Komentarze użytkownika Armata500

Znaleziono 4644 komentarzy użytkownika Armata500.
Pokazuję stronę 1 z 117 (komentarze od 1 do 40):

poprzednia123456następna
Komentowany temat: Kto z Arsenalu zagra w przerwie reprezentacyjnej? 25.03.2026, 17:35

Ja do RvP mam problem za to co mówił o nas i o United. Samo odejście - po ludzku rozumiem, bo z nami miał małe szanse wygrać cokolwiek, a poszedł do klubu, który był wtedy na topie w lidze i ta decyzja się obroniła, bo zdobył wymarzone mistrzostwo. Zrobił to nie dla pieniędzy, a dla kariery, trofeów. Bolało i patrząc od strony kibicowskiej - jest zdrajcą, ale z jego perspektywy decyzja jest zrozumiała. To co potem mówił to inna sprawa i tym skreślił się w oczach większości kibiców Arsenalu, w tym moich.

Wenger i kibice przez lata w niego wierzyli, miał dużo problemów z kontuzjami, a mimo to i tak na niego stawiano. Gdy zdarzył się mu wybitny sezon bez urazów, zaraz odszedł. Można to odebrać jako niewdzięczność i brak lojalności, ale dużo gorsze niż samo odejście do United było po prostu to, co mówił i jego cieszynka.

Fabregas - ja nigdy nie byłem na niego zły. Jego odejście bolało mnie strasznie i to był bardziej smutek niż złość. W całej tej otoczce związanej z jego odejściem - najbardziej nienawidziłem w tamtym czasie Barcelony, Pique i genetyka Xaviego, a akcja gdy na jakimś wystąpieniu z reprezentacją Hiszpanii zakładali mu na siłę koszulkę Barcelony, wryło mi się w pamięć bardzo mocno.

Fabregas obok Henry'ego był piłkarzem, dzięki któremu zacząłem kibicować Arsenalowi. Po Titim, to Cesc stał się moim ulubionym piłkarzem, kupowałem koszulki z jego nazwiskiem, byłem zapatrzony jak w obrazek. Tak po kibicowsku kochałem go. W tamtym czasie był Cesc, długo długo nic i dopiero kolejny piłkarz z kadry. Gdy odchodził, nawet ta cała historia z dopłatą do transferu nie sprawiła, że go znienawidziłem. Nie potrafiłem się na niego złościć.

Samo jego odejście do Barcelony, umówmy się, było całkowicie normalne - samo w sobie. Mówimy o Hiszpanie, Katalończyku, wychowanku Barcelony. Urodził się i wychowywał w Katalonii, to był jego kraj, jego region, jego rodzinne strony. Zgłosił się po niego klub, który był wtedy wyraźnie silniejszy od Arsenalu, światowa czołówka, grająca o wszystkie trofea sezon w sezon, w dodatku klub, w którym się wychowywał za dzieciaka i klub ze słonecznego miasta, gdzie przez cały rok jest ciepło i pogodnie, w przeciwieństwie do pochmurnego i chłodniejszego Londynu. Nie można mieć do niego pretensji o to, że postanowił odejść po 8-letnim pobycie w Arsenalu. Tzn. pewnie można będąc kibicem Arsenalu - ale ta złość powinna minąć z czasem. A do dzisiaj bardzo wielu kibiców mu tego nie wybaczyło.

Moja cała złość wtedy była skierowana nie w Cesca, a w Barcelonę jako klub i jej piłkarzy, bo to oni przede wszystkim lekceważyli Arsenal, nie okazywali należytego szacunku. Cała ta otoczka toksyczności była zbudowana głównie przez ich wypowiedzi o DNA. Miałeś poczucie, że traktują Arsenal z góry, jakby byli kimś lepszym. W tamtym czasie nic mnie tak nie derwowało też, jak porównania dziennikarzyn, że Arsenal to taka "mała" Barcelona ze względu na styl gry.

Odejście Cesca złamało mi kibicowskie serce, pamiętam, że chyba nawet łezka poleciała jakaś. Ale serio, nie musiałem mu nic wybaczać, bo dla mnie nie było czegokolwiek do przebaczania. Jedyna taka rzecz, czyli ta legendarna dopłata do transferu, ok, rzuca nieco cienia na Fabregasa, ale wciąż - jeśli dodamy wszystkie argumenty za jego odejściem, które wymieniłem wyżej, cóż, no nie można się dziwić, że bardzo mu zależało by tam trafić.

Jego przejście do Chelsea? Kurczę, no trudny temat. Ja bardzo chciałem, by po Barcelonie wrócił do nas, ale z tego co się mówi, to Wenger go nie chciał, bo nie pogodził się z tym jak odszedł Cesc, zatem nie chciał go z powrotem. I to był według mnie ogromny błąd, bo przecież Cesc wygrał mistrzostwo z Chelsea, był królem asyst z tego co pamiętam, być może jego powrót w takiej formie do nas sprawiłby, że zrobilibyśmy niespodziankę i przynajmniej dłużej powalczyli wtedy o mistrzostwo, a nie tylko o TOP 4? Nigdy się nie przekonamy, za to faktem jest to, że niezwykle pomógł tej cholernej Chelsea. I ponownie - przez całą tą historię, nie potrafię być na niego zły, nie potrafię go znienawidzić za jego wybór. To nie jest zero-jedynkowe. To nie jest tak, że Arsenal go wielce chciał, zabiegał, prosił go o powrót, zgłaszał chęć pozyskania, Wenger wydzwaniał po Barcelonach, agentach i Cescach, byle tylko wrócił. A on wybrał sobie Chelsea, bo tak. No nie - przecież to tak nie wyglądało. Ja tam jestem bardziej zły na Arsene'a, że nie starał się o pozyskanie Fabregasa, a nie na samego Cesca, że wybrał klub, który go chciał. A ci którzy piszą, że Arsene dobrze zrobił, że go nie wziął "za karę" za to, że odszedł do Barcelony, to naprawdę... Bitch please. To na zasadzie, że na złość babci odmrożę sobie uszy. Arsenalowi to na pewno na dobre nie wyszło, ale "zemsta" słodka, w końcu to Arsenal wypiął się na Cesca, a ten sobie wygrał ligę, a Arsenal wygrywał TOP 4.

Dlatego powrót Cesca do Arsenalu jako trenera po Artecie? 4 razy tak. Bardzo bym się cieszył.

@Rafson95 napisał: "Otamendi ma już 38 lat i swój prime ma już dawno za sobą."

A w jaki sposób umniejsza to bramce Pietuszewskiego? Przypominam, że Benfica z Otamendim w składzie postawiła się Realowi, wtedy przy bramkach Realu nikomu wiek Otamendiego nie przeszkadzał. Bo to tak jest: jak Otamendi zagra świetny mecz w obronie z jakimś mocnym rywalem, hu hu, mistrz świata, hu hu, skała, hu hu, ale doświadczony, hu hu, świetny obrońca. Ale jak Pietuszewski go zakręcił jak Messi Boatengiem kiedyś, no to przecież Otamendi staje się już emerytem, który jest na poziomie Mustafiego, prawda, więc to normalne, że 17 latek z Polski nim zakręcił, nic specjalnego. Tak samo normalne, jak to, że w Ekstraklasie jakoś Pietuszewski tak nikim za bardzo nie kręcił i goli za dużo nie strzelał. A tu w Porto jakoś nagle to robi. Twierdzisz, że wiele zespołów z ligi portugalskiej jest na poziomie Ekstraklasy, w porządku. Ale ja poszedłbym dalej: Ekstraklas jak widać jest mocniejsza niż liga portugalska, skoro tutaj w krótszym czasie zrobił lepsze liczby niż w Polsce, proste, nie?

@Rafson95 napisał: "Gdyby Pietuszewski grał co kolejke z drużynami jak Benfica to długoterminowo na pewno by nie kręcił takich liczb jak to robi od początku."

O cholera, a to odkryłeś Amerykę xD W ogóle co to za argument? Można by wsadzić w to miejsce Messiego i Ronaldo i napisać dokładnie to samo, że gdyby co mecz Barcelona i Real mierzyła się z zespołem na poziomie Benfiki, a nie Elche czy Alaves, to by tyle goli w karierze nie strzelili. Przecież to jest tak kulawe co napisałeś, że masakra. Abstrakcyjny argument, oderwany od rzeczywistości totalnie. Na tym to polega, że grasz z różnymi i strzelasz różnym, a najwięcej zazwyczaj słabszym - naturalne. Ale właśnie Pietuszewski zagrał świetny mecz z Benfiką, bardzo dobry mecz z Bragą, czyli zespołami na poziomie - i dołożył kilka liczb ze słabszymi też. No ludzie, jak nie masz się do czego przypieprzyć, to się już czepiasz tak dennych argumentów?

@Rafson95 napisał: "Ofensywni zawodnicy grając w Porto/Benfice/Sportingu mają wymarzone warunki do generowania dużych liczb w skali sezonu, a potem po transferach do wyrównanych, cięższych lig często giną."

Jedni giną, drudzy nie giną, więc to żaden wyznacznik co może się stać z Pietuszewskim. Jak potoczy sie jego kariera, nie wiem, ale on ma 17 lat, a nie 26 i już robi szum w FC Porto, klubie na wysokim, europejskim poziomie. I już na przestrzeni kilku miesięcy zrobił więcej w mocnej europejskiej drużynie niż taki Kapustka, który nawet nie pierdnął w Leicester.

Irytuje mnie taki defetyzm i mega współczuję takim ludziom jak ty, poważnie. Zamiast się cieszyć, że mamy chłopaka, który z drzwiami i futryną wchodzi do poważnego futbolu w dużym klubie, to sianie smrodu, że przecież mu pewnie nie wyjdzie, że przecież to nic takiego, że przecież Otamendi to staruch, a liga portugalska to poziom Ekstraklasy, a poza tym to w lidze portugalskiej każdy może gola strzelić. I ok, możesz sobie tak myśleć, a na końcu się okaże, że faktycznie zaraz straci miejsce w składzie albo pójdzie do La Ligi czy Premier League i przepadnie i wyjdzie, że trafiłeś. Tylko chyba można się cieszyć chwilą i jarać takim talentem, bo nie wiem, może mi się wydaje a może urodziłem się wczoraj, ale takie talent, który w dużym klubie w takim wieku robiłby szał, to za często się nad Wisłą nie trafia. Więc czemu ktoś miałby się tym nie jarać? Tylko dlatego, że przyjdzie Rafson niszczyciel dobrej zabawy i nam to oznajmi? :D

Komentowany temat: Początek nowej ery: Arsenal vs Manchester City 22.03.2026, 23:29

Pierwszy raz od dawna ciesze się, że jest przerwa na reprezentację. Potem półfinał FA Cup z Soton, powinniśmy wygrać. No i mecz u siebie z Bournemouth - może być ciężko, ale grając u siebie nie widzę innej opcji niż zwycięstwo (no i ja będę na Emirates, więc muszą wygrać, nie ma bata).

Kurczę, słaby dzisiaj to był mecz w naszym wykonaniu. Nie jestem niestety jakoś specjalnie zaskoczony czy zasmucony, jak miałby określić to co czuję, to bardziej taka złość, że nie podjęli tej rękawicy w 2. połowie i po prostu oddaliśmy ten finał City. Ten mecz może nie znaczyć totalnie nic, a być może wygramy ligę i np. dojdziemy do finału LM - nikt nie będzie pamiętał o Carabao. Natomiast oby nie podłamało to skrzydeł naszym, a dodało wiatru w żagle na kolejne tygodnie City. Dobrze, że udało się zbudować dość bezpieczną przewagę nad nimi, bo gdyby to byłyby np. 2 pkt, to miałbym bardzo, ale to bardzo poważne obawy. A tak, no to cóż, nie pykło dzisiaj, ale wciąż mamy bardzo wiele do ugrania w tym sezonie i mam nadzieję, że tego nie spieprzą.

@vitold napisał: "Właśnie ja lubie polatać po mapie, ale bez znaczników. Jedynie mapa i mój znacznik. A gra wolna, gadatliwa, no nie moje klimaty."

Przecież RDR2 właśnie takie jest. Tam jest pierdyliard rzeczy, które odkrywasz SAMODZIELNIE eksplorując świat, w każdym zakątku mapy może się kryć coś ciekawego. Nikt ci nie każe fabuły robić (która potem się zresztą rozkręca, po prologu). Jeśli zagrałeś 20 minut i dałeś sobie spokój, to jak możesz ocenić grę pod kątem eksploracji, skoro nawet jej tak naprawdę nie zacząłeś? Gra gadatliwa? No tak, szczególnie jak odkrywasz kości dinozaurów rozrzucone po całej mapie, podziwiasz widoki z ośnieżonych szczytów, napadasz na pociągi, wozy, czy obozy bandytów, zajmujesz się łapaniem oprychów na zlecenie szeryfa, łowisz ryby, łazisz po jaskiniach, wbijasz do jakiejś zapyziałej chaty pośrodku niczego by odkryć mapę skarbów gdzie często musisz się mocno natrudnić, by go odnaleźć na podstawie nieoczywistych wskazówek czy odkrywasz zamrożone truchło pary będącej przytulonej do siebie w agonalnej pozie, co odkryłem po kilkuset h dopiero zupełnym przypadkiem jeżdżąc bez celu po mapie właśnie.

Grę przeszedłem 3 razy, ogrywam po raz 4-ty i co chwila odnajduje coś, czego nie widziałem wcześniej. Z nikim nie musisz gadać, fabułę można traktować jako dodatek i zrobić misję raz na jakiś czas, ale jeśli wyłączasz grę po 20 minutach, no to niestety nie jesteś w stanie wyrazić żadnej opinii na jej temat, takie jest moje zdanie. Nie wiesz co tracisz.

Nie każdy lubi gry gdzie można tak eksplorować, ale przecież napisałeś, że lubisz i RDR2 właśnie jest grą, która podchodzi pod to co napisałeś. Mapa i brak znaczników, tylko samemu sobie odkrywasz ciekawe rzeczy i miejsca.

@MutatedBlueberry napisał: "Premier league taka silna...xd"

A co ma siła ligi do pojedyńczych meczów czy dwumeczów? To jest ten sam poziom pierdzielenia jakby ktoś po finale LM rok temu powiedział, że Ligue 1 jest najlepsza, bo PSG wygrało finał :D

Jak na razie 2 drużyny z La Liga są w ćwierćfinale, pewnie dołączy zaraz 3, (Atletico), z Premier League będą prawdopodobnie 2, bo Live myślę, że ma szansę odrobić na Anfield. Z Bundesligi 1, z Serie A 0 (bo Atalanta odpadnie), z Ligue 1 - 1. No faktycznie, ale dominacja innych lig, a jeszcze nie wiadomo kto na końcu to wygra, bo my jesteśmy np. faworytem :P

Zobaczmy na środek tabeli poszczególnych lig i porównujmy, bo tu jest przepaść totalna. A nie starcia tytanów na szczycie, jak to tylko ułamek całej ligi.

Uważam, że powinien dograć ten sezon, przepracować w Porto sezon przygotowawczy w lecie i zagrać kolejny sezon - jeśli wtedy wciąż będzie wyróżniającą się postacią Porto w lidze oraz w LM - wtedy można myśleć o dalszym kroku i większym klubie. Pietuszewski wygląda na talent jakiego w Polsce nie było od lat i ma wszelki potencjał, by grać w jeszcze większym klubie i większej lidze, ale na to przyjdzie jeszcze czas.

Na razie zachwycajmy się tym co robi w Portugalii i życzmy mu, by grał dalej w taki sposób, ale zmiana otoczenia w lecie mogłaby źle wpłynąć na jego rozwój, bo na pewno dostawalby mniej szans niż w Porto - poza tym - ma tam Bednarka i Kiwiora - a to mega istotne jest, gdy ma się takie wsparcie, możesz się czuć jak w domu w takim klubie.

Więc - ogólnie te informacje mnie nie dziwią, bo to naturalne gdy wypływa jakiś talent, że pojawiają się plotki o zainteresowaniu największych klubów, a mówimy o Porto, wylęgarni talentów. I kiedyś do Arsenalu, za rok, dwa? Może, bo czemu nie? Ale dzisiaj i w lecie będzie za to raczej za wcześnie.

Komentowany temat: Na ratunek Dowman! Arsenal vs Everton 2-0 15.03.2026, 13:10

@sWinny napisał: "Zakładając że wczoraj sędzia by podyktował karnego na Kaiu to jaką kartkę byście pokazali obrońcy?

Na Xie ktoś napisał że wiązałoby się to z czerwoną kartką. Ostatnio w meczu LM też sędzia wyrzucił zawodnika za coś podobnego. Przecież miało nie być już podwójnego karania w takich sytuacjach.

Czy może się coś zmieniło i mnie ominęło?

Moim zdaniem to powinien być po prostu karny i tyle, bez kartki. No max żółto,, ale nic więcej."



Jeśli zawodnik wychodzi sam na sam i ma przed sobą tylko bramkarza, ale zostanie sfaulowany przez zawodnika z pola, to mimo wszystko jeśli to w obrębie pola karnego, to jest to czerwo i karny, bo jest to przerwanie akcji bramkowej. Czy sfauluje przed polem karnym na 16 metrze, czy 40 metrów od pola karnego czy w polu karnym - nieważne - faul, stały fragment gry (rzut wolny, rzut karny) i czerwona kartka, jeśli faulowany zawodnik miał przed sobą otwartą drogę do bramki bez asekuracji obrońców przeciwnika.

Wydaje mi się, że zasada z brakiem podwójnego karania ma bardziej zastosowanie względem bramkarzy, którzy np. będąc sam na sam z napastnikiem, gdy go sfaulują w polu karnym- czerwa nie otrzymają, tylko żółtą kartkę. Kiedyś właśnie bardzo często było tak, że gdy bramkarz faulował w sytuacji sam na sam, to wylatywał z boiska + karny (Szczęsny coś o tym wie), a właśnie to się teraz zmieniło i czerwo w takiej sytuacji to rzadkość. I oczywiście mówimy tylko o faulu bramkarza w polu karnym - bo jeśli faul będzie poza - no to czerwo z reguły pewne, ale karnego wtedy nie ma :p

Komentowany temat: Arsenal ratuje remis z Bayerem Leverkusen 11.03.2026, 21:46

Ja rozumiem, że City jest bleee i w ogóle na śmietnik historii, ale przecież nam na rękę jest by jak najdłużej grali w trudniejszej części drabinki i mieli dużo wymagających rywali, duża większą intensywność ich kalendarza, co może nam pomóc w Lidze.

Ale już 3:0. Więc zostanie im liga :)

Komentowany temat: Wyjazd na południowe wybrzeże: Brighton vs Arsenal 04.03.2026, 22:47

Kurna musimy to zrobić - ale emocje dzisiaj. A mam to szczęście, że jadę na Bournemouth, oby tylko Everton pyknąć do tego czasu i potem robimy Wisienki u siebie i można cisnąć na Etihad.

Murillo być może dzisiaj oddał nam to, co zabrał Son 2 sezony temu.

Komentowany temat: Pewne zwycięstwo w derbach! Tottenham - Arsenal 1:4 23.02.2026, 08:34

@Nicsienieda napisał: "Niespecjalnie zaimponował mi wczoraj Gyokeres, prędzej dokładnie pokazał swoją niszę. Super ułożona stopa, jeśli jakimś cudem uda się drużynie wypracować mu miejsce na czysty strzał to strzeli."

No nie dogodzisz. Gdy nie strzela - słaby, "nie dostaje podań" od kolegów albo źle się ustawia. Gdy strzela, bo dostał podania - nie zaimponował, pokazał swoje słabości, bo przecież to tylko zasługa podań, że strzelił. To co on ma zrobić? 50 metrowy rajd zakończony golem czy ładować co mecz przewrotką jak Marcin Mięciel? Fenomenalna logika. To w końcu czego oczekujesz od Gyokeresa, jak nie goli, bo naprawdę nie rozumiem? Jak dla mnie może być niewidoczny przez 95% meczu, ale jak będzie ładował to co ma lub sam sobie wypracuje, to czego chcieć więcej od rasowej 9-tki? Od tego jest i chyba po to go kupiliśmy, żeby właśnie wykorzystywać jego dobrze ułożoną nogę.

I oczywiście, że wczoraj oprócz goli zagrał po prostu dobrze. Dużo walczył jak to on. Już w 1 połowie wypracował sobie sytuację gdy zszedł do środka i zabrakło centrymetrów, bo cała akcja i strzał były dobre. Gyokeres strzelił 2 piękne gole w derbach, w ultra ważnym meczu, a ten tutaj jeszcze ma czelność napisać, że mu "nie zaipomonował", kij z golami, przecież trzeba się skupić na wadach, a gole napastnika są nieistotne :D

Jeszcze gdyby te gole były takie, że koledzy nabili go, odbiłoby się od niego przypadkowo i wpadło. Ale nie, precyzyjna bomba z 20 metrów po przygotowaniu sobie miejsca na strzał i drugi gol, wpadł w pole karne z piłką, wygrał pojedynek fizyczny z obrońcą i wypracował sobie sytuację strzelecką sam na sam i pięknie wykończył po rogu - nieee, ale to za mało jest dla Nissieniedy. Bo przecież trzeba mu wypomnieć, że wcześniej dał się przepchnąć albo źle podał, a gole, czyli to, co najważniejsze u napastnika - przestają mieć znaczenie. Bo nicsienieda jest mega wymagający, on oczekuje więcej. Klepki, rajdów, dryblingów, elastico, przekładanek i innych tricków. Nowego wcielenia Messiego i Ronaldinho w jednym.

I nazywanie Rice'a hamulcowym, bo zagrał jeden słabszy mecz i przypierdzelenie się o machanie łapami xD Złoto.

To musi być jakiś trolling albo jeszcze % nie zeszły po weekendzie. Bo na serio i na trzeźwo takich rzeczy by się raczej nie napisało.

Nicsienieda - faktycznie. Nic się nie da zrobić, bo nieważne czy Gyokeres strzeli 2 gole czy nie - zawsze znajdzie się geniusz, który do czegoś się prz*oli.

Komentowany temat: Tottenham vs Arsenal: składy 22.02.2026, 16:42

Dobra, Eze, zamknij mi mordę i dawaj hat-tricka.

Komentowany temat: Arsenal vs Brentford: Trudne zadanie w derbach Londynu 12.02.2026, 23:02

@sleyoo napisał: "Mam nadzieję że to szweckie drewno się połamie i nie będę musiał go oglądać do końca sezonu"

Za takie komentarze powinny być dożywotnie bany. Jak jesteś w takich emocjach i masz ochotę napisać tak obrzydliwy komentarz, to włóż łeb do zamrażarki, żeby wymroziło ci resztki mózgu, jeśli w ogóle go posiadasz.

Komentowany temat: Arsenal vs Brentford: Trudne zadanie w derbach Londynu 12.02.2026, 18:04

Ach, szkoda, że jakiś Pereira w Nottingham, mogliby Franka zatrudnić :)
To by było dopiero historia, gdyby w tym samym sezonie po zwolnieniu z Tottenhamu przeskoczył swój był klub w tabeli w walce o utrzymanie (teraz 16 i 17 miejsce, sąsiedzi w tabeli, 2 pkt przewagi kuraków nad Nottingham), a Tottenham by spadł, bo jeszcze inny wielki rywal, WHU by ich dopadło xD Przepiękna to byłaby historia, nie zapomniałbym jej nigdy.

Choć z drugiej strony, sezon bez NLD i spuszczania lania tym leszczom to nie byłoby to samo...

Komentowany temat: Pewne zwycięstwo z Sunderlandem 3:0! Dublet Gyökeresa 08.02.2026, 19:32

@darek250s napisał: "Prosta odpowiedź dlaczego nie? Bo w kluczowym momencie Tottenham zrobił to samo co dzisiaj Liverpool. Po prostu oddają City za free 3 pkt."

Przecież to był inny etap sezonu, inna "motywacja" Tottenhamu niż dzisiaj Liverpoolu. Zupełnie inny kontekst. Co ty porównujesz...

Komentowany temat: Pewne zwycięstwo z Sunderlandem 3:0! Dublet Gyökeresa 08.02.2026, 19:24

@darek250s napisał: "Serio ktoś tu liczył na Liverpool?"

Ee, tak? Co to w ogóle za pytanie? Skoro Tottenham przegrywając 0:2 potrafił na 2:2 zrobić, to dlaczego miałbym nie liczyć na Liverpool na Anfield, który ostatnio rozsmarował Newcastle? Durne pytanie, sorry.

@WSP:

Tylko problemem Gyo jest to, że on tak czysto po piłkarsku nie wygląda zbyt dobrze, tzn. wygląda zazwyczaj słabo lub średnio. Mógłby to nadrabiać ustawianiem się, ale tutaj też wyglądało to czasem przeciętnie, a i kilka patelni zmarnował. Mimo to ogólnie się zgadzam, że może jeszcze potrzebuje na dotarcie się i jeśli nie w tym, to w kolejnym sezonie pokaże znacznie więcej, bo myślę, że jest w stanie to zrobić. Nie jest to zero-jedynkowa sytuacja, by Gyo miewa mecze, gdzie znika całkowicie i partoli wszystko czego dotknie, ale też miał przecież mecze, z bardzo klasowymi drużynami, jak Atletico, Inter czy Chelsea na SB, gdzie potrafił zapakować piłkę do siatki jak rasowy snajper.

Na razie wygląda to średnio, a może nawet bardzo średnio - w stosunku do oczekiwań przed transferem, ale jest za wcześnie by całkowicie go przekreślić, tak jak niektórzy to już robią.

Komentowany temat: Walka o finał Carabao Cup: Arsenal vs Chelsea! 03.02.2026, 23:12

Halo, halo, czy słyszeliście huki w swoich miastach? To dźwięk pękających dup kibiców Chelsea. Po golu Kaia straszliwie narobili w majty - przecież on nie wygra LM już nigdy, zero wdzięczności, że wygrał z nimi LM. Stwierdzili kibice niebieskich. Jak on śmiał im strzelić gola? I to on ma być wdzięczny Chelsea za wygranie LM? Z tego co pamiętam to on jedynego gola w finale strzelił, więc to on wygrał LM dla Chelsea. Ale to jest banda głupków :D

Komentowany temat: Arsenal deklasuje Leeds i umacnia się na pozycji lidera 02.02.2026, 16:27

@Nicsienieda napisał: "Ja tam czekam na mecz na topce, aż Gyokeres coś pokaże. Bo fajnie strzelić Azerom lub pachołkom z Leeds, niech pokaże to z brutalami z Chelsea jutro to się zacznę zastanawiać."

Strasznie wybiórczy jesteś i coś gubisz się w zeznaniach. Mówisz o strzelaniu Azerom, ale przepraszam bardzo. Po pierwsze, to nie graliśmy z Azerami, tylko klubem z Kazachstanu, a to zasadnicza różnica. To są dwa inne kraje jak coś, na globusie można sprawdzić. Zresztą, gdyby strzelił przeciwko Azerom, czyli Karabachowi, to nie byłoby wcale tragedii, bo ten klub przeszedł do baraży, więc aż taki słaby nie jest. Poza tym - 2 gole z Atletico? Piękny Gol z Interem 2 tygodnie temu? Czemu wypominasz mu, że strzela tylko leszczom jak Azerzy (Kazachowie!), ale już pod swoją tezę celowo lub nieświadomie - zapominasz o golu przeciwko finaliście LM Interowi na San Siro czy dwóch golach przeciwko Atletico? To nie jest TOP? To Topem będzie strzelanie tylko City, Bayernowi, PSG i Realowi? No nie do końca chyba.

I kolejny dziwny przykład. Kazachom czy leszczom z Leeds fajnie strzelić, ale "Niech pokaże to z brutalami z Chelsea jutro". Przecież na Stamford Bridge w pierwszym meczu strzelił gola i zaliczył asystę xD Czyli już ci pokazał, że potrafi się odnaleźć i nawet z bliska gola strzelić :D

Chłopie, ty jakąś amnezję masz? Masakra, ja wy niektórzy wybieracie sobie wygodne dla siebie przykłady, całkowicie zapominając o faktach, ale tutaj to już grubsza odklejka widzę.


Ja nie jestem żadnym tam wielki fanem Gyokeresa, bo uważam, że jest nieco drewniany, powolny i rusza się jak żelbetonowy kloc - mam oczy, to widać. Wkurza mnie to, jak wychodzi np. niby sam na sam, to zaraz obrońca go dogania i nawet strzału nie ma. Wkurza mnie też, że ostatnio na pustaka z 3 metrów nie trafił w meczu LM. Tak, ma mankamenty i to dość spore ten gość. Ale na litość boską - mówmy o faktach i trzymajmy się ich. Prawda nie jest czarno-biała w jego wypadku - chłop miał też dobre mecze lub mecze, gdzie te liczby robił i to nie z leszczami, jak sobie wymyśliłeś pod swoją zmyśloną tezę, tylko Atletico, Inter, Chelsea - to chyba, Stefan, leszcze nie są.

Komentowany temat: Arsenal deklasuje Leeds i umacnia się na pozycji lidera 01.02.2026, 20:20

Rodri się spłakał na sędziów po meczu? Przecież to jest jakiś niewiarygodny głąb. Chłopa nie powinno być na boisku, tutaj bez wahania mogło być czerwo pokazane za drugą żółtą kartkę, której nie obejrzał, a on ma czelność na sędziego wrzucać? Już całekim styki się przepaliły temu pajacowi. Przecież on już miał żółtko na koncie. Kopie w nogi rywala podczas kontry, sędzia puszcza przywilej, bo akcja dalej szła, to rozumiem - natomiast mógł i powinien wrócić do tej sytuacji i dać drugie żółtko, bo faul był ostry. Oczywiście nic. Dosłownie ile? 2 minuty później? Rodri znowu w akcji i zdaje się faul taktyczny w środku pola, przerywa akcję Tottenhamu, na oczach sędziego, w ogóle piłką nie był zainteresowany, ewidentne żółtko. I co? Oczywiście - nic. I za chwilę Pepik go ściągnął z boiska. A potem ten sam Rodri, który cudem nie wyleciał z boiska z czerwoną, idzie do mediów i wrzuca na sędziego? No albo on jest jakiś nienormalny, albo... nienormalny. Ha tfu na nich, na to całe City i tych oszustów. A z Tottenhamu można mieć bekę, ale dzisiaj zaimponowali. Brawo za walkę, dzięki chłopaki :D Nawet Solanke chciał być jak były Kanonier Giroud i strzelił skorpionem. Brawo.

W LM za podobną akcję w przeciągu kilkudziesięcu sekund Rodri od razu wyleciał. No ale w Premier League te ściery z Manchesteru mają swoje przywileje - niestety.

I ja tak też czułem, że Tottenham się postawi. Gdyby to była końcówka sezonu i Tottenham miał pewne utrzymanie/brak szans na puchary/zapewnione puchary, to bym mógł mieć wątpliwości czy coś urwą. Ale na takim etapie sezonu czułem, że jednak się postawią, bo jest jeszcze o co walczyć, a sytuacja w tabeli u nich nie za wesoła.

Za tydzień trzeba czerwonym kibicować. I myślę, że istnieje spora szansa, że znowu City straci punkty. Tylko my musimy Sunderland w sobotę zjeść na obiad. Damy radę.

Komentowany temat: Podróż na Elland Road: Czy Kanonierzy przełamią impas? 31.01.2026, 17:27

@mitmichael napisał: "Kiedys to i bramkarze mogli łapac pilke podana od obroncy, wiec moze i asysty liczyli przy swojakach xD"

Ale mi też się kojarzy, że liczyli takie asysty i to nie 50 lat temu, tylko jakoś stosunkowo niedawno.

Fajny skład. Dzisiaj postrzelać, zrobić kilka ładnych akcji, wynagrodzić kibicom wtopę z United, wielu piłkarzy przy okazji odpocznie i w sobotę liczę, że w końcu 3 pkt będą nasze z Leeds.

@darek250s napisał: "Paul Scholes wypowiedział się bardzo krytycznie na temat możliwego zdobycia mistrzostwa przez Arsenal:

"Pamiętacie początek sezonu? Mogli wygrać mecz tylko dzięki stałym fragmentom gry. Mają wielu zawodników, którzy muszą się wykazać, udowodnić, że potrafią wygrać ligę".

"Jeśli Arsenal wygra Premier League, to może być najgorsza drużyna, która wygrała ligę".

"Jeśli myślisz o wyborze drużyny sezonu i wybierasz ofensywną czwórkę, kto z Arsenalu się w niej znajdzie? Saka jest prawdopodobnie jedynym, a nie sądzę, żeby grał rewelacyjnie. Wciąż nie mają środkowego napastnika. To inny sposób na zdobycie tytułu".

Nie ma większych głąbów niż ci z United."


Ale to było jasne jak słońce i oczywiste, że zawsze znajdzie się głąb, który będzie nas lekceważył w każdej sytuacji i rudzielec Scholes nie jest tutaj jakimś wyjątkiem. Nawet jeśli wygramy poczwórną koronę, to znajdą się tacy, którzy powiedzą, że najsłabszy mistrz Anglii od lat, najsłabszy zwycięzca Ligi Mistrzów od lat i tak dalej i tak dalej. Już kilka tygodni temu rozpisałem się na ten temat - o ile dowodziłem wtedy, że ogólnie ludzie bardzo nas szanują i mają do nas respekt, bo tak jest, tak zawsze znajdzie się osobnik, idiota, który będzie mówił co innego. A takie opinie niosą się najbardziej, bo są medialne, bo wzbudzają kontrowersje. Ostatnio Guardiola powiedział, że jesteśmy najlepszym klubem świata, teraz Scholes powiedział, że możemy być najgorszym mistrzem. Jezu Chryste, a niech sobie gadają co chcą. My mamy swoje cele i mamy je zrealizować, a komentarze ludzi należy odstawić na bok. Zresztą, kurtuazja czy nie, zdanie Pepa ma dla mnie większe znacznie niż słowa wypowiedziane przez człowieka, z którego kibice United cisną bekę lub drażni ich na przemian, bo Scholes to akurat lubi walnąć głupotę i to nie tylko na temat Arsenalu.

I pisałem - nawet jakbyśmy 10 lat z rzędu wygrywali LM i ligę, to znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że poziom piłki spadł i dlatego Arsenal wszystko wygrywa :)



@executer1 napisał: "Taka taktyka jak najbardziej w LM może się sprawdzić ale w lidze no nie da się na przestrzeni całego sezonu tak grać."

No tylko rzecz w tym, że w LM gramy jak na razie zupełnie inaczej niż w lidze, to są dwie różne drużyny. Nie wiem jak będzie w dalszych fazach, gdy będą dwumecze, ale jak na razie w LM po prostu gramy w piłkę i ogląda się to dość przyjemnie. Jednak zgoda, że ciężko wygrać ligę grając tak jak gramy jeśli chodzi o styl przez cały sezon, ale tak samo ciężko byłoby wygrać ligę, gdybyśmy grali na hurra do przodu, pięknie dla oka cały czas, bo nie dałoby się tak przez cały sezon. Troszkę jakby brakuje balansu może. Ale nie wiem, to Arteta się zna i zarabia na tej pracy miliony, a nie ja.

Ja powiem tak - porażka z kimkolwiek na Emirates (może poza Tottenhamem) bolałaby mniej niż z tymi parszywcami. A ich kibice obrośli w piórka po meczu z City, byli tacy pewni siebie przed meczem z nami i ich zespół wybił nam z głowy nawet remis. Najgorszy możliwy scenariusz niestety się sprawdził, zarówno pod względem sportowym, jak i szyderczo-kibicowskim. Że też akurat United musiało przerwać naszą passę na Emirates...

Jestem bardzo ciekawy reakcji zespołu, bo teraz presja będzie z każdą kolejką rosła dopóki znowu nie odskoczymy nawet więcej punktów, a nasze doświadczenia z grą pod presją w tej lidze nie są najmilsze. Rozumiem obawy, ale też nie przesadzałbym w drugą stronę i nie oddawałbym mistrzostwa City. Trzeba zrobić wszystko, by te 4 pkt przewagi utrzymać jak najdłużej, wszystko cały czas jest w naszych rękach i pozostaje tylko pytanie czy to utrzymamy, czy nam znowu wypadnie z rąk i rozstrzaska się o podłogę. Daleki jednak jestem od dawnia mistrzostwa City na tym etapie.

Z Kairatem w LM to tutaj prawie na pewno będą 3 pkt i zakończymy LM na 1. miejscu, fajnie.

Ale Leeds na wyjeździe, kurczę, to wcale nie będzie łatwy mecz. W tym sezonie średniaków ogrywamy, więc mimo wszystko jestem względnie spokojny, ale zobaczymy. Jeśli znowu stracimy punkty, to będzie to już mini katastrofa ligowa jednak. Nie ma już za bardzo marginesu błędu na ten moment, tzn niby jest, bo nawet porażka nie odbierze nam lidera jeszcze, ale umówmy się, to byłaby katastrofa, jeśli stracimy punkty tam. Muszą odpowiedzieć na ostatnie straty punktów, najwyższy czas,

City gra z Tottenhamem, ja nie wierzę w jakieś teorie spiskowe, nie na tym etapie sezonu przynajmniej, że Kuraki się podłożą celowo. Jednak to jest sport, piłkarze myślą inaczej niż kibice, myślę, że Frank i zawodnicy będą chcieli grać o pełną pulę z City na własnym stadionie - ale czym im się uda wywalczyć chociaż remis, to mam obawy. Czysto sportowe obawy, a nie, że celowo siądą i będą patrzeć jak City ich leje, byle tylko doskoczyli do nas. Zobaczymy. Ale jest potencjał mimo wszystko na w miarę pozytywną kolejkę i odtrutkę po tej.

A co do meczu z United, to już mi się nie chce pastwić nad nikim. Do 1 bramki graliśmy dobrze, potem jeden indywidualny błąd i wszystko się posypało. I trzeba też przyznać, że diabełkom wszystko wpadało, piłka siedziała idealnie przy każdym strzale w światło bramki. Rzadko się coś takiego zdarza, padło akurat na mecz z nami - tak też w futbolu bywa. Ale też nie można mówić, że wygrali na farcie, bo na farcie, to wygrali kiedyś lata temu, np. 3:1, gdy my dominowaliśmy ich totalnie, pierdyliard strzałów oddaliśmy, De Gea wyczyniał absolutne cuda w bramce, a oni byli skuteczni i kończyli każdy atak. Wczoraj ok, strzały idealne też i skuteczne, ale jednak nie można powiedzieć, że wygrali niezasłużenie - w 2. połowie wg mnie byli od nas lepsi i wynik to potwierdza. I to jest przykre.

Liczę, że szybko odpowiemy, wygrana z Kairatami, wygrana z Leeds. Tylko tak należy odpowiedzieć i tylko tak można wrócić na dobre tory.

Komentowany temat: Nwaneri błyszczy w debiucie dla Marsylii 25.01.2026, 15:58

@Womanizer napisał: "Ale takie wypożyczenie do L1 i tak nam niewiele powie.
Może strzelić jeszcze z 6 goli do końca sezonu, ale to wciąż tylko L1. Która do PL ma nijakie przełożenie."


Najważniejsze jest, by w tym wieku grał na wysokim poziomie w dobrym klubie, nabrał pewności siebie, okrzepł i zwyczajnie się rozwijał, a ciężko o lepsze miejsce do tego niż ofensywnie grająca Marsylia, czołowa drużyna Ligue 1. On ma wrócić do nas ograny i podbudowany. Saliba pograł trochę w Marsylii i w Ligue 1 i jakoś ten "niższy" poziom mu nie zaszkodził, wręcz przeciwnie. Wtedy też gadałeś, że wypożyczenie Saliby do Marsylii niewiele nam powie?

Coventry? Dobry żart. Naprawdę, mamy młodego, obiecującego młodego zawodnika, a ty byś chciał wysłać go do drużyny, która w każdym meczu w Premier League 99% czasu by murowała. No z całą pewnością właśnie takie wypożyczenie by mu pomogło w rozwoju i zdobywaniu skalpów w postaci goli i asyst, a mogę się założyć, że byś był pierwszy do krytyki Nwaneriego, że nawet w Coventry nie daje rady, więc z czym do ludzi.

Przecież to oczywiste, że w jakimś słabeuszu Premier League szanse na to, że Nwaneri by odpalił, byłyby raczej niewielkie. Prędzej by właśnie taki młody, ofensywny piłkarz na ławce wylądował, bo pod taktykę takiego klubu byłby zbędny.

On ma się ograć w klasowej drużynie grającej dobrą, ciekawą piłkę, a nie w drużynie drwali, których gra w piłkę średnio interesuje.
Jakby poszedł ogrywać się do Bayernu i grał tam w podstawie, to też byś mówił, że wypożyczenie niewiele nam powie, bo Bundesliga to nie poziom Premier League? Ludzie kochani...

Komentowany temat: Inter vs Arsenal: Starcie gigantów w Lidze Mistrzów 20.01.2026, 08:05

@adek504 napisał: "nie jest łatwo powiedzieć trenerowi że dzisiaj nie zagrają?"

Co więcej - Arteta by takich wyśmiał lub zrugał, przecież to on decyduje o składzie i z całą pewnością chce wystawić mocną jedenastkę.

Ale do takiej sytuacji na pewno nie dojdzie, bo każdy piłkarz chce grać w LM z takim przeciwnikiem jak Inter, z finalistą. To nie jest mecz z Kairatami do cholery, tylko na San Siro z bardzo silnym przeciwnikiem. Wiadomo, że mamy silny skład i jakas rotacja może się pojawić, ale bez przesady, że pół jedenastki ma być wymieniona, bo mecz z United w niedzielę. To jest prestiżowy mecz, nawet jeśli mamy zapewnione TOP 8 już.

@Armata500 napisał: "ale nie widziałem, by ktoś punktował nas, że oni to mają 13 LM, a my żadnego."

15 razy wygrali oczywiście :)

@arsenallord napisał: "Dla każdego klubu TOPu jesteśmy pośmiewiskiem. Przestaniemy jak wreszcie coś wygramy"

Dla klubu czyli dla kogo? Klubu jako instytucji? Zarządu? Prezesa? Sztabów szkoleniowych? Piłkarzy? Szeroko pojętego fanbase? Czy wszystkich?

Ja nie sądzę, by ktoś z nas miał aktualnie bekę na poziomie klubowym, czyt. biznesowo-sportowym. Nie sądzę by Perez, Ancelotii czy piłkarze Realu mieli bekę z Arsenalu gdy z nami odpadli. Kibice? Czytałem komentarze kibiców Realu na ich stronie i owszem, było ich tysiące i nie przejrzałem wszystkich, ale nie widziałem, by ktoś punktował nas, że oni to mają 13 LM, a my żadnego. Był podziw dla nas, dla Rice'a, ale też głównie krytyka własnych graczy. Nikt się zajmował analizą pucharów Arsenalu i nikomu tam do śmiechu i drwin z rywala nie było.

Wiadomo, że zawsze na świeczniku wyląduje jakiś debilny komentarz, bo tak działa Internet, świat. W każdej grupie znajdzie się idiota lub troll, który sobie lubi bekę pocisnąć, choć nie ma za bardzo podstaw, ale dla własnej satysfakcji odniesie się do trofeów, historii i zadrwi z Arsenalu, kiedy ten wygra mecz lub jest na dobrej drodze do mistrzostwa. Zawsze się znajdą takie komentarze. Nie mam dobrej opinii o devilpage czy lfc.pl, wiadomo - dużo tam głupot jest w komentarzach i nie raz się z tego śmiałem przecież, ale są też tam normalne komentarze, które potrafią docenić naszą klasę i sytuację, w jakiej jesteśmy - bez docinek o trofea i nazywanie nas varsenalem, analami czy wiecznymi przegrywami. Więc nie każdy kibic innego wielkiego klubu myśli o nas tylko źle lub prześmiewczo.

A już na pewno nie ludzie pracujących w tych klubach, czy to zawodnicy i trenerzy, nie wspominając o zarządach.


Pewna grupa ludzi, mniej lub bardziej liczna zależnie od fanbase, wspomnianych idiotów, odklejeńców - zawsze będzie z nas cisnęła bekę, niezależnie co zrobimy. Nic nie wygramy, ale będziemy w topie latami? Beka, bo brak trofeów. Jak wygramy LM w tym sezonie, to oni wtedy napiszą, że i tak jesteśmy przegrywami, bo wygraliśmy tylko raz, a oni wygrali 3 razy, 5 razy czy 7 razy. Jak wygramy mistrzostwo - to będą się śmiać, że po 21 latach dopiero, wow, niesamowite, hahaha dobre, nie? Przegrywy!

Zawsze znajdą się tacy. Żeby zamknąć na dobre gęby takim ludziom, musielibyśmy przez 10 lat co sezon zdobywać mistrzostwo i LM - wtedy może część z nich by odpuściła, a część dalej by gadała, że Varsenal, że fart, że ułożenie planet takie. A jakby po 10 latach dominacji przytrafił się słaby sezon i nic byśmy nie wygrali, to od razu będą komentarze, że powrót przegrywów, przecież to oczywiste :D

Dureń będzie durniem - i tyle.

Ale takich przykładów nie przekładałbym na KLUBY. Nie generalizowałbym. Tam są poważni ludzie, to są poważne biznesy i nikt nie jest na poziomie rozchwianego emocjonalnie 15-latka przed komputerem czy 50 letniego zgreda nudzącego się po 12h na zakładzie.

Komentowany temat: Puchar Anglii powraca: Portsmouth vs Arsenal 11.01.2026, 13:03

@krzykus1990 napisał: "Puchar Anglii miał być w TVP sport cieszyłem się że obejrzę na stabilnym łączu a tu lipa nie ma!!!"

Co ty gadasz? Przecież na sport.tvp.pl jest normalnie pokazane, że transmisja zaczyna się o 14:30. Nie wprowadzaj ludzi w błąd.

Komentowany temat: Puchar Anglii powraca: Portsmouth vs Arsenal 10.01.2026, 11:38

U mnie też ta złość i smutek już przeszła, choć wolę sobie nie przypominać tej drugiej połowy. Teraz puchary. Portsmouth raczej przejdziemy, ale potem liczę, że zbliżymy się do finału Carabao. No i w sobotę w końcu powrót ligi, United gra z City i myślę, że ponownie jest spora szansa, że City np. zremisuje. A my grając z Nottingham - znowu szansa odskoczyć być może. Nie wierzę, że zagramy drugi raz tak bezjajecznie jak z LFC, więc w sumie jestem dobrej myśli. Zresztą - ja to nie pisałem w ogóle, że już po mistrzostwie, jak niektórzy po tym 0:0 i nie wyzywałem chłopaków od mentalnych p..d, co jak zwykle niestety normą tutaj i gdy tylko coś po myśli nie pójdzie, to jest wyzywanie. Obrzydliwy to był mecz i zagraliśmy bardzo źle (2. połowa), ale bez przesady. A skrytykowałem mocno Gabiego za zachowanie względem Bradleya i uważam, że ogólnie słusznie, bo zachowanie było złe, ale doceniam, że przeprosił publicznie i po przemyśleniu tego na chłodno faktycznie w 94 minucie pewnie ciężko myśleć w 100% racjonalnie, no mógł nie zdawać sobie sprawy, że to tak poważna kontuzja, Slot dobrze to powiedział, że teraz pełno jest takich co udają kontuzje i czasem ciężko się połapać kiedy to jest na serio.

Wolałbym jednak uniknąć takich zdarzeń w przyszłości z piłkarzem Arsenalu w roli agresora. Myślę, że Martinelli też wyciągnie wnioski po tym.

Komentowany temat: Wyrównać rachunki: Arsenal vs Liverpool 09.01.2026, 00:13

Takie mecze się zdarzają, ale muszę przyznać, że czuję się, jakby mi ktoś tonę betonu wlał do bani - tak ciężki mam łeb. I nie chodzi o sam wynik, bo remis nie jest dla nas najgorszy, ale gra była koszmarna, obrzydliwa w drugiej połowie. Można chyba bez cienia wątpliwości stwierdzić, że to była najgorsza połowa w tym sezonie. Nawet w meczach gdzie przegrywaliśmy nie wyglądało to tak źle. I w zasadzie ja czuje się jakby nas Liverpool przewalcował kilkoma bramkami, depresyjnie i aż nie dowierzam, że mogliśmy zagrać taki syf na własnym stadionie. No nie dało się tego oglądać. MLS wszedł i to był koszmarny występ. Ja nie wiem co się zrobiło z tym chłopakiem, ale od dłuższego czasu słabiutko wygląda. Martinelli i to zachowanie względem Bradleya było tak samo obrzydliwe i niesportowe jak nasza gra i niejako było podsumowaniem naszego występu. Takie zachowania należy oceniać karygodnie niezależnie czy zrobi to ktoś z United, Tottenhamu, City czy u nas. Wiadomo, emocje, ale nie zamierzam czegoś takiego bronić, bo to nie jest fair play. Jasne - ktoś zaraz powie, a no bo Bradley zamiast zejść za linię, to kradł czas. Tak? A my przepraszam co robiliśmy? Raya całą wieczność zastanawiał się w tym meczu do kogo piłkę podać z piątki niemal za każdym razem. Jakoś nie widziałem, by nam się śpieszyło, tak jakbyśmy na własnym stadionie bronili tego remisu. I nagle pod koniec Martinelliemu tak się zaczęło śpieszyć, że ciężko kontuzjowanego popycha, a przecież wcześniej jeszcze walnął go piłką celowo, co było widać na powtórce. Gdyby takie coś zrobił ktokolwiek spoza Arsenalu przeciwko naszemu graczowi, to by życia już nie miał na tej stronie i byłby na czarnej liście, tak jak Fernandez, Guimaraes, Garnacho i inne cudaki, którym odbija palma czasami bez powodu.

Jak się tak śpieszyło by jednak wygrać ten mecz, to trzeba było o tym pomyśleć na początku drugiej połowy, a nie w 94 minucie. Wszystko było tak powolne, wybijanie piłek na oślep, toporność w każdym zagraniu. Dla obiektywnego widza ten mecz był antyreklamą piłki nożnej i Premier League.

No ale jak napisałem na wstępie, słabe, czy bardzo słabe mecze się przydarzają, a dzisiaj nie przegraliśmy. 6 pkt przewagi jest. Gra o mistrzostwo jest w grze, wciąż jesteśmy faworytem, wszystko w naszych nogach i mam nadzieję, że następne mecze będą lepsze i znowu nam trochę frajdy dadzą chłopaki - a raczej na pewno tak będzie. Mówić o tym, że nie wygramy mistrzostwa po dzisiaj - bzdury. Można ocenić ten mecz, ja jestem totalnie zażenowany, ale nie zaślepia mnie złość czy smutek i wiem, że sytuacja wciąż jest dobra i zagramy jeszcze nie raz świetne spotkanie w tym sezonie. Tyle.

Wiadomo, że Ferdinand ma wypowiedzi na poziomie średnio rozgarniętego głąba kapuścianego i to takiego podgniłego już.

Wypowiada się nie na zasadzie, by było mądrze czy z sensem, tylko im głośniej będzie po wypowiedzi, tym lepiej.

Nie ma choćby jednego powodu, by Arteta przechodził do obecnego United. Nawet gdyby w tym sezonie zdobył mistrzostwo Anglii, LM, Puchar Anglii i Carabao, poczuł się spełniony w Arsenalu i chciał nowego wyzwania, to nie wierzę, że zostawiłby w lecie nasz klub - przecież to byłaby skrajna degradacja iść do dużo słabszego klubu, gdzie panuje nieprawdopodobny *******nik i gdzie nigdy, przenigdy - nie dostałby nawet ułamka takiego zaufania, jakie ma w Arsenalu. No jaja jak berety ten cały Ferdinand i jego mądrości.

Jedynie gdyby Real Madryt/Barcelona się zgłosiła - to wtedy może by rozważył, gdyby akurat potrzebowali trenera, a Arteta wygrałby już ważne trofea z Arsenalem - w to byłbym w stanie uwierzyć. Ale United? Przecież to jest żałosny i śmieszny klub, trup i wydmuszka po wielkim klubie, jakim niegdyś był. Do takiego klubu może przyjść tylko jakaś zdolniacha lub ktoś z duużym doświadczeniem, ale ze słabszego klubu/ligi, a nie z mocniejszego klubu z potencjałem 1000 razy większym od United do United xD

Komentowany temat: Słodka zemsta: Arsenal rozbija Aston Villę 4:1 31.12.2025, 10:31

Pierwsza połowa przeciętna, ale druga - czapki z głów. Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Wierzyłem w zwycięstwo rzecz jasna, ale takie max 2:0, 2:1, coś w tym stylu. 4:1? Kurczę, naprawdę, szczena mi wypadła na podłogę jak kicałem przed TV z radości i potem musiałem jej szukać :D

Powrót naszego Króla Gabriela i od razu gol z rożnego, fenomenalna interwencja Saliby w końcówce 1. połowy, świetny mecz i gol Trossarda, Ode w formie ze swojego prime, Zubimendi rasowy snajper, Jesus kilkadziesiąt sekund po wejściu gol, nawet ten Gyokeres - przynajmniej znajdował się w końcu w sytuacjach, a to już progres, gole może przyjdą jeśli będzie się lepiej ustawiał. Ogólnie to jak siedliśmy na Villi w 2. połowie, kiedy nie wiedziała co się dzieje - coś pięknego. Piękny mecz.

No i wiadomo - Martinez, faja, miło było go widzieć wyjmującego 4 piłki z sieci, a po meczu schodzącego do szatni, gdy nasi kibice godnie go pożegnali, czyli to, na co zasłużył swoją postawą. I Emery dziad, jakoś inni trenerzy nie mają problemu z podaniem ręki Artecie, ale on miał. Piecze dupa drakula, oj piecze. I ma piec - jak najmocniej i jak najczęściej, jeśli zachować się nie umie jak należy.

Komentowany temat: Arsenal pokonuje Brighton 2:1 i zdobywa cenne 3 punkty 29.12.2025, 10:23

@henry1996 napisał: "Tymczasem nad nimi sie wszyscy spuszcają, zas Arsenal sie szkaluje"

Ale to jest bardzo proste. Tutaj chodzi o oczekiwania i pewne proporcje. Od klubów taki jak Villa nie oczekuję się niczego. Wszystko co zrobią ponad jakieś "normy" na papierze- to jest już traktowane jako duże osiągnięcie, czyli walka o LM, gra w LM i ewentualnie jakiś pomniejszy puchar, gdyby się przytrafił (tak jak Crystal Palace z FA Cup czy Newcastle z Carabao). Gdyby Villa była w środku tabeli powiedzmy na miejscach 8-10- nikt by nad tym się nie pochylał. Ale gdy Villa jest na 3. miejscu i nazwijmy to w ten sposób, "wielka trójka" jest już mocno wyodrębniona od pozostałych drużyn w tabeli, to wiadome jest, że ludzie skupią swoją uwagę na takim zespole jak Aston Villa, bo gra powyżej oczekiwań i jej aktualna pozycja i gra nie jest oczywista, jest ponad przyjęte założenia, jesli spojrzymy na ich potencjał versus potencjał Chelsea, United, czy nawet Tottenham, nie wspomijąc o nas czy City.

My zaś jesteśmy klubem, który od ponad 20 lat jest klubem, od którego oczekuje się, że ma w końcu wygrać. Nasze mistrzostwo nie będzie żadną niespodzianką czy sensacją, tylko czymś oczywistym, czymś, czego można się spodziewać, czymś, co będzie po prostu puentą dla wielkiej pracy jaką włożył Arteta w budowę tej drużyny + adekwatne do jakości, potencjału kadry oraz finansowego. Dlatego nasze każde potknięcie, jeśli dodamy do tego brak zwycięstwa w lidze od 21 lat + brak zdobycia kiedykolwiek LM - nam się wytyka i będzie wytykało, nawet jeśli non stop z małymi przerwami jesteśmy w ścisłej czołówce ligi. A Villa nie jest szeroko pojętym TOPEM ligi angielskiej. Obecnie jest, tak, od paru lat jest, ale historycznie? Niekoniecznie. A na pewno nie jak Arsenal.

I to jest ta różnica. Od nas się po prostu oczekuje, bo jesteśmy Arsenalem, dlatego każda wtopa jest wyśmiewana i wywieszana na sztandarach, że znowu się nie uda - bo nam się udać wg załozeń powinno, ale wieczne przegrywy.

A Villa nie ma takich oczekiwań, w zasadzie nie ma żadnych, jeśli chodzi o trofea. Samo to, że jest w czołówce ligi, grała w LM, będzie grała w LM, czy zajdzie daleko teraz w LE - to jest już brane jako szczyt ich możliwości i jest to chwalone.

Proporcje, proporcje...

Komentowany temat: Arsenal pokonuje Brighton 2:1 i zdobywa cenne 3 punkty 28.12.2025, 12:08

@Mastec30 napisał: "No tu się zgadzamy bo też nigdy nie byłem w teamie Szweda. Ciężko wytłumaczyć ten transfer."

Mogłeś zakładać, że Gyokeres nie będzie pasował do naszej taktyki czy sposobu gry, że nie będzie tak skuteczny, ale nie uwierzę w takiej bajki, że spodziewałeś się, że on będzie słaby w praktycznie każdym elemencie, np. zastawianiu się czy w walce fizycznej z przeciwnikiem, czyli że będzie się przewracał i każdy będzie go w stanie przepchnąć. Sorry, ale tego nie spodziewał się raczej nikt, bo to jest aż nie do wiary, że facet jest tak cienki w ustaniu na nogach przy byle kontakcie, podczas gdy wygląda jakby z siłowni nie wychodził. No chyba, że robiłeś analizę jego meczów w lidze portugalskiej i doszedłeś do takich wniosków, to czapki z głów i zwracam honor - ale jakoś nie sądzę ;)

Teraz łatwo powiedzieć- "a nie mówiłem". Natomiast myślę, że Gyo na razie bardzo negatywnie zaskakuje nie tylko tych, co go chcieli, ale także właśnie tych, co go nie chcieli :D Ja tam nie wiem czy to głowa i psychika, czy po prostu jest za słaby na Premier League. Wiem tylko tyle, że jeśli by nie przyszedł do nas, a został w Portugalii i nadal ładował gole w LM oraz w lidze, to tutaj na stronie nie byłoby dnia, by nie wspomnieć o Gyokeresie i użalaniu się o braku transferu tego napastnika, szczególnie w sytuacji jaką mamy dokładnie teraz. Bo za Gyo pewnie nikt inny by nie przylazł, więc wyjmijmy go ze składu i nadal będzie posucha z przodu i nadal byłyby takie same narzekania, tylko nie na Gyo, a na jego brak akurat - tylko taka różnica by była.


Transfer napastnika był potrzebny. Gyo wydawał się spełniać warunki, by wpasować się do nas do składu. Bramkostrzelny, nie patyczkujący się, z mocnym strzałem, silny, wysoki, dobrze zbudowany. Przecież Gyo nie strzelał tylko w portugalskiej, ale także w LM. Można było się spodziewać, że to może nie wypalić, bo oczekiwania były przeogromne, no ale mówię, żeby aż tak? W takiej skali? Że go byle chuchro popchnie a ten już gleba? No tego to się chyba nikt nie spodziewał akurat.

@vitold napisał: "ESR... chłop ma zaraz 26 lat, opuścił w karierze prawie 2 lata kontuzji, 115 spotkań w barwach, minut 5.846 i G/A na poziomie 18/13 co daje gola co 324 minuty czyli co 3.5 meczu, a asysta co 449 minuty.

Przecież on za parę lat będzie tu wspominany jako piłkarz widmo tak jak Theo Walkot"



Porównujesz gościa, który dla Arsenalu zagrał w prawie 400 spotkaniach i strzelił 108 goli do gościa, który zagrał 115 i strzelił 18 goli? To jakiś poświąteczny żart? :D

@Limss napisał: "Co? Hahah, chyba inne mecze oglądaliśmy. Havertz przewracał się identycznie."

Tak, ale Havertz mimo że był i w sumie w porównaniu do Gyo nadal jest chuchrem, to ogarnął się i mega poprawił w tym elemencie.

Gyo wygląda jak tur, to biegająca kupa mięśni, a przestawiają go nawet znacznie drobniejsi piłkarze, a co dopiero jakiś rosły obrońca rywala. Jest zasadnicza różnica między tym czego oczekiwaliśmy pod tym względem od Kaia, a czego oczekujemy od Gyokeresa. I tutaj wygląda to po prostu katastrofalnie i nie da się tego nijak wytłumaczyć, bo to on powinien przestawiać rywali jak chce, a jest na odwrót, wiecznie się przewraca i przegrywa większość pojedynków fizycznych.

Jasne, że Gyo może się jeszcze ogarnie i zacznie dawać w tym elemencie więcej, ale oczekiwania względem niego były i są oczywiste - on na starcie powinien być górą tutaj, a nie jest i nie zapowiada się, że będzie.

Komentowany temat: Dwa samobóje i kuriozalne zwycięstwo. Arsenal 2-1 Wolves 15.12.2025, 09:10

@Marzag napisał: "I najrozsządniejszym zagraniem na boisku jest po prostu często nie zagrywać do Gyokeresa, zwłaszcza gdy już wcześniej dostał kilka podań i były same straty z tego."

Uważam podobnie. Piłkarze poza boiskiem mogą się lubić, bo nie uważam, że Gyo nie jest lubiany w szatni, a przynajmniej nie ma ku temu żadnych podstaw, by tak stwierdzić. Natomiast boisko weryfikuje pewne sprawy i też myślę, że istnieje bardzo realna szansa, że koledzy mu zwyczajnie nie ufają, tak po piłkarsku. Kilka meczów już rozegrał i faktycznie gdy tylko dostje piłkę, w większości wypadków to jest jej strata, bo albo się przewróci i rywal odbierze, albo pod presją źle odegra, albo po prostu mu odskoczy piłka i rywal z łatwością ją odbierze. Obrazki znane i kojarzone jak na razie z Gyokeresem otrzymującym podania.

To nie jest tak, że oni będą mu podawać i na siłę go szukać za każdym razem, a nuż za tysięcznym razem coś mu wyjdzie, odwróci się i napędzi akcję albo dobrze odegra czy wyjdzie na dobrą pozycję strzelecką. Nie jestem psychologiem, ale według mnie to działa w ten sposób, że jak grasz z kimś mecz i widzisz, że nie daje rady, że traci piłki, że jest niepewny i że gdy mu podasz, to ryzykujesz koniec akcji - nie ufasz mu i zwyczajnie unikasz podawania w jego kierunku, nawet podświadomie. Tak jest na orlikach, tak jest w poważnej profesjonalnej piłce nożnej.

Według mnie mało podań do Gyo nie jest przyczyną jego słabej gry, a skutkiem, bo gdy już te podania otrzymuje, nie ma z tego korzyści, albo są bardzo rzadko, za rzadko. Oczywiście to jest wciąż tylko założenie, bo można by i przyjąć, że gdyby dostawał więcej bezpośrednich podań, to może coś z tego by się urodziło, rachunek prawdopodobieństwa chociażby. Ale to też byłoby tylko założenie, a dla mnie bardziej realnym na ten moment jest to, że koledzy zwyczajnie nie chcą wrzucać na minę jego i siebie przy okazji. Przecież oni to widzą tak samo, ba, 100 razy lepiej niż my z kanapy czy trybun stadionu. Są profesjonalistami grającymi na ekstremalnie wysokim poziomie. I widzą, czują, że coś tam nie gra, że jest to ciało obce, że mu nie wychodzi. I niestety nikt nie będzie mu na siłę dogrywał, szukał go podaniami, jak masz obawy, że nic z tego nie będzie.


Inna sprawa to to, że Gyokeres też do tych podań (potencjalnie do niego) nie za bardzo wychodzi. Jest wiecznie gdzieś schowany. Tak jak ostatnio Saka świetnie dośrodkował piłkę w pole karne mniej więcej w okolice 5 metra, a Gyo oczywiście spóźniony. On wiecznie jest spóźniony. Podanie nie było bezpśrednio do niego, ale spokojnie mógł je przeciąć. Lewandowski w prime, Haaland, oni by to z zamkniętymi oczami zamknęli. A Gyo o te ułamki sekund spóźniony i tak było już wiele razy w tym sezonie gdy grał.


Ja nie skreślam Gyokeresa, ale wygląda to źle. Mam nadzieję, że się jeszcze przebudzi w nim ta "bestia", jednak jestem mega rozczarowany, tym bardziej, że ja go tutaj u nas bardzo, bardzo chciałem (jak wiekszość przecież).

@thegunner4life napisał: "Czemu atmosfera taka zła? Dalej jesteśmy pierwsi w PL i w LM."

Pozwól, że przedstawie to w pigułce.

1. Gyo nie strzela i gra słabo, a miał być Bestią. Dyskusje team Gyo i team Flop.
2. Madueke strzela i gra nieźle - a miał być Flopem. Dyskusje team Madueke i team Flop.
3. Odegaard ciągle bez formy i liczone są mu kółeczka, mało prostopadłych podań oraz strzelanie w bramkarza. Dodatkowo - za dużo smarków na murawę puszcza, a także nie nadaje się na kapitana. Dyskusje team Ode i team badziewiak.
4. Saka bez formy, a Madueke, który miał być Flopem, zjada go na chwilę obecną. Dyskusje team Saka i team badziewiak.
5. Celebrowanie wrzutów z autu przez naszych.
6. Kontuzje wielu graczy - sztab medyczny out.
7. City wydaje się wracać do formy, więc na pewno nas przegonią.
8. Hincapie nie ogarnia na obronie pod nieobecność Gabriela/Saliby.
9. Martinelli nadaje się tylko na końcówki z ławki, a tak to poziom okręgówki.
10. Jak Arteta nic nie wygra w tym sezonie, to out - odcinek nr. 983105343341235.
11. Może i jesteśmy na 1. miejscu w lidze oraz 1. miejscu w LM - ale za grudzień nikt pucharów nie wręcza (co akurat jest faktem, ale przecież wiadomo, że nie można się cieszyć z obecnej sytuacji, bo pan maruda przyjdzie i zniszczy zabawę)
12. Eze powinien grać za Odegaarda na jego pozycji, a nie na skrzydłach. Arteta się nie zna.


Pewnie wiele rzeczy pominąłem, ale to tak z pamięci rzuciłem.

Komentowany temat: Trudne wyzwanie: Aston Villa kontra Arsenal 06.12.2025, 15:48

@Maxilinexus napisał: "I cyk teraz u buka to City i AVL są faworytami do mistrzostwa cóż za rollercoaster :D"

Ta, a jak dzisiaj i za tydzień City straci punkty, Villa się wyłoży, a my ogramy Wolves, to znowu my faworytem. Wiadome, że przy takim ścisku w tabeli to będzie się zmieniało może nawet co kolejkę, dopóki jedna drużyna nie odskoczy dostatecznie daleko.

Komentowany temat: Trudne wyzwanie: Aston Villa kontra Arsenal 06.12.2025, 15:43

Wg mnie porażka może iść na konto m.in. Hincapiego. W ostatnich sekundach to jego błąd wyciągnął "rękę" do Villi dając jej szansę na przeprowadzenie ostatniej akcji w meczu, która zakończyła się golem. To było tak durne. Mógł z piłką zrobić wszystko, dosłownie. Miał tyle miejsca, a on wybiegł sobie z nią za linię autową :D A wystarczyło wybić ją jak najdalej w stronę połowy Vilii, to oni by już pewnie nic nie zrobili, ale nie, trzeba było ich podłączyć do ostatniej akcji pod naszym polem karnym.

Niestety jak na razie Hincapie zdecydowanie nie dojeżdża. Jest elektryczny. Mosquera jako rezerwowy obrońca wygląda 100 razy lepiej, jest pewniejszy i stabilniejszy. No i niestety - wypadli Gabriel i Saliba jednocześnie i nasza obrona jest po prostu słaba. Bo o ile jeszcze w sytuacji, gdy wypada tylko jeden z nich, to z nim w parze drugi obrońca jako tako ogarnia, ale gdy wypadają obaj, no to niestety kończy się dzień dziecka - co widać na załączonym obrazku, widać było z Chelsea też. Poważniejszy rywal i wylewy w obronie, która jest niezgrana.

Villa zasłużyła na zwycięstwo dzisiaj.

Dobrze, że w LM teraz można serio porotować i mamy tam spokój, bo 8-ka jest praktycznie pewna teraz. Za tydzień Wolves u siebie, gdzie musimy wygrać pewnie i ja oczekuję, że zobaczymy Arsenal, który przewalcuje niemal pewnego spadkowicza. Wciąż lider, ale komfortu już nie mamy - na własne życzenie (ale też i przez kontuzje, wiadomo, to nie pomaga za cholerę).

Na pocieszenie może być tylko ewentualny remis City dzisiaj np, co jest realne, bo Sunderland jest w świetnej formie. No ale jeśli wygrają, cóż, 2 pkt do nas, będzie gorąco.

Panowie - nie spisujmy sezonu na straty. Rozumiem złość, sam jestem smutny i zły jednocześnie, ale spokojnie - to jeszcze nie czas, by bić w gong na alarm. Wiadome było, że jeszcze sporo pkt potracimy - trafiliśmy na Villę w świetnej formie, wcześniej na Chelsea też w wydawać się mogło wtedy - najlepszym okresie w sezonie. Ciężko było oczekiwać, że my tylko 1 porażkę w sezonie w lidze będziemy mieli, no sorry, ale to praktycznie nierealne. Wyłożyliśmy się dzisiaj, mam wiele do zarzucenia piłkarzom, no ale życie... Jeszcze nie jedna strata pkt będzie - wierzmy w sukces, bo wciąż sytuacja jest dobra. Oczywiście - jeszcze tydzień temu była doskonała, a teraz jest tylko dobra/solidna (bo wciąż jesteśmy i będziemy liderem niezależnie od wyników dzisiaj), ale nie ma co się załamywać.

Może niedługo wróci Saliba i Gabriel, to wrócimy do pewności w obronie i będzie lepiej. Kiełbasy do góry.

poprzednia123456następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
ZawodnikBramkiAsysty
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
Publicystyka
Wywiady