homemailmap
kanonierzy

Niezapomniane mecze Arsenalu

21.02.2006 Real Madryt - Arsenal 0:1 - awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów

Real Madryt - Arsenal Londyn - Na ten mecz z niecierpliwością czekali zarówno kibice "Kanonierów", jak i "Królewskich". Nie bez przyczyny, ponieważ na linii Londyn - Madryt od lat trwał pewnego rodzaju konflikt. Gdy w połowie grudnia, 2005 roku kibice obu drużyn dowiedzieli się kto stanie naprzeciw ich ulubieńcom w 1/8 finału Champions League, rozpoczęli gorączkowe przygotowania.

"Los Merengues" rozgrywali jednak sezon w kratkę. Po kompromitujących spotkaniach z Osasuną i Racingiem Santander (pierwszy zakończył się rezultatem 1:1, drugi zaś 1:2 na korzyść rywala) przyszedł czas na serię wygranych. "Królewscy" nie długo nacieszyli się jednak swą passą, ponieważ na dwa tygodnie przed arcyważnym meczem z Arsenalem, Real sromotnie przegrał na Santago Bernabeu w ramach Pucharu Hiszpanii 1:6 z Saragossą i choć kilka dni później "Królewscy" odegrali się na swoim pogromcy 4:0, to wynik ten nie wystarczył, aby awansować do kolejnej fazy rozgrywek. Od lat Arsenal znany był z dobrej gry w Premier League, lecz braku sukcesów na arenie międzynarodowej. Przed sezonem nic nie zapowiadało zmiany.

Arsenal przystąpił do tego meczu w mocno okrojonym składzie. W defensywie "The Gunners" zabrakło między innymi Ashley'a Cole'a, Laurena i Sola Campbella. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom na murawę wyszli Hleb i Reyes, co oznaczało, że "Kanonierzy" mają zamiar zagrać bardzo ofensywnie. Jeśli chodzi zaś o "Królewskich" od pierwszych minut na ławce rezerwowych z powodu lekkiego urazu zasiadł kapitan drużyny Raul Gonzalez. Dwunastym zawodnikiem "Los Merengues" tamtego wieczoru była z pewnością publiczność, która zasiadła na Santiago Bernabeu w liczbie 80,000.

Od początku spotkania "Kanonierzy" chcieli pokazać "Królewskim", że nie przyjechali do Madrytu po remis. Choć podopieczni Lopeza Caro dłużej utrzymywali się przy piłce, to Arsenal stwarzał coraz groźniejsze sytuacje podbramkowe. Już dwie minuty po pierwszym gwizdku Pana Stefano Fariny gracze z północnego Londynu mogli objąć prowadzenie. Henry świetnie dostrzegł wchodzącego w pole karne Reyesa, po czym Hiszpan znalazł się w dobrej sytuacji do zdobycia bramki. Napastnik "Kanonierów" uderzył jednak zbyt lekko z odległości 12. metrów i Iker Casillas zdołał złapać jego strzał. Wraz z 8. minutą spotkania nadeszła świetna sytuacja dla Freddiego Ljungberga, który otrzymał znakomitą, prostopadłą piłkę z głębi pola od Thierry'ego Henry i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Reprezentant Szwecji minął hiszpańskiego bramkarza, lecz zbyt daleko wypuścił sobie futbolówkę i Roberto Carlos zdołał uchronić swoją drużynę przed utratą bramki, wybijając piłkę na rzut rożny.

Już w 10. minucie spotkania manager gospodarzy był zmuszony przeprowadzić zmianę. Wiecznie kontuzjowanego Woodgate’a zmienił Mejía. Parę chwil później wymarzoną sytuację do zdobycia gola miał Henry, który po dośrodkowaniu Reyesa fatalnie spudłował z odległości siedmiu metrów. W późniejszym czasie przewaga "Kanonierów" nieco zmalała. "Galaktyczni" rozpoczęli atak pozycyjny na bramkę Jensa Lehmanna. Pierwsza groźna akcja Realu miała jednak miejsce dopiero w 26. minucie gry. Wówczas to po dośrodkowaniu Zinedine'a Zidane'a szczupakiem popisał się David Beckham, lecz piłka przeleciała kilka metrów obok słupka. Po zaledwie 7. minutach ponownie Anglik był bliski zdobycia bramki. Wówczas błąd Mathieu Flaminiego w środku pola błyskawicznie wykorzystał Zidane, który natychmiastowo uruchomił swojego kolegę z linii pomocy. Beckham znalazł się w sytuacji sam na sam z Lehmannem. Lepszy okazał się jednak niemiecki bramkarz, który instynktownie obronił uderzenie angielskiego gwiazdora. Przewaga "Królewskich" wzrastała z minuty na minutę. Gracze Juana Ramona Lopeza Caro nie potrafili jednak udokumentować jej zdobyciem bramki. Sytuacja diametralnie zmieniła się w końcówce pierwszej odsłony gry. Piłkę w środku pola przechwycił Freddie Ljungberg. Szwed przebiegł z nią kilkanaście metrów, po czym oddał groźny strzał, lecz przytomnie w tej sytuacji zachował się Casillas. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Zaraz po rozpoczęciu drugiej części spotkania oczy kibiców "Los Merengues" ślepo wpatrzone były w jedną osobę. Thierry Henry! Francuz przebiegł dobre 30 metrów z piłką, mijając przy tym Ronaldo, Gutiego, Sergio Ramosa, a także Mejię i zakończył swój popis świetnym strzałem w długi róg bramki strzeżonej przez Casillasa. Mieliśmy 1:0! Cały stadion z niedowierzaniem patrzył na to co dzieje się na boisku. O dziwo Real Madryt nie ruszył natychmiastowo do ataku, lecz zajął się raczej murowaniem dostępu do swojej bramki. To dalej "Kanonierzy" kontrolowali przebieg spotkania. Strzały Ljungberga czy Fabregasa dobrze bronił jednak Casillas, który jako jeden z niewielu graczy "Królewskich" pokazywał, iż zasługuje na to miano.

Po 60. minutach gry na boisku pojawił się owacyjnie witany Raul. Kapitan "Królewskich" zmienił Robinho, który zagrał bardzo przeciętne spotkanie. Nawet Raul nie potrafił pomóc swojej drużynie. Choć Real Madryt przejął inicjatywę, to nie mógł znaleźć recepty na pokonanie Jensa Lehmanna. Natomiast gracze "The Gunners" skupieni jedynie na kontratakach przez cały czas siali postrach w szeregach obronnych piłkarzy "Galaktycznych". Właśnie jedna z takich kontr mogła zakończyć się bramką dla Arsenalu. Henry wspaniale wyczuł moment podania Ljungberga, po czym Francuz znalazł się sam na sam z Ikerem Casillasem. Sędzia boczny uznał jednak, że reprezentant "Trójkolorowych" znajdował się na pozycji spalonej. Jak pokazały powtórki, arbiter nie miał racji. W 76. minucie spotkania bliski zdobycia bramki na 1:1 był ponownie Beckham, jednak Lehmann popisał się wspaniałą paradą i wybił piłkę na rzut rożny. Pod koniec spotkania ataki "Kanonierów" nabrały rozpędu. Najpierw w 81. minucie w sytuacji sam na sam z Casillasem znalazł się Diaby. Francuz okazał się jednak gorszy od bramkarza Realu, który w porę zdążył z interwencją. Trzy minuty później Robert Pires, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie dopadł piłki w polu karnym rywali, jednak jego strzał z ostrego kąta nie zdołał zagrozić golkiperowi gospodarzy.

Pod koniec spotkania swoją sytuację miał jeszcze Guti, który po dośrodkowaniu Beckhama dobrze strącił piłkę udem w stronę bramki Lehmanna, jednak Niemiec nie dał się zaskoczyć i ostatecznie nawet 5 minut doliczone przez arbitra spotkania nie pomogło "Królewskim" w zmianie wyniku.

Arsenal zasłużenie pokonał rywali na jego własnym terenie. Tym samym "Kanonierzy" stali się pierwszym angielskim klubem, który zdołał pokonać Real na Santiago Bernabeu. "Galaktyczni" większą część spotkania grali chaotyczną piłkę, a najlepszym piłkarzem w szeregach Realu był niewątpliwie Iker Casillas, który kilkakrotnie uchronił swoją drużynę przed sromotną porażką. Podopieczni Arsene Wengera nie wypuścili z rąk tak klarownej sytuacji i na Highbury bezbramkowo zremisowali z Realem. Tym samym awansowali do ćwierćfinału rozgrywek Ligi Mistrzów. Jak się później okazało, lepsza od "Kanonierów" była jedynie FC Barcelona, która po dramatycznym meczu w finale tych prestiżowych rozgrywek wygrała z Arsenalem 2:1.

Real Madryt - Arsenal 0:147' - Henry (0:1)

Real Madryt: Iker Casillas; Cicinho, Sergio Ramos, Jonathan Woodgate (9' Alvaro Mejia), Roberto Carlos; David Beckham, Guti, Thomas Gravesen (76' Julio Baptista), Zinedine Zidane, Robinho (63' Raul); Ronaldo

Arsenal Londyn: Jens Lehmann; Emmanuel Eboue, Kolo Toure, Philippe Senderos, Matthieu Flamini; Fredrik Ljungberg, Alexandr Hleb (76' Robert Pires), Gilberto, Francesc Fabregas (90' Alexandre Song), Jose Antonio Reyes (80' Vassiriki Diaby); Thierry Henry.

Arbiter: Stefano Farina (Włochy)

Widownia: 80,000


Pomeczowe wypowiedzi:

Arsene Wenger: "Moja drużyna przez całe spotkanie na Bernabeu była opanowana i osiągnęła zamierzony cel. Aby wywieźć ze stolicy Hiszpanii trzy punkty, musisz zagrać naprawdę dobrze. Jestem zadowolony z pracy, którą wykonali moi podopieczni. Moi zawodnicy są jednak jeszcze bardzo młodzi i wiedzieli, ze jeśli chcą osiągnąć korzystny rezultat, muszą zagrać z pełnym zaangażowaniem. Wynik mógł być przecież o wiele wyższy. Wówczas bylibyśmy spokojniejsi o wynik dwumeczu. Henry był wiodącą postacią w tym meczu. Jednak nie chciałbym ograniczać się do wskazywania jedynie jego osoby. Dobrze zagrali przecież także Fabregas, Gilberto. Z meczu na mecz radzimy sobie coraz lepiej. Spotkanie nie należało do łatwych i zwycięstwo cieszy szczególnie. Jesteśmy o krok od awansu, choć szkoda, że nie wykorzystaliśmy wszystkich okazji."

López Caro: "Stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramek, lecz zabrakło precyzji. Wynik mógłby wyglądać zupełnie inaczej i mam nadzieję, że w rewanżu pokażemy się z zupełnie innej strony. Arsenal miał jednak także kilka groźnych sytuacji. Gdy na boisku pojawił się Raul, rozpoczęliśmy szturm na bramkę rywali. To jednak nie wystarczyło i ponieśliśmy klęskę.

David Beckham: "Arsenal zagrał bardzo dobre spotkanie. Trudno rywalizować z takimi piłkarzami jak Reyes, Henry czy Fabregas. Zagraliśmy bardzo słabe spotkanie, lecz mam nadzieję, że w rewanżu pokażemy się z innej strony. Cieszę się, że nie otrzymałem żółtej kartki i zagram w Anglii. Highbury to trudny teren, lecz mam nadzieję, ze sobie poradzimy."

Thierry Henry: "Szczególnie dobrze zagrała obrona i to głównie dzięki niej utrzymaliśmy jedno bramkowe prowadzenie. Myślę, że zmiennicy poradzili sobie znakomicie. Wyprowadzaliśmy dobre kontra ataki, które stwarzały duże zagrożenie pod bramką rywala. Zmarnowaliśmy także kilka dogodnych sytuacji, lecz to samo można powiedzieć o Realu Madryt. Przed nami jeszcze jedno spotkanie, więc musimy być maksymalnie skoncentrowani. To jeszcze nie koniec."

Droga Arsenalu do finału Ligi Mistrzów:

PrzeciwnikRundaMiejsceWynik
FC Thunfaza grupowadom2 - 1
Ajax Amsterdamfaza grupowawyjazd2 - 1
Sparta Pragafaza grupowawyjazd2 - 0
Sparta Pragafaza grupowadom3 - 0
FC Thunfaza grupowawyjazd1 - 0
Ajax Amsterdamfaza grupowadom0 - 0
Real Madryt1/8 finałuwyjazd1 - 0
Real Madryt1/8 finałudom0 - 0
Juventus Turyn1/4 finałudom2 - 0
Juventus Turyn1/4 finałuwyjazd0 - 0
Villarreal CFpółfinałdom1 - 0
Villarreal CFpółfinałwyjazd0 - 0
FC BarcelonafinałStade de France1 - 2






Autor: Patryk Bielski





strona główna|regulamin serwisu|reklama|współpraca|kontakt|polityka plików cookies
Copyright © 2006-2017 by Kanonierzy.com   All Rights Reserved