Walijski Książę

Walijski Książę 14.10.2015, 23:33, Jakub Knapik 32 komentarzy Mimo młodego wieku, w swojej karierze sportowej i życiu osobistym doświadczył więcej niż niejeden piłkarz. Już jako nastolatek miał za sobą występy i bramki w Lidze Mistrzów i Premier League, został najmłodszym kapitanem Walii w historii, przeżył koszmarną kontuzję, dwukrotnie zdobył Puchar Anglii i Tarczę Wspólnoty, o finanse nie musi obawiać się do końca życia, a niedawno ożenił się z miłością swojego życia. Jest idolem i autorytetem dla milionów ludzi, z których wielu oddałoby wszystko, by móc się z nim spotkać. Przed Wami: Aaron James Ramsey.

Już jako 8-latek trafił do akademii Cardiff. Został wypatrzony na jednym z turniejów przez skauta The Bluebirds. Miał zostać przez niego przedstawiony jako „chłopak, za którego warto wyłożyć każdą sumę”. To właśnie w zespole z Walii stawiał pierwsze kroki w zawodowej karierze. Zadebiutował w wieku szesnastu lat, a jako siedemnastolatek zdobył swoją pierwszą bramkę w seniorskiej piłce. Powoli, lecz konsekwentnie budował swoją markę. Po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę wielkich klubów po imponującym występie przeciwko Middlesbrough w ćwierćfinale Pucharu Anglii. Równolegle wpadł w orbitę zainteresowań sir Alexa Fergusona i Arsene’a Wengera. Mimo faktu, że od dziecka sympatyzował z Czerwonymi Diabłami, ostatecznie wybrał ofertę Arsenalu, głównie za sprawą Wengera, który bardzo mocno zabiegał o jego podpis. Zaprosił go nawet wraz z rodziną do Szwajcarii, gdzie wspólnie zjedli kolację i porozmawiali o jego przyszłości. Ilu z nas, w wieku siedemnastu lat, mogłoby się pochwalić czymś takim?



- Ramsey to gracz z fantastyczną jak na swój wiek wydolnością, dobrą budową, świetną techniką i umiejętnym czytaniem gry. Jest to inteligentny młodzieniec, obdarzony naturalnymi predyspozycjami, by stać się piłkarzem wielkiego formatu – twierdził Wenger po ogłoszeniu transferu młodego pomocnika.

Chyba wszyscy pamiętają ligowy debiut Walijczyka przeciwko Blackburn i asystę przy trafieniu Adebayora. Spodziewano się, że będzie otrzymywał kolejne szanse, ale tak się nie stało. Umówmy się – źle by to świadczyło o ówczesnej pomocy Arsenalu, gdyby nowoprzybyły nastolatek z miejsca posadził na ławce Rosicky’ego, Nasriego czy utalentowanego Fabregasa. Dostawał jednak konsekwentnie szanse w fazie grupowej Ligi Mistrzów i pucharach krajowych, gdzie pokazywał się z dobrej strony. W sezonie 09/10 mogliśmy go oglądać o wiele częściej – dzięki wysokiej formie i tradycyjnemu „szpitalowi” w szeregach Kanonierów, Ramsey pojawiał się na boisku niemal w każdym spotkaniu. Strzelał, asystował i widać było gołym okiem, że idealnie wkomponował się w styl gry Arsenalu. Do czasu feralnego meczu na Britannia Stadium i starcia z Ryanem Shawcrossem, który odesłał go na przymusowy, dłuższy odpoczynek od gry. Sezon dla Ramseya zakończył się tamtej nocy.

Długa i mozolna rehabilitacja zakończyła się pod koniec 2010 roku. Wenger podjął decyzję o wypożyczeniu Walijczyka do Nottingham Forest, by mógł tam odbudować swoją formę. Nie wszystko szło jednak tak, jak powinno – młody pomocnik nie zachwycał swoją grą, a jego wpływ na grę zespołu był porównywalny do wpływu kierowcy drużynowego autobusu. W związku z tym podjęto decyzję o kolejnym wypożyczeniu Ramseya, tym razem do jego byłego klubu – Cardiff. Tam został obdarzony ogromnym zaufaniem – w każdym spotkaniu, w jakim zagrał, był na boisku od pierwszej do ostatniej minuty. Wyglądał i czuł się coraz pewniej, co zaowocowało bramką przeciwko Leicester. Sezon dokończył już w Londynie, gdzie zdobył jednego, niezwykle ważnego gola na wagę zwycięstwa przeciwko Manchesterowi United, choć jego gra w pozostałych meczach pozostawiała wiele do życzenia. A to był dopiero początek…

Kolejne dwa lata to pasmo niepowodzeń w karierze Ramseya. Zamiast dawać kibicom chwile uniesień i radości, serwował im rozczarowanie i gorycz. Z powodu przerzedzonej kontuzjami kadry Arsenalu (a to nowość!), Walijczyk był rzucany po wszystkich możliwych pozycjach w pomocy i na skrzydłach. Z pewnością nie była to dla niego komfortowa sytuacja. Biorąc pod uwagę szyderstwa i docinki ze strony WŁASNYCH kibiców, którzy przecież powinni go wspierać, mógł się naprawdę załamać. Z każdą stratą, niecelnym podaniem, nieudaną piętką czy zmarnowaną okazją strzelecką grono przeciwników Ramseya się poszerzało. Na listach transferowych kibiców był pierwszym do sprzedania. Niektórzy śmiałkowie w zimowym okienku w 2013 roku byli nawet gotowi go wymienić z dopłatą na Wilfrieda Zahę. Z perspektywy czasu można dostrzec, jak wielkim błędem byłoby pozbycie się Walijczyka. Wtedy jednak niewielu w niego wierzyło. Nazywano go „synem Wengera”, porównywano jego statystyki do zawodników z Championship. Wyśmiewano w mediach na wiele sposobów – chyba wszyscy jeszcze pamiętają słynną „klątwę Ramseya”? Frustracja przechodziła też na jego kolegów z zespołu, którzy nie ukrywali swojej złości po kolejnych złych zagraniach pomocnika. Zróbmy sobie wszyscy rachunek sumienia – ilu z nas szczerze i bezwarunkowo wierzyło w jego przemianę?



Przełomowy dla niego okazał się sezon 13/14. Przyjście Mesuta Özila zwiastowało rozpoczęcie nowego, złotego okresu dla klubu. Nikt jednak nie uwzględniał w nim Aarona. Było wiadomym, że obecność Niemca wpłynie na resztę piłkarzy, ale to, jak zmieniła ona grę Ramseya, było czymś niewiarygodnym. Walijczyk zaczął masowo strzelać i asystować. Na boisku wyciągał ze spodni swoją czarodziejską różdżkę i czarował nią przeciwników. Wychodziło mu absolutnie wszystko – każda piętka, każda sztuczka, każde podanie czy strzał. Był po prostu bezbłędny. Kibice z całego świata przecierali z niedowierzaniem oczy, podczas gdy Rambo śrubował swoje statystyki i niemal w pojedynkę wygrywał kolejne mecze. Był głównym ojcem sukcesu Kanonierów, którzy przez większość sezonu znajdowali się na pierwszym miejscu w tabeli. Bajka Arsenalu skończyła się wraz z kontuzją Ramseya – dopiero, gdy go zabrakło, obnażyła się słabość stołecznego klubu i to, jak bardzo na nim polegali przez całą kampanię. Gdy Aaron powrócił do gry po kontuzji, było już za późno na walkę o mistrzostwo i Ligę Mistrzów. Został już tylko finał FA Cup – dla niektórych „tylko”, dla fanów Arsenalu jak tchnienie świeżego powietrza. Kto zdobył pięknego gola na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry po dramatycznym spotkaniu? Innego scenariusza na zwieńczenie takiego sezonu po prostu nie mogło być.

Kolejna kampania zaczęła się równie obiecująco, a nawet lepiej niż poprzednia – trzy gole w pierwszych trzech meczach wszczepiły w głowy fanów Kanonierów jedną myśl – sezon 13/14 nie był tylko jednorazowym wystrzałem ze strony Walijczyka, ale początkiem nowej, optymalnej formy chłopaka, a raczej mężczyzny z Cardiff. Niestety, fatum ciążące nad Arsenalem i jego piłkarzami znów dało o sobie znać. Ramsey doznał trzech kontuzji, które wykluczyły go z gry na łącznie siedemnaście spotkań. Lwią część sezonu spędził więc na rehabilitacji i powrocie do pełnej sprawności. Nie błyszczał już tak jasno, czasami wręcz irytował swoimi nieudanymi, przesadnie ekwilibrystycznymi zagraniami. Z pewnością fakt, że nie grał na swojej ulubionej pozycji (środku pomocy), a na skrzydle, nie ułatwiał mu znalezienia formy.



Można śmiało powiedzieć, że w tym sezonie Ramsey stał się ofiarą własnego geniuszu. Arsene Wenger, jako największy futbolowy romantyk, wciąż ma w pamięci magiczny sezon 13/14. Jedno jest pewne – skoro wcześniej nie zrezygnował z Walijczyka, teraz tym bardziej tego nie zrobi. Tercet Coquelin – Cazorla – Özil działa na tyle dobrze, że niemożliwym i nielogicznym wydaje się zrezygnowanie z niego. Skoro w oczach Francuza Aaron musi grać, a wyżej wymieniona trójka spisuje się tak świetnie, gdzie zatem umieścić reprezentanta Walii? Na prawym skrzydle. Nie trzeba być futbolowym ekspertem, by dostrzec, że gra jako typowy skrzydłowy idzie Ramseyowi jak po grudzie. Zbyt często schodzi do środka pola, przez co zostawia odkrytą prawą flankę, którą przeciwnicy mogą najłatwiej przedostać się pod pole karne Kanonierów. Skoro nie można go utrzymać na prawej stronie (użycie smyczy lub łańcucha w tym przypadku odpada), co najlepiej zrobić? Wykorzystać jego skłonność, wcześniej uważaną za słabość, i włączyć ją do założeń taktycznych, czyniąc z niej niezwykle cenny atut. Ramsey, znajdując się na skrzydle tylko na papierze, przemieszcza się po całym boisku. Zagęszcza środek pola i rotuje pozycjami z innymi środkowymi pomocnikami, przez co cały plan krycia przeciwnika nadaje się do kosza. Skupia się też bardziej na zadaniach defensywnych – przeciwnik szarżuje z piłką z prawej strony boiska, zostaje zatrzymany przez Ramseya. Lewa flanka – Ramsey. Próbuje środkiem – tam też jest Ramsey. Otwiera lodówkę – znowu Ramsey. Swobodne hasanie po murawie zapewnia mu Coquelin, który zabezpiecza prawą stronę i asekuruje Bellerina. Choć rubryka jego ofensywnych statystyk może napawać niepokojem, trzeba docenić jego wkład w grę defensywną zespołu i udział w budowaniu akcji. Najciszej jest tuż przed burzą, pozostaje więc miejmy nadzieję, że nie będzie to lekki monsun, a istny tajfun, który rozszaleje się na dobre w Premier League, wyrywając trofea z rąk przeciwników i wciskając je w objęcia Arsene’a Wengera – jedynego człowieka, który nieprzerwanie i bezwarunkowo w niego wierzył przez te wszystkie lata.

Ktoś może zapytać: no fajnie, ale jaki jest sens tego artykułu? Już tłumaczę. Ostatnimi czasy Rambo nie zachwyca formą. Po sezonie 13/14 przyzwyczaił już wszystkich do regularnego trafiania do bramki i asystowania, ale od jakiegoś czasu tego nie widzimy. Powoli staje się modne krytykowanie Ramseya o wszystko – o to, że zmarnował setkę, że źle podał, że raz stracił piłkę, że znowu nic nie strzelił albo nie asystował, że przegraliśmy, że Putin, że imigranci i tak dalej. Ślepo powtarzając słowa innych sami zaczynamy w nie wierzyć i zapominamy o ciężkiej i niebanalnej historii Ramseya, pełnej łez – smutku i radości. Zapominamy o tym, co ten facet potrafi robić z piłką, jeżeli jest w formie. Jak ma do niej wrócić, jeżeli nie poprzez regularną grę? Jak ma do niej wrócić, jeśli nie otrzymuje wsparcia od własnych kibiców? Wszyscy wiemy na co stać Aarona, więc wykażmy się odrobiną wiary i ofiarujmy mu nasze wsparcie, by znów zobaczyć Walijskiego Księcia u szczytu swoich możliwości. Dlaczego wybrałem takie określenie? Cóż, przydomek Walijski Czarodziej jest już od jakiegoś czasu zajęty przez innego Walijczyka, a głośni przyjaciele z Manchesteru z pewnością nie byliby przychylni do zmiany jego właściciela. Książę, bo elegancja i styl, z jakim Ramsey podaje i porusza się po boisku, jest istnie królewski.

Aaron RamseySklep z gadżetami Arsenalu autor: Jakub Knapik źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
konrii komentarzy: 406 26.01.2016, 01:02

księciem to on będzie jak poślubi królową

radi komentarzy: 52 16.10.2015, 09:11

Prowokujący tytuł. Byli lepsi (np. Ian Rush). Niektórzy uzliby by za takiego byc może G. Bale. ramsey gra w Arsenalu i to cieszy, ale czy zawsze tak jak tego wszyscy oczekują?

IwoSzymon komentarzy: 607 15.10.2015, 12:41

Ramseya pamiętam z gry w Cardiff nieco, ale doskonale pamiętam jego debiut w barwach Kanonierów i od zawsze byłem zwolennikiem jego talentu, zauważyłem od razu jego błysk geniuszu. Nigdy w niego nie zwątpiłem, nawet wtedy gdy wszyscy już go skreślili. Potem przyszedł wspaniały czas dla Rambo i każdy musiał odszczekać. Teraz znowu zaczyna się to samo - bardzo typowe dla kibiców Arsenalu (co mecz Wenger out!, co dwa In Weneger We trust) - mam nadzieje tylko, że najwięcej krzyczą "nowi" kibice Arsenalu, którzy przyszli tu wraz z Ozilem, czy Sanchezem, albo z modą. Ale czekam, aż Aaron zacznie grać, jak z nut, a wy po raz kolejny będziecie zmuszeni odszczekać.

Beliar84 komentarzy: 601 14.10.2015, 11:13

1. Z niego taki Książę Walii jak ze mnie Bohater własnego domu :)
2. Ten chłopiec ma już 25 lata! i wcale nic wielkiego to on nie zdobył.
3. To że odstaje formą od kolegów z formacji środkowej to jest jasne i można jeszcze wybaczyć, ale partolenie kolejnych setek (jego pozycja nie ma nic do rzeczy) nie przeboleję.

Mężczyzna (już) jest jak na razie pierwszy do wymiany w składzie. sytuacja z października 2015. Oby się to zmieniło.

Kaidus komentarzy: 626 14.10.2015, 09:38

W spotkaniu z United był trochę w cieniu innych piłkarzy, ale także zagrał znakomicie. Świetna postawa w defensywie i dwie asysty drugiego stopnia - właśnie takich rzeczy powinno się wymagać od box to boxa. Aktywność i produktywność pod obiema bramkami.
Zauważyłem też, że prawe skrzydło to dla niego pozycja tylko na papierze (zostało to też uwzględnione w artykule). W ofensywie gra tam Bellerin. Może to jest jakiś element taktyki Wengera? Wykorzystać ciąg na bramkę Hiszpana i dać Ramseyowi grać, gdzie chce?

Teo70 komentarzy: 65 13.10.2015, 23:11


bycjakmenadzer.wordpress.com/2015/10/13/czy-mourinho-klopp-i-wenger-poradziliby-sobie-w-polsce-cz-ii/

Calypso komentarzy: 1277 13.10.2015, 18:25

"Otwiera lodówkę – znowu Ramsey" - padłam :D

zejaz komentarzy: 1489 13.10.2015, 15:17

haha... :D

"Na boisku wyciągał ze spodni swoją czarodziejską różdżkę"

kanonier21afc komentarzy: 2110 13.10.2015, 14:07

*się

kanonier21afc komentarzy: 2110 13.10.2015, 14:06

Jeszcze pamiętam jak irytowaliśmy gdy grał piach a Wenger wystawiał go na siłę w podstawie :-P

arecki78 komentarzy: 10 13.10.2015, 12:15

''Walijski Kiąże'' takie też określenie wybrał kilka sezonów temu Andrzej Twarowski z Canal+ podczas jednego z meczów. Z pewnością masz tą stację i o tym wiedziałeś. ;

pauleta19 (mistrz typera) komentarzy: 39211 newsów: 1 12.10.2015, 22:43

Ramsey na skrzydle to 1/3 Ramseya. Jak Aaron ponownie zacznie być wystawiany na B2B to wróci książę.

ljungberg77 komentarzy: 966 12.10.2015, 22:15

moim skromnym zdaniem Ramsey powinien grać w środku w parze z def. pomocnikiem i być klasycznym MC czyli zająć obecną pozycję Cazorli- problem w tym że Santi gra świetnie :) na tej pozycji (prawdopodobnie jest w top3 w lidze patrząc na statsy)
no ale hiszpan lepszy już nie będzie a walijczyk może dać susa i warto nim łatać póki co te skrzydła
gracz o walorach Ramseya jest bezcenny jeśli chodzi o balans każdej klasowej drużyny i nie zdziwię się jak zagra kiedyś, z czym się nawet sam uczciwie nie kryje, w Realu za Kroosa - no chyba że przez te parę lat awansujmy do pierwszej ligi w europie i mu się odwidzi

NeverLie2Me komentarzy: 230 12.10.2015, 20:59

Zawsze się z nim utożsamiałem (podobny styl gry, pobobny wzrost, etc), ale w pewnym momencie nie wierzyłem, że może coś osiągnąć w AFC... i byłem z tego powodu jeszcze bardziej zły na Aarona. Jestem natomiast zdania, że sukcesy zaczął osiągać w środku pola i tak powinno zostać.

Piotrek95 komentarzy: 2421 12.10.2015, 20:43

Genialny artykuł, jakbym czytał Cobena albo Kinga, szacun dla autora. A co do Aarona to jestem pewien że jeszcze powróci do formy

fabregas1987 (zawieszony) komentarzy: 18454 12.10.2015, 20:14

Ramsey zaliczył całą masę wzlotów i upadków i chociaż zeszły sezon nie był tak udany w jego wykonaniu jak 13/14 to na pewno jest ważnym ogniwem w AFC.
Co do filmiku to trzeba przyznać, że kiedyś dużo ładniejsze stroje wyjazdowe miał Arsenal, granatowe, biało-niebieskie czy biało-wiśniowe ;)

gibisek3 komentarzy: 61 12.10.2015, 19:52

"Na boisku wyciągał ze spodni swoją czarodziejską różdżkę i czarował nią przeciwników"??? xD

Verminator97 komentarzy: 14766 12.10.2015, 19:47

W końcu jakiś dłuższy tekst na k.com. :) Czekam na więcej!

Ashburton komentarzy: 3602 12.10.2015, 19:45

Klasyczny tekst z serii ''chwalmy, chociaż nie ma za co''

james68 komentarzy: 552 12.10.2015, 19:44

Płuca Arsenalu

Nero komentarzy: 753 12.10.2015, 19:12

Szczerze i bezwarunkowo mogę przyznać, że w niego wierzyłem ;] Zawodników w jego wieku nie należy nigdy przekreślać. Arsene wiedział co robi konsekwentnie na niego stawiając. Można mu zarzucić wiele, ale nie można odmówić tego, że piłkarze zawsze moją u niego bezwzględne wsparcie. Opłaciło się trzymanie Walijczyka (nikt nie chciał go wziąć ;p) i teraz mam świetnego pomocnika w kadrze. Ciągle liczę na więcej w jego wykonaniu.

adrianpilsczek2000 komentarzy: 1290 12.10.2015, 18:59

Fajny artykuł.

navy komentarzy: 1284 12.10.2015, 18:31

Cała prawda, fajny artykuł - ja osobiście nigdy nie zwątpiłem w Aarona i bardzo go lubię, a hasło 'otwiera lodówkę - znowu Ramsey' epickie.

atemisan komentarzy: 1308 12.10.2015, 18:25

Jak dla mnie ulubiony zawodnik od kilku lat z obecnej ekipy. Świetny,pracowity,profesjonalista. Pomimo,że wszyscy kiedyś mówili,że siermiężny pokazuje wiele niekonwencjonalnych zagrań. Mam nadzieję,że wróci do swojej najlepszej formy :D

marcin04c komentarzy: 1714 12.10.2015, 17:52

Zawsze w niego wierzyłem a po sezonie 13/14 uważam że powinien zostać kapitanem Arsenalu.

Ziebka komentarzy: 1710 12.10.2015, 17:22

Ramsey na skrzydle daje nam o wiele więcej niż OX na tej pozycji. Zreszta widać wyniki w PL z Ramseyem u boku a wyniki w LM z oxem. Ja nie mam nic przeciwko żeby Ramsey grał na skrzydle jak mamy Theo w napadzie czyli 2 szybkich graczy z przodu mamy Theo i nasze Little baby

Catalonczyk komentarzy: 1617 12.10.2015, 16:57

Mam nadzieje że zobaczę go w Barcelonie. Zawodnik jego typu jest skazany na sukces w technicznej Hiszpańskiej lidze.

mizio (zawieszony) komentarzy: 304 12.10.2015, 16:44

Ramsey to naprawdę fajny chłopak. Ale historia "pełna łez" za bardzo nie pasuje mi do piłkarzy (generalnie). Chyba, że są to piłkarze występujący na paraolimpiadach.
Nie boli mnie dupa o to ile zarabiają piłkarze w Anglii, ale po prostu nie kupuję historii "pełnych łez", przynajmniej w obecnych czasach.

IAlwaysTrust komentarzy: 1205 12.10.2015, 16:39

ładny artykuł. Ja, również, "wątpliłem" w Rambo. Szczerze, to czułem, że ten chłopak nie da sobie rady na poziom Arsenalu. Nic bardziej mylnego, wraz z Coq i Nacho są moimi największymi "trenerskimi" pomyłkami. Dlatego to własnie Arsene rządzi w Arsenalu, a ja siedze przed telewizorem :)

fiesto komentarzy: 125 12.10.2015, 16:21

ciekawy artykuł :)

JanikK komentarzy: 5893 12.10.2015, 16:21

dobrze sie czyta ;)

adrians97 komentarzy: 478 12.10.2015, 16:20

swietny artykuł

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Burnley - Arsenal 26.11.2017 - godzina 15:00
? : ?
Arsenal - Tottenham Hotspur 18.11.2017 - godzina 13:30
0 : 0
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
DrużynaMWRPPkt
1. Manchester City12111034
2. Chelsea1281325
3. Manchester United1172223
4. Tottenham Hotspur1272323
5. Liverpool1264222
6. Arsenal1271422
7. Burnley1264222
8. Brighton & Hove Albion1143415
9. Watford1143415
10. Huddersfield Town1243515
11. Newcastle United1142514
12. Leicester City1234513
13. AFC Bournemouth1241713
14. Southampton1234513
15. Stoke City1133512
16. Everton1233612
17. West Bromwich Albion1224610
18. West Ham United112369
19. Swansea City122288
20. Crystal Palace121295
ZawodnikBramkiAsysty
Mohamed Salah92
Álvaro Morata84
Sergio Agüero83
Gabriel Jesus81
Harry Kane81
Romelu Lukaku73
Raheem Sterling72
Leroy Sané66
Alexandre Lacazette61
Jamie Vardy60
Sklep piłkarski Arsenal Londyn Nike
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna