Zagadnienia taktyczne: Upadki i wzloty

Zagadnienia taktyczne: Upadki i wzloty 18.04.2021, 00:37, Adam Leonik 6 komentarzy

Wygrana 4:0 na wyjeździe w Pradze dała Arsenalowi zasłużony awans do półfinału Ligi Europy. Po dość rozczarowującym pierwszym spotkaniu, trener oraz zawodnicy w końcu pokazali, na co ich stać, ten pierwszy opracowując dobry plan na to spotkanie, ci drudzy perfekcyjnie go egzekwując. Chociaż perfekcyjnie to nie jest chyba najlepsze słowo, ponieważ po meczu Arteta stwierdził, że mimo wysokiej wygranej, w grze Kanonierów nadal jest sporo do poprawy. Muszę powiedzieć, że taka postawa trenera bardzo mi się podoba. Przypadł mi do gustu również pomysł Mikela na to spotkanie. Możnaby pomyśleć, że wystawienie Xhaki na lewej obronie było dość ryzykowne, Hiszpan miał ten plan jednak znakomicie opracowany. Po pierwsze w obliczu kontuzji Tierneya, Arteta przetrenował wraz z zespołem nowy schemat działania w spotkaniu ligowym z Sheffield United. Po drugie nie jest to wcale dla Mikela taka nowa koncepcja. Podobny plan działania mieliśmy okazję obejrzeć w poprzednim sezonie, tylko po przeciwnej stronie boiska. Wtedy to Hector Bellerin był tym, który zostawał z tyłu i pomagał w rozegraniu piłki w środku pola, podczas gdy Kieran Tierney ustawiał się bardzo wysoko, stając się de facto jednym z pomocników. W spotkaniu z czeskim zespołem rolę Szkota odegrał Calum Chambers, a Granit schodził do środka jako głęboko cofnięty rozgrywający. Było to bardzo pomysłowe rozwiązanie ze strony Artety pod kilkoma względami. Przede wszystkim pod nieobecność Luiza, Hiszpan potrzebował kogoś w formacji defensywnej, kto będzie dobrze rozprowadzał piłkę po boisku, a żaden z pozostałych zdrowych obrońców, nie jest pod tym względem na wystarczająco wysokim poziomie. Kolejną kwestią jest fakt, że Xhaka, w przeciwieństwie do Bellerina w poprzednim sezonie, bardzo dobrze ustawia się na boisku i jeżeli nie ma zbyt wielkiego obszaru do pokrycia, to jest solidnym obrońcą. Jest to o tyle ważne, że w koncepcji Artety, gdy posiadamy piłkę, nasze ustawienie przyjmuje postać 3-5-2, z Granitem ustawionym jako jeden z trzech środkowych obrońców, Chambersem w drugiej linii oraz schodzącym nisko do rozegrania Lacazettem. Nasi dwaj skrzydłowi wysuwają się wtedy na czoło, gotowi do rajdu po skrzydle w przypadku zagrania długiej prostopadłej lub diagonalnej piłki. Jestem przekonany, że w zależności od rywala, Arteta jeszcze nie raz skorzysta z tego taktycznego rozwiązania w przyszłości.

Wśród kibiców widzę ostatnio dużo frustracji i tęsknotę za "starymi" czasami. Podobnie jak wielu innych ludzi wspierających The Gunners, ja też zostałem "wychowany" przez Arsena Wengera i pewnie dzięki niemu stałem się kibicem tej drużyny. Do sukcesów tamtego zespołu nie wracam jednak zbyt często, bo to już przeszłość. Jako kibic Arsenalu jestem dumny z tej pięknej historii, ale żyje w teraźniejszości i z niej staram się czerpać radość. Oczywiście też chciałbym, abyśmy teraz walczyli o mistrzostwo, czy chociażby o ligę mistrzów, a nie siedzieli w środku tabeli, niestety taka jest obecna rzeczywistość i niewiele na to możemy poradzić. Mój spokój bierze się chyba z tego, że ja na całą sytuację patrzę nieco szerzej i w związku z tym trochę lepiej, przynajmniej tak mi się wydaje, rozumiem ten proces. Nikt nie jest wieczny i Era Wengera również musiała się kiedyś zakończyć. Gdy z klubu odchodzi człowiek legenda, który przez wiele lat był odpowiedzialny niemal za wszystko, powstaje ogromna wyrwa, którą nie sposób załatać w krótkim czasie. Wystarczy spojrzeć na Manchester United po odejściu Sir Alexa Fergusona. Mija 8 lat, odkąd Szkot opuścił Old Trafford, a zespół nadal ma ogromne problemy, aby choć trochę nawiązać do czasów świetności. Należy tu nadmienić, że Ferguson, odchodząc, pozostawił swoim następcom zespół, który właśnie zdobył dwudziesty tytuł Mistrza Anglii, piąty w ostatnich 7 latach, a mimo tego przez tyle lat nikt nie zdołał z tym klubem realnie włączyć się do walki o mistrzostwo kraju, kończąc ligę przez pierwsze 4 lata po jego odejściu na miejscach 7., 4., 5. i 6. Wenger pozostawił swojemu następcy zespół pogrążony w kryzysie, a wieloletnie zaniedbania zaczęły się już mocno nawarstwiać. Choć obecnie myślimy o Francuzie z pewnym rozrzewnieniem, nie oszukujmy się, ostatnie mistrzostwo kraju zdobyliśmy w 2004 roku i już od dłuższego czasu pomału obniżyliśmy loty, aby na samym końcu zaliczyć mocny zjazd i twarde lądowanie. Nieco naiwne jest myślenie, że już po trzech latach powinniśmy szybować na dawnych pułapach, podczas gdy innemu klubowi w podobnej sytuacji, choć ze znacznie większym budżetem, zajmuje to już 8 lat, zwłaszcza, że pierwsze półtora roku po odejściu Arsena zmarnowaliśmy. Nie chodzi mi tu tylko o postać trenera, Unaia Emery'ego, co do którego chyba nikt nie ma wątpliwości, że musiał odejść, ale również o inne struktury klubu. Gdy Arteta objął stanowisko szkoleniowca Arsenalu, musiał zacząć właściwie od zera. Zmianie uległ, co oczywiste, sztab szkoleniowy, ale również nastąpiły zmiany w zarządzie oraz skautingu. Większość transferów dokonanych w pierwszym oknie transferowym po odejściu francuskiego szkoleniowca okazała się po czasie kompletnie nietrafiona, jak chociażby Lucas Torreira, Sokratis, Lichtsteiner, Guendouzi czy wypożyczony Denis Suarez. Żadnego z tych piłkarzy z takich czy innych względów nie ma obecnie w klubie. Ta armata przez wiele lat obrastała mchem i wypełniała się mułem, więc sporo czasu musi również zająć jej oczyszczanie. Idąc trochę dalej z porównaniem do Czerwonych Diabłów, dodam, że potrzeba było Davida Moyesa, Louisa van Gaala i Jose Mourinho, trzech niezwykle doświadczonych menedżerów, aby dojść do wniosku, że były zawodnik tego klubu, z niewielkim doświadczeniem trenerskim, może się okazać tym, czego przez tyle lat w tym klubie szukano. Jeżeli Wenger pozostawił zespół w kryzysie, to co powiedzieć o spuściźnie Emery'ego? Właśnie w takim miejscu zespół zastał Arteta, a mimo to, w ciągu zaledwie kilku miesięcy potrafił jako tako poukładać zespół i zakończyć sezon z trofeum. Oczywiście brak jakiejkolwiek doświadczenia menedżerskiego dał się we znaki już w kolejnym sezonie i nieuporządkowanie spraw kadrowych sporo nas kosztowało. Gdy zarząd podejmował decyzję o zatrudnieniu Mikela, na pewno zdawał sobie sprawę z jego braku doświadczenia i że to doświadczenie Hiszpan zdobywał będzie w Arsenalu, a co za tym idzie, będzie również popełniał biedy, które są nieodłączną częścią tego procesu. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że Arteta, a z nim również Edu, uczy się na błędach. Problem kadrowy, który mocno psuł morale i jedność zespołu, został rozwiązany w kolejnym okienku transferowym, w którym pozbyto się w ten czy inny sposób wszystkich zgniłych jabłek z koszyka i wprowadzono do zespołu młodą krew w postaci ESR oraz wypożyczonego z Realu Madryt Martina Odegaarda.

Kiedy ostatni raz zasiadałem do pisania artykułu, a było to pod koniec grudnia ubiegłego roku, Arsenal był na 15 miejscu w tabeli, a Big Sam upierał się, że jesteśmy jego rywalem w walce o utrzymanie. Jedynym pozytywem było zwycięstwo z The Blues 3:1 w derbach Londynu, choć wynik ten był znacznie lepszy od naszej gry, a celność podań na poziomie 69% i 19 strzałów oddanych przez rywala na naszą bramkę nie mogły napawać zbyt daleko idącym optymizmem. Jak pokazały kolejne spotkania, był to jednak pewien przełom. Zakończyliśmy serię 8 meczów w lidze bez zwycięstwa, w tym 6 porażek. Rozpoczęliśmy natomiast nową 7 meczów bez porażki, w tym 5 zwycięstw. Wygrana z końca grudnia dała upragnione 3 punkty, niezwykle ważne w tamtym okresie, ale również przywróciła bardzo nadwątloną przez poprzednie miesiące pewność siebie. Arteta pokazał, że potrafi wyjść z kryzysu, a budowany przez niego mechanizm w końcu zaskoczył, przynajmniej na jakiś czas. Nie jest to tylko moje wrażenie, ponieważ zdecydowanie potwierdzają to statystyki. Przed 25 grudnia 2020 zdobywaliśmy średnio 1 punkt na mecz, po tej dacie 1.9 punktu. To samo dotyczy zdobywanych bramek 0.9 do 1.8 i straconych goli 1.3 do 0.8. Poniżej znajduje się wykres w postaci dwóch krzywych, przedstawiających ilość kontaktów z piłką przeciwnika w polu karnym Arsenalu oraz liczbę kontaktów Kanonierów w szesnastce rywala.

Jest to bardzo ciekawe porównanie końcowych lat Wengera, półtorarocznej przygody Emery'ego oraz obecnego szkoleniowca Arsenalu. Dla mnie najciekawsza jest jednak zmiana w końcowej fazie tego wykresu. Wygląda to trochę tak, jakby w samej końcówce ubiegłego roku ktoś wymienił wszystkich zawodników z trenerem włącznie. Nagle z zespołu broniącego się we własnym polu karnym, staliśmy się drużyną dominującą przeciwników, przynajmniej w okresie przedstawionym na wykresie. Osiągane rezultaty również to potwierdzają. Pytanie brzmi, co takiego się stało, co z dnia na dzień tak mocno odmieniło tę drużynę. W moim przekonaniu, do meczu z Chelsea brakowało jednego małego trybika w samym sercu tej maszyny, bez którego pozostałe tryby nie mogły się prawidłowo obracać. Tę lukę wypełnił wychowanek The Gunners, Emil Smith Rowe. Kogoś takiego na pozycji nr 10 brakowało nam od dawna. Jak ważną postacią stał się dla drużyny, najlepiej świadczy fakt, że od momentu debiutu w wyjściowym składzie w spotkaniu z The Blues, poprzednio tylko raz pojawił się z ławki na 24 min, gdy był zdrowy, wystąpił we wszystkich późniejszych meczach Premier League. Paradoksalnie, wcale nie chodzi o to, że ESR jest jakimś fenomenem, który z marszu wszedłby do każdej jedenastki. Młodszy od niego o rok Bukayo Saka jest w moim przekonaniu lepszym zawodnikiem, ale nie o całokształt umiejętności tu chodzi, a o dwa piłkarskie atrybuty, które młody Anglik ma na wysokim poziomie, a których Arsenalowi bardzo dotychczas brakowało. Mowa tu o grze na jeden kontakt i ruchu bez piłki. Dzięki Emilowi gra Arsenalu stała się znacznie szybsza i mniej przewidywalna. Najbardziej w pamięci utkwiła mi akcja bramkowa z wygranego przez Kanonierów 4:0 spotkania z West Bromwich Albion.

Bellerin podaje piłkę do cofającego się w głąb pola ESR, który na jeden kontakt zagrywa do Saki i natychmiast rusza w kierunku pola karnego przeciwnika. Bukayo po dwóch kontaktach z futbolówką przekazuje ją Alexowi, a ten z pierwszej piłki zagrywa do wbiegającego w pole karne ESR, który w pierwszym kontakcie przyjmuje i zabiera się z piłką, w drugim zagrywa ją wzdłuż bramki rywala do wbiegającego Saki, któremu pozostaje już tylko dostawić nogę i skierować futbolówkę do siatki. Cała akcja trwała 5 sekund, w ciągu których wymieniono 5 podań. Trzy z tych zagrań były na jeden kontakt, dwa wymagały dwóch dotknięć piłki. Właśnie tego w Arsenalu brakowało najbardziej. Po wydawałoby się niegroźnym podaniu daleko od bramki, ESR akcję przyspieszył, a swoim ruchem bez piłki wysunął się na pozycję, aby rozpoczętą akcję wykończyć, lub jak w tym przypadku asystować koledze.

Ktoś może powiedzieć, że przecież tylko West Brom. Niestety to właśnie z tego typu przeciwnikami mieliśmy ostatnio najwięcej kłopotów. Jeszcze przed niedawnym blamażem z Liverpoolem Sky Sport opublikował bardzo ciekawą statystykę, która pokazuje 19 meczów z drużynami z tzw. Wielkiej Szóstki we wszystkich rozgrywkach przed i po przejęciu drużyny przez Artetę. Mowa tu oczywiście o okresie po odejściu Wengera. Otóż zanim Hiszpan objął stery Arsenalu, wygraliśmy 3 takie spotkania, 5 zremisowaliśmy i zanotowaliśmy 11 porażek. 28 bramek strzelonych, 44 stracone, zaledwie 2 czyste konta. Po pojawieniu się w sztabie szkoleniowym Mikela Kanonierzy mają na koncie w tych spotkaniach 9 zwycięstw, 2 remisy i 8 porażek. 21 goli strzelonych, 25 straconych, 5 czystych kont. Wyraźnie widać, że z górą tabeli, z wyłączeniem Manchesteru City i Liverpoolu, radzimy sobie relatywnie nieźle. To z drużynami ze środka i dolnej części tabeli, które często grają nisko ustawioną linią defensywną, mieliśmy największy problem. Aby znaleźć lukę w obronie, gdy 11 przeciwników ustawionych jest za linią piłki, szybka zmiana tempa akcji i zagrania z pierwszej piłki, są absolutnie niezbędne. Bardzo podobną akcję bramkową mieliśmy okazję obejrzeć w ostatnim spotkaniu z Szablami przy pierwszym golu Lacazetta, tym razem bez udziału ESR, co wyraźnie wskazuje, że element ten jest trenowany i wchodzi pomału w krew również innym zawodnikiem. W tej akcji piłkarze wymienili 3 podania na jeden kontakt, zanim Francuz skierował piłkę do siatki. Arteta wie, co chce grać i wraz z kolejnymi oknami transferowymi dobiera sobie zawodników, pasujących do tej koncepcji. Odegaard, który zajął miejsce ESR na pozycji nr 10 w kilku spotkaniach i który również znakomicie czuje się w grze kombinacyjnej, jest najlepszym przykładem, że Arteta ma wyraźną wizję swojego zespołu. Niestety pandemia znacznie wydłużyła proces budowania drużyny.

Oczywiście nie jest tak, że teraz już wszystko w zespole działa, jak należy. Spotkania dobre jak chociażby ostatnie derby północnego Londynu, gdzie z wyjątkiem ostatnich 10 minut zdominowaliśmy to spotkanie, czy chociażby mecz z Młotami, w którym odrobiliśmy 3 bramkową stratę, po raz drugi w historii Premier League, przeplatamy meczami jak ten z Liverpoolem. Wiem, że to cały czas nie jest poziom, jakiego oczekujemy on Kanonierów. Tak, jestem świadom, że dopiero ostatnim meczem ligowym zakończyliśmy serię 14 spotkań bez czystego konta i że Unai Emery miał po 51 meczach o 10 punktów więcej od Artety. Absurdalne błędy w obronie i zmarnowane sytuacje wciąż są naszą bolączką. Nie są to jednak problemy systemowe, tylko błędy indywidualne, a te znacznie łatwiej naprawić, choćby przez wymianę niektórych elementów zespołu. Rozwijając tę myśl, chcę zauważyć, że skoro marnujemy sytuacje, to znaczy, że do nich dochodzimy, a to właśnie z kreacją sytuacji Kanonierzy mieli do niedawna największy problem. Pep Guardiola kiedyś powiedział, że jego zadaniem jest doprowadzić zespół pod bramkę przeciwnika, a to, czy zawodnicy wykorzystają wykreowane sytuacje, zależy już od nich samych. W moim przekonaniu to samo dotyczy również obrony. Trener powinien dobrze zorganizować zespół w defensywie, ale na błędy indywidualne wpływ ma już niewielki.

Reasumując, choć nie jest to łatwe, jako kibice musimy uzbroić się w cierpliwość. Proces przemiany się toczy i jeszcze chwilę to potrwa. W zeszłym sezonie zdobyliśmy Puchar Anglii, o czym większość drużyn, które są obecnie wyżej od nas w tabeli, może tylko pomarzyć, więc były powody do dumy i radości. Do ligi mistrzów również wrócimy, jeśli nie w tym, to w przyszłym sezonie. Skład mamy coraz młodszy, a tacy zawodnicy jak Saka, ESR czy Martinelli bardzo dobrze wróżą na przyszłość. Do tego dodać można relatywnie młodych Tierneya i Gabriela. Wierzę również, że uda się zatrzymać Odegaarda, a jestem przekonany, że planów transferowych jest znacznie więcej. Kibicujmy więc naszej drużynie, obserwujmy jej rozwój, a już niedługo będziemy świadkami powrotu do elity. Cierpliwości.

Zagadnienia taktyczne autor: Adam Leonik źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
ArekKanonier komentarzy: 43818.04.2021, 11:42

Kolejny świetny artykuł. Bardzo przyjemnie się go czyta i naprawdę dobrze wprowadza w nastrój przed derbowym spotkaniem z Fulham. Cieszę się , że ktoś ma podobne spojrzenie na obecną sytuację bo czytanie wkoło narzekania na kompletnie wszystko zaczęło mnie męczyć. Mam wrażenie , że to nie przypadek, że ten artykuł ukazuje się właśnie teraz. Ostatnie zdanie dobitnie to podkreśla. Świetna robota panie redaktorze.

cvp komentarzy: 102318.04.2021, 11:02

@RyChU84 napisał: "Proces trwa i trzeba być ... cierpliwym. COYG"
I czekac 5 lat? XD

RyChU84 komentarzy: 29418.04.2021, 10:56

Proces trwa i trzeba być ... cierpliwym. COYG

Mickeylo komentarzy: 167918.04.2021, 10:23

Świetny artykuł, zgadzam się w 100 %

anolis komentarzy: 92318.04.2021, 09:10

Brawo za artykuł! Jak zwykle napisany rzeczowo i analitycznie. Powinien być obowiązkową lekturą dla tych co tutaj nie potrafią nic innego napisać niż Arteta out.

sWinny komentarzy: 455318.04.2021, 08:13

Rękami i nogami się podpisuje pod tym.
Świetny tekst.

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
DrużynaMWRPPkt
1. Manchester City38275686
2. Manchester United382111674
3. Liverpool38209969
4. Chelsea381910967
5. Leicester382061266
6. West Ham381981165
7. Tottenham381881262
8. Arsenal381871361
9. Leeds381851559
10. Everton381781359
11. Aston Villa381671555
12. Newcastle381291745
13. Wolves381291745
14. Crystal Palace381281844
15. Southampton381271943
16. Brighton389141541
17. Burnley381091939
18. Fulham385132028
19. West Brom385112226
20. Sheffield Utd38722923
ZawodnikBramkiAsysty
H. Kane2314
Mohamed Salah225
Bruno Fernandes1812
Son Heung-Min1710
P. Bamford177
D. Calvert-Lewin160
J. Vardy159
O. Watkins145
İ. Gündoğan132
A. Lacazette132
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
0
Gracz lipca wybór redaktorów
6
Gracz lipca wybór użytkowników Martin Odegaard
Martin Odegaard
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna
Części samochodowe Ucando.pl