Pot, cierpienie i egoizm

Pot, cierpienie i egoizm 11.11.2021, 18:05, Kamil Garczorz 8 komentarzy

Arsene Wenger wie, że jego miłość do pięknej gry jest tak naprawdę wszechogarniającym uzależnieniem. Przez 34 lata prowadzenia drużyn piłkarskich, w tym 22 lata Arsenalu, opanowała go potrzeba zwycięstw, niewiele więcej się liczyło. Czasem przynosiło to wspaniały efekt, czasem prowadziło do samozniszczenia.

„Rywalizacja to coś, co powoli zjada twoje życie i czyni z ciebie małego potwora. Tym się stałem. Spędziłem całe życie, rywalizując na najwyższym poziomie. To rodzi kogoś, kto ma obsesję i jest jednowymiarowy, kogoś, kto pozbywa się wszystkiego na drodze, co prowadzi do niewygrywania następnych meczów”. W nowym filmie dokumentalnych o jego życiu i karierze „Arsene Wenger: Niezwyciężony”, oświadczył: „Sensem mojego życia była piłka nożna, czasem się tego boję”.

„W życiu są inne ważne rzeczy, jak na przykład sztuka, których w ogóle nie zgłębiałem” - odpowiedział na pytanie, co jest przerażającego w tym uporze. „Może tylko geniusze potrafią odnieść sukces na wielu płaszczyznach. Ja kimś takim nie byłem, musiałem się poświęcić jednej rzeczy”.

Nie da się ukryć, że zadziałało. Do Arsenalu przybył w 1996 roku i niemal natychmiast można było dostrzec jego wpływ. W swoim drugim sezonie wygrał mistrzostwo i Puchar Anglii, stając się pierwszym obcokrajowcem, który jako szkoleniowiec sięgnął po dublet, kilka lat później znów udało mu się tego dokonać. Największym osiągnięciem Wengera był jednak sezon 2003/04. Wtedy Arsenal stał się znany jako „Niezwyciężeni”, po zdobyciu tytułu, nie przegrywając ani jednego meczu. Nawet jego największy rywal, Sir Alex Ferguson, musiał oddać mu to, na co zasłużył, mówiąc: „To osiągnięcie stoi ponad wszystkim innym”. Wciąż do Arsenalu należy najdłuższa seria meczów bez porażki- 49 meczów.

Dwa lata przed tym sezonem, Wenger ogłosił, że myśli, że jego drużyna jest w stanie tego dokonać. Wtedy z niego szydzono. „Bez stawiania wysokich celów, nie zmusisz ludzi, by sięgnęli tak daleko, jak mogą” - komentuje to po latach.

Jednak na swojej drodze Wenger natykał się na przeszkody. Był jednym z pierwszych menadżerów w lidze spoza Anglii, a jego przybycie przyczyniło się do transformacji angielskiego futbolu z monokultury skierowanej do wewnątrz w globalną grę, jaką jest dzisiaj. Dziennikarze byli wobec niego sceptyczni. „Arsene kto?” pytali w nagłówkach. Wygrane mecze zamieniały ten sceptycyzm we wrogość. „Masa negatywności była spowodowana tym, że był obcokrajowcem i robił rzeczy niespotykane w Anglii” - powiedział w filmie Ian Wright. Punktem kulminacyjnym były fałszywe doniesienia o jego zwolnieniu i plotki o jego prywatnym życiu pojawiające się w prasie. Wenger zorganizował zaimprowizowaną konferencję prasową na schodach przed Highbury, ówczesnym stadionem Arsenalu i powiedział, że jest gotowy obalić kłamstwa. Po tym żadna plotka na temat jego życia nie została opublikowana.

„Byłem wystarczająco dojrzały, by sobie z tym poradzić. Myślę, że mam jedną cechę, która pomaga mi, gdy coś staje mi na przeszkodzie. Potrafię skoncentrować się na tym, co ważne. Byłem zaskoczony, ale pomyślałem: „Zróbmy to, co myślę, że potrafię, czyli prowadzić drużynę piłkarską”.

Do Arsenalu zaczęli napływać piłkarze z innych krajów, nastąpiła zmiana kulturowa, a indywidualne występu zostały wzmocnione przez rewolucyjne koncepcje. Wenger zmienił styl gry Arsenalu. Kanonierzy zaczęli grać bardziej ekspresywnie i stawiali na kombinacyjny atak, co u swego szczyty zostało ochrzczone „Wengerballem". Wprowadził również spokój do szatni. Ian Wright przyznał, że Wenger był pierwszym trenerem, jakiego miał, który nie chciał zabić go w przerwie.

„Zawsze czułem, że najważniejsze jest mieć dobrą diagnozę tego, co się dzieje” - mówi Wenger. „Krzyk pomaga tylko w wylaniu swojej frustracji, a to nie jest zbyt skuteczne. Jeśli robisz to, co tydzień, ludzie zaczynają przystosowywać się do takiego zachowania. Myślę, że ważniejsze jest opanowanie i wskazanie, co należy zrobić.”

„Zastanawiałem się, co jest najskuteczniejsze, a nie najbardziej spektakularne. Mam gwałtowny charakter. Kiedy tracę panowanie nad sobą, dzieje się to w niebezpieczny sposób. Nauczyłem się kontrolować. Jeśli się nie panuje nad sobą, można popełnić błędy, których nie da się naprawić”.

Takie zachowanie wywoływało w jego graczach lojalność. Były piłkarz Arsenalu, Emmanuel Petit stwierdził, że mógłby wejść na Mount Everest bez tlenu dla Wengera. Inni mówili, że był dla nich jak ojciec. „Uważam, że gracze muszą wiedzieć, że ich kochasz. Zawodnicy od początku muszą czuć, że jesteś wymagający, ale muszą wierzyć, że chcesz im pomóc”.

Był przykładem, a do meczów przygotowywał się tak, jakby sam miał wyjść na boisko. Na 48 godzin przed meczem nie wychodził z mieszkania, a drogi znał tylko do centrum treningowego, stadionu i swojego domu.

Jego poświęcenie meczom, pomijając jego wygląd i wykształcenie, dały mu przydomek „Le Professeur”. Jednak w chwilach porażki, Wenger nigdy nie był zbyt łaskawy. Sam myśli, że jego głęboka nienawiść do przegrywania zaczęła się już w wiosce, której dorastał- Duttlenheim w pobliżu niemieckiej granicy w Alzacji, w północno-wschodniej Francji- w lokalnym kościele.

„Nie byłem najcierpliwszym dzieckiem” - mówi, przypominając sobie, jak podczas nabożeństw zmuszony był uklęknąć przed całym zgromadzeniem. Msza, prowadzona po łacinie, nie wzbudzała większego zainteresowania. „Ludzie przychodzili do pubu mojego ojca i mówili mu, że znowu klęczałem przed wszystkimi. Może stąd wzięła się moja nienawiść do przegrywania, przez bycie poniżonym”.

Arsene Wenger urodził się w 1949 roku i jest najmłodszym dzieckiem swoich rodziców. Jego najwcześniejsze wspomnienia to boisko piłkarskie i wiejskie bistro, które posiadali jego rodzice. Pub rodziców był używany jako klub dla lokalnej drużyny, przebierali się tam, a później udawali się na mecz. Obserwowanie interakcji mężczyzn w barze i badanie ich zachowania było „świetnym psychologicznym przeżyciem dla chłopca” i rozpaliło jego trwającą całe życie fascynację ludzką psychiką.

Wenger zawsze był wobec siebie bardzo wymagający, co przypisuje swojemu ojcu Alphonse'owi, który nigdy nie powiedziałby mu: „Dobra robota!”, tylko: „Możesz zrobić to lepiej”.

„W tamtym czasie taki był styl edukacji” - mówi Wenger. „Dzisiaj, kiedy edukujesz swoje dzieci, dajesz im więcej motywacji do poprawy jakości życia. Pokolenie po wojnie myślało: „ciężko pracuj i nie kwestionuj tego”. „W małej wiosce ma się perspektywę długoterminową. Ciężko pracuj, a może zostaniesz nagrodzony. Na tym polega życie rolnika. Daje cierpliwość i inwestycję w długoterminową pracę”.

- „Czy którekolwiek z Twoich osiągnięć zachęciło ojca do przyznania: „dobra robota!”?
- „Nie”
- „Nawet po Niezwyciężonych?”
- „Nie, wtedy się tak nie żyło. W tym wieku nie wymyślasz siebie na nowo. Był oczywiście bardzo szczęśliwy, że dobrze sobie radzę, ale nie mówił takich rzeczy. I może miał rację, ponieważ ważne w życiu jest to, by starać się być lepszym”.

Wenger zaczął grać w piłkę nożną w lokalnej drużynie w wieku 12 lat. Kariera piłkarska była oryginalną ścieżką, ale jego rodzice byli szczęśliwi, że realizował się w swojej pasji. „Byłem bardzo niezależny, bardzo młody” – mówi. „W wieku 19 lat nigdy nie opuściłem swojej wioski. Potem już nigdy tam nie wróciłem, a moje życie stało się międzynarodowe”.

Jego kariera piłkarska była krótka i dość nijaka. Mając niewiele ponad 30 lat, ukończył ekonomię na Uniwersytecie w Strasburgu i zaczął tam trenować młodzieżową. Potem trenował pierwsze zespoły Nancy i Monako, a następnie przyszedł czas na krótki pobyt w Japonii w Nagoya Grampus Eight. Do Arsenalu zaprowadziło go przypadkowe spotkanie. Pewnego dnia poszedł obejrzeć mecz na Highbury, a w przerwie zapalił papierosa z Barbarą Dein, żoną Davida, wiceprezesa klubu. Przedstawiła ich sobie. Obaj panowie nawiązali natychmiastowy kontakt, a Wenger został mianowany menedżerem Arsenalu w 1996 roku.

O ile pierwsza część pracy Wengera jako menedżera Arsenalu charakteryzowała się sukcesem, to w drugiej miał więcej problemów. Arsenal przeniósł się z Highbury na Emirates w 2006 roku, klub miał długi i mniej środków na transfery nowych zawodników. Arsenal musiał znieść okres dziewięciu lat bez trofeum, a transparenty kibiców „Wenger Out” pojawiały się coraz częściej.

Czy takie zachowanie kibiców miały na niego wpływ? „Nie, jestem skupiony na tym, co mam do zrobienia”, mówi. „Zawsze mówiłem graczom: „Osąd ludzi zależy od waszych występów, więc jest to coś, co możecie zmienić”. W takiej pracy ocena ludzi zawsze jest przesadzona. Jesteś geniuszem lub Panem Nikt, a prawda jest zawsze pomiędzy.”

W marcu 2018 roku w końcu nadszedł koniec. Odszedł w maju jako najbardziej utytułowany menedżer klubu, z trzema tytułami mistrzowskimi i siedmioma Pucharami Anglii. Wenger zastanawia się teraz, czy powinien odejść wcześniej: identyfikacja z jednym klubem przez tak długi czas była jego zdaniem błędem. „Nawet nie brałem tego pod uwagę. Miałem wiele propozycji z innych klubów, a ostatecznie zwróciło się to przeciwko mnie”. Nigdy jednak nie przestał kochać Arsenalu. „Będę wspierał ten klub do końca mojego życia, myślę, że bardzo przyczyniłem się do tego, czym się stał. Dużo znosiłem i poświęciłem na to najlepsze lata mojego życia. Nie da się tego zamazać. Zawsze będę kibicować temu klubowi”.

Obecnie jest szefem rozwoju w FIFA. Nie wrócił do Arsenalu od czasu swojego odejścia, a wielu fanów uważa, że to wielki wstyd. Czy jest szansa, że wróci w tym roku? „Ten sezon? Nie wiem. Dużo podróżuję i mam bardzo, bardzo napięty harmonogram. Ale na pewnym etapie, dlaczego nie?” Mógłby przyjść i siedzieć razem z kibicami na North Bank? „Tak, to najlepsze miejsce!”

Ma inne priorytety. Wenger tak skupił się na Arsenalu, że nie był w stanie zadbać o otaczających go ludzi tak, jak powinien, w tym o 20-letnią córkę Léę. Teraz stara się to naprawić. „Dlatego powiedziałem ci, że rywalizacja powoli nas zjada, stajemy się mniej dostępni dla innych. Każda pasja jest samolubna”.

Czy nadal nosi w sobie winę za to samolubstwo? „Tak, chociaż teraz trochę mniej. Mark Twain powiedział: „W życiu ważne są dwa dni: dzień, w którym się rodzisz i dzień, w którym dowiadujesz się dlaczego”. I zawsze wiedziałem dlaczego. Dla mnie było oczywiste, że musiałem żyć piłką nożną, rywalizacją. Ale oczywiście ludzie wokół mnie mogli przez to cierpieć”.

Gdyby miał przeżyć to wszystko jeszcze raz, inaczej by to zrównoważył? „Nie wierzę, że kiedy o czymś marzysz, musisz całkowicie się w to zaangażować. Trzeba płacić cenę za to, ale nie ma innego wyjścia”.

Wenger opisał opuszczenie Arsenalu własny pogrzeb, z taką intensywnością wychwalano dzieło jego życia. Jednak uczucie, które mu teraz towarzyszy to radość, nie żałoba. „Tak, jestem szczęśliwy” - mówi. „Mam kilka dni, kiedy uczucie szczęścia jest większe lub mniejsze, ale jeśli szczęściem jest prowadzenie życia, które chcesz prowadzić, to tak, jestem szczęśliwy”.

Arsene WengerWywiad autor: Kamil Garczorz źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
Fyox komentarzy: 1716.11.2021, 11:08

Ktoś się orientuje czy amazon będzie miał ten film w swojej ofercie w najbliższej przyszłości czy można było go obejrzeć tylko podczas premiery?

losnumeros komentarzy: 1080812.11.2021, 10:18

"Ma inne priorytety. Wenger tak skupił się na Arsenalu, że nie był w stanie zadbać o otaczających go ludzi tak, jak powinien, w tym o 20-letnią córkę Léę. Teraz stara się to naprawić. „Dlatego powiedziałem ci, że rywalizacja powoli nas zjada, stajemy się mniej dostępni dla innych. Każda pasja jest samolubna”."

Wenger wiedział z czym wiąże się ta praca, zaniedbywanie rodziny. Ferguson opisał ten sam problem, skupiasz się na klubie i rodzina odchodzi na boczny tor ( jak sam powiedział, "moja żona to rozumiała i jestem wielkim szczęściarzem, że mam taką żonę").

Raczej wszyscy szanują Wengera za to co pokazał w AFC i za poświęcenie się dla tego klubu, jednak pochwały nie mogą wymazać jego wad z ostatnich 2 sezonów gdzie całkowicie się pogubił i zapewne sam tego nie widział. Szkoda, że rozstanie AFC i Papcia nie przebiegło w inny sposób, może kiedyś się dowiemy co tam się wydarzyło.

MarcoMalcontent komentarzy: 32312.11.2021, 00:59

@Tormentor: To i tak dobrze pamiętasz;-)
Yorka to ja akurat lubiłem.
A z Dudkiem to zupełnie nie wiedziałem. nieźle. Seaman puszczał straszne szmaty chociaż był solidnym GK. nie zapomne do końca życia jaką bramkę strzeliła nam Zaragoza. Natomiast to był gościu o profilu Szczęsnego. Solidny, Od czasu do czasu puści babola, ale miał absolutnie wybitne akrobatyczno intuicyjne parady. Tak jakbyś postawił Steviego Wondera pod koszem i kazał zbierać piłki. Generalnie intuicyjnie spoko sie udaje czasem bo usłyszał gdzie leci piłka ale zachodzisz w głowę jakim cudem po zbiórce gościu trafił 3 trójki pod rząd. nie każdy ma takie zdolności. Na Dudka bym się nie obraził w tamtym czasie.

Tormentor komentarzy: 15412.11.2021, 00:18

@MarcoMalcontent: raczej to się zmieniało. Ostatnia jaką pamiętam z angielską to 236. Wczesniej byla jakas inna chyba albo pozniej.
Ja to nie pamietam juz takich detali, raczej atak Cole i Yorke to zapamietalem jako dobry. Seamana pare dziwnych bramek mi zostalo w glowie ale wtedy nie mialem takiego dostepu do meczów plus to było bardzo dawno temu. Szkoda, ze Dudek do nas nie przyszedl wtedy jak Seaman odszedl, bo bylo juz dograne tylko Wenger zrezygnowal.

MarcoMalcontent komentarzy: 32311.11.2021, 23:12

@Tormentor: A pamiętasz może na jakiej stronie telegazety to było?
Ja pamiętam tylko wybujałe kolory z dużym kontrastem.na czarnym tle. I teksty na czerwono żółto i niebiesko które potrafiły wypalić gały do kości.
Mój pierwszy internet:-) Myśle, że ten żul nas irytował bo prowadził największego rywala i to zazwyczaj z sukcesami co mnie osobiście bolało a same Muły to kibicowski biegun. Jedni i drudzy mają szydere przy porażce z drugich. Całą podstawówkę przejechałem z obecnym kolegą z którym siedziałem w ławce na laniu się przy wpadkach. On miał największą beke jako fan Mułów z Anelki i szmat Seamana a ja jako fan Arsenalu miałem beke z Szeringama i Aszli Kola. Zresztą on też bo ponoć koncertowo psuł setki. Coś jak Auba u nas:-)

Tormentor komentarzy: 15411.11.2021, 21:55

@MarcoMalcontent: Też początki kibicowania miałem w tamtym czasie i też z Telegazeta. Fergusona szczerze nienawidzilem, jak widziałem jak żuł gumę to mnie kurw1ca strzelala, ale teraz mam do niego duzo sympatii. Fajne czasy to byly (poza 8:2 i 6:1)

Ashmadia komentarzy: 39011.11.2021, 20:10

Wengera zawsze działał na mnie jak hipnotyzer. Mogę czytać i czytać wszystko co jest o nim lub z jego udziałem. Absolutnie wspaniały i interesujący człowieka!!

MarcoMalcontent komentarzy: 32311.11.2021, 19:28

W 97 rouku zabujałem się w Arsenalu. Pamiętam początki kibicowania.
Po boisku biegał jeszcze Lee Dixon i Ian Wright. Niezapomniane chwile.
Kiedy Arsenal był u szczytu formy często śledziłem wyniki na żywo na telegazecie. Odpalałem strone 303 coś tam szedłem zrobić kanapki a jak wracałem po 15 minutach już zazwyczaj było 2, 3 a czasem 4 jajo.
Arsenal był wtedy jak maszyna. Jedyna osoba jaka wtedy nam przeszkadzała to był Ferguson. Nie lubiłem Mułów ale trzeba im przyznać, że trenera mieli wybitnego.
Szacun dla obu Panów!!!
Teraz do mnie dotarło jak jestem stary.

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
DrużynaMWRPPkt
1. Chelsea14103133
2. Manchester City14102232
3. Liverpool1494131
4. West Ham1473424
5. Arsenal1472523
6. Tottenham1371522
7. Manchester United1463521
8. Wolves1463521
9. Brighton1447319
10. Leicester1454519
11. Crystal Palace1437416
12. Brentford1444616
13. Aston Villa1451816
14. Everton1443715
15. Southampton1436515
16. Leeds1436515
17. Watford1441913
18. Burnley1317510
19. Norwich1424810
20. Newcastle140777
ZawodnikBramkiAsysty
Mohamed Salah118
J. Vardy91
S. Mané71
Diogo Jota71
M. Antonio63
E. Dennis55
J. King52
I. Sarr50
Raphinha50
M. Cornet50
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
6
Gracz listopada wybór redaktorów Pierre-Emerick Aubameyang
Pierre-Emerick Aubameyang
6.86
Gracz listopada wybór użytkowników Emile Smith Rowe
Emile Smith Rowe
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna
Części samochodowe Ucando.pl