Raport pomeczowy
Arsenal Londyn - Manchester City [0:0]
(24.04.2010; 18:30)Dzisiejszy mecz Kanonierów z The Citizens, zapowiadany był jako pojedynek drużyn preferujących wyjątkowo ofensywny styl gry. Niestety, rzeczywistość okazała się zgoła odmienna.
Zobacz skrót tego spotkania
W pierwszej połowie spotkania to Arsenal przeważał na boisku, jednak piłkarze Wengera nie potrafili zamienić swojej przewagi na bramkę głównie za sprawą Kolo Toure, który rozgrywał wspaniałe spotkanie, skutecznie rozbijając ataki byłych kolegów.
W 27. minucie Wayne Bridge musiał opuścić boisko, gdyż - po ostrym wejściu Abou Diab'yego - nabawił się kontuzji uda. Jego miejsce zajął Micah Richards. Uraz reprezentanta Anglii był jedynym godnym odnotowania faktem pierwszej odsłony pojedynku.
W drugiej połowie przewaga Arsenalu stała się jeszcze bardziej przytłaczająca. Gracze Manchesteru nie potrafili przeprowadzić żadnej składnej akcji. Kilka minut po rozpoczęciu drugiej części gry na boisku pojawił się Emmanuel Adebayor, który wniósł dużo ożywienia w szeregi gości.
Kilka chwil później wspaniałą szansę na pokonanie Givena miał Nasri, który zdołał uciec obrońcom, jednak sędzia pomylił się uznając, że zawodnik Arenalu był na pozycji spalonej i przerwał akcję.
W 68. minucie na placu gry pojawili się Emmanuel Eboue i Nicklas Bendtner, którzy zmienili odpowiednio, Tomasa Rosickiego i Theo Walcotta.
5 minut później Given zdołał odbić piłkę po strzale Diaby'ego, jednak podczas interwencji wybił bark (więcej). Roberto Mancini zmuszony był desygnować do gry rezerwowego bramkarza- Nielsena.
Mimo, iż sędzia doliczył aż 8 minut do regulaminowego czasu gry, żadnej z drużyn nie udało się zagrozić bramce ekipy przeciwnej.
Postawa Kanonierów w defensywie była w dzisiejszym meczu niemal idealna. Sol Campbell i Mikael Silvestre praktycznie wyłączyli z gry Carlosa Teveza i Emmanuela Adebayora. Świetną wiadomością jest z pewnością to, iż Łukasz Fabiański, który bronił dziś bramki Arsenalu zanotował czyste konto. Nie było to jednak trudne, gdyż gracze Manchesteru oddali zaledwie dwa strzały na bramkę.
Przeczytaj pomeczową wypowiedź Arsene'a Wengera


































