Komentarze użytkownika Czeczenia
Znaleziono 12831 komentarzy użytkownika Czeczenia.
Pokazuję stronę 39 z 321 (komentarze od 1521 do 1560):
Spoglądam w tabelę a tam tylko cztery drużyny z bramkami +2 lub lepszymi. Szczególnie pierwsza trójka narzuciła tempo. W zasadzie liga dwóch prędkości.
Brawo, brawo, brawo. Jeszcze Watford klepnąć i miło będzie patrzeć w tabelę w przerwie reprezentacyjnej.
Zastanawia mnie tylko dlaczego Ramsdale broni jedną ręką. Z Crystal Palace też próbował złapać muchę w rękawicy. Dziś być może tylko tak mógł sparować tę piłkę na poprzeczkę. A być może lepiej interweniując, Partey nie musiałby wybijać tej piłki z linii. Nie zrozumcie mnie źle, w tej konkretnej sytuacji ostatecznie uratował nam skórę, ale zastanawiam się po prostu nad jego techniką. Z boku wygląda to trichę nonszalancko.
@bizooon: masz rację, nie mam racji.
Czasem mam wrażenie, że obserwuję starcie dwóch grup. Jednej która ogląda mecze i drugiej która ogląda tabelę.
@worldcup: w sobotę od 11:30
Nketiah to jest taki as, że nawet jak strzela bramkę to w tej samej akcji zalicza dwa kiksy. Coś tam w sobie ma powiedzmy, ale zobaczyłbym go na wypożyczeniu. Bez regularnej gry to na pewno nie jest poziom na Premier League.
Leno, Maitland-Niles, środkowi obrońcy i do pewnego stopnia Nketiah. Reszta powinna udać się pod prysznic.
Widzę ten skład i nie wiem czy to mecz piłkarski, czy żużlowy.
To co, znów oglądamy na twiterze?
Michniewicz wyleciał z klubu i jak to w Polsce, szafa już nie domyka się od wypadających trupów.
Myślę o Arsenalu i trzeba przyznać, że Wenger jednak potrafił zarządzać grupą. Kiedy tu przyszedł potrafił odmienić typowych angielskich ochlejusów. Kiedy kończył, zarządzał grupą zblazowanych milionerów przed trzydziestką, ale zawsze wiadomo kto był tu szefem.
Mnie zaskakuje coś innego. To, że ludzie wciąż się dziwią, że po zwycięstwie można kogoś pochwalić, a po porażce skrytykować. Tak jakby dana opinia była już przypisana do końca życia. Polecam czasem zmienić zdanie, to odprężające.
A jeżeli chcesz pochwalić cokolwiek po porażce lub skrytykować po zwycięstwie, to zrób to, ale raczej nie szukaj zrozumienia.
Chyba najlepszy gracz AFC w pierwszej fazie sezonu. Do tego patrząc na konkurencję w składzie Brazylii, w najbliższym czasie może być powołany. Życzę powołania na MŚ.
Dawno nie widziałem tak nędznego United.
No, tak z tydzień.
Wziąłbym ze sportów walki do piłki liczenie zawodników. To bez sensu, ale nie ma drugiego takiego sportu gdzie zawodnicy tak często "cierpią" zwijając się z bólu, po czym doświadczają cudownego ozdrowienia goniąc do kontry.
Jeszcze za wcześnie by podniecać się Tavaresem, ale na Tierneya nie da się patrzeć od pewnego czasu.
Zmiany kompletnie nic nie wniosły. Jeżeli Arteta chciał uszczelnić środek, no to nie pykło.
Nie czytałem wszystkich komentarzy, ale dorzuciłbym White'a jako jednego z bohaterów. Moim zdaniem to był jego najlepszy występ w AFC.
Partey mimo gola znów mnie irytował. Znów zamieszany w straconego gola. Znów stracił równowagę i prawie sprezentował kolejnego. Do tego naprawdę proste straty przy wyprowadzaniu piłki w ataku. Wymagam od nuego więcej skoro ma być liderem środka pola.
No i Saka imponuje. Myślałem, że to niemożliwe by zrobić wszystko źle. Zaskakujące.
Dużo energii w tym meczu. Są rzeczy do poprawy, ale Aston Villa zezłomowana w pierwszej połowie.
Haha Martinez jaki ręcznik. Odbił piłkę pod nogi napastnika. Żałosne.
Aston Villa? Kiedyś pewniaczek do oklepu dla Arsenalu. Ostatnie 10 meczów w lidze za czasów Wengera to bilans 8-1-1, gole 24:6. Ostatnie pięć to pięć zwycięstw z bilansem 16:1 i 4:0 w finale pucharu.
Ostatnie trzy mecze to w ryj do zera. Podobnie Arsenal grał na początku lat dziewięćdziesiątych.
Osratnio przeczytałem, że nie ma się co martwić, bo wygrywając mecze w poniedziałek i piątek, sobotę witamy w top4.
Teraz nie ma co narzekać, bo wystarczy strzelić potężnemu Martinezowi i już United czuje nasz oddech na plecach.
Z tej narracji wynika, że brakuje nam już tylko kilku klocków w tej układance. A potem sprawdzam tabelę i wiem, że nie ma sensu tego robić od dziesiątego miejsca wzwyż. Coś tu ewudentnie się rozjeżdża.
Tylko nie mówcie Artecie, że w ostatnich pięciu meczach zdobyliśmy tyle punktów co Liverpool, punkt mniej od Chelsea, a goli to mamy nawet więcej niż City. Nie mówcie, bo jeszcze zacznie coś kombinować i zjedziemy na pobocze z tego mistrzowskiego szlaku.
Arteta wyleci. Kiedyś, ale wyleci. Wyniki? Nie rozmawiajmy o tym. Tych nie ma, tak jak nie ma nawet złudzeń na podjęcie walki o jakieś ambitne cele. Chyba pierwszy raz w erze Premier League większość kibiców uważała jeszcze przed sezonem, że czwórka nie jest w zasięgu Arsenalu.
Tutaj nie ma nawet symptomów, że ta gra może ulec poprawie. Naprawdę ciężko się to ogląda. Czasem coś się uda, ale próżno w tym szukać konsekwencji. Po prostu raz na jakiś czas uda przebić się mur głową.
Gdyby chociaż można powiedzieć, że mimo braku punktów, braku stylu przynajmniej poszczególni gracze notują progres. Jednak nic z tych rzeczy. No, nawet woli walki, jazdy na tyłku, nic.
W zasadzie jedynym punktem zaczepienia dla którego bujamy się z baristą, jest stosunkowo sprzyjający terminarz do przerwy reprezentacyjnej. Stosunkowo, bo na dziś to z każdym możemy dostać w cymbał. Jestem tylko ciekaw, czy w okolicach świąt, na dziesiątym miejscu z ujemnym bilansem bramkowym Arteta wciąż będzie bredził o procesie, ku uciesze osób decyzyjnych w klubie.
Pełka to topka komentatorów w PL.
W zasadzie zero małej gry, zero wyjścia na pozycję, zero gry kombinacyjnej. Absolutnie każdy z zawodników godzinami holuje i poprawia piłkę. Wszystko jest powolne, statyczne. I tak jest co mecz. Od czasu do czasu uda się komuś urwać na zasadzie "idź i próbuj" i to wszystko.
Vieiry trochę żal, ale tylko trochę.
Całkiem zabawne jednak jest to, że musieliśmy rzucić wszystko co mamy, galowy skład i wszystkie armaty z ławki, a i tak wystarczyło to tylko na wyszarpany remis. W pewnym sensie powtórka z Brighton.
Tak zjechaliśmy z oczekiwać, że jaram się na ten mecz z Crystal. No i Vieira też elektryzuje.
W zasadzie nie ma o czym dyskutować. Stawianie dziś AFC w jednym rzędzie z Chelsea, to obraza dla tych drugich. Że ta drużyna pozbawiona jest ambicji, to czytam z 10 lat.
W jaki sposób Chelsea przetrwało ten napór? Nawet Wołoszański nie rozwikła tej zagadki.
Henry cierpi na podobną przypadłość co Boniek. Jako wybitny piłkarz nie potrafi zrozumieć, że jednak większość zawodników nigdy nie będzie na takim poziomie przez nawet jeden dzień swojego życia.
Mecz z Brighton był kiepski, Arsenal nie jest na tym poziomie którego oczekują kibice, ale powrót na mistrzowski szlak musi potrwać. Na pewno pozytywem jest przewietrzenie szatni i odmłodzenie składu.
Zjechał z kasy, zjechał sportowo. O co chodzi? Jeden z dziwniejszych ruchów w ostatnich latach.
Przyznam, zabawne to święte oburzenie. Kto jak kto, ale w Polsce mamy niezłą tradycję w robieniu bydła. Chociaż tak naprawdę tyczy się to całej Europy. Szczególnie jaskrawym przykładem są anglicy. Oczywiście przykładem hipokryzji i buractwa.
Ej, to ktoś tu o piłce? Wszedłem w przerwie by poczytać o albańskich uchodźcach. Takie rozczarowanie...
Prócz tego, że wróciliśmy z 0:2, to w tabeli byliśmy wtedy 10 punktów za KFC. Wtedy zaczęła się nasza pogoń. Ostatecznie wyprzedzenie ich miało kluczowe znaczenie, bo dzięki temu zakwalifikowaliśmy się do LM. Tottenham musiał obejść się smakiem mimo czwartego miejsca, bo Chelsea triumfowała w LM. Ten mecz i w następstwie końcówka sezonu były spektakularne.
O wiele bardziej siedzą mi transmisje gal z USA niż z Europy. Źle mi się oglądało Usyk vs Joshua z bliskiego kadru i z kamerą w ciągłym ruchu.
O walce dzisiejszej tylko jedno słowo: wow! Wszyscy to przecież widzieliście.
Ciekawostka: menadżer sierpnia przegrał wszystkie mecze we wrześniu.
Zasłużone, więc gratulacje. Natomiast problemem Artety i kibiców Arsenalu jest to, że sezon trwa nie miesiąc, a dziesięć.
@Slaviola: jest wprost przeciwnie. Czołówka jest zabetonowana i to widać było nawet w wakacje, gdzie grubasy się bawiły wydając bez opamiętania, a nawet drużyny aspirujące mogły się tylko przyglądać tym ruchom.
Ostatecznie dystans 38 kolejek jest na tyle długi by wykluczyć maksymalnie przypadkowe rozstrzygnięcia. Na tyle też krótki by mocne kluby w tak stabilnej finansowo lidze, mogły się posypać.
Ty podajesz przykład efektów krótkotrwałych. W jednym meczu zawsze może wydarzyć się rzecz niewytłumaczalna.
Drużyna | M | W | R | P | Pkt |
---|
Zawodnik | Bramki | Asysty |
---|
-
Okiem kibica #2: Marzenie młodego chłopca
- 28.08.2025 6 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #37: Manita na Emirates
- 26.08.2025 5 komentarzy
-
Powrót do domu: Jak Arsenal odzyskał wychowanka po 14 latach
- 25.08.2025 16 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #36: Trzy punkty na trudnym terenie
- 19.08.2025 13 komentarzy
-
Okiem kibica #1: 15-letni fenomen
- 17.08.2025 7 komentarzy
- pokaż całą publicystykę
-
Wywiad z Emilem Smith-Rowem: Jego inspiracje na boisku i poza nim
- 05.09.2022 10 komentarzy
-
Pot, cierpienie i egoizm
- 11.11.2021 8 komentarzy
-
Wywiad z Przemkiem Rudzkim
- 08.10.2021 16 komentarzy
-
Historia Jacka Wilshere'a
- 27.08.2021 35 komentarzy
-
Obszerny wywiad z Xhaką dla The Guardian
- 07.02.2021 21 komentarzy
- pokaż wszystkie wywiady
Arsenal wziął na trenera nie tego ex-kanoniera co trzeba.