7.67
Gracz czerwca wybór użytkowników Eddie Nketiah
Eddie Nketiah
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna