homemailmap
kanonierzy

Obszerny wywiad z Mustafim

25.12.2016; 09:31 / Michał Kruczkowski

-W ostatnim okienku transferowym kupno środkowego obrońcy przez Arsenal było konieczne. Po dość długich negocjacjach kibice The Gunners mogli się cieszyć z zakontraktowania ówczesnego stopera Valencii, Shkodrana Mustafiego. Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że Niemiec tak szybko zaaklimatyzuje się do drużyny z północnego Londynu.

Mustafi stał się talizmanem drużyny Wengera. Czasami na takie stwierdzenia można patrzeć z przymrużeniem oka, jednak w tym przypadku jest to czysta prawda. Arsenal po prostu nie przegrywa, gdy Niemiec przebywa na boisku. Ostatnie 2 spotkania Premier League były pierwszymi, w których Shkodran nie wystąpił odkąd przybył na Wyspy. Wszyscy dokładnie wiemy, jakimi rezultatami zakończyły się te mecze. Oczywiście może to być czysty przypadek, jednak trzeba przyznać, że mistrz świata z 2014 roku wniósł wiele do gry defensywnej całego zespołu.

Przed ostatnią przerwą reprezentacyjną stoper Kanonierów udzielił obszernego wywiadu dla Arsenal Magazine. Niemiec wypowiedział się między innymi na temat życia w Londynie, swojej współpracy z Laurentem Koscielnym, a także wrócił pamięcią do początku swojej piłkarskiej kariery.

Shkodran, jak wyglądała Twoja aklimatyzacja w nowym otoczeniu odkąd dołączyłeś do Arsenalu?
Na boisku nie miałem z tym problemów, ponieważ w przeszłości występowałem już w Anglii w barwach Evertonu. Znacznie ułatwiło mi sprawę także to, że Arsenal posiada znakomitych piłkarzy i trenera. Właściwie to wszyscy pracujący tu ludzie świetnie się spisują, dzięki czemu klub jest bardzo dobrze poukładany. W pozaboiskowym życiu było już nieco ciężej, ponieważ dopóki nie załatwisz sobie domu i nie uporządkujesz innych spraw, możesz być nieco sfrustrowany. Jednak gdy masz już własne lokum, możesz się odprężyć.

Czy zobaczyłeś już dużą część Londynu?
Kilka razy wyszedłem na obiad lub zakupy. Grając co dwa czy trzy dni, nie ma za wiele czasu na zwiedzanie, jednak w wolnych chwilach zobaczyłem co nieco i jest to cudowne miasto, nieprawdaż?

Nie masz żadnych problemów z komunikowaniem się po angielsku. Jak bardzo pomogło Ci to w adaptacji?
Znów jest to dla mnie nowy kraj. Za każdym razem, gdy zmieniałem klub, przenosiłem się również do nowego państwa. We Włoszech miałem najwięcej problemów z językiem, ponieważ zaczynałem od zera. Nie znałem ani jednego słowa po włosku. Następnie przeprowadziłem się do Hiszpanii i tam też nie było łatwo. Myślę, że nowy język jest jedną z największych przeszkód dla piłkarza, ponieważ nawet gdy zaobserwowałeś coś na boisku i chciałbyś powiadomić o tym swoich kolegów z drużyny, to nie możesz tego zrobić, bo nie znasz odpowiednich słów. Myślisz sobie wtedy, że szukanie właściwego słowa przez dwie godziny nie jest warte zachodu, a potem jest już za późno. Nie jest to przyjemne, dlatego znajomość języka wszystko ułatwia.

Jak do tej pory Twoja współpraca z Laurentem Koscielnym wygląda naprawdę dobrze. Z czego to wynika?
Uważam, że dobrze ze sobą współgramy, ponieważ patrzymy na futbol z podobnej perspektywy. Staramy się być nie tylko obrońcami, chcemy rozgrywać piłkę od tyłu, a nie tylko odbierać ją rywalom i daleko wybijać. Jeśli masz możliwość zatrzymać futbolówkę na murawie, zrób to. Nawet, gdy bronimy, staramy się też wychodzić do przodu.

W takich małych szczegółach widać, że mamy podobną wizję gry, co znacznie ułatwia całą sprawę, ponieważ gdy ja muszę się zająć jakąś sytuacją, on wie, jak mnie ubezpieczać i vice versa. Gdy masz takie samo spojrzenie na grę jak twój partner, wszystko staje się łatwiejsze i tak właśnie jest w naszym przypadku. Tak naprawdę dzieje się to nie tylko we współpracy z Lolo, lecz także z resztą zawodników. Obecnie gramy świetną piłkę. Często odbieramy futbolówkę już na połowie rywala, co jeszcze bardziej odciąża naszą obronę.

Czy uważasz, że Twój styl gry ogólnie pasuje do angielskiej piłki?
Nie wydaję mi się, aby był szczególny styl, który wpasowywałby się do angielskiego futbolu. Myślę, że głównie chodzi o mentalność zwycięzcy. Nawet jeśli nie pasujesz stylowo, to chcesz po prostu wybiec na boisko i zgarnąć trzy punkty. Na pierwszym miejscu jest nastawienie psychiczne, a dopiero potem można myśleć o sposobie gry.

Gdy grasz we własnym stylu, to znaczy, że wierzysz w swoje możliwości. Jeśli słuchasz tylko kogoś, kto dokładnie mówi ci co masz robić, to myślisz sobie, że nie jesteś w tym dobry. Dlatego czasami musisz po prostu grać swoją piłkę, robić to, co potrafisz i rezultaty z pewnością przyjdą. Właśnie tak staram się zachowywać.

Które cechy musisz więc poprawić, aby odnieść sukces w Premier League?
Najciężej pracuję nad czytaniem gry. Najważniejsze jest przewidywanie boiskowych sytuacji, kiedy mówisz sobie: "Ok, piłka jest na lewej stronie, jednak zaraz może przenieść się na prawą, więc jak na to zareaguję?". Futbol jest coraz szybszy, jest mniej czasu na zastanawianie się. Musisz podejmować decyzje i potem ewentualnie je korygować, gdyby okazały się błędne. Naprawdę na boisku nie ma zbyt dużo czasu, dlatego musisz dobrze czytać grę.

Budowanie swojej siły i tym podobnych rzeczy jest oczywiście ważne, jednak i tak robisz to codziennie na treningu. Musisz tam biegać, skakać, walczyć ze swoimi kolegami, a o czytaniu gry czasami się zapomina. Dlatego uważam, że istotnym jest, aby myśleć i być skoncentrowanym w trakcie całego meczu lub jednej godziny na treningu. Brzmi to łatwo, jednak takie nie jest.

Jak porównałbyś atmosferę panującą na Wyspach do innych krajów?
Ludzie żyją tu futbolem. Przy każdej czynności, którą wykonują, myślą o piłce. To tylko pokazuje, jak ważny jest to sport dla Anglików. Oczywiście sam to odczuwam. Gdy wyjeżdżasz na spotkania z takimi drużynami jak Burnley, widzisz, że wszyscy na trybunach wspierają swój zespół. W rywalizacji z małymi drużynami mógłbyś sobie pomyśleć: "Pojedziemy tam, łatwo zdobędziemy trzy punkty i wracamy do domu". To nie jest jednak takie proste. Takie mecze są najważniejsze, ponieważ te zespoły nie mają nic do stracenia, a ich kibice są dla nich niezwykłym wsparciem. Oni z kolei sobie myślą: "Ok, gramy z Arsenalem, każdy spodziewa się, że przegramy, więc po prostu wybiegnijmy tam i postarajmy się wygrać". Ich mentalność jest naprawdę silna, bardzo lubię ten aspekt angielskiej piłki. Nawet, gdy prowadzisz 3:0, twój rywal nadal jest w grze. Strzelą gola i dalej walczą o punkty. To ukazuje świetne nastawienie ludzi do futbolu, oni mają piłkę nożną w swojej krwi.

Cofnijmy się do czasów z początku Twojej kariery. W wieku 14 lat opuściłeś swój dom, aby przenieść się do Hamburga. Jak to doświadczenie wpłynęło na Twój charakter?
Wyprowadzenie się z własnego domu w wieku 14 lat nie jest łatwe. Do tej pory nie musiałeś się przejmować większością spraw w swoim życiu. Wszystkim zajmowali się rodzice, a ty tylko chodziłeś do szkoły, grałeś w piłkę i wracałeś do domu, aż nagle musisz się przeprowadzić do miasta oddalonego o 400 kilometrów, gdzie niełatwo oswoić się z otaczającymi cię ludźmi. W takim przypadku szybciej dorastasz, ponieważ zastanawiasz się nad rzeczami, o których normalny 14-latek by nie myślał.

Patrząc teraz wstecz, myślisz, że było to cenne przeżycie?
Myślę, że tak, jednak trzeba uwzględnić różne perspektywy. Takie doświadczenie musi być ciężkie dla rodziców. Ja sobie wtedy myślałem: "O tak, pojadę do Hamburga. Ta drużyna gra w Bundeslidze, pewnie, że jadę!" Dla mnie było to spełnienie marzeń, jednak rodzice inaczej na to patrzeli. Oni myśleli sobie: "Ma 14 lat i wyjeżdża daleko, więc jeśli coś się stanie, to nie będziemy tam w pięć minut". Musisz naprawdę dobrze znać swoje dziecko, żeby mu zaufać i pozwolić wyjechać. Myślę, że dla rodziców jest to ciężka decyzja.

Czy w Hamburgu zamieszkałeś z inną rodziną?
Nie, mieliśmy miejsce, gdzie mieszkaliśmy w piętnastu. Były tam chłopaki z całych Niemiec, a także z innych krajów i w różnym wieku. Wszyscy przebywaliśmy w jednym budynku i trenowaliśmy z drużyną. To było z pewnością pocieszające, ponieważ nie byłem sam. Miałem wokół siebie ludzi, którzy sporo mi pomagali.

Czy zdarzały się też ciężkie momenty? Czy chciałeś wrócić do domu?
Najtrudniejszy był pierwszy tydzień. Gdy otrzymujesz zaproszenie od takiej drużyny, z początku czujesz ekscytację. Potem przychodzi jednak codzienna presja treningu. Czujesz się zupełnie inaczej niż w rodzinnym mieście, gdzie byłeś gwiazdą drużyny i mogłeś robić co chciałeś. W takim miejscu musisz naprawdę zasłużyć na miejsce w składzie.

W takim wieku spoczywa na tobie naprawdę duża presja, to ciężka sytuacja. Gdy nie czujesz się dobrze i chciałbyś z kimś porozmawiać, to nie masz w pobliżu ani rodziców, ani przyjaciół. Nie masz nikogo. Tak wyglądał jednak tylko pierwszy tydzień. Potem powiedziałem sobie, że mam okazję i muszę ją wykorzystać.

Kto sprawował nad tobą opiekę pod nieobecność Twoich rodziców?
W Hamburgu miałem trenera, Stefana Brauera, który był naprawdę bardzo dobry. Nie tylko w aspekcie trenerskim. Wiedział, w jaki sposób zająć się takimi zawodnikami jak ja, którzy przybyli z innych miast i byli samotni. Pomagał mi, gdy byłem przybity lub traciłem motywację.

Czy Twoja religia również odgrywała wówczas istotną rolę?
Tak, to również było dla mnie ważne, jednak będąc szczerym, w takim wieku nie myślałem o tym za dużo. Bardziej skupiałem się na moim dziadku. Moja rodzina wywodzi się z Albanii. On przybył do Niemiec z niczym i zrobił wszystko, aby zapewnić mojemu tacie, nam i przyszłym pokoleniom możliwość dorastania w rozwijającym się kraju. On zaczynał od zera, więc pomyślałem, że ja też mogę to zrobić. Ta myśl w mojej głowie mnie umocniła i zmotywowała do podjęcia próby. Dorastałem w domu razem z moim dziadkiem i babcią. Myślę, że odziedziczyłem coś po moim dziadku, co bardzo mi pomogło w tamtym okresie.

Wspomniałeś o swoich albańskich korzeniach. Reprezentacja Niemiec jest obecnie bardzo multikulturowa. Czy widzisz siebie jako wzór do naśladowania w tym kontekście?
Ludzie zawsze o tym mówią, nie wiem dlaczego. Może dla nich wydaje się to dziwne, jednak dla nas jest to normalne. Mesut, ja, Gundogan, a także inni w naszej drużynie, wszyscy urodziliśmy się i wychowaliśmy w Niemczech. Chodziliśmy do niemieckich szkół, nasze rodziny nadal tam mieszkają, więc nie ma dla nas w tym nic dziwnego.

My naprawdę o tym nie myślimy. To ludzie ciągle mówią i spekulują, że w reprezentacji Niemiec gra pełno zawodników, którzy nie są w pełni Niemcami. To nie ma jednak znaczenia. Myślę, że to jest już nudne. Musisz się utożsamiać z drużyną, dla której grasz, niezależnie od tego, czy jest to reprezentacja, czy klub.

Patrząc jednak na to, co się dzieje w Europie, czy nie uważasz, że może mieć to pozytywny, jednoczący wpływ, nawet jeśli sam świadomie tego nie promujesz?
Prawdopodobnie, może dla osób, które borykają się z ciężkimi sytuacjami, tak jak ja w wieku 14 lat. Ja wtedy myślałem o swoim dziadku, ponieważ go kochałem i darzyłem ogromnym szacunkiem za to, co zrobił.

Dlatego też, przykładowo dla chłopaka z Syrii, który mieszka w Niemczech, mogę być teraz osobą, która zmotywuje go do tego, aby się nie poddawał i właściwie postępował. Czasami się o tym nie myśli, jednak szczególnie piłkarze pokroju Mesuta, którzy osiągnęli wiele w futbolu, są wzorem do naśladowania dla innych i tak, również w jakimś stopniu odnajduję się w tej roli.

Co dla Ciebie znaczy być wzorem dla innych?
W piłce musisz sobie radzić z niewyobrażalną presją. Trzeba dobrze się prezentować na boisku, ale także odpowiednio się zachowywać poza nim, ponieważ patrzy na ciebie cały świat. Musisz wszystko robić właściwie. Jeśli popełnisz jakiś błąd, przeczytasz o tym w gazetach.

Czasami o tym zapomnisz, jednak potem jesteś zadowolony ze swoich występów i myślisz sobie: "Tak, jestem wzorem do naśladowania dla dzieciaków". Musisz się odpowiednio zachowywać, bo dzieci na ciebie patrzą i będę starały się powtarzać twoje czyny.

Minęło 10 lat odkąd opuściłeś swój dom, gdzie teraz znajdujesz inspirację? Skąd wyciągasz wartości życiowe?
Myślę, że uczysz się czegoś każdego dnia. Obserwujesz, w jakim kierunku zmierza świat, a także patrzysz na swój własny rozwój. Dla mnie najważniejsze jest, aby wszystko robić perfekcyjnie. Na boisku, w życiu prywatnym, w relacjach z rodziną i przyjaciółmi. Staraj się być jak najlepszym. Łatwo powiedzieć, ciężko zrobić. Myślę, że trzeba nad tym codziennie pracować, dopóki nie skończysz 60, 70 albo 80 lat, gdyż każdego dnia popełniamy błędy. Dlatego też moją największą inspiracją jest to, aby wszystko robić w jak najlepszy sposób.

Źródło: Arsenal.com



zobacz aktualności na temat:

-Zobacz także:
-Özil i Mustafi powołani do reprezentacji
metro.co.uk / 18.03.2017; 11:01
-Neville w rozmowie z ArsenalFanTV
/ 18.02.2017; 19:59
-Mustafi: Koncentracja kluczem do sukcesu
skysports.com / 03.02.2017; 23:37
-Skomentuj artykuł:

Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!

-Komentarze użytkowników (9):
-
Patryk; administrator komentarzy: 567 newsów: 4734
24.12.2016; 14:29
Oficjalna witryna. Już uzupełnione.
-
pope; użytkownik komentarzy: 81 newsów: 0
24.12.2016; 08:17
Żródło?
-
fabregas1987; użytkownik komentarzy: 18248 newsów: 0
23.12.2016; 23:19
Z Mustafim w składzie nie przegrywamy, ale w sumie czystych kont też jest jak na lekarstwo.

Ciekawy wywiad!
-
arsenal159; redaktor komentarzy: 13511 newsów: 280
23.12.2016; 17:50
Wracaj jak najszybciej!

Swietny wywiad :)
-
Necro; użytkownik komentarzy: 2347 newsów: 0
23.12.2016; 17:31
Gość zachowuje się jakby był z 7-8 lat starszy, niż jest w rzeczywistości. Widać, że życie wymusiło na nim szybsze dorastanie, a to bardzo cenne doświadczenie, szczególnie w grze defensywnej. Pomyśleć, że on i Jenkins są w tym samym wieku.
-
matek95; użytkownik komentarzy: 685 newsów: 0
23.12.2016; 11:53
Widać, że ma poukładane w głowie, równy z niego gość i stał się naszym talizmanem , wracaj szybko !
-
PawloPro; użytkownik komentarzy: 613 newsów: 0
23.12.2016; 11:07
3 mecze w lidze bez Mustafiego w składzie i 3 porażki...
-
BizoNxd6; użytkownik komentarzy: 39 newsów: 0
23.12.2016; 11:05
Niema Musrafy, niema wygranych, wracaj chłopie!
-
Slaviola; użytkownik komentarzy: 1100 newsów: 0
23.12.2016; 09:44
Mustafa, stary... wracaj na boisko, bo jesteś nam potrzebny! COYG!



strona główna|regulamin serwisu|reklama|współpraca|kontakt|polityka plików cookies
Copyright © 2006-2017 by Kanonierzy.com   All Rights Reserved