homemailmap
kanonierzy

Wywiad: Keown na temat Wengera

03.10.2016; 10:04 / Michał Kruczkowski

-Arsene Wenger obchodzi 20-lecie pracy jako menedżer Arsenalu. Z tej okazji legendarny obrońca Kanonierów, Martin Keown, postanowił odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących francuskiego szkoleniowca. Angielski defensor był podopiecznym Bossa w latach 1996-2004. W swoich odpowiedziach opowiada o tym, jak wyglądała praca z Wengerem z perspektywy piłkarza, wspomina niektóre anegdoty, a także mówi o zmianach, które Francuz wprowadził do klubu z północnego Londynu.

Jakie wrażenie wywarł na tobie Arsene Wenger w swoim pierwszym dniu w Arsenalu?
Tak naprawdę nikt z nas o nim wcześniej nie słyszał. Jedyne, co o nim wiedzieliśmy, to informacje, które wyczytaliśmy z gazet. Glen Hoddle mówił o nim w samych superlatywach, wspominając czas, kiedy to sam był podopiecznym Arsene'a w Monaco. Z kolei David Dein wytłumaczył nam, że do klubu przychodzi wysokiej klasy menedżer.

Moje pierwsze wrażenie było takie, że wydawał się być naprawdę miłym facetem, chociaż z wyglądu bardziej przypominał mojego starego nauczyciela biologii niż trenera! Gdy przybył, nie zaprezentował żadnej wielkiej przemowy, ale pamiętam, że stworzył listę z nazwiskami wszystkich zawodników, od najstarszego do najmłodszego, aby zorganizować 15-minutowe spotkania z każdym z nas. Powiedziałem mu, że nie byłem zadowolony z odejścia Bruce'a Riocha, ponieważ we mnie wierzył i uczynił mnie kapitanem podczas absencji Tony'ego Adamsa. Jednak Wenger odrobił swoją pracę domową. Obejrzał prawie wszystkie nasze mecze z poprzedniego sezonu i powiedział mi, że jedyne, co muszę zrobić, to utrzymać prezentowany przeze mnie poziom, a będę miał zagwarantowane miejsce w składzie. W tamtych czasach występowaliśmy trójką środkowych obrońców. Wenger nie chciał grać w ten sposób, jednak utrzymał ten system przez swój pierwszy sezon, aby nie wprowadzać za dużo zmian naraz. Uważam, że to było bardzo mądre posunięcie.



Jak porównałbyś jego pracę z tą wykonywaną przez George'a Grahama czy Bruce'a Riocha?
Całkowicie się różnił od tej dwójki. George nie był złym człowiekiem, ale każdego dnia starał się działać nam nieco na nerwy, chyba po to, aby w jakiś sposób pobudzić nas do działania. Jednak to nie był styl Wengera. Każdego poranka, gdy spotykałeś go na boisku treningowym, on witał cię ciepłym, szczerym uśmiechem. Z początku zastanawiałem się, czy aby przypadkiem nie zapomniał, że już przecież się poznaliśmy, jednak on taki po prostu jest. To było nietypowe mieć tak przyjaznego menedżera. Zajęło mi trochę czasu, aby się z tym oswoić i nie mogłem nić poradzić na to, że miałem wątpliwości, czy jesteśmy w stanie coś wygrać pod wodzą tak miłego gościa.

Tym, co odróżniało go od poprzednich trenerów, były jego metody treningowe - szczególnie na początku. Od razu były bardzo wymagające, każda sesja treningowa była absurdalnie ciężka, tak bardzo, że myślałem, iż próbuje on obejść problem z trzema środkowymi obrońcami poprzez spowodowanie kontuzji u któregoś z nas! Klub miał wielu zawodników, którzy przechodzili testy próbne, więc codziennie rywalizowaliśmy z innymi napastnikami. Ostatecznie zauważył, jak intensywna jest Premier League i treningi stały się nieco lżejsze.Wenger nauczył nas wszystkich rozpoczynania akcji od obrony i zrobił z nas lepszych piłkarzy. W tamtym okresie nie łapałem się do składu reprezentacji Anglii. Myślę, że jego metody były kluczowym elementem, który zapewnił mi powołanie do kadry. Nie ma cienia wątpliwości, że dzięki nim grałem na znacznie wyższym poziomie niż przedtem i muszę mu oddać to, że wydobył ze mnie cechy, dzięki którym stałem się wszechstronnym zawodnikiem.



Jaka była największa zmiana, którą wprowadził, gdy przyszedł do klubu?
Odżywianie miało wielkie znaczenie dla Arsene'a i w trakcie pierwszego sezonu powoli wprowadzał nowe diety. Nasz dietetyk miał powiedzenie: "żuj, aby wygrać", co oznaczało, że chciał, abyśmy dłużej przeżuwali nasze jedzenie. Miało to zmniejszyć prawdopodobieństwo zmęczenia po obfitym posiłku, ponieważ żołądek ma wtedy mniej pracy do wykonania i nie pobiera za dużo krwi z głowy. Niektóre chłopaki nie przykładały do tego wielkiej wagi, jednak mi to odpowiadało. Dietetyk chciał również, abyśmy jedli w poszczególnej kolejności - najpierw białka, następnie węglowodany, a na końcu warzywa. Nie mogliśmy też przesadzać z węglami i musieliśmy mieć przy sobie butelkę wody. Jeśli się do tego nie stosowaliśmy, dostawaliśmy burę. Nie jestem pewien, jak wszyscy daliśmy się wtedy do tego namówić, ale dzięki temu zaczęliśmy się czuć jak nadludzie w trakcie meczów, sprawniejsi i silniejsi niż kiedykolwiek. Wpływ na to miało także rozciąganie, które robiliśmy przed i po każdym treningu, co było dla nas nowością.

Wenger nie szczędził pieniędzy, jeśli chciał wydobyć z nas to, co najlepsze. Wynajęliśmy boisko treningowe od London University. W piątki zamykali stołówkę, co oznaczało, że nie mogliśmy zjeść odpowiedniego posiłku dzień przed ważnym meczem. Arsene to zmienił. Przestaliśmy też korzystać z autokarów i zaczęliśmy jeździć na mecze pociągami. Pewnego razu mieliśmy przed sobą wyjazdowe starcie pucharowe z Sunderlandem. Boss nie chciał, żebyśmy spędzili godziny w autokarze, głównie chodziło o drogę powrotną w środku nocy, więc wybraliśmy się tam pociągiem. Gdy dotarliśmy na miejsce, czekał tam na nas autobus, który zabrał nas i cały nasz sprzęt z dworca prosto na stadion. Często wymuszał na klubie to, aby opłacił pobyt w hotelu za mnie i Iana Wrighta, ponieważ mieszkaliśmy dosyć daleko od boiska treningowego. Kiedyś musielibyśmy zabulić za to z własnych kieszeni. Wenger chciał za wszelką cenę chronić swoich piłkarzy i był to dla nas wspaniały gest.



Jaka jest najbardziej pamiętna rzecz, którą powiedział w przerwie meczu?
Wenger nigdy nie był typem menedżera, który wygłaszałby pasjonujące przemowy. Dla niego najważniejsze było wcześniejsze przygotowanie na treningu. On jest człowiekiem, który trzyma się swoich procedur i jeśli nie zostały one zachwianie, to nawet wielkie mecze wydawały się być jak każde inne spotkanie. W jego przemowach skupiał się głównie na nas, powtarzając to, co zostało powiedziane na treningu. Czasami dawał nam kilka wskazówek odnośnie naszych rywali, jednak tym zazwyczaj zajmował się pierwszy trener drużyny, Boro Primorac.

Zarówno Grahamowi, jak i Riochowi zdarzało się na nas wrzeszczeć w trakcie przerwy, jednak Wenger nie widział sensu w takim podejściu. Zazwyczaj przez pierwsze 10 minut był poza szatnią i dawał nam samym wszystko przedyskutować, a następnie wchodził i dawał nam bardzo jasny przekaz, tak aby za wiele nie zmieniać. Osobiście lubiłem taki styl i gdy potem jechałem na zgrupowanie kadry, często w przerwie czułem się stłamszony przez niektórych trenerów. Wykazywali dużo pasji i chęci, ale nie szczegółowe informacje, do których byłem przyzwyczajony pod wodzą Wengera.



Czy widziałeś kiedyś, aby Wenger całkowicie stracił nad sobą panowanie? Jeśli tak, to kiedy i w jakich okolicznościach?
Arsene nie lubił okazywać przed swoimi zawodnikami tego, że jest wściekły, jednak raz zdarzyło mi się tego doświadczyć, gdy jako pierwszy zjawiłem się w szatni. Był to inaugurujący mecz sezonu 2000-2001, w którym przegraliśmy na Stadium of Light 0-1 po pechowym dla nas rykoszecie, mimo że oddaliśmy 30 strzałów na bramkę rywala. Po tym, jak Arsene zobaczył, że wszystkie jego przedsezonowe przygotowania poszły na marne, wyładował swoją wściekłość na plastikowym pudle, w którym trzymaliśmy nasze stroje, wydając głośny krzyk i kopiąc go! Nawet po moim starciu z Ruudem van Nisterlooyem na Old Trafford w 2003 roku nie dał się ponieść emocjom. Rozmawiałem z nim o tym zajściu i przyznałem, że przesadziłem. On to zaakceptował i zapomnieliśmy o całej sprawie. Z kolei David Dein chciał, abym wziął winę na siebie, jednak ja się go nie posłuchałem!



Czy w trakcie swojego ostatniego sezonu w Arsenalu rozmawiałeś z Wengerem o tym, że musisz wystąpić w przynajmniej 10 spotkaniach, aby dostać medal za zwycięstwo w Premier League?
Po tym, jak zapewniliśmy sobie tytuł, remisując 2-2 na White Hart Lane, Wenger powiedział mi, że dopilnuje tego, abym rozegrał 10 spotkań. Jednak 2 mecze później, w wyjazdowym starciu z Portsmouth, dał mi znak, abym się rozgrzewał dopiero w 80. minucie spotkania. Gdy się już rozgrzałem, podszedłem do niego i spytałem, czy aby na pewno wejdę na boisko, na co on mi odpowiedział: "Martin, jest dopiero 86. minuta". W rzeczywistości była już 88.! Uświadomiłem mu to i natychmiastowo wpuścił mnie na boisko. Zremisowaliśmy 1-1. Był to mój dziewiąty mecz w sezonie i czekało nas jeszcze jedno starcie. Przed spotkaniem porozmawiałem z sędzią, aby nie kończył meczu za szybko, gdyby zobaczył mnie rozgrzewającego się w ostatnich minutach. Na szczęście wszedłem na murawę w 87. minucie i otrzymałem mój medal.



Jakie jest twoje najzabawniejsze wspomnienie związane z Wengerem?
W trakcie jego pierwszego sezonu przebieraliśmy się w hotelu nieopodal naszego boiska treningowego, ponieważ nasz klubowy budynek się spalił. Mieliśmy wynajęte dwa pokoje obok siebie. W jednym byliśmy badani, a drugi należał do bossa. Pewnego dnia po treningu kilku z nas czekało, aby zostać przebadanym, a Arsene w tym samym czasie poszedł się umyć. Po minucie usłyszeliśmy dźwięk odkręcanego prysznica, a zaraz po tym niewyobrażalny krzyk. Okazało się, że na szefa poleciała rozgrzana woda. Fizjoterapeuta Gary Lewin podbiegł, aby sprawdzić, czy z trenerem wszystko w porządku, ale on zdecydował się dokończyć swój prysznic. Wszyscy próbowaliśmy powstrzymać się od chichotów, ale gdy zobaczyliśmy, że Arsene wyszedł z uśmiechem na twarzy, wiedzieliśmy, iż możemy sobie na nie pozwolić.

Była też inna zabawna sytuacja. Jedliśmy lunch przed półfinałowym starciem Pucharu Anglii. Boss zawsze podchodził po jedzenie jako pierwszy. Poszedł więc po swój deser i położył lody na talerzu, jednak gdy się z nim obrócił, lody spadły i wylądowały na dywanie. Arsene tego nie zauważył. Każdy z zawodników obserwował go, jak wracał na swoje miejsce. Gdy usiadł, chciał wziąć kęs lodów i dopiero wtedy zorientował się, że nie ma ich na swoim talerzu! Był kompletnie zmieszany, a my wszyscy, gdy już wskazaliśmy mu jego deser na podłodze, wybuchliśmy śmiechem.



Czy Wenger zmienił się przez te wszystkie lata?
Myślę, że niezbyt się zmienił. Aczkolwiek nadal mnie to zaskakuje, że nie udało mu się wygrać Premier League od 2004 roku. To było nie do pomyślenia po sezonie Niezwyciężonych. Na początku jego przygody staraliśmy się przejąć dominację w lidze od Manchesteru United, a klub sprowadzał wysokiej klasy zawodników. Jednak nawet wtedy Arsene Wenger był rozważny w kwestiach finansowych, sprowadzając po taniości piłkarzy klasy Marca Overmarsa czy Nicolasa Anelki i sprzedając ich obu za ponad 20 milionów funtów. Oczywiście potem, dzięki Romanowi Abramowiczowi, to Chelsea stała się najbogatsza i Jose Mourinho zniweczył plany Arsene'a co do tytułu w 2005 i 2006 roku.

Wenger jest człowiekiem o bardzo pragmatycznym podejściu. Chciałbym zobaczyć, co by się stało, gdyby chociaż raz porzucił swoje ekonomiczne zasady. Jednak to się nigdy nie wydarzy. Jedynie nakaz od zarządu mógłby go zmusić do tego, aby wydawał takie kwoty jak kluby z Manchesteru czy Chelsea. Jedna sytuacja, która podsumowuje podejście Wengera do pieniędzy - i wpływu, jaki miał na Arsenal - miała miejsce wtedy, gdy klub starał się kupić boisko treningowe od London University, które już przez jakiś czas wynajmował. Zamiast zgodzić się na postawione warunki, Wenger poszedł do farmera, który był właścicielem terenu obok i kupił całą działkę za połowę ceny!





zobacz aktualności na temat:

-Zobacz także:
-Wenger o Sanchezie i Dele Allim
Arsenal.com / 30.04.2017; 13:03
-Wenger przed starciem z Tottenhamem
Arsenal.com / 30.04.2017; 13:00
-Pomeczowa wypowiedź Wengera
arsenal.com / 27.04.2017; 23:22
-Skomentuj artykuł:

Tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu!

-Komentarze użytkowników (9):
-
navy; użytkownik komentarzy: 1182 newsów: 0
03.10.2016; 21:06
Porządny człowiek.
-
Axinus; użytkownik komentarzy: 150 newsów: 0
03.10.2016; 20:40
Więcej takich treści w
"Arsene Wenger. Generał i jego Kanonierzy"

Powiem szczerze że czyta się niesamowicie będąc kibicem Arsenalu. Po lekturze ma się jeszcze większy szacunek i sympatię do Wengera!

Życzę tego tytułu sportowej książki roku w UK.
-
dudekns; użytkownik komentarzy: 3789 newsów: 0
03.10.2016; 11:37
Bardzo fajny wywiad.
-
konrii; użytkownik komentarzy: 405 newsów: 0
02.10.2016; 23:59
ciekawe czy zostanie Wenger na kolejne lata
-
Nero; użytkownik komentarzy: 735 newsów: 0
02.10.2016; 22:18
Papcio jest gościówa!
-
Arsenal96l; użytkownik komentarzy: 1285 newsów: 0
02.10.2016; 20:30
Papa Wenger to papa Wenger :D
-
simpllemann; redaktor komentarzy: 38542 newsów: 217
02.10.2016; 16:59
lays
Bo on dla klubu poświęcił chyba wszystko.
-
lays; użytkownik komentarzy: 26736 newsów: 0
02.10.2016; 15:09
Bardzo fajnie się to czyta. Mozna na Wengera narzekać, ale to prawdziy Kanonier z krwi i kości, jedyny.

Nie żadne Fabregasy, Łolkoty i inne, tylko Wenger.
-
BarcArsenal; użytkownik komentarzy: 318 newsów: 0
02.10.2016; 15:06
Kochany stary sknera



strona główna|regulamin serwisu|reklama|współpraca|kontakt|polityka plików cookies
Copyright © 2006-2017 by Kanonierzy.com   All Rights Reserved