Komentarze użytkownika Armata500
Znaleziono 4676 komentarzy użytkownika Armata500.
Pokazuję stronę 1 z 117 (komentarze od 1 do 40):
Chrystusie Nazareński. Ja zejdę zaraz...
@Necro napisał: "ale nigdy nie rozumiałem mówienia, że jest legendą"
Przecież nie musisz rozumieć. Lehmannowi przyszło grać jako podstawowy bramkarz w sezonie 03/04, czyli najbardziej legendarnym w dotychczasowej historii klubu. Każdy piłkarz z tamtego składu, no może nie każdy, ale przynajmniej ci, którzy grali w podstawie, uchodzą za legendy i tyle. W zasadzie to ucina dyskusję na ten temat.
Oczywiste, że Lehmnann był szalony i oczywiście, że popełniał błędy. A który bramkarz nie popełnia błędów czy złych decyzji? Raya nigdy babola nie zrobił? Neuer nigdy nie popełnił błędu? Buffon czy Casillas nieskazitelni?
Wymieniasz Wojtka, Fabiańskiego czy Martineza, że byli lepsi od Lehmanna. I ok - Wojtek może i ogólnie lepszy, mógłbym przytaknąć. Ale Fabian? Nie wiem. Uwielbiam Łukasza i uważam, że został niedoceniony w Arsenalu, zabrakło zaufania jego umiejętnościom, ale czy lepszy od Lehmnanna?
Martinez to miał krótki epizod gry u nas, ile on zagrał? W 30 meczach? W 40? Bez jaj już żeby go w ogóle zestawiać z gościem jak Lehmnan, który zagrał 200 razy w naszej koszulce i należy od Invicibles. W sumie Fabian też jakoś długo nie pograł w 1 składzie u nas przecież. No bądźmy poważni, naprawdę. Gdyby dołączył do nas na 5 meczów Neuer albo Oblak, to też byś ich wymienił, że przecież grali lepsi od Lehmanna w Arsenalu i nie rozumiesz jak on może być legendą?
Poza tym przecież każdy z nich potrafił u nas bronić świetnie, ale baboli też popełniali sporo i każdy z nich dobrze pamiętam i mógłbym z pamięci wymienić. Szczęsny i Southampton, czerwone kartki, Fabian z Porto, Martinez z Reading w Carabao o i to takie pierwsze z brzegu wpadki.
To, że któryś z nich mógłby być lepszy od Lehmanna tak po bramkarsku nie czyni z nich legend czy prawa do bycia legendą. O ile jeszcze można by zastanawić się nad Wojtkiem, bo on to prawdziwy Kanonier, tak Fabian czy Martinez, no bitch please, ale jakie to legendy Arsenalu? Przy całej sympatii do Fabiana, ale i antypatii do Martineza, żadne to legendy. I jakie to ma w ogóle znaczenie, gdyby byli nawet lepsi od Lehmanna i zrobili większe kariery, ale gdzie indziej, tylko nie w Arsenalu? :D
Z tym Cechem to też.
@Necro napisał: "Już nie mówiąc o całej karierze, gdzie Cech zdobył z Chelsea 4 mistrzostwa Anglii, 4 puchary Anglii, LM czy puchar UEFA."
Ale co kogo obchodzi jakim on był bramkarzem w Chelsea i co zdobył z Chelsea? On jest legendą Chelsea. A nie Arsenalu, co to ma w ogóle z Arsenalem wspólnego? Co on wygrał dla Arsenalu chłopie? Poza tym przyszedł już pod koniec kariery i dawno nie był w formie, w jakiej był w Chelsea. Mógłbym się zgodzić, że jako całokształt, to jest lepszym bramkarzem niż Lehmann, ale jak ma to niby sprawiać, że miałby być większą legendą Arsenalu od Lehmanna, bo nie rozumiem? Lehmann jest 1000 razy większą legendą niż Cech, Martinez, Fabian, Leno, Ospina i kogo tam sobie jeszcze wymienisz, o Ramsdale, razem wzięci. Koniec kropka.
O statusie legendy bramki Arsenalu Twoim zdaniem ma decydować tylko to, że ktoś załozył naszą koszulkę, niewazne ile zagrał, jak zagrał, co wygrał, ale że był po prostu Twoim zdaniem "lepszym" bramkarzem, nawet niekoniecznie w barwach Arsenalu, ale ogólnie w całokształcie? xD
Scholes to idiota i wiadomo to nie od dzisiaj. Najgorszy mistrz, dobre sobie. Jak taki najgorszy, to jaki poziom prezentują inne zespoły? To nasza wina, że inni byli słabsi? Kto bronił innym zdobyć mistrzostwo? Jakiś odgórny zakaz mieli? Poza tym - przepraszam bardzo, ale Premier League jest obecnie najlepszą ligą świata. Trzy angielskie drużyny są w finałach europejskich pucharów. Villa już wygrała Ligę Europy, Crystal Palace jest faworytem w Lidze Konferencji, a Arsenal, choć faworytem z PSG nie jest, daj Bóg, może wygra LM. I właśnie tej ligi, najmocniejszej na świecie, Arsenal został mistrzem. I wyjdzie ci taki kretyn i będzie wysrywał ze swojego ryja takie teksty. A tfu, pluję na takich ludzi.
To właśnie tak jest, że nas nienawidzą i z tej nienawiści największe głupoty mówią, byle tylko dopiec i szpileczkę wbić, a z braku argumentów - najgorszy mistrz. Jakbyśmy nic nie wygrali i znowu polegli z City na finiszu- śmiechów nie byłoby końca, Arsenal mem, Arsenal przegrywy, Arsenal wiecznie drugi, zero tituli i wszystkie te eksperty jak scholes czy neville jednym głosem kręciliby bekę z Arsenalu, że nie są mentalnie gotowi, że to dzieci, że Arteta to barista amator.
Wyobraźcie sobie, że City nas wyprzedza jednym punktem albo bilansem bramkowym w ostatniej kolejce - ależ to byłby peany dla Pepa, City. Wielkie, potężne City. Znowu to zrobili. Nieprawdopodobne, niesamowite, co za drużyna, co za mental. Normalnie bogowie futbolu, a Pep arcymistrz i bóg trenerki, bo Arsenal o 1 pkt albo 2 bramkami wyprzedzili przez cały sezon. Tak by było. Nie byłoby wtedy mowy, że City słaby mistrz, bo pokonało słaby Arsenal, najgorszego pretendenta do tytułu który przewodził tabeli przez 95% sezonu, więc nie mieli żadnego godnego rywala. Nie nie nie. Wielkie City, które znowu wygrało. Wielki Liverpool. Wielkie United. Wszyscy byliby wielcy. Ale jak Arsenal nie dał się wyprzedzić nikomu, to już najgorszy mistrz w historii. Ale przecież wystarczyłoby, że City by nas o ten 1 pkt wyprzedziło i już wtedy oni nie byli słabym mistrzem który ledwo wyprzedził słaby Arsenal, tylko wielką drużyną. No to jak to jest w końcu?
Te wszystkie narracje, że słaby mistrz, że rywale nie dowieźli, to można o kant dupy potłuc, poziom argumentacji godny gimbusa. Bo patrząć na to w ten sposób można by deprecjonować osiągniecie każdego mistrza w każdej sytuacji - dosłownie. No bo przecież jak City wygrywało ligę, to nie dlatego, że przez to, że Arsenal czy Liverpool pokonały ich własne słabości i głupie straty punktów? No tak było, więc co, słaby mistrz z tego City czy nie?
Jak Barcelona wygrywa La Ligę, to tylko dlatego, że Real miał słabszy sezon? A jak Real wygrywa, to tylko dlatego, że Barcelona miała gorszy okres? I zawsze jeden albo drugi to słaby mistrz, bo skorzystał ze słabości drugiego? W ogóle co to jest za logika niektórych ludzi, to jest niepojęte, naprawdę.
Idąc tym tropem, to można dowalić się do Leicester z 2016, że to najgorszy mistrz w historii, bo jednorazowy wyskok to był i zaraz potem walczyli o życie w lidze, a teraz w League 1 będą kopać się po czole i skorzystali ze słabszej formy WSZYSTKICH w czołówce, coś, co raz na 100 lat się zdarzy. To wtedy ktoś mówił, że najsłabszy mistrz w historii? No nie. A gdyby Arsenal wygrał w 2016 Premier League, to zgadnijcie co by mówili. Najsłabszy mistrz, który ledwo wygrał ligę z Leicester wicemistrzem. O tak by mówili.
Nienawidzą nas. Na szczęście można takimi ludźmi gardzić i uodpornić się na ich biadolenie, a najlepiej nie czytać i nie słuchać takich matołów.
@losnumeros napisał: "Bernardo Silva zostanie wolnym strzelcem. Co myślcie? Warto byłoby go zabrać? Wydaje mi się że tak"
Jestem 4 razy na nie. To jest obrzydliwy gość. Umiejętności ma mega, ale nie chciałbym widzieć w naszej koszulce grajka, który zachowuje się w taki sposób. Podobnie mam z Rodrim albo Viniciusem. Nawet za darmo (pomijając tygodniówkę) bym ich nie widział u nas w klubie. Nie po to Arteta budował tyle lat atmosferę, poczucie jedności i jednej, wielkiej rodziny, by brać do drużyny jednostki, które wszystko mogą zniszczyć swoim wybujałym ego i kwasami które za tym idą. Podobnie zresztą jest z Mbappe, też poważnie bym się zastanawiał czy to dobry krok, gdybyśmy mieli brać Mbappe. Piłkarz fantastyczny, ale syf niesamowity robi w każdej szatni w której był. Bernardo może kwasu w samej szatni City nie robi, trochę inna kategoria, ale po prostu nie i już, gość nie zasługuje na nasza koszulkę za to jakim parszywcem jest.
@darek250s napisał: "A jakbym się zdecydował mógłbym zamówić przez ciebie? Zawsze to rabacik jakiś jest :))"
Myślę, że tak. Nie wiem jak z płatnością będzie to wyglądało, czy to z góry czy nie, bo pierwszy raz zamawiam w taki sposób :D Na razie się składa samo zamówienie po prostu ze wszystkimi danymi rzeczy którą chcesz. No ale to wiadomo, na priv najwyżej napisz, to dogadamy szczegóły :D Aha. I czas jest do jutra do 21:00 jak coś.
@darek250s napisał: "Kusi mnie zamówić ta z Champions. Ale nigdy nie zamawiałem z oficjalnej strony Arsenalu tylko adidasa. Jak wygląda wysyłka i ile by to szło?"
Ja zamawiam przez pośrednika - Arsenal Poland - należę do fanklubu. Mamy też przez 10% rabatu.
Dzięki za opinie :)
https://arsenaldirect.arsenal.com/Football-Shirts-and-Kit/Home/Arsenal-adidas-26-27-Home-Shirt/p/MJZ3168
Zwykła z możliwością doboru nazwiska i numeru dowolnego piłkarza.
https://arsenaldirect.arsenal.com/Football-Shirts-and-Kit/Home/Arsenal-adidas-Premier-League-Champions-Home-Shirt/p/MJZ3168-CH26-PL
Champions 26.
https://arsenaldirect.arsenal.com/Clothing/Mens-Clothing/Mens-Sweatshirts-%26-Hoodies/Arsenal-Champions-Squad-25-26-Navy-Hoodie/p/U07439
Bluza.
Oj, oczywiście koszulki 26/27 :D
Pany, chcę zrobić zakupy w sklepie Arsenalu, doradźta.
Koszulka 25/26 zwykła z nazwiskiem RICE 41 na plecach + granatowa bluza z obustronnym nadrukiem Champions, a z tyłu także mistrzowski skład
Czy koszulka 25/26 ze złotym nadrukiem CHAMPIONS i numerem 26 z tyłu + ta sama bluza?
Waham się nad koszulkami. Dodam, że koszulka okolicznościowa Champions to 150 zł droższa jest, dlatego jednak na razie bardziej skłaniam się ku koszulce z Ricem :)
Wiecie co? Obyśmy przez kolejnych kilka lat byli najsłabszym mistrzem - co sezon. Hipokryzja i debilizm kibiców rywali i ekspertów to jest naprawdę coś wspaniałego. My słabi, w takim razie ich kluby jakie są? Dnem? A no dnem jak widać.
@FabsFAN napisał: "Totki muszą zostać w lidze, nikt tak regularnie nie obija city jak oni, niezależnie od tego, jakie gunwo w danym momencie prezentują"
Mało tego - mało rzeczy smakuje tak, jak wygrana w NLD. To raz - a dwa, oni są od paru lat dla nas stałym gwarantem 6 pkt w sezonie. Więc ten tego... WHU za zachowanie względem Declana oraz prowokoacje ich kibiców - niech spadają na drzewo. Poza tym - oni nam czasem potrafią uprzykrzyć życie z tyłka zupełnie, natomiast Tottenham serio, od paru sezonów nawet nie pisknie i 3 pkt wracają na Emirates za każdym razem.
A niech szczekają sobie kundle typu Rodri, mało kogo obchodzi zdanie takich frajerów jak on :)
Nikt i nic nie odbierze nam radości z tego, że dzisiaj mamy to o czym marzyliśmy tyle lat! :)
Tak jest :) Coś pięknego! UDAŁO SIE! DOŻYLIŚMY TEGO MOMENTU!!!!
Do mnie też Pany i Panie nie dociera, że możemy "za chwilę" być mistrzami Anglii. 20 lat kibicuję... serio nie dociera to do mnie :D
Gdybyśmy w poprzednim miesiącu wygrali z Bournemouth u siebie, wczoraj zostalibyśmy mistrzami.
Jeśli dzisiaj Bournemouth choćby zremisuje z City - dzisiaj zostaniemy mistrzami.
To co Bournemouth nam zabrało w kwietniu - dzisiaj może oddać z nawiązką :) Oby tak było.
@szyszak napisał: "Wydaje mi się że to też była kwestia meczu o stawkę, nawet ci którzy może byli neutralni w jego kwestii puszczali gwizdy żeby zwiększyć presję na gościu"
To źle Ci się wydaje, bo wygwizdywali go przy każdym kontakcie z piłką i wyzywali od samego początku, odkąd Declan do nas przyszedł. A wtedy WHU nie było nad przepaścią jak teraz, więc to nie jest żadna presja, tylko czyste chamstwo i debilizm kibiców WHU - po prostu.
@WygramyTo napisał: "XD jeśli to prawda."
XD to jest twój komentarz. Nie rozumiem co w tym śmiesznego i z czego bekę kręcisz. Lewandowski osiągnął w piłce nożnej klubowej wszystko. Nic nie musi już nikomu udowadniać. Zdobył wszystkie trofea jakie się dało, pobił mnóstwo rekordów, został okradziony ze Złotej Piłki, zarobił grube miliony, a może zarobić jeszcze więcej, to czemu nie? On ma 37 lat człowieku. Jest w wieku, gdzie 99% piłkarzy nawet nie śni o zdobywaniu mistrzostwa La Ligi w Barcelonie, a on właśnie to zrobił. Może i zakończyć karierę i tylko głupek mógłby mu to wypominać. Może jeszcze wyśmiej go, że jest mało ambitny, bo dostał ofertę z Arabii za blisko 100 mln za sezon i być może to rozważa - jak on śmie w ogóle w takim wieku myśleć o Arabii czy MLS, nie?
@Armata500 napisał: "ludzi, którym przeszkadza mocny i dożący do celu Arsenal."
Dążący, oczywiście.
@marimoshi napisał: "Dzisiaj grzeją temat Varsenal.
Przed meczem z CP zaczną grzać temat klauzuli Eze. Nie ważne już jakim składem wyjdzie CP, jak dobrze zagra Arsenal i tak na pierwszym miejscu u frustratów będzie płacz o klauzule i kupienie sobie tym mistrzostwa"
Aj niech się walą na ryj wszystkie przygłupy i ludzie nienawidzący Arsenalu. Też się tym przejmowałem- w sensie, strasznie mnie to irytowało. W ogóle nie wiem dlaczego, ale na Facebooku wyświetlają mi się proponowane posty jakichś dennych fanpage ludzi, którym przydałaby się maść na ból dupy, gdzie robią analizy dlaczego Arsenal jest beznadziejny, słaby, obrzydliwy i na nic nie zasługuje. W komentarzach ludzie cisną po tych durniach, ale oni dalej swoje. A walić to, walić ich, im bardziej będzie piekło dupsko takich głupków, tym lepiej, naprawdę. To oni mają problem - a nie my czy Arsenal. To niech go mają dalej i jak najdłużej niech wylewa się z nich frustracja. Nie mogę pozwolić sobie na to, żeby jakiś za przeproszeniem, ale użyję znowu mocnego słowa, debil, zespuł mi nastrój czy radość z sukcesów Arsenalu. Kompletnie nie powinno to nikogo z nas obchodzić. Cieszmy się tym co jest i tym co możemy osiągnąć. Dość już przejmowania się opiniami półgłowków i ludzi, którym przeszkadza mocny i dożący do celu Arsenal. To taka tam mała rada. Nie ma co się denerwować tym, bo nawet jeśli każdego byśmy pokonywali 5:0, grali tiki takę absolutną i co mecz strzelali gole jak Giroud skorpionem albo jak Wilshere z Norwich z 2013 roku, to i tak zawsze znajdzie się dureń, który będzie podważał osiągnięcia Arsenalu i szukał dziury w całym.
Skupmy się tylko na AFC i cieszmy się z chłopakami, a ci którzy nam źle życzą i podważają sukcesy - odgrodzić grubą krechą i w ogóle się nie przejmować. Szkoda nerwów, czasu i zdrowia psychicznego na idiotów. Już wystarczy, że z Arsenalem mamy to co mamy i choćby po wczorajszym meczu, ile to nas kosztowało zdrowia psychicznego, to wiemy tylko my. Tak więc jazda dalej, a huk pękających dupsk niechaj nam gra dalej, bo to tylko oznacza, że idziemy w dobrą stronę.
O pany, ja do tej pory jestem odrętwiały i łeb mam ciężki jakby mi ktoś głazów do środka nakładł. Ręce jakieś zwiotczałe, nogi, siedzę tak i patrzę w ekran monitora bezmyślnie. Włączyłem sobie RDR2 dla relaksu, myślałem, że łowienie ryb coś mi pomoże wyluzować, ale jednak nie mogę się skupić. Co to było w ogóle, takiego rollercoastera emocji w tak ważnym meczu to ja nie pamiętam od dawna - i to jeszcze zakończonego pozytywnie dla nas.
Wielka euforia po golu Trossarda i 100 tonowy głaz z serca, a potem ta 94-95 minuta i wyrównanie Wilsona, myślałem, że zaraz zejdę tam, osunąłem się tylko na kanapie i po prostu nie wierzyłem. I ten VAR, paznokci już nie miałem przed golem Trossa, zacząłem obgryzać już kikuta przy łokciu gdy sprawdzali tą sytuację. I kolejny, tym razem głaz wielkości Mount Everestu z serca, gdy sędzia gola nie uznał. A jeszcze była ta sytuacja sam na sam, która wybronił Raya...
Jeśli my teraz nie zdobędziemy mistrzostwa grając z Burnley i Crystal Palace, to... nie, nie, my musimy to zrobić. Po prostu musimy. Nie może być inaczej. Tylko błagam - wygrajmy pewnie, dla dobra i zdrowia nas wszystkich. Psychicznego i fizycznego.
Tak swoją drogą, niektórzy psioczyli na Premier League, że drużyny poodpadały szybko w Lidze Mistrzów, tj. w fazie pucharowej (bo faza ligowa była wybitna w ich wykonaniu). A tu tak: finał LM - Arsenal. Finał LE - Aston Villa. Finał LK - Crystal Palace. Szansa na "potrójną" koronę dla ligi :O. Wow.
@Czeczenia napisał: "Przeglądam najbardziej lajkowane komentarze, zerkam na userów, 90% z nas ze stażem na stronie 10, 12, 14, 16 lat i dłużej.
Byliśmy tam kiedy było źle. Jesteśmy teraz i będziemy 30/05. I to jako mistrzowie Premier League.
Zasłużyliśmy."
Ja kibicuję od 2006 roku od finału LM właśnie - przegranego. Pięknie historia zatacza koło. To konto mam od 2013 roku, ale to nic nie znaczy - pisałem tutaj od 2007-2008 roku, ale na innych kontach. Głupszy byłem niż dzisiaj trochę i dostawało się baniki za gimbusiarski język :D
Do Rooneya za całokształt wypowiedzi o Arsenalu pretensji mieć nie można, bo w 95% przypadków wypowiadał się pozytywnie i chwalił nas, w przeciwieństwie do idiotów jak Scholes, Neville czy Carragher. Tutaj jednak przesadził z tą krytyką. Bez przesady. Drużyna awansował do finału najważniejszy rozgrywek klubowych pierwszy raz od 20 lat, a drugi w całej swojej historii - każdy zespół świata będąc na miejscu Arsenalu wczoraj cieszyłby się tak samo. Normalna sprawa i nie wiem po co szukać dziury w całym akurat w tej sytuacji.
Sneijder to dureń, wiadomo nie od dziś. Telewizje i redakcje zatrudniają takich pajaców, bo podbijają im oglądalność/kliki. Innego wytłumaczenia nie widzę.
Gyokeres zaimponował. Zmarnował setkę, tak, ale wbrew pozorom takie piłki nie są bardzo łatwe - trzeba przyłożyć stopę idealnie.
Ale za walkę, za bieganie wszędzie, naprawdę, szacunek. Chłop wczoraj płuca wypluł, walczył jak lew, mega się starał i bardzo nam pomógł w awansie do finału. Oby więcej takich meczów Gyo.
Co by nie mówić, szacun Simeone. Lont ma krótki w czasie meczów, ale za takie klasowe wypowiedzi, nawet jeśli to kurtuazja i by nie narazić się UEFIE, tak czy inaczej szacun.
@MadMax14 napisał: "Jak widziałem skład studio C+ to już wiedziałem, że będzie gadanie, że Arsenal nie zasłużył itd."
Tak, Cezary Wilk już o wielkich kontrowersjach i braku karnego na Griezmannie. Zapomniał tylko wspomnieć o ewidentnym faulu na Trossardzie, który popełnił Griezmann w 1. połowie :) Zresztą, oczywiście faul Calafioriego był, bo kopnął Francuza, ale najpierw była sytuacja z Gabrielem, który wg sędziego był faulowany, więc chronologia zdarzeń. Chociaż dziwne było to starcie Gabriela z napastnikiem Atletico, przyznam szczerze. Trochę wyglądało w pewnym ujęciu, jakby to Gabriel pierwszy trafił w rywala, a nie na odwrót, więc to może o to chodzi Wilkowi, że nie przeanalizowali tego dokładnie, ale nie wiem, musiałbym zobaczyć jeszcze raz powtórkę, ale mi się nie chce, bo mam to w dupie :D
JEST FINAŁ, AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.
@hetfield88:
No właśnie nie da się przewidzieć momentu, w którym coś wyskoczy. Można jedynie przewidywać, że coś takiego może się wydarzyć jadąc drogą prowadzacą przez las lub pola, ale momentu się po prostu nie da, trzeba być mega czujnym. Ja jadąc przez las to zawsze noga z gazu i przy hamulcu w gotowości. Kilka razy miałem tak, że jechałem w nocy przez las, zero świateł, bo to wieś, ciemno totalnie, nie widać nic, aby to co z przodu oświetlone. I tylko kątem oka widziałem, że coś się rusza, jakiś kształt, na poboczu. Zwolniłem, a tu stadio dzików i sarny przez jezdnie przebiegły po paru sekundach. Tyle że w lesie jeszcze można właśnie jechać ostrożniej, bardziej uważać, choć szansa, że coś wyskoczy, jest dość duża.
Natomiast najgorzej to jak szeroka, prosta droga, żadnych drzew i pola wokół - mega zdradliwe. Bo człowiek jedzie te 90-100, a niektórzy to nawet i 120 potrafią cisnąć na takiej drodze, a no bo nie ma dziur, prościutka droga, dywanik normalnie i nic wokół - a tu sarna albo dzik, czy nawet głupi zając/lis. I tragedia może być gotowa.
Jakiś czas temu na eskpresówce pod Lublinem łoś sobie chodził. To to dopiero hardkor - nie spodziewasz się totalnie, bo lasów w pobliżu nie ma, ciśniesz 120-140, a tu łoś. Śmierć na miejscu przy takiej prędkości, jeśli uderzysz w zwierzę ważące nawet 800 kg.
Jeśli Arteta miałby odejść, to mamy idealnego kandydata na jego zastępstwo. To Francesco Farioli, trener Porto. Weszło napisało ciekawy artykuł na jego temat.
Sezon 23/24 - fenomenalna jesień z Niceą, rewelacja rozgrywek, ocieranie się o lidera, wielkie szanse na zajęcie miejsca premiowanego grą w LM, praktycznie nie tracili bramek, a pomagał w tym m.in nasz Bułka. Wiosna - seria porażek, dziwnych wtop oraz zaczęli tracić dużo bramek - ostatecznie 5. miejsce w Ligue 1. Pożegnali go w Nicei.
Sezon 24/25 - zmartwychwstanie Ajaxu i nawiązanie do najlepszych lat gdy Ajax był hegemonem ligi. Świetna jesień, dobry początek wiosny, pewny lider. W zasadzie pod koniec sezonu było jeszcze 10 pkt przewagi nad drugim PSV. Nie dało się tego zepsuć, prawda? A no potrzymaj mi piwo rzekł Farioli. Oczywiście, że w samej końcówce wszystko roztrownione i PSV zdobyło mistrzostwo senasycyjnie wyprzedzając Ajax. Pożegnali go w Amsterdamie.
Sezon aktualny - angaż w kolejnym może nie topowym, ale niezłym klubie. FC Porto. Fenomenalna jesień, Bednarek i Kiwior skały, nowe wcielenia Cannavaro i Maldiniego, nie tracą goli, strzelają dużo, pewny lider. We wszystkich rozgrywkach idą jak burza - Puchar Ligi? Idą dalej. Puchar Portugalii? Idą dalej. Liga Europy? Easy. Wydają się faworytem w każdych rozgrywkach, w których grają. Pietuszewski wiosną wchodzi do zespołu jak dzik w żołędzie, cała Polska zachwyca się "polskim" Porto, aż łezka w oku się kręci, bo mieliśmy polskie trio w Dortmundzie, a teraz polskie trio w Porto. No i przychodzi czas najważniejszych rozliczeń. Liga Europy? Out. Puchar Ligi? Out. Puchar Portugalii? Out. Zostaje liga - mają 7 pkt przewagi. Ale czy można być pewnym, że to dowiezie? Zostało jednak kilka meczów.
Tak więc IDEALNY kandydat na zastępstwo Artety, taki ancymon. Odnalazłby się u nas znakomicie.
Chłop nawet mentalność i spojrzenie na futbol ma podobne do Artety. Cytując go:
"Nasze defensywne statystyki są imponujące. Ale to nie tylko dlatego, że dobrze się ustawiamy w polu karnym. Wynika to też z faktu, że atakujemy w określony sposób, wymagający cierpliwości w budowaniu akcji. Kluczem jest koordynacja i synchronizacja ruchów między piłkarzami w pressingu. […] Ostatnio po meczu w samolocie oglądałem jedną z niewielu szans, do jakich dopuściliśmy rywala. I widziałem, jak dwóch zawodników rzuca się, by zablokować uderzenie, a kolejnych czterech czy pięciu stara się zasłonić światło bramki. Ten wysiłek i poświęcenie są najważniejsze. Ale za rekordy na półmetku rozgrywek nie przyznaje się trofeów. Na razie nie mamy jeszcze żadnych powodów do świętowania."
"To prawda, że odpadliśmy z Pucharu Portugalii i Ligi Europy, ale wciąż nie widziałem drużyny, która byłaby od nas lepsza".
"Jestem dumny z naszego występu" - po odpadnięciu z pucharu krajowego.
"Nie zdobyliśmy bramki, na którą zasługiwaliśmy. Całkowicie zdominowaliśmy Sporting".
"Daliśmy z siebie wszystko. Próbowaliśmy awansować z całą wiarą, jaką w sobie wyzwoliliśmy. Staraliśmy się jak najmocniej. Sami widzieliście pewne momenty, pewne sytuacje. Nie chcę ponownie mówić o rzeczach, które powtarzają się od początku sezonu. Zaczyna mi brakować do tego energii. Wszyscy to widzieli i dalej widzą. Ale mamy cały czas trofeum do zdobycia."
Oczywiście zarówno on, jak i Arteta, mogą zdobyć jeszcze ważny puchar/puchary w tym sezonie i koniec końców wyjdzie na ich (Artecie tego życzę szczególnie!), ale mimo wszystko cała ta historia i otoczka mega przypomina mi dotychczasową historię z Mikelem - czylo bycie mistrzem jesieni, a potem spektakularna kupa metr przed kiblem.
Dzisiaj City niestety pewnie wygra i to wysoko (choć naiwnie marzę o tym, by jakoś skromnie, np. 1:0, 2:1 czy coś takiego, już nie chcę nawet wspominać o jakimś remisie, bo to w ogóle już raczej abstrakcja).
Gdybyśmy to my byli w 1 do 1 w obecnej sytuacji City, gdy cały sezon goniliśmy i po zwycięstwie nad nimi na Etihad mielibyśmy szansę zrównać się punktami, to tak czuję, że byśmy dzisiaj zremisowali :D Ale my to my, a City to City i niestety pewnie będzie pogrom. Premier League to jednak Premier League, nigdy na 100% nie można być niczego pewnym, więc zobaczymy wieczorem co się wydarzy.
@lordpat napisał: "W zasadzie Arsenal to jedyna drużyna premier league która jeszcze jest w lidze mistrzów.
Czy drużyny angielskie są słabe?"
A z którego kraju na teraz jest więcej drużyn w LM?
PSG- Francja.
Atletico - Hiszpania
Arsenal - Anglia
Jeśli Sporting - to Portugalia (choć myślę, że awansujemy w bólach).
Bayern - Niemcy
Real - Hiszpania (x2), o ile awansują, ale nie wiadomo, czy awansują xD
Czyli spore szanse, że w półfinałach będą 4 drużyny i każdy z innego kraju, w tym jeden z Anglii.
Wychodzi na to, że wszystkie ligi są daremnie słabe w twoim rozumowaniu przy takim rozstawieniu xD Najlepiej, jakby w półfinałach LM były 4 drużyny z jednego kraju, nie?
Ja do RvP mam problem za to co mówił o nas i o United. Samo odejście - po ludzku rozumiem, bo z nami miał małe szanse wygrać cokolwiek, a poszedł do klubu, który był wtedy na topie w lidze i ta decyzja się obroniła, bo zdobył wymarzone mistrzostwo. Zrobił to nie dla pieniędzy, a dla kariery, trofeów. Bolało i patrząc od strony kibicowskiej - jest zdrajcą, ale z jego perspektywy decyzja jest zrozumiała. To co potem mówił to inna sprawa i tym skreślił się w oczach większości kibiców Arsenalu, w tym moich.
Wenger i kibice przez lata w niego wierzyli, miał dużo problemów z kontuzjami, a mimo to i tak na niego stawiano. Gdy zdarzył się mu wybitny sezon bez urazów, zaraz odszedł. Można to odebrać jako niewdzięczność i brak lojalności, ale dużo gorsze niż samo odejście do United było po prostu to, co mówił i jego cieszynka.
Fabregas - ja nigdy nie byłem na niego zły. Jego odejście bolało mnie strasznie i to był bardziej smutek niż złość. W całej tej otoczce związanej z jego odejściem - najbardziej nienawidziłem w tamtym czasie Barcelony, Pique i genetyka Xaviego, a akcja gdy na jakimś wystąpieniu z reprezentacją Hiszpanii zakładali mu na siłę koszulkę Barcelony, wryło mi się w pamięć bardzo mocno.
Fabregas obok Henry'ego był piłkarzem, dzięki któremu zacząłem kibicować Arsenalowi. Po Titim, to Cesc stał się moim ulubionym piłkarzem, kupowałem koszulki z jego nazwiskiem, byłem zapatrzony jak w obrazek. Tak po kibicowsku kochałem go. W tamtym czasie był Cesc, długo długo nic i dopiero kolejny piłkarz z kadry. Gdy odchodził, nawet ta cała historia z dopłatą do transferu nie sprawiła, że go znienawidziłem. Nie potrafiłem się na niego złościć.
Samo jego odejście do Barcelony, umówmy się, było całkowicie normalne - samo w sobie. Mówimy o Hiszpanie, Katalończyku, wychowanku Barcelony. Urodził się i wychowywał w Katalonii, to był jego kraj, jego region, jego rodzinne strony. Zgłosił się po niego klub, który był wtedy wyraźnie silniejszy od Arsenalu, światowa czołówka, grająca o wszystkie trofea sezon w sezon, w dodatku klub, w którym się wychowywał za dzieciaka i klub ze słonecznego miasta, gdzie przez cały rok jest ciepło i pogodnie, w przeciwieństwie do pochmurnego i chłodniejszego Londynu. Nie można mieć do niego pretensji o to, że postanowił odejść po 8-letnim pobycie w Arsenalu. Tzn. pewnie można będąc kibicem Arsenalu - ale ta złość powinna minąć z czasem. A do dzisiaj bardzo wielu kibiców mu tego nie wybaczyło.
Moja cała złość wtedy była skierowana nie w Cesca, a w Barcelonę jako klub i jej piłkarzy, bo to oni przede wszystkim lekceważyli Arsenal, nie okazywali należytego szacunku. Cała ta otoczka toksyczności była zbudowana głównie przez ich wypowiedzi o DNA. Miałeś poczucie, że traktują Arsenal z góry, jakby byli kimś lepszym. W tamtym czasie nic mnie tak nie derwowało też, jak porównania dziennikarzyn, że Arsenal to taka "mała" Barcelona ze względu na styl gry.
Odejście Cesca złamało mi kibicowskie serce, pamiętam, że chyba nawet łezka poleciała jakaś. Ale serio, nie musiałem mu nic wybaczać, bo dla mnie nie było czegokolwiek do przebaczania. Jedyna taka rzecz, czyli ta legendarna dopłata do transferu, ok, rzuca nieco cienia na Fabregasa, ale wciąż - jeśli dodamy wszystkie argumenty za jego odejściem, które wymieniłem wyżej, cóż, no nie można się dziwić, że bardzo mu zależało by tam trafić.
Jego przejście do Chelsea? Kurczę, no trudny temat. Ja bardzo chciałem, by po Barcelonie wrócił do nas, ale z tego co się mówi, to Wenger go nie chciał, bo nie pogodził się z tym jak odszedł Cesc, zatem nie chciał go z powrotem. I to był według mnie ogromny błąd, bo przecież Cesc wygrał mistrzostwo z Chelsea, był królem asyst z tego co pamiętam, być może jego powrót w takiej formie do nas sprawiłby, że zrobilibyśmy niespodziankę i przynajmniej dłużej powalczyli wtedy o mistrzostwo, a nie tylko o TOP 4? Nigdy się nie przekonamy, za to faktem jest to, że niezwykle pomógł tej cholernej Chelsea. I ponownie - przez całą tą historię, nie potrafię być na niego zły, nie potrafię go znienawidzić za jego wybór. To nie jest zero-jedynkowe. To nie jest tak, że Arsenal go wielce chciał, zabiegał, prosił go o powrót, zgłaszał chęć pozyskania, Wenger wydzwaniał po Barcelonach, agentach i Cescach, byle tylko wrócił. A on wybrał sobie Chelsea, bo tak. No nie - przecież to tak nie wyglądało. Ja tam jestem bardziej zły na Arsene'a, że nie starał się o pozyskanie Fabregasa, a nie na samego Cesca, że wybrał klub, który go chciał. A ci którzy piszą, że Arsene dobrze zrobił, że go nie wziął "za karę" za to, że odszedł do Barcelony, to naprawdę... Bitch please. To na zasadzie, że na złość babci odmrożę sobie uszy. Arsenalowi to na pewno na dobre nie wyszło, ale "zemsta" słodka, w końcu to Arsenal wypiął się na Cesca, a ten sobie wygrał ligę, a Arsenal wygrywał TOP 4.
Dlatego powrót Cesca do Arsenalu jako trenera po Artecie? 4 razy tak. Bardzo bym się cieszył.
@Rafson95 napisał: "Otamendi ma już 38 lat i swój prime ma już dawno za sobą."
A w jaki sposób umniejsza to bramce Pietuszewskiego? Przypominam, że Benfica z Otamendim w składzie postawiła się Realowi, wtedy przy bramkach Realu nikomu wiek Otamendiego nie przeszkadzał. Bo to tak jest: jak Otamendi zagra świetny mecz w obronie z jakimś mocnym rywalem, hu hu, mistrz świata, hu hu, skała, hu hu, ale doświadczony, hu hu, świetny obrońca. Ale jak Pietuszewski go zakręcił jak Messi Boatengiem kiedyś, no to przecież Otamendi staje się już emerytem, który jest na poziomie Mustafiego, prawda, więc to normalne, że 17 latek z Polski nim zakręcił, nic specjalnego. Tak samo normalne, jak to, że w Ekstraklasie jakoś Pietuszewski tak nikim za bardzo nie kręcił i goli za dużo nie strzelał. A tu w Porto jakoś nagle to robi. Twierdzisz, że wiele zespołów z ligi portugalskiej jest na poziomie Ekstraklasy, w porządku. Ale ja poszedłbym dalej: Ekstraklas jak widać jest mocniejsza niż liga portugalska, skoro tutaj w krótszym czasie zrobił lepsze liczby niż w Polsce, proste, nie?
@Rafson95 napisał: "Gdyby Pietuszewski grał co kolejke z drużynami jak Benfica to długoterminowo na pewno by nie kręcił takich liczb jak to robi od początku."
O cholera, a to odkryłeś Amerykę xD W ogóle co to za argument? Można by wsadzić w to miejsce Messiego i Ronaldo i napisać dokładnie to samo, że gdyby co mecz Barcelona i Real mierzyła się z zespołem na poziomie Benfiki, a nie Elche czy Alaves, to by tyle goli w karierze nie strzelili. Przecież to jest tak kulawe co napisałeś, że masakra. Abstrakcyjny argument, oderwany od rzeczywistości totalnie. Na tym to polega, że grasz z różnymi i strzelasz różnym, a najwięcej zazwyczaj słabszym - naturalne. Ale właśnie Pietuszewski zagrał świetny mecz z Benfiką, bardzo dobry mecz z Bragą, czyli zespołami na poziomie - i dołożył kilka liczb ze słabszymi też. No ludzie, jak nie masz się do czego przypieprzyć, to się już czepiasz tak dennych argumentów?
@Rafson95 napisał: "Ofensywni zawodnicy grając w Porto/Benfice/Sportingu mają wymarzone warunki do generowania dużych liczb w skali sezonu, a potem po transferach do wyrównanych, cięższych lig często giną."
Jedni giną, drudzy nie giną, więc to żaden wyznacznik co może się stać z Pietuszewskim. Jak potoczy sie jego kariera, nie wiem, ale on ma 17 lat, a nie 26 i już robi szum w FC Porto, klubie na wysokim, europejskim poziomie. I już na przestrzeni kilku miesięcy zrobił więcej w mocnej europejskiej drużynie niż taki Kapustka, który nawet nie pierdnął w Leicester.
Irytuje mnie taki defetyzm i mega współczuję takim ludziom jak ty, poważnie. Zamiast się cieszyć, że mamy chłopaka, który z drzwiami i futryną wchodzi do poważnego futbolu w dużym klubie, to sianie smrodu, że przecież mu pewnie nie wyjdzie, że przecież to nic takiego, że przecież Otamendi to staruch, a liga portugalska to poziom Ekstraklasy, a poza tym to w lidze portugalskiej każdy może gola strzelić. I ok, możesz sobie tak myśleć, a na końcu się okaże, że faktycznie zaraz straci miejsce w składzie albo pójdzie do La Ligi czy Premier League i przepadnie i wyjdzie, że trafiłeś. Tylko chyba można się cieszyć chwilą i jarać takim talentem, bo nie wiem, może mi się wydaje a może urodziłem się wczoraj, ale takie talent, który w dużym klubie w takim wieku robiłby szał, to za często się nad Wisłą nie trafia. Więc czemu ktoś miałby się tym nie jarać? Tylko dlatego, że przyjdzie Rafson niszczyciel dobrej zabawy i nam to oznajmi? :D
Pierwszy raz od dawna ciesze się, że jest przerwa na reprezentację. Potem półfinał FA Cup z Soton, powinniśmy wygrać. No i mecz u siebie z Bournemouth - może być ciężko, ale grając u siebie nie widzę innej opcji niż zwycięstwo (no i ja będę na Emirates, więc muszą wygrać, nie ma bata).
Kurczę, słaby dzisiaj to był mecz w naszym wykonaniu. Nie jestem niestety jakoś specjalnie zaskoczony czy zasmucony, jak miałby określić to co czuję, to bardziej taka złość, że nie podjęli tej rękawicy w 2. połowie i po prostu oddaliśmy ten finał City. Ten mecz może nie znaczyć totalnie nic, a być może wygramy ligę i np. dojdziemy do finału LM - nikt nie będzie pamiętał o Carabao. Natomiast oby nie podłamało to skrzydeł naszym, a dodało wiatru w żagle na kolejne tygodnie City. Dobrze, że udało się zbudować dość bezpieczną przewagę nad nimi, bo gdyby to byłyby np. 2 pkt, to miałbym bardzo, ale to bardzo poważne obawy. A tak, no to cóż, nie pykło dzisiaj, ale wciąż mamy bardzo wiele do ugrania w tym sezonie i mam nadzieję, że tego nie spieprzą.
@vitold napisał: "Właśnie ja lubie polatać po mapie, ale bez znaczników. Jedynie mapa i mój znacznik. A gra wolna, gadatliwa, no nie moje klimaty."
Przecież RDR2 właśnie takie jest. Tam jest pierdyliard rzeczy, które odkrywasz SAMODZIELNIE eksplorując świat, w każdym zakątku mapy może się kryć coś ciekawego. Nikt ci nie każe fabuły robić (która potem się zresztą rozkręca, po prologu). Jeśli zagrałeś 20 minut i dałeś sobie spokój, to jak możesz ocenić grę pod kątem eksploracji, skoro nawet jej tak naprawdę nie zacząłeś? Gra gadatliwa? No tak, szczególnie jak odkrywasz kości dinozaurów rozrzucone po całej mapie, podziwiasz widoki z ośnieżonych szczytów, napadasz na pociągi, wozy, czy obozy bandytów, zajmujesz się łapaniem oprychów na zlecenie szeryfa, łowisz ryby, łazisz po jaskiniach, wbijasz do jakiejś zapyziałej chaty pośrodku niczego by odkryć mapę skarbów gdzie często musisz się mocno natrudnić, by go odnaleźć na podstawie nieoczywistych wskazówek czy odkrywasz zamrożone truchło pary będącej przytulonej do siebie w agonalnej pozie, co odkryłem po kilkuset h dopiero zupełnym przypadkiem jeżdżąc bez celu po mapie właśnie.
Grę przeszedłem 3 razy, ogrywam po raz 4-ty i co chwila odnajduje coś, czego nie widziałem wcześniej. Z nikim nie musisz gadać, fabułę można traktować jako dodatek i zrobić misję raz na jakiś czas, ale jeśli wyłączasz grę po 20 minutach, no to niestety nie jesteś w stanie wyrazić żadnej opinii na jej temat, takie jest moje zdanie. Nie wiesz co tracisz.
Nie każdy lubi gry gdzie można tak eksplorować, ale przecież napisałeś, że lubisz i RDR2 właśnie jest grą, która podchodzi pod to co napisałeś. Mapa i brak znaczników, tylko samemu sobie odkrywasz ciekawe rzeczy i miejsca.
@MutatedBlueberry napisał: "Premier league taka silna...xd"
A co ma siła ligi do pojedyńczych meczów czy dwumeczów? To jest ten sam poziom pierdzielenia jakby ktoś po finale LM rok temu powiedział, że Ligue 1 jest najlepsza, bo PSG wygrało finał :D
Jak na razie 2 drużyny z La Liga są w ćwierćfinale, pewnie dołączy zaraz 3, (Atletico), z Premier League będą prawdopodobnie 2, bo Live myślę, że ma szansę odrobić na Anfield. Z Bundesligi 1, z Serie A 0 (bo Atalanta odpadnie), z Ligue 1 - 1. No faktycznie, ale dominacja innych lig, a jeszcze nie wiadomo kto na końcu to wygra, bo my jesteśmy np. faworytem :P
Zobaczmy na środek tabeli poszczególnych lig i porównujmy, bo tu jest przepaść totalna. A nie starcia tytanów na szczycie, jak to tylko ułamek całej ligi.
Uważam, że powinien dograć ten sezon, przepracować w Porto sezon przygotowawczy w lecie i zagrać kolejny sezon - jeśli wtedy wciąż będzie wyróżniającą się postacią Porto w lidze oraz w LM - wtedy można myśleć o dalszym kroku i większym klubie. Pietuszewski wygląda na talent jakiego w Polsce nie było od lat i ma wszelki potencjał, by grać w jeszcze większym klubie i większej lidze, ale na to przyjdzie jeszcze czas.
Na razie zachwycajmy się tym co robi w Portugalii i życzmy mu, by grał dalej w taki sposób, ale zmiana otoczenia w lecie mogłaby źle wpłynąć na jego rozwój, bo na pewno dostawalby mniej szans niż w Porto - poza tym - ma tam Bednarka i Kiwiora - a to mega istotne jest, gdy ma się takie wsparcie, możesz się czuć jak w domu w takim klubie.
Więc - ogólnie te informacje mnie nie dziwią, bo to naturalne gdy wypływa jakiś talent, że pojawiają się plotki o zainteresowaniu największych klubów, a mówimy o Porto, wylęgarni talentów. I kiedyś do Arsenalu, za rok, dwa? Może, bo czemu nie? Ale dzisiaj i w lecie będzie za to raczej za wcześnie.
@sWinny napisał: "Zakładając że wczoraj sędzia by podyktował karnego na Kaiu to jaką kartkę byście pokazali obrońcy?
Na Xie ktoś napisał że wiązałoby się to z czerwoną kartką. Ostatnio w meczu LM też sędzia wyrzucił zawodnika za coś podobnego. Przecież miało nie być już podwójnego karania w takich sytuacjach.
Czy może się coś zmieniło i mnie ominęło?
Moim zdaniem to powinien być po prostu karny i tyle, bez kartki. No max żółto,, ale nic więcej."
Jeśli zawodnik wychodzi sam na sam i ma przed sobą tylko bramkarza, ale zostanie sfaulowany przez zawodnika z pola, to mimo wszystko jeśli to w obrębie pola karnego, to jest to czerwo i karny, bo jest to przerwanie akcji bramkowej. Czy sfauluje przed polem karnym na 16 metrze, czy 40 metrów od pola karnego czy w polu karnym - nieważne - faul, stały fragment gry (rzut wolny, rzut karny) i czerwona kartka, jeśli faulowany zawodnik miał przed sobą otwartą drogę do bramki bez asekuracji obrońców przeciwnika.
Wydaje mi się, że zasada z brakiem podwójnego karania ma bardziej zastosowanie względem bramkarzy, którzy np. będąc sam na sam z napastnikiem, gdy go sfaulują w polu karnym- czerwa nie otrzymają, tylko żółtą kartkę. Kiedyś właśnie bardzo często było tak, że gdy bramkarz faulował w sytuacji sam na sam, to wylatywał z boiska + karny (Szczęsny coś o tym wie), a właśnie to się teraz zmieniło i czerwo w takiej sytuacji to rzadkość. I oczywiście mówimy tylko o faulu bramkarza w polu karnym - bo jeśli faul będzie poza - no to czerwo z reguły pewne, ale karnego wtedy nie ma :p
Ja rozumiem, że City jest bleee i w ogóle na śmietnik historii, ale przecież nam na rękę jest by jak najdłużej grali w trudniejszej części drabinki i mieli dużo wymagających rywali, duża większą intensywność ich kalendarza, co może nam pomóc w Lidze.
Ale już 3:0. Więc zostanie im liga :)
| Drużyna | M | W | R | P | Pkt |
|---|
| Zawodnik | Bramki | Asysty |
|---|
-
Najgorszy Mistrz w historii?
- 21.05.2026 42 komentarzy
-
Zagadnienia Taktyczne #39: Skrzynka narzędziowa
- 16.10.2025 7 komentarzy
-
80 procent: Gdy statystyka przestaje być przypadkiem
- 29.09.2025 28 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #38: Porażka na Anfield
- 09.09.2025 9 komentarzy
-
Okiem kibica #2: Marzenie młodego chłopca
- 28.08.2025 7 komentarzy
- pokaż całą publicystykę
-
Wywiad z Emilem Smith-Rowem: Jego inspiracje na boisku i poza nim
- 05.09.2022 10 komentarzy
-
Pot, cierpienie i egoizm
- 11.11.2021 8 komentarzy
-
Wywiad z Przemkiem Rudzkim
- 08.10.2021 16 komentarzy
-
Historia Jacka Wilshere'a
- 27.08.2021 35 komentarzy
-
Obszerny wywiad z Xhaką dla The Guardian
- 07.02.2021 21 komentarzy
- pokaż wszystkie wywiady
Jak się czyta wypowiedzi po tym meczu, to jednak jakieś 99% z nami jedzie. Na weszło już w pierwszym akapicie pomeczowego tekstu jest o naszej statystyce celnych podań w pierwszej połowie, porównali Artetę do Leszka Ojrzyńskiego, który przebrał się za Mikela. No i że sami gramy bardzo ostro, a gdy nas faulują, to wymuszamy faule (jest w tym trochę prawdy, nie powiem, ale jednak wczoraj ja odnosiłem wrażenie, że właśnie starć fizycznych na naszą korzyść nie gwizdał prawie w ogóle, natomiast gdy tylko ktoś z PSG się położył, od razu przerywał, ale oczywiście o tym zeszło nie napisze).
W komentarzach na każdej stronie niezwiązanej z Arsenalem wszyscy cieszą się z wygranej PSG (w sumie to jest przykre, bo jednak jeszcze jakiś czas temu PSG nienawidził lub nie lubił praktycznie każdy). Oczywiście my antyfutbol, obrzydliwi, poziom gorszy niż Ekstraklasa, a finał ogólnie "oceniony" przez nich jako gorszy do oglądania niż polska liga i bardzo dobrze, że wygrał futbol, a nie murarka.
No fajnie. Tylko przecież według tych samych ludzi, którzy teraz jadą po Arsenalu, PSG miało nam zrobić z dupy jesień średniowiecza. Przecież tutaj miał być drugi Inter, kilka goli, totalny pogrom i my zostawieni bez żadnych szans, rozszarpani, przeżuci i wydaleni. No przecież tak miało być, prawda? Wielkie, niepowstrzymane PSG miało nas zmiażdżyć. A tutaj proszę: owszem, zrobiliśmy murarkę, ale murarkę mądrą.
To nie była rozpaczliwa obrona Częstochowy. Nie ratowały nas słupki, poprzeczki, Raya nie wyjmował co chwila piłek z okien czy sam na sam. PSG zostało przez większość meczu zneutralizowane. Owszem - piłkarsko są po prostu lepsi i to było widać, a na pewno mają odważniejszą, dużo odważniejszą filozofię gry (bo uważam, że naszych piłkarzy też byłoby stać na skuteczną grę ofensywną, ale to swoją drogą). Wygrał zespół lepszy - z bólem serca trzeba to przyznać. Tylko to jak Internet na nas się wyrzygał, to jest też przykre jednak.
Najlepsze jest to, że gdybyśmy faktycznie przyjęli jakieś 5:0 jak Inter rok temu, to przecież efekt byłby taki sam - wszędzie by z nami jechali, kto nas w ogóle do finału dopuścił, poziom gorszy niż Ekstraklasa i takie tam wysrywy.
A my przez 90% meczu się broniliśmy, ale bardzo mądrze, a nie rozpaczliwie licząc tylko i wyłącznie na farta. Nie byliśmy bezradni, bo my w takich warunkach dobrze się czujemy. Rozumiałbym taką narrację na nasz temat jaka panuje gdybyśmy po prostu bronili rozpaczliwie, PSG by nas rozklepywało co chwila i nie wykorzystyowało setek, nie wiedzielibyśmy co się dzieje totalnie, ale przecież nie.... To mocarne PSG po prostu nie miało z przodu żadnego argumentu by strzelić gola. Pomół błąd Mosquery i rzut karny, a tak to naprawdę - byli bezzębni w ataku. Przykre, że ludzie nie potrafią mimo wszystko choć odrobinę docenić czegoś takiego - że PSG, nad którego ofensywą cały świat się spuszcza, nagle nie jest w stanie zrobić nic. Przecież to też jest wielka siła by powstrzymać taką siłę. I nam się to udawało praktycznie do rzutów karnych. Mieli nas rozsmarować - a nie byli w stanie. No ale oczywiście, że w każdym scenariuszu będą z nami jechać, jak wspomniałem wcześniej. Gdyby PSG się po nas faktycznie przejechało - beka i kpiny z Arsenalu. PSG powybijało sobie na nas zęby i mordowało straszliwie bez klarownych sytuacji na gole, co było przecież na pewno zaskakujące - beka i kpiny z Arsenalu, a wręcz jakaś taka nienawiść, że antyfutbol i jak Arsenal mógł nie pozwolić PSG na nic więcej, przecież oni co mecz powinni 4 gole minimum strzelać, a tu Arsenal powiedział - NIE. Ech...
Naprawdę szkoda tych karnych, bo gdybyśmy je wygrali - trzask pękających dup nawet zbliżający się mundial by nie zagłuszył. A tak cóż.
No nic - to był tak czy siak bardzo dobry sezon. Mistrz po 22 latach, finał LM przegranych po karnych, finał Carabao. Może być tylko lepiej.
Ja mam nadzieję, że w lecie wykonamy kilka ciekawych transferów do klubu, pożegnamy także kilku graczy i w nowy sezon wejdziemy z przytupem. Wierzę, że znowu będziemy w stanie dojść daleko w LM za rok, a jeśli chodzi o mistrzostwo, to myślę, że będziemy faworytem do obrony tytułu.
I liczę mimo wszystko, że Arteta zmieni trochę filozofię, spuści kaganiec z naszych piłkarzy, bo mamy naprawdę dobrych graczy i stać ich na atrakcyjną grę, zresztą pokazywali przebłyski tego nie raz. Już nawet nie chodzi o to, by zamknąć ryje malkotentom, którzy nie potrafią docenić drużyn mądrze i dobrze broniących, ale no tak zwyczajnie - po prostu więcej funu z gry. Mamy mistrza, był finał LM - kurczę, fajnie byłoby jednak zobaczyć trochę inną drużynę, bo wiem, że nas na to stać. Ciekawe co wymyśli Arteta na kolejny sezon, czy będzie trzymał się obecnej filozofii widząc, że przynosi to efekty, czy też poluzuje trochę i będzie więcej rock&rolla w naszej grze.
Bo można też gdybać co by było, gdybyśmy wczoraj w dogrywce np. spróbowali mocniej zaatakować, wyjść odważniej do przodu, bo wiem, że wy też, i ja tak samo, czułem, że tam naprawdę był moment, by ich pokonać. Ale jednak to już była gra w chodzonego po obu stronach i wyczekiwanie na karne.
No nic. Jest jak jest. Na mistrzostwo poczekaliśmy, to na LM też poczekamy i myślę, że się doczekamy, jak nie za rok, to za dwa.