Ucieczka w XX wiek: Michael Thomas

Ucieczka w XX wiek: Michael Thomas 05.10.2013, 19:52, Eryk Delinger 12 komentarzy

Kolejny raz cofamy się w czasie by przypomnieć Wam jednego z piłkarzy grających na chwałę czerwono-białych barw w ubiegłym stuleciu. Bohaterem Ucieczki w XX wiek jest tym razem zawodnik, którego postać dla wielu sprowadza się tylko do jednej chwili, do kilku magicznych sekund pewnego majowego wieczoru – Michael Thomas.

Swój pierwszy profesjonalny kontrakt Thomas podpisał w grudniu 1984 roku, w wieku 17 lat. Na debiut w seniorskim futbolu przyszło mu jeszcze trochę poczekać. Pierwszy występ w Arsenalu zanotował w sezonie 1986/87, niedługo po powrocie z wypożyczenia do Portsmouth i od razu został rzucony na głęboką wodę – swoją szansę otrzymał w Derbach Północnego Londynu, w pierwszym meczu półfinału Carling Cup. Arsenal przegrał spotkanie 0:1, ale w rewanżu odrobił straty, pokonał Spurs, a wreszcie zdobył puchar. W finałowym starciu z Liverpoolem Michael pojawił się na murawie na kilka ostatnich minut. Młody piłkarz zakończył premierowy sezon z 12 występami na koncie.

W kolejnym sezonie Anglik na stałe przebił się do wyjściowej jedenastki, zastępując na prawej obronie Viva Andersona, który latem opuścił klub. Rozegrał 37 spotkań, w których aż dziewięciokrotnie zdołał wpisać się na listę strzelców. Kiedy na Highbury trafił Lee Dixon, Thomas został przesunięty do środka pola, gdzie jego kondycja i precyzja podań okazały się jeszcze bardziej użyteczne. Sezon 1988/89 był wyjątkowy nie tylko dla samego Michaela – to, co wydarzyło się na finiszu tamtych rozgrywek na zawsze zapisało się na kartach historii angielskiej piłki.

26 maja 1989, w ostatnim meczu sezonu, zajmujący drugą lokatę w tabeli Arsenal przyjechał na Anfield Road by zmierzyć się z liderującym Liverpoolem. The Reds legitymowali się trzypunktową przewagą i korzystniejszym bilansem bramek (+39, przy +35 Kanonierów). Oznaczało to, że aby zdobyć mistrzostwo, podopieczni George'a Grahama musieli wygrać przewagą dwóch goli – szkopuł w tym, że Liverpool cieszył się wówczas wyjątkową passą: piłkarze z Merseyside od około czterech lat nie przegrali na swoim boisku więcej niż jedną bramką. Od początku nie zapowiadało się też, by Arsenal był w stanie tę serię przerwać, bowiem znany z pragmatycznego podejścia do piłki Graham ruszył do boju z pięcioma defensorami w wyjściowym składzie.

Bezbramkowy remis po pierwszej połowie utwierdził gospodarzy w przekonaniu, że są już o krok od końcowego tryumfu. Po przerwie Alan Smith dał The Gunners nadzieję na nieoczekiwany sukces kierując do siatki dośrodkowanie Nigela Winterburna, ale liverpoolczykom udało się utrzymać korzystny rezultat do 90. minuty i wydawało się, że nic nie może im już odebrać mistrzostwa. Wtedy, na kilkadziesiąt sekund przed końcem doliczonego czasu, grający na zwłokę John Barnes stracił piłkę, a Arsenal podjął ostatnią próbę ataku. Długie podanie Dixona znalazło Smitha, który sprytnie zagrał piłkę do Thomasa. Energiczny pomocnik z impetem ruszył środkiem boiska, szczęśliwie minął Steve'a Nicola i stanął oko w oko z Brucem Grobbelaarem. Okrzyk komentatora Briana Moore'a - It's up for grabs now! - przechodził do historii; piłka pofrunęła ponad ramieniem golkipera i wylądowała w bramce. Ówczesny menedżer Liverpoolu, Kenny Dalglish, z niedowierzaniem obserwował szaleńczo celebrujących złotego gola Kanonierów. Londyńczycy dokonali niemożliwego, zaś 21-letni Michael Thomas na zawsze zajął miejsce w sercach kibiców Arsenalu, a jednocześnie złamał te należące do fanów The Reds.

Chociaż jasnym było, że drugiej równie niesamowitej chwili Thomasowi nie będzie już dane doświadczyć, jego kariera w Arsenalu nie ogranicza się do tego jednego meczu. Przeciwnie, czarnoskóry pomocnik rósł w siłę i mimo coraz większej konkurencji w drugiej linii (do środka został przesunięty m.in. „Rocky” Rocastle), wciąż był nieodzownym elementem podstawowej jedenastki Kanonierów. Dwa lata po pamiętnych wydarzeniach z Anfield Mickey miał okazję świętować zdobycie kolejnego mistrzostwa Anglii. Piłkarz mógłby się pewnie jeszcze nieraz przysłużyć Arsenalowi, ale jesienią 1991 roku pokłócił się z Grahamem i po 206 występach z trzydziestoma golami na koncie zdecydował się opuścić klub. Początkowo szukał możliwości wyjazdu za granicę, ale ostatecznie Kanonierzy zaakceptowali opiewającą na 1,5 miliona funtów ofertę... Liverpoolu.

Walkę o uznanie nienawidzących go kibiców The Reds Thomas rozpoczął tak, jak swoją karierę w północnym Londynie – od meczu z Tottenhamem. Debiutanckie trafienie w nowych barwach zanotował dwa miesiące później, w meczu przeciwko Oldham. Pierwszy sezon w nowym klubie zwieńczył pięknym golem w wygranym finale FA Cup. Dalej nie było już tak różowo: kontuzje poważnie zaszkodziły jego pozycji na Merseyside – nawet kiedy udawało mu się wyleczyć, pełnił rolę rezerwowego. Zdrowie i dobra forma powróciły w sezonie 1995/96. Thomas prezentował się wówczas na tyle przekonująco, że zaczęto mówić o jego powrocie do reprezentacji Anglii, w której do tej pory zanotował tylko dwa występy. Z plotek nie wyniknęło jednak nic konkretnego, a udany sezon miał dla pomocnika smutne zakończenie – w finałowym meczu FA Cup przeciwko Manchesterowi United zasiadł na ławce rezerwowych, a szansę gry otrzymał w ostatnich minutach, już po decydującym golu Erica Cantony. W kolejnym sezonie Michael zajął w podstawowej jedenastce miejsce kontuzjowanego Jamiego Redknappa, ale po powrocie wychowanka Tottenhamu do zdrowia znów zasiadł na ławce. Stopniowo przegrywał także walkę z Dannym Murphym i w 1998 roku spełnił wreszcie swe marzenie o wyjeździe z Wielkiej Brytanii – trafił do portugalskiej Benfiki.

Pobyt w Lizbonie nie należał jednak do udanych i po dwóch latach (w tym roku gry w zespole rezerw) Anglik wrócił na Wyspy, gdzie dołączył do właśnie relegowanego Wimbledonu. W ówczesnej Division One Thomas rozegrał tylko 9 spotkań i w maju 2001 zdecydował się zakończyć karierę.

Dziś Michael Thomas nie ma już nic wspólnego z profesjonalną piłką i zajmuje się prowadzeniem własnej firmy ochroniarskiej. Kibice Arsenalu i Liverpoolu wciąż wspominają dynamicznego pomocnika bardzo ciepło – jego nazwisko figuruje zarówno na typowanej przez londyńskich fanów liście 100 najwybitniejszych Kanonierów, jak i w wybieranym przez sympatyków The Reds zestawieniu „100 graczy, którzy wstrząsnęli The Kop”. Sam Mickey mówiąc o szacunku kibiców i pamięci o „tamtym” golu żartuje: "Fani Evertonu wciąż stawiają mi drinki. Liverpoolu też. W zasadzie wszyscy mi stawiają".

--

Artykuł pochodzi z partnerskiego serwisu Highbury.pl.

Highbury.plMichael Thomas autor: Eryk Delinger źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
malik69 komentarzy: 28106.10.2013, 14:30

jezeli ktos z was kibicuje Arsenalowi nie tylko przez transfer Ozila albo chwilowa kariere fabsa i van pussyego zapraszam do oladniecia "Fever pitch" a najlepiej dp przeczytania ksiazki i ogladniecia filmu po tym , ja malo co sie na koncu nie poplakalem

Verminator97 komentarzy: 1483205.10.2013, 19:12

Wielka legenda. Gol na wagę tytułu mistrzowskiego to coś niesamowitego.

dudekns komentarzy: 605005.10.2013, 14:51

Szacun.

Charlie komentarzy: 35704.10.2013, 23:48

Dobra historia ! :)

Czeczenia komentarzy: 996104.10.2013, 23:13

Każde dziecko które widziało w życiu więcej niż CR7 i Messi zna tę historię.

Najlepszy ostatni akapit.

Wbeta komentarzy: 108304.10.2013, 21:59

Tekst bardzo ciekawy ale jak już mowa o Highbury.pl.
To wstawcie najnowszy tekst: Skąd te wszystkie kontuzje?

Jest bardzo aktualny i warty przeczytania.
POLECAM

Wikitiki713 komentarzy: 3004.10.2013, 20:27

Link:

http://www.youtube.com/watch?v=4jiBIdtUKhs

Thierry77 komentarzy: 311404.10.2013, 19:47

Bramka dająca tytuł i to w ostatniej akcji sezonu, cos wspaniałego. Dla Michaela to było więcej niż niesamowita radość i przeżycie :)

TaYekARS komentarzy: 2474 newsów: 3404.10.2013, 19:20

To musiało być niesamowite uczucie, gdy Michael strzelił bramkę w ostatniej minucie z Liverpoolem. To wręcz nieprawdopodobne, co się wtedy wydarzyło ;p

Berczi komentarzy: 125204.10.2013, 18:38

Nie ma to jak przejść do klubu, którego niektórzy kibice chieliby by go zabić xD

Adrian12543 komentarzy: 15890 newsów: 204.10.2013, 16:44

Strzelić takiego gola... To niesamowite. Michael Thomas napisał piękną historię tą bramką. Wielki szacunek.

Paniu76 komentarzy: 1246404.10.2013, 16:43

Mecz z Liverpoolem - coś pięknego

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
ZawodnikBramkiAsysty
Mohamed Salah228
Pierre-Emerick Aubameyang225
Sadio Mané221
Sergio Agüero218
Jamie Vardy184
Raheem Sterling1710
Harry Kane174
Eden Hazard1615
Callum Wilson149
Paul Pogba139
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
0
Gracz czerwca wybór redaktorów
7.67
Gracz czerwca wybór użytkowników Eddie Nketiah
Eddie Nketiah
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna