Redakcja Kanonierzy.com: Merci Arsene!

Redakcja Kanonierzy.com: Merci Arsene! 15.05.2018, 16:51, Eryk Szczepański 11 komentarzy Zakończyła się pewna epoka. Arsene Wenger poprowadził wczoraj Arsenal po raz ostatni. Po 22 latach ustępuje, aby klub mógł iść w lepszą stronę. Wszyscy dobrze wiemy, że jego odejście było konieczne, lecz kiedy stało się ono faktem, przenika nas dziwna pustka. W pewnym sensie jest dla nas jak ojciec, którego jednocześnie uwielbiamy i nie znosimy. To dzięki niemu pokochaliśmy ten klub i niezależnie od ostatnich lat, będzie on częścią tej miłości.

Arsene odegrał tak ważną rolę w kanonierskim życiu każdego z nas, że postanowiliśmy nie wykłócać się o to, kto napiszę pożegnalny tekst, a stworzyć jeden wspólny. Poniżej znajdziecie podziękowania od nas, redaktorów, ale przede wszystkim też kibiców.

Wielu chciało, by Wenger finalnie ustąpił miejsca komuś innemu... i dziś tak się stało. Szok, niedowierzanie i przede wszystkim smutek. Nie ma tutaj miejsca na radość, choć obiektywnie patrząc wszyscy mamy w głowie fakt, iż trzeba było postąpić tak już dużo wcześniej.

Francuz to niewątpliwie największa persona w historii całego klubu. Romantyk futbolu, który swoją inteligencją sprawił, że jesteśmy teraz, gdzie jesteśmy. Zaaplikował ofensywny styl gry do naszego klubu, a przez jego osobę wielu pokochało Arsenal. Nie odwrócił się, gdy potrzebowaliśmy jego pomocy, swoim świetnym zmysłem trenerskim sprawił, że pomimo problemów finansowych nadal utrzymywaliśmy się w elicie. Święcił sukcesy i sprawiał, że każdy fan go pokochał i był mu wdzięczny za to, co zrobił.

Potem coś się wypaliło, a samolot o nazwie Arsenal szybował w dół z pilotem, którym był Wenger. Upokorzenia, porażki, a przede wszystkim brak znaczących trofeów w ostatnich latach doprowadziły do tego, że jego persona miała wielu przeciwników.

Dziś nie ma miejsca na wygarnianie temu panu wszystkiego, co najgorsze. Należy mu podziękować za cały wkład dla tego zespołu, bowiem dzięki temu człowiekowi nasz klub jest na takiej pozycji w świecie europejskiego futbolu. Myślisz Wenger, od razu masz w pamięci Arsenal. Masz w pamięci Arsenal, od razu myślisz Wenger. Legenda piłki, niesamowity człowiek i największa osobistość w historii Arsenalu. Kochamy Cię, mistrzu.
Merci, Arsene!


MVTI



W życiu każdego człowieka jest kilka takich osób, które wywierają na nie duży wpływ - rodzice, pierwsza miłość, wyjątkowy nauczyciel czy trener. Arsene Wenger wpłynął na moje postrzeganie piłki nożnej. Gdyby nie on, pewnie nie doceniałbym teraz aż tak widowiskowej gry. Gdyby nie on, pewnie nie tęskniłbym za czasami, kiedy piłkarze nie byli milionerami i grali przede wszystkim dla klubu. Gdyby nie Arsene, pewnie nie spędziłbym ostatnich dwunastu lat na życiu Arsenalem.

Ubiegłe dwa, trzy sezony sprawiły, że pomnik, który postawiono Bossowi przed stadionem, zaczął budzić mieszane emocje. Najpierw do głów kibiców przychodzą myśli świeże, związane z niepowodzeniami ostatnich lat, z kompromitującymi porażkami, słabym stylem gry Kanonierów. Dochodzi się do refleksji, że ustąpienie Wengera powinno nastąpić wcześniej, kiedy w zasadzie jeszcze nikt nie myślał, że Francuz może lada dzień odejść z klubu.

Nie wolno nam jednak zapominać o tym, czego Wenger dokonał nie tylko dla Arsenalu, ale i dla całego piłkarskiego świata. Przybył na Wyspy jako nieznany większemu gronu trener, ale udało mu się zmienić spojrzenie brytyjskich szkoleniowców na prowadzenie drużyn, którzy podpatrując metody Francuza, wprowadzali je w swoich klubach. Zarządził diety dla zawodników, zmienił styl gry na bardziej ofensywny, naciskał na operowanie futbolówką na małej powierzchni, potrafił wyławiać talenty i tworzyć z nich gwiazdy. Do tego wszystkiego dołożył jeszcze kilka pucharów, w tym ten pamiętny za zwycięstwo w Premier League z ekipą The Invincibles. Potem przyszły lata posuchy, kiedy klub zdecydował się na budowę nowego stadionu. Mimo że Arsene miał oferty od największych, zdecydował się pozostać w Arsenalu, przez te wszystkie lata utrzymywał The Gunners w Lidze Mistrzów, a komentatorzy zgodnie twierdzili, że po Barcelonie Guardioli Arsenal to ekipa, która gra najładniejszą dla oka piłkę.

W końcu nadeszły czasy, kiedy Kanonierzy nie byli zmuszeni sprzedawać największych piłkarzy, kiedy trzon drużyny utrzymywał się przez dłuższy okres i wydawało się, że Arsenal w końcu zacznie być realnym pretendentem do tytułu. Wielu mówi, że to był idealny moment na odejście Wengera. Ale ja się zastanawiam, co zrobiłbym na jego miejscu? Tyle lat czekał, aż klub ustabilizuje się finansowo, wreszcie miał w składzie grupę ludzi, którzy się znają i którzy mogą coś osiągnąć, znów zaczął czuć, że może ponownie wnieść w górę znaczące trofeum. Ciężko oprzeć się takiej pokusie, skoro tyle się trzeba było napracować, by dojść do takiego momentu. Niestety Arsenal nie wykorzystał zniżki formy największych rywali i pozwolił Leicesterowi zapisać się w historii futbolu, a od tamtego momentu w zasadzie było już tylko gorzej.

Arsene Wenger jak nikt inny zasługiwał na to, by odejść w chwale. Już wiemy, że mu się to nie uda, co w dużej mierze jest jego winą, ale także piłkarzy, o których - moim zdaniem - często się zapomina przy udzielaniu nagan, a za których często baty zbierał sam Wenger. W tej chwili jednak, kiedy Boss mówi fanom “Do widzenia”, nie powinniśmy wypominać Francuzowi błędów, ale pamiętać o tym, że odchodzi od nas żywa legenda, która zmieniła oblicze piłki nożnej i naszego ukochanego klubu. Odchodzi osoba, z którą każdy utożsamiał Arsenal, wielka osobistość i wyjątkowy człowiek. Arsene, dziękuję za wszystko i mam nadzieję, że drogi Twoje i Arsenalu jeszcze kiedyś się zejdą. Merci


kobza22

20 lat kibicowania Arsenalowi to także 20 lat z Wengerem. Człowiek legenda. Legenda Arsenalu. Niezwyciężony. Merci Arsene

Simpllemann



Nie będę pisał, że oglądałem Arsenal, gdy miałem 2 lata, bo tak nie było. Swoje pierwsze spotkanie, które pamiętam, to mecz w Lidze Mistrzów przeciwko Juventusowi. Później poprosiłem rodzinę o koszulkę z wielkim Thierrym Henrym i tak zaczęła się ta historia.

Pierwsze lata mojego “kibicowania” polegały na wyjazdach do rodziny na weekendy i próbie obejrzenia Arsenalu. Natchnął mnie do tego właśnie pan z koszulki oraz ten, który siedział na ławce i był dyrygentem tej orkiestry.

Minęło wiele lat, a Francuz, mimo przeciwności losu, które spotykały go na każdym kroku, utrzymywał Arsenal w czołówce, zdobył pierwsze trofeum od 10 sezonów, jednak w ostatnich latach mogliśmy dostrzec niewykorzystany potencjał. Większość kibiców nastawiła się na odejście Wengera, krzycząc “Wenger Out”, ale gdy wszyscy dowiedzieliśmy się o tym, iż 68-latek odejdzie z Arsenalu, poczuliśmy się bardzo dziwnie, bo Francuz wydawał się nieodzowną częścią tego klubu. Ujrzenie kogoś innego, a nie skupionego Wengera tuż za linią boczną, będzie naprawdę dziwnym uczuciem. Decyzja mogła zostać podjęta wcześniej, aby mógł odejść w chwale, by wszyscy zapamiętali go, gdy wznosił FA Cup. Wielu sądziło, że wtedy jego odejście będzie postrzegane inaczej, ale mimo nieudanej kampanii 2017/18, jestem dumny z bycia kibicem tego klubu i z tego, że ktoś tak wielki był jego menadżerem przez ponad 20 lat.

Maestro, który wykreował wielu wielkich piłkarzy, widział w nich coś, czego inni nie potrafili dostrzec. Osoba, która zrewolucjonizowała futbol. Pokazała, że może być on widowiskowy, a stwierdzenie “Boring Arsenal” zostało zastąpione przez “Wengerball”.

Miałem nadzieję na to, że obejmie on jakiekolwiek stanowisko w Arsenalu, jednakże po jego oświadczeniu, czekam na mecz przeciwko jego nowej drużynie, aby znów poczuć te emocje, które towarzyszyły mi w ostatnich latach i ponownie zobaczyć go przy linii bocznej. Merci, Professeur Arsene.

Thide

Swoją przygodę z kibicowaniem Kanonierom rozpocząłem od pamiętnego finału Ligi Mistrzów, kiedy to Arsenal mierzył się z Barceloną. Był to jeden z pierwszych albo i pierwszy mecz Arsenalu, który obejrzałem od pierwszej do ostatniej minuty i to wystarczyło, by zacząć uwielbiać tę ekipę. Do tej pory wydawało się, że Arsenal to Arsene Wenger, a Arsene Wenger to Arsenal. Od dzisiaj wszystko w klubie będzie inne. Lepsze czy gorsze? Tego dowiemy się dopiero za jakiś czas, jednak oglądając ostatni mecz Bossa na Emirates, a następnie jego pożegnanie, można było poczuć się jakoś dziwnie i z pewnością nawet niejeden „Wenger OUT” uronił łzę.

Nie będę też tutaj pisał, że w ostatnich latach byłem wielkim fanem wyborów Wengera, czy osiąganych przez drużynę wyników. Chciałem zmian, jak pewnie duża część osób na tej stronie. Nie będę też ukrywał, że gdy dowiedziałem się o decyzji podjętej przez Arsene’a Wengera, to nawet się ucieszyłem, ale szacunek dla Wengera się należy i należeć się będzie zawsze. To on sprawił, że klub stał się potęgą i to jemu klub zawdzięcza bardzo dużo. Może ostatnie lata nie były najlepsze, jednak dzisiaj należy pamiętać i podziękować głównie za te miłe i radosne chwile, których również było niezliczenie wiele.

Arsene Wenger prowadził Arsenal przez 22 lata, czyli tyle samo ile ja żyję na tym świecie, co jest naprawdę niesamowite. Wspaniały człowiek, legenda klubu. Serdeczne podziękowania za wszystko oraz wszystkiego najlepszego na przyszłość, Panie Wenger! Merci Boss!
Arsenal159



W swoim życiu mam niewiele autorytetów. Są to osoby szczególne, które wywarły na mnie jakiś pozytywny wpływ. W świecie sportu taką personą jest Arsene Wenger. Gdy zacząłem jako szczyl kibicować Arsenalowi gdzieś koło 2006 roku liczył się dla mnie wyłącznie Henry. Później nastąpił dłuższy rozbrat z fascynacją piłką nożną i ponowny powrót do kibicowania w 2011 roku. Dojrzalszego i bardziej wnikliwego spojrzenia na futbol. Wtedy odkryłem kto stał za tym wszystkim. Filozofia ofensywnej gry, szybkie wychodzeniu spod pressingu na małej przestrzeni, stawianie na młodzież, romantyczne boje do upadłego jak np. zwycięstwo z Reading 7-5. Wszystkim dyrygował Wenger, wielki innowator angielskiej piłki nożnej. Pamiętam jak wokół mnie inni kłócili się kto jest lepszym menadżerem: Guardiola wówczas trenujący Barcelonę czy Mourinho z Realu Madryt. Wtedy ja się wychylałem i mówiłem: „I tak najlepszy jest Wenger”.

Le Professeur wielokrotnie mówił, aby na wszystko spoglądać z szerszej perspektywy. Jego karierę dzielę na 3 etapy. Pierwszy, gdzie Wenger zmieniał ligę, wygrywał mistrzostwa, był niepokonany w lidze. Drugi, kiedy szkoleniowiec musiał porzucić rolę trenera na rzecz ekonomisty i utrzymać Arsenal w czołówce bez pieniędzy, podczas gdy inne drużyny inwestowały grube miliony na rozbudowę swoich ekip. Trzeci i ostatni etap nastał wraz z kupnem Özila. Rozbuchane nadzieje i spłacony kredyt. Wtedy pojawiło się największe rozgoryczenie Wengerem, ale należy zauważyć, że w ciągu 5 lat, Francuz trzykrotnie wznosił Puchar Anglii.

Kiedy jakieś dzieci się kłócą o to, który z ich idoli jest lepszy, Messi czy Cristiano Ronaldo, to ja z sentymentem myślę o moim bohaterze. Tym, który oddał 22-lata swojego życia na rzecz mojego ukochanego klubu. Tym, który był lojalny mimo wszystko. Tym, który pokazał, że sport to coś więcej niż pieniądze i trofea. To pasja, oddanie i miłość. To Wengerball. Arsene, merci beaucoup!

12Titi14

Próżno szukać w futbolu prawdziwych autorytetów, jednak Arsene Wenger będzie dla mnie z pewnością jednym z nich - idealista oraz romantyk, wierny swoim przekonaniom i wartościom, do bólu szczery, piekielnie inteligentny, darzący takim samym szacunkiem członka zarządu, jak i klubowego kucharza. I jeszcze te pierwsze słowa, które powiedział po meczu z Burnley żegnając się po wspaniałych 22 latach w północnym Londynie... Życzenia szybkiego powrotu do zdrowia skierowane do dawnego rywala zza linii - Sir Aleksa Fergusona. Klasa.

Dzięki Bossie za wszystko, Ty zdefiniowałeś Arsenal i nadałeś mu charakter, dzięki któremu wszyscy jesteśmy kibicami Kanonierów. Już nikt nigdy nie zapyta ‘Arsene Who?’ Merci, Arsene.

Couval

Powiem szczerze, że jestem cholernym hipokrytą. Odejścia Wengera chciałem od czterech lat, ale gdy to się stało, to nie potrafię się cieszyć. Przy jego pożegnaniu, po meczu z Burnley, popłakałem się jak małe dziecko. Pewien etap się skończył. Znam Arsenal i Wengera tylko z TV, a czuję jakby ktoś bardzo mi bliski odszedł. Czuję pustkę, którą ciężko mi będzie zapełnić. Od małego dzieciaka były momenty, w których go kochałem i nienawidziłem. Chcę zapamiętać tylko te pierwsze. Chcę pamiętać tylko radość, która ogarniała go po zdobyciu mistrzostwa w 2004 roku. Chcę pamiętać tę chwilę jak podniósł ręce w geście triumfu po ostatnim gwizdku sędziego w finale FA Cup z Hull. Życzę mu powodzenia w życiu prywatnym i nowej pracy. Arsenal nigdy o Tobie nie zapomni, Arsene. Człowiek, którego nie da się podrobić, człowiek, którego nie da się zastąpić. Dziękuje za pomoc przy stawianiu moich pierwszy kibicowskich kroków z Kanonierami.

One Arsene Wenger, There's only one Arsene Wenger! MerciWenger!

Arsenallord



Przez ostatnie lata nieraz żartowałem, że gdy przyjdzie mi kiedyś obejrzeć mecz Arsenalu z własnymi wnukami, to Wenger nadal będzie siedział na ławce trenerskiej. Jego odejście, choć tak naprawdę oczekiwane już przez wszystkich, wzbudziło wiele różnych, nowych emocji. Nowych, bo dla wielu kibiców, w tym też i dla mnie, zacznie się etap, który będzie dla nas niespotykanym dotąd doświadczeniem. W końcu z Bossem spędziłem całe dotychczasowe życie. Niecały miesiąc po moich narodzinach objął on zespół The Gunnersl, a odchodzi, gdy ja kończę studia. Trochę jakby przygotowywał mnie do dorosłości. Teraz zaczynam doceniać, że dane mi było jeszcze obejrzeć na żywo Arsenal prowadzony przez Wengera, nawet jeśli była to sromotna porażka.

Należy mu się ogromny szacunek za wartości, którymi się kierował w futbolu. Występować na boisku po to, żeby swoją grą uszczęśliwiać wszystkich kibiców. Nie chciałbym oglądać Arsenalu, który zdobywa tytuły poprzez nudną, mało widowiskową grę. Nawet jeśli miałoby to zająć więcej lat, to chciałbym, tak samo jak Wenger, żeby mój klub wygrywał pięknym futbolem. Same słowa nie wyrażą wdzięczności, jaką powinno mu się okazać. O wiele lepiej zrobił to obraz, którego byliśmy świadkami po niedzielnym meczu. Człowiek, który rozegrał najgorszy sezon w całej swojej karierze, był ciepło żegnany przez wypełniony po brzegi stadion, tak jakby wygrał każde możliwe do zgarnięcia trofeum. W taki sposób odchodzić mogą tylko żywe legendy.

Szefie, dziękuję za Twoją klasę w tym zwariowanym świecie futbolu, za wszystkie wspaniałe, pełne emocji momenty, a także za to, że jesteś wzorem profesjonalizmu. To była niezapomniana przygoda.

Kruczekafc4

Nie ma chyba drugiego człowieka na świecie, którego można tak bardzo kochać, a jednocześnie tak bardzo nienawidzić. Stworzył wszystko, co kochamy w tym klubie, a także wszystko, czego w nim nienawidzimy. Bywał arogancki, irytujący, uparty, denerwujący, ale i kochany, cudowny, klasowy i dobry. Dzięki niemu ten klub rozrósł się i przetrwał, ale i przez niego popadł w jeden z największych kryzysów w historii. Serce pragnęłoby, by nie odchodził, a rozum wie, że najwyższy na to czas. Serce płakało oglądając jego pożegnanie na The Emirates, rozum zaś cieszył się. Serce popada w depresję na myśl o przyszłości bez niego, rozum ekscytuje się na mgliste widmo lepszych czasów.

Nie ma wątpliwości, że Arsene powinien ustąpić ze swojego stanowiska. Pewnym jest, że powinien był zrobić to już rok temu, by odejść w chwale, a nie teraz, po najgorszym sezonie za czasów swojej kadencji. Mimo to oglądanie Arsenalu bez Arsene’a będzie okropnie dziwne. Tak, jak gdyby ktoś ukroił z herbu połowę armaty. Bo istotnie Północny Londyn opuszcza żywa cząstka klubu. Kamień węgielny, na którym budował się Arsenal, jaki znaliśmy i kochaliśmy przez ostatnie dwie dekady. Co przyniesie przyszłość? Nie wiadomo. Najważniejsze, by nie zapomnieć o tym facecie. By regularnie wracać do niego myślami, bo po prostu zasłużył na to, by żyć wiecznie w naszych sercach. Jedyne, czego żałuję, to że nie dane mi było go ujrzeć na żywo. Czy to na meczu, czy na ulicy. Merci, Arsene. Merci, Boss.

Marglax



Kiedy się urodziłem, to Arsene Wenger od roku był już menadżerem Arsenalu, więc tak naprawdę jedyny Arsenal, jaki znam, to ten Wengera. W trakcie swojego kibicowskiego życia przeżyłem zarówno chwile wspaniałe, jak i te mniej przyjemne. Niestety w ostatnich latach więcej było tych drugich. Wszyscy dobrze wiemy, że najlepszym momentem na ustąpienie Wengera ze swojego stanowiska było odejście w chwale po zdobyciu Pucharu Anglii w 2014 roku. Francuz postanowił jednak zostać i wierzył w zdobycie mistrzowskiego tytułu w ciągu najbliższych trzech lat. Niestety nie udało się. Chociaż to odejście jest początkowo bolesne, to jest ono jak najbardziej potrzebne, aby klub mógł w końcu ruszyć naprzód.

Jedyne słowo, jakie przychodzi mi na myśl w tym momencie, to “dziękuję”. Dziękuję za “The Invincibles”, dziękuję za trzy mistrzostwa Anglii, dziękuję za 7 Pucharów Anglii, dziękuję za 7 Tarcz Wspólnoty, dziękuję za ukształtowanie wielu znakomitych piłkarzy, dziękuję za wspaniały stadion, dziękuję za poświęcenie 22 lat swojego życia dla tego klubu. Wiem, że robiłeś co w swojej mocy, aby było jak najlepiej. Merci Arsène

ares765

To nie jest zwykła zmiana, to dla Arsenalu rewolucja. Z klubu odchodzi wybitna postać, żywa legenda. Związek Arsenalu z Arsenem Wengera to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ale, niestety, nie każda miłość jest wieczna, a Wenger wpadł w tym uczuciu po uszy i nawet nie zorientował się, że to uczucie już minęło, w szczególności wśród kibiców, u których narastała złość oraz frustracja. Od ogłoszenia jego decyzji zostało już powiedziane o nim wszystko: wizjoner, rewolucjonista, przez długi czas niedościgniony wzór.

Co poczułem, gdy dowiedziałem się o odejściu jedynego menedżera Arsenalu, którego znałem? Wewnętrzne rozdarcie. Czytając komunikat Arsene'a Wengera do moich oczu napłynęły łzy, te szczęścia wymieszane z tymi smutku. W jednej chwili poczułem nostalgię, sentyment. W mgnieniu oka przypomniałem sobie wszystkie piękne chwile, których dostarczyła nam wszystkim persona Arsene'a Wengera. Widać to było również na pierwszym meczu po ogłoszeniu tej decyzji. Transparenty oraz okrzyki "Wenger Out" zostały zastąpione podziękowaniami oraz przyśpiewką "One Arsene Wenger".

To niesamowite jak ludźmi rządzą emocje. W pewnej chwili byliśmy na niego wściekli, a chwilę później znów go kochamy. Ale podejdźmy do sprawy racjonalnie. Takiej decyzji wielu oczekiwało, wielu na nią czekało, ale nie ma w tym niczego złego, bo ta zmiana jest potrzebna, ale ja już czuję pustkę, jaką pozostawia po sobie najwybitniejsza postać związana z Arsenalem. Merci Arsene.

Camillo144



To już jest koniec. Nic nie będzie takie samo. Mój kochany Arsenal traci swojego ojca, a to trochę tak, jak i ja bym go tracił. Był ze mną od zawsze, uczył mnie piłki, na moich oczach zamieniał ją w sztukę. W swoich pierwszych latach w północnym Londynie nie miał sobie równych. Zmienił oblicze nie tylko angielskiego, ale i światowego futbolu. To jego metody przyswajali najlepsi z Fergusonem na czele. Rewolucjonista, wizjoner, architekt. Uczynił Arsenal wielkim. Wychował pokolenia piłkarzy, których obdarzył opieką i miłością. Przy nim stawali się mężczyznami. Tworzył wielkie dzieła – Niepokonanych, Wengerball i Emirates Stadium. Pieniędzy ubywało, zawodnicy odchodzili, a on trwał i dźwigał cały ciężar na swych barkach. Nigdy się nie poddał. Jako jedyny trener na świecie dwa razy odrzucił ofertę z Realu Madryt, odmawiając też PSG, United i Bayernowi. Wszystko w imię miłości.

Niezmiernie cieszę się, że goniąc za marzeniami, poleciałem na mecz i miałem go niemalże na wyciągnięcie ręki, gdy przed pierwszym gwizdkiem pojawił się przy bocznej linii. Chwilę wcześniej idąc Gillespie Road z tysiącami kibiców, utożsamiałem mijane Highbury i wyłaniający się Emirates Stadium właśnie z nim, tak jak robię z każdym arsenalowym wspomnieniem. Będąc tam zaspokoiłem jedną ze swoich największych potrzeb, którą wykreował nie kto inny, jak właśnie Arsene.

Choć przepis na romantyczny futbol dawno się wyczerpał, a Arsene zaczął zostawać mocno z tyłu na tle konkurencji, bałem się dnia jego odejścia. Nie dlatego, że innego Arsenalu nie znam, ale dlatego, że nie chciałem, aby odchodził w atmosferze nienawiści kibiców. Moje obawy na szczęście okazały się bezpodstawne. Ten sam tłum, który żądał jego odejścia, teraz topił się w łzach śpiewając nieprzerwanie „One Arsene Wenger, There’s only one Arsene Wenger”. Ja też płakałem...

To dzięki Tobie pokochałem ten klub i zawsze będziesz częścią tej miłości! Merci Arsene!

erykgunner

ARSENE, DZIEKUJEMY!

Arsene WengerKanonierzy.com autor: Eryk Szczepański źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
kuzguwu komentarzy: 53918.05.2018, 12:56

Po prostu, Merci Arsene.

ProroK komentarzy: 40515.05.2018, 19:02

Glory Arsene Glory !

daniken komentarzy: 234215.05.2018, 15:04

@Gunner18AFC: masz plusa, ja też nie

Btw. SAF odszedł z MU w chwale po wygraniu ligi a papcio też odszedł w sumie w chwale bo udało mu się wygrać na koniec wyjazdowy mecz w 2018 roku ^^

AaronRamsey2001 komentarzy: 22114.05.2018, 22:15

Żegnaj Arsene mam nadzieję że ktoś cię godnie zastąpi.

IanWright komentarzy: 68714.05.2018, 21:18

W 1996 roku miałem 12 lat... Piłką nożną interesowałem się dzięki mojemu ojcu. Skład Arsenalu znałem po części czytając skarb kibica- dodatek do przeglądu sportowego, czy też wydawany raz na sezon przez totalizator sportowy (czy ktoś to jeszcze pamięta???) Gazeta Tempo, tam były wyniki lig zagranicznych, strzelcy, czasem opisy niektórych meczów. Nikt nawet nie wiedział o internecie. Wycinało się czarno-białe zdjęcia z gazet.... eh... Wówczas to w właśnie klub z armatą w logo, (czarno-białym logo, bo innego wtedy nie widziałem) był tym, który przykuł moją uwagę. Wiele mógłbym o tym pisać... Gdy usłyszałem że trenerem Arsenalu został Arsene ktośtam... pomyślałem no jaja ;-) Jaja sobie robią. Pomyślałem że wzięli go za nazwisko ;-) Dla mnie to kawał historii, i wspomnienia. Wspomnienia dzieciństwa i wczesnej młodości... Pomyślcie młodzi kibice Arsenalu, że są ludzie, którzy dzięki WENGEROWI wspomnienia będą mieć na zawsze tak fantastyczne...

bayakus komentarzy: 98114.05.2018, 16:34

My oddychamy tlenem, Wenger oddychał Arsenalem. Bye Bye ;)

Adrian12543 komentarzy: 15205 newsów: 214.05.2018, 14:23

"Wykłócać", a nie "wykłucać" Panowie.

Poza tym zgrzytem fajny tekst.

Dominik11 komentarzy: 1404614.05.2018, 14:20

Ikona Arsenalu i Premier League, mecz z Realem u siebie w 2006 r był pierwszym który oglądałem jeśli chodzi o Arsenal. I tak zostało od tamtej pory jestem kibicem Arsenalu ,Thierry Henry , Viera, Fabregas. Nasri , Wilshere, Ramsey, Song , RVP, Alexis Sanchez, Cazorla itp.

To ich wprowadził na wyższy poziom gry, jeszcze dużo więcej nazwisk można wymienić , ale z jaką gracją poruszali się ci piłkarze szybka wymiana piłki , mnóstwo podać piękne bramki jak Henry v Manu czy Bergkamp - Newcastle.

Nowy stadion piękny może i to była pomyłka, ale co by nie mówić Wenger nas utrzymywał na Topie. Merci Arsene.

Gunner18AFC komentarzy: 107514.05.2018, 14:19

Ja nie będę tęsknił. Do widzenia.

kaljot komentarzy: 34314.05.2018, 14:09

Będziemy tęsknić za tobą ty stary wariacie :):) :(

D_S komentarzy: 60914.05.2018, 13:13

Szapoba i dąperinią Arsene.

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Arsenal - Leicester 22.10.2018 - godzina 21:00
? : ?
Fulham - Arsenal 7.10.2018 - godzina 13:00
1 : 5
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
DrużynaMWRPPkt
1. Man City862020
2. Chelsea862020
3. Liverpool862020
4. Arsenal860218
5. Tottenham860218
6. Bournemouth851216
7. Wolves843115
8. Man United841313
9. Watford841313
10. Leicester840412
11. Everton833212
12. Burnley82248
13. Brighton82248
14. Crystal Palace82157
15. West Ham82157
16. Southampton81255
17. Fulham81255
18. Huddersfield Town80353
19. Newcastle80262
20. Cardiff80262
ZawodnikBramkiAsysty
Eden Hazard73
Sergio Agüero52
Harry Kane51
Glenn Murray50
Aleksandar Mitrovic50
Alexandre Lacazette42
Raheem Sterling42
Marko Arnautovic41
Pierre-Emerick Aubameyang41
Gylfi Sigurdsson41
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
9.13
Gracz października wybór redaktorów Alexandre Lacazette
Alexandre Lacazette
9.05
Gracz października wybór użytkowników Alexandre Lacazette
Alexandre Lacazette
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna