Komentarze użytkownika steelhand
Znaleziono 263 komentarzy użytkownika steelhand.
Pokazuję stronę 6 z 7 (komentarze od 201 do 240):
Na ten moment Matteo Guendouzi to tykająca bomba. Jest oczywiście utalentowanym pomocnikiem, ale gorąca głowa mu nie pomaga. Na boisku podejmuje zbyt chaotyczne decyzje, przez co często cierpi drużyna. Mam nadzieje, że weźmie się za siebie i przestanie być bohaterem niechlubnych ekscesów, a zacznie budować swoją markę przez dobre występy na boisku.
Luiz to niestety przeciętny piłkarz, który notorycznie przeplata dobre występy złymi. Nie mniej to tylko rok kontraktu, a w obliczu naszych problemów kadrowych i częstych kontuzji, może okazać się użyteczny (chociażby w krajowych pucharach).
Arteta widać, że liczy na Mariego, bo sam o niego mocno zabiegał, dlatego trzeba wierzyć, że wie na co stać tego zawodnika. U mnie ma ciągle kredyt zaufania - jeśli tylko kontuzje będą go omijać to może będzie dobrym zawodnikiem.
Soares to kompletna niewiadoma. Do dzisiaj nie zagrał w ani jednym meczu. Nie mniej całkiem niezle prezentował się w barwach Southampton, więc jako zawodnik do rotacji może być użyteczny - dodatkowo jest dostępny za darmo, jest ograny w lidze angielskiej i jest wciąż przed 30-stką.
Ja wierze w Mikela Artete i w to, że poukłada Arsenal. Przechodzimy przez ciężki czas, przejął zespół w totalnej rozsypce w trakcie sezonu. Nie da się odmienić drużyny z marszu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, dlatego dajmy mu czas.
Arsenal ma potężne braki, które mimo wszystko zostały dobrze odczytane przez Artete - potrzeba nam DM'a z prawdziwego zdarzenia oraz conajmniej jednego ŚO. Jeśli Thomas Partey do nas przejdzie to na pewno da nam niezbędny balans w grze obronnej, którego brakuje u nas od lat. Do tego conajmniej jeden dobry obrońca - przewijają się następujące nazwiska: Axel Disasi, Gabriel lub Upamecano - to jest szansa na lepsze czasy. Ale drużyny mistrzowskiej nie buduje się w pół sezonu.
Smutne jest to, jak wiele jadu wylewa się na młodego zawodnika, który jest wychowankiem naszego klubu. On ciągle może się rozwinąć, a dodatkowo jego przywiązanie do barw klubu sprawia, że nie stanie się kolejnym najemnikiem, który pójdzie tam, gdzie dostanie lepszy kontrakt. Tylko budując drużynę na pewnych wartościach jesteśmy w stanie zbudować zespół, który będzie kolektywem, a nie zlepkiem egoistów. Willock jeszcze do niedawna był reprezentantem kraju w niższych grupach wiekowych. Gdyby nie posiadał potencjału to przypuszczam, że nigdy nie doszedłby tak wysoko. To na pewno utalentowany chłopak, ale trzeba pamiętać, że do rozwoju potrzeba także ciężkiej i wytężonej pracy oraz trenera, który da szansę młodemu zawodnikowi - a kimś takim jest właśnie Arteta.
Podobno do klubów mocno zainteresowanych Torreirą należy Napoli. Gdyby tak rzeczywiście było to wymarzonym scenariuszem byłaby wymiana (za dopłatą z naszej strony) za Fabiana.
Niesamowicie cenię naszego walecznego Urugwajczyka, ale niestety z niewolnika nie ma pracownika.
Ceballos skorzystałby najwięcej na tym ruchu. Zyskałby doświadczonego mentora, który jako zawodnik miał wspaniałą wizję gry.
Ależ to był dziwny mecz - dużo niedokładności i chaotycznej gry. Ciężko mówić o realizacji przedmeczowych założeń taktycznych - bo takie przestają istnieć, gdy traci się bramkę w 1 minucie. Jednak zespół Arsenalu odpowiedział fantastycznie strzelając w ciągu 30 minut dwie bramki. I znowu gdy już wydawało się, że dowiozą do przerwy prowadzenie... brak koncentracji sprawił, że na tablicy wyników znów było widać remis.
Ta bramka mogła zabić ten mecz - podkopać morale zespołu, ale stało się wręcz przeciwnie. To było prawdziwe wyzwanie i próba charakteru, na które Arsenal odpowiedział fantastycznie - strzelając bramkę na samym początku drugiej połowy. Myślę, że mina Ancelottiego mówiła sama za siebie. Ten kadr na pewno posłuży jako pożywka dla twórców memów, bo bezradność i niedowierzanie na jego twarzy najlepiej obrazują to co pokazał Arsenal.
Oczywiście ten mecz daleki był od tego, by nazwać go dobrym. Momentami wracały stare demony, ale pojawiło się to czego od lat nie było widać na Emirates - charakter i zaangażowanie. Jak mawiał klasyk: prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy. Niech to będzie zapowiedź lepszych czasów dla całego klubu i jego kibiców.
Odpowiada wymijająco, bo co innego ma zrobić. Najlepszy przykład - od kilku dni mówi się, że Kurzawa dołączy do Arsenalu. Niby wszystko zaklepane, a od rana pojawiają się informacje o tym, że to jednak Juventus najprawdopodniej zapewni sobie jego usługi. Gdyby nasi włodarze kłapali jęzorem na konferencjach jak to blisko danego transferu jesteśmy, a potem dochodziłoby do takiej sytuacji, że jednak ktoś inny nas uprzedził - to dopiero wtedy kibice na całym świecie szydziliby z braku kompetencji Artety i osób odpowiadających za transfery. A tak - nie ma 100% pewności to wolą ucinać spekulacje, które nigdy nie są dobre, bo może to wpłynąć na kwotę transferu czy wzrost zainteresowania ze strony innych klubów.
Lacazette wykonuje na boisku dobrą robotę. Potrafi zagrać tyłem do bramki, odegrać lub obrócić się z obrońcą na plecach. Było to świetnie widać w meczu z MU, gdzie Maguire miał z nim olbrzymie problemy. W ostatnim czasie brakuje mu odrobiny szczęścia, ale bramki przyjdą - jestem tego pewien.
Ja wciąż wierzę w Tierneya, który jest młody i praktycznie cała kariera przed nim. Niestety pechowa kontuzja barku zniweczyła jego trud włożony w proces adaptacji w nowej drużynie.
Czytają jego wypowiedzi widać, że to zawodnik, który ma poukładane w głowie - jest ambitny, ale nie brakuje mu pokory. Myślę, że to on zostanie w Arsenalu i razem z Kurzawą będzie rywalizować o miejsce w składzie.
Kolasinac to niezły zawodnik, ale zdecydowanie do gry jako wahadłowy. Ma spore braki w grze obronnej. Do tego dochodzi fakt, że relatywnie często łapie mniejsze urazy. Jest to całkiem dziwne - patrząc na jego atletyczną budowę ciała.
Dodatkowo fakt, że przyszedł do nas do klubu jako wolny zawodnik sprawia, że potencjalna szansa zarobku na nim jest dla klubu korzystna. A chętnych na jego usługi raczej nie braknie - wymieniano w kontekście jego transferu Napoli. Pieniądze te można zainwestować we wzmocnienie środka obrony. A jak wiadomo - od pewnego czasu, każdy "grosz" się liczy.
Coraz więcej źródeł informuje o tym, że Boubakary Soumaré znalazł się na celowniku Arsenalu. Jest wysoki, dobrze odbiera piłkę i posyła niezłe crossy. Moim zdaniem to dużo ciekawsza opcja niż Rabiot, któremu brak ambicji. Nie przeszkadza mu siedzenie na ławce rezerwowych - po prostu kasa musi się zgadzać, a reszta jest nieważna. Takich zawodników nam nie trzeba.
Na pewno było mu to potrzebne. W trakcie meczu dobre zagrania przeplatał ze złymi. W jego poczynaniach było widać brak pewności siebie. Może ta bramka coś zmieni. Ważne, że próbuje czasami brać grę na swoje barki. Na początku pierwszej połowy zdecydował się na odważny rajd z piłką. Było widać, że ma gaz w nogach, ale brakuje mu opanowania w kluczowej fazie. To też przyjdzie z czasem. Warto pochwalić Nelsona za jego pracę w obronie. Myślę, że jeszcze będziemy mieć z niego pociechę.
Jakby to powiedział klasyk - Sit down! Nobody talk!
To jeszcze młody chłopak, ale ma papiery na dobrego zawodnika. Im więcej będzie grał, tym więcej nabierze pewności siebie. Na wypożyczeniu w Hoffenheim pokazał, że stać go na dużo. W Arsenalu jest utalentowana młodzież. Pod tym względem nie jesteśmy gorsi od Tottenhamu, Man City czy United. Arteta wie jak pracować z młodymi zawodnikami i to pomoże im na rozwinięcie skrzydeł. Potrzeba czasu, ciężkiej pracy i tego by notowali jak najwięcej występów. Nie od razu Rzym zbudowano. Oczywiście można pójść na łatwiznę i sprowadzać doświadczonych zawodników, ale to nie będzie ta sama satysfakcja, co oglądanie wychowanka, któremu dobro klubu leży na sercu.
To ciekawa opcja - uniwersalny zawodnik, a takich nigdy za wiele. Może grać na środku obrony, na lewej stronie i jako defensywny pomocnik. Fakt, nie jest wysoki (jak na stopera), ale tacy też robili duże kariery - np. Puyol czy Cannavaro. Na plus ogranie na Wyspach oraz dobra znajomość języka angielskiego.
Powiedział na głos to o czym mówi się od jakiegoś czasu. Do klubu zostali sprowadzeni w zdecydowanej większości gracze, którzy najlepsze lata gry mają za sobą - grają w Arsenalu, bo ich agenci mają dobre układy z dwójką o której mowa w tym newsie. Kolejna "czarne owcy" to Shad Forsythe, czyli nasz specjalista od przygotowania fizycznego. Wspaniała "kondycja" naszych piłkarzy to w głównej mierze jego zasługa. Koniec kolesiostwa, braku kompetencji i zatrudnienia ludzi po znajomościach.
@Patriko: A dla mnie Aubameyang żyje z tego, że jest po prostu szybki i potrafi często w ekwilibrystyczny sposób wykończyć akcję. Jest świetny do gry z kontry. Dlatego patrząc na jego atuty bardzo często jest wystawiany do gry na skrzydle. Przy konstruowaniu ataku pozycyjnego bywa bezproduktywny - nie potrafi jednym podaniem, bądź przepuszczeniem piłki rozerwać szyków obronnych drużyny przeciwnej. Oprócz Lewandowskiego czy Firmino ma to jeszcze Benzema.
Aubameyang strzela dużo bramek, ale wg mnie nie jest typem napastnika, jakiego nam potrzeba. Słabo porusza się po boisku, gdy jest bez piłki. Zawodnik o zbliżonej charakterystyce co Lewandowski (lub Firmino) byłoby tutaj idealny. Ktoś kto w razie potrzeby ściągnie na siebie uwagę obrońców, przepuści piłkę i zrobi miejsce dla skrzydłowych. To idealnie widać w Liverpoolu - ile jest przestrzeni dla Salaha i Mane właśnie dzięki takiej grze. Myślę, że stąd pomysł Arsenalu by ściągnąć Vollanda. On też jest w tym niezły (choć oczywiście to nie tej poziom co wspomniana dwójka).
Z tego co podają liczne portale, odszkodowanie miało zostać ustalone na poziomie 2 000 000 funtów
Wsród kandydatów, którzy mają być częścią sztabu trenerskiego Artety, wymienia się byłych i obecnych współpracowników Guardioli - Rodolfo Borrell, Domenec Torrent (jego były asystent z czasów Barcelony, Bayernu), Sam Fagbemi. Xabi Alonso podobno zdementował plotki łączące go ze stanowiskiem na The Emirates. Robi się ciekawie.
The Mirror informuje, ze Arteta zgodził się na warunki 3 letniego kontaktu i oficjalne potwierdzenie nastąpi dzisiaj wieczorem lub jutro rano. Ma prowadzić drużynę już w meczu z Evertonem. Trzeba teraz cierpliwie czekać na rozwój sytuacji.
Do grona intrygantów zaliczają się pewnie Lacazette, Aubameyang, Ozil i Xhaka. Niestety, ale nie może być tutaj przyzwolenia na takie zachowanie. Żaden zawodnik nie jest większy od klubu. Odchodzili stąd piłkarze większego kalibru. Nikt z zawodników nie będzie decydować kto będzie ich trenować, a kto nie. Wszystko stanęło na głowie.
Na ten moment potrzeba nam ludzi, którzy nie boją się ciężkiej pracy. Takich którzy będą walczyć za klub. Przez tyle lat Atletico Madryt prezentowało się znakomicie zarówno na krajowym podwórku jak i na arenie międzynarodowej. Czy mają lepszych zawodników niż Man City, PSG, Real czy Barcelona? Śmiem wątpić. A jednak nadrabiali wolą walki, zaangażowaniem i graniem na 100% w każdym meczu. Nie ważne na jaki stadion przyjeżdzali to zawsze stawiali wysoko poprzeczkę. Czegoś takiego oczekuje od zawodników Arsenalu.
Gra tutaj ma być przywilejem, a nie karą. Smutno, że doczekaliśmy takich czasów, ale wierzę, że ten kryzys uda się zażegnać i Arsenal wróci na swoje zasłużone miejsce.
Arsenal w przeszłości "podziękował" Artecie (gdy ten miał już spakowaną walizkę)... oby teraz role się nie odwróciły. Jak to mawia klasyk - chcieliście wydymać Freda, to teraz Fred wydyma was...
Ile osób tyle opinii. Jak nie dostanie swojej szansy to nigdy nie dowiemy się co tak naprawdę jest warty. A, gdyby wypalił w innym klubie to plulibyśmy sobie wszyscy w brodę - tak jak ma to teraz miejsce z Rodgersem.
Warto dać mu szansę. Sezon i tak jest spisany na straty. Gdyby sam w siebie nie wierzył to nie opuszczałby ciepłej posadki w Man City. Osoby, które pracowały z nim na co dzień mówią o nim w samych superlatywach. To musi coś znaczyć.
Na różnych portalach pojawiają się informacje o tym, że rozmowy z Mikelem odbyły się za plecami włodarzy klubu z Manchesteru. Są na tyle rozczarowani tym faktem, że będą chcieli od Arsenalu wypłaty rekompensaty.
To kolejny dowód na to, że klubem zarządzają amatorzy (jeśli to wszystko prawda), którzy za nic mają etykę (zarówno w aspekcie biznesowym, jak i ludzkim). Swoimi nieprzemyślanymi decyzjami sami stwarzają kolejne problemy (jakby tych było mało). Niestety, ale to właśnie tutaj trzeba szukać źródła wszystkich naszych niepowodzeń.
Osobiście uważam, że Raul Sanllehi i jego wesoła brygada, nie do końca nadają się do swojej pracy. Decyzje i ruchy kadrowe za które odpowiadają były do tej pory(w zdecydowanej większości) chybione. Wydali majątek na Pepe, mimo tego, że były większe braki na innych pozycjach. Rozumiem, że był to ruch marketingowy, ale na dziś nie spłaca nam się ta inwestycja.
Nic odkrywczego nie powiedział. To piłkarze grają, a nie trener. Zarabiają takie pieniądze, biegają za piłką od najmłodszych lat i nie potrafią zachować zimnej głowy na boisku? Jak im nie wstyd. To niestety oznaka braku profesjonalizmu. Nie było tutaj nigdy osoby, która złapałaby piłkarzy za mordy. Zawsze był "dobry policjant". Dla mnie nie do pomyślenia jest sytuacja w której zawodnik odpowiada ostentacyjnie na gwizdy kibiców (czyt. Xhaka), czy który nie podaje ręki swojemu trenerowi, bo nie jest zadowolony ze zmiany (czyt. Ozil). Jasne, odsiedzieli swoje na trybunach i ławce rezerwowych. Ale myślę, że nie czuli respektu przed Emerym. Tutaj trzeba pokazać kto tym wszystkim rządzi. Nawet, gdy ma się to odbyć na oczach widzów. To rodzaj deklaracji - nie tolerujemy takich zachowań. Gdy zawodnicy Alexa Fergusona schodzili do szatni (po pierwszych 45 minutach), a na tablicy widniał niekorzystny wynik - widzieli, że czeka ich piekło. Beckham przekonał się o tym na własnej skórze (gdy oberwał butem). Do tego miał swojego sierżanta w postaci Roya Keane'a, który dbał o to, żeby każdy traktował sprawę poważnie. Brakuje tego u nas. Nie tylko teraz, ale za czasów Wengera niestety było podobnie.
Co do samego Nicolasa Pepe. Widać, że ma nieprzeciętne umiejętności techniczne. Piłka mu nie przeszkadza. Jest szybki i zwinny. Ale brakuje mu zdecydowania w ostatniej fazie. Być może nowy trener mu pomoże i odkryje dla nas najlepszą wersję tego zawodnika. Na ten moment jestem zdania - lepiej biegać mało (relatywnie), ale mądrze, niż dużo i głupio. Najdobitniej pokazał nam to ostatnio De Bruyne.
Na pewno będzie to spore wyzwanie dla samego zainteresowanego. Myślę, że przejęcie klubu w takim momencie może okazać się paradoksalnie dobrym posunięciem. Sezon i tak jest spisany na straty. Zdąży naprawdę dobrze poznać drużynę przed startem kolejnego sezonu - a co za tym idzie zaplanować transfery, ustalić gdzie są największe braki. Wszyscy zarzucali Emeremu, to że był zachowawczy. Nie miał w pomysłu na drużynę. Miał bagaż swoich doświadczeń (negatywnych - jak choćby słynna porażka jego PSG z Barcelona), które na pewno siedziały z tyłu głowy. Myślę, że Arteta ma ten plus, że przychodzi do klubu z nowymi pomysłami, z czystą kartą. Przygotowywał się do tej roli latami. Ciągle był tym drugim i w końcu dostanie szansę (trzeba poczekać na oficjalną informację) na wcielenie w życie tego co układał w swojej głowie. Może to co zaproponuje będzie na tyle inne i rewolucyjne (w pozytywnym sensie)? Guardiola też został rzucony na głęboką wodę, gdy obejmował Barcelonę. Podobnie Zidane. Widać (i słychać), że to inteligentny facet, ma poukładane w głowie, zna dobrze realia gry na wyspach, płynnie mówi po angielsku, a przy tym... co chyba najważniejsze, jest naszym byłym kapitanem.
Wylewanie frustracji na Freddiego nie ma większego sensu. Gość nie ma nawet sztabu trenerskiego, o czym mówił w jednym z wywiadów. Braki w grze obronnej Arsenalu widać o dawna, dlatego chyba nikogo nie dziwi taki stan rzeczy. Piłkarze Man City po przegranych derbach chcą teraz za wszelką odnotować okazałe zwycięstwo.
Żal możemy mieć do włodarzy klubu, którzy w trakcie sezonu organizują sobie casting na przyszłego trenera. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że cały ten proces jest tak złożony, że chyba nikt z osób zainteresowanych nie wie kiedy zostanie podjęta jakakolwiek decyzja.
Należy podjąć jakąś decyzję - postawić na nowego trenera, który jest obecnie dostępny (np. Ancelotti), albo dać szasnę Ljungbergowi - zorganizować mu sztab trenerski (kontrakty do końca sezonu z opcją przedłużenia).
Ostatnią rzeczą, która jest potrzebna naszym zawodnikom (przy takim poziomie frustracji i braku wiary we własne umiejętności) jest wysoka porażka w takim meczu jak dzisiaj. Tutaj trzeba działać, bo to co dzieje się obecnie to farsa.
To chyba najlepszy dowód zaufania ze strony Guardioli. Wydaje mi się, że Arteta da sobie radę na stanowisku trenera Arsenalu. Oczywiście będzie potrzebować czasu na poprawę gry drużyny i wprowadzenie swoich pomysłów, ale jak już do tego dojdzie to gra będzie cieszyć oko najbardziej wymagających kibiców. Potrzeba nam powiewu świeżości ze strony osoby, która zna ten klub, który zagrał wiele spotkań na najwyższym poziomie i na pewno zbuduje silną więź z zawodnikami.
Ja uważam, że zasługuje na swoją szansę. Zna realia gry na wyspach, jest głodny sukcesów. Jasne, brakuje mu doświadczenia, ale jak wypali to tylko na tym skorzystamy. Na Rodgersie też wieszano psy, a teraz prawie każdy chciałby go na stanowisku trenera. Czy jeśli teraz nie postawimy na Mikela, to za kilka lat nie będziemy pluć sobie w brodę, oglądając go na ławce trenerskiej City (gdzie będzie odnosić sukcesy). Przechodzimy przez okres transformacji. Trzeba cierpliwości. Należy zapomnieć na jakiś czas o trofeach, bo z taką kadrą i zapleczem to nie realne. Nie zmieni tego ani Allegri, ani Ancelotti. Trzeba wybrać trenera, który dostanie realną szansę i duży kredyt zaufania. Presja jest ogromna i tylko osoba, która nie ma tak wiele do stracenia może coś osiągnąć. Cierpliwość i oczekiwania względem bardziej doświadczonych i cenionych szkoleniowców może być mniej mniejsza.
Byle nie Patrick Vieira i Paulo Sousa. Ich osiągnięcia w lidze francuskiej nie powalają. Inne kandydatury wymieniana w mediach - czyli Arteta, Marcelino, Ancelotti są warte rozważenia.
Największy problem polega na tym, że nasi zawodnicy nie potrafią uwolnić się z pod pressingu. Tracą głowę, są niedokładni. To już kolejny rywal, który tak gra. Mamy ponad 60% posiadania piłki, dwa razy więcej wymienionych podań i nic to nie daje. Ljunberg jest jak dziecko we mgle. Nie winię go za to, bo brak mu doświadczenia. Mam pretensje do zarządu, że tak wolno reaguje na to co się dzieje.
Zarząd na niego nie postawi. Nic do tej pory nie osiągnął, liczby które wykręcił z Bayernem w relatywnie słabej (mało wyrównanej lidze) nie powalały. Do tego nie ma żadnego związku z Arsenalem. Myślę, że dołączy do nas ktoś z dwójki Mikel Arteta lub Marcelino. Osobiście wolałbym innego kandydata, ale trzeba patrzeć realistycznie. Nikt z ludzi związanych kontraktem w innym klubie nie obejmie Arsenalu, który jest w ogromnym dołku. Pochettino prowadził Tottenham i nie będzie chciał obejmować drużyny największego rywala. Allegri? Nie będzie narażać reputacji w momencie gdy nie będzie oczekiwanych wyników.
Uważam, że trzeba powalczyć o Nuno Espirito Santo. To trener, którego teraz nam potrzeba. W futbolu liczą się punkty i zwycięstwa (bardziej od stylu). Wszyscy domagają się ofensywnej gry. I znowu będzie to samo - atak kosztem gry w obronie. Futbol na przestrzeni lat się zmienił i trzeba to zaakceptować.
Na licznych portalach pojawiają się informacje o tym, że Patrick Vieira byłby zainteresowany prowadzeniem Arsenalu. Z całym szacunkiem, ale liczby które wykręcił obecnie we Francji pozostawiają wiele do życzenia (wysokie porażki z mocnymi drużynami). Arteta? To też enigma. Nie wiadomo nawet kto znalazłby się w jego sztabie. To może być zbieranina mniej lub bardziej przypadkowych ludzi. Do tego dochodzi praca pod ogromną presją. Nie wiem na ile byłby w stanie podołać takiemu wyzwaniu.
Ciekawą opcją, o której nigdzie się nie mówi jest Neil Lennon. Facet robi niezłe liczby w Celticu. A nie zapominajmy, że to ten sam kierunek z którego przyszedł do Leicester Brendan Rodgers.
A może Marcelino nie byłby takim złym rozwiązaniem? Jedyne obawy jakie mam z nim związane to ewentualna bariera językowa. A ona jak widzieliśmy może stanowić spory problem.
Niestety, ale wygląda na to, że zawodnicy mają braki kondycyjne. Na boisku są anemiczni i niedokładni. Przegrywają pojedynki biegowe. Możliwe, że zostały dobrane niewłaściwe obciążenia w trakcie przygotowań do sezonu. Druga sprawa to taktyka. Rozgrywanie piłki od własnej bramki nie zdaje egzaminu od dawna. A my wciąż próbujemy w ten sposób grać. Uważam, że trzeba znaleźć trenera, który sprawi, że Arsenal będzie grać efektywnie - odpowiedzialnie w obronie i bezwględnie w ofensywie. W futbolu liczą się bramki i wola walki. To jest najważniejsze. Wciąż liczę na Nuno Espirito Santo, który idealnie wpasuje się w te założenia.
Kolejna smutna refleksja związana jest z Bellerinem, który już od dawna jest cieniem samego siebie z przed lat. Daje ogrywać się jak junior. Nie daje nic w obronie, ani w grze do przodu. Nam potrzeba na już prawego obrońcy, który potrafi bronić i w razie konieczności podłączać do ofensywy. Środek pola? Też nie istnieje. Gra środkowych obrońców to pokłosie błędów wyżej wymienionych. Do tego dochodzi wiek pary naszych stoperów, którzy ruszają się jak muchy w smole.
Ljungberg to dla mnie kolejna zagadka. Sam grał z boku boiska, a jako trener pomija skrzydłowych w swojej taktyce.
Tutaj trzeba zmian i to na już.
Po takiej serii innej decyzji być nie mogło. Szkoda, bo pierwszy sezon pod jego rządami był obiecujący (mimo tego, że gra nie była porywająca). Od jakiegoś czasu było widać, że stracił szacunek u zawodników. A tutaj trzeba kogoś kto będzie trzymał piłkarzy za mordy. Nie było tego za czasów Wengera, nie było tego i teraz. To efekt wieloletnich zaniedbań, które teraz zbierają swoje żniwo. Po sezonie na pewno pożegnamy się z kilkoma zawodnikami i proces budowania zespołu zacznie się na nowo. Dlatego mam nadzieje, że przyjdzie teraz ktoś z charakterem i pomysłem na odbudowę tej drużyny. Z nazwisk, które przewijają się w gazetach, stawiam na Nuno Espirito Santo. Pewnie nastąpi to dopiero po sezonie, ale to byłby właściwy człowiek na ten moment. Oby władze klubu nie uległy mylnemu przekonaniu, że teraz nadszedł czas na pozornie "bezpieczną" kandydaturę - np. Ancelotti o którym też się podobno mówi. To niewątpliwie dobry trener, ale kolejny któremu może brakować charakteru. Przed sympatykami Arsenalu emocjonujące miesiące (nie tyle na boisku, bo sezon powoli można spisać na straty, ale za sprawą ruchów kadrowych).
Ewidentnie zagrali na zwolenienie trenera, z którym nie jest im po drodze. Myślę, że po tym meczu dopięli swego. Niestety nie świadczy to dobrze o mentalności i profesjonalizmie naszych zawodników. Bo gra w tych barwach powinna być nobilitacją, a nie karą. Za dużo tutaj najemników, a za mało osób którym najzwyczajniej w świecie zależy. Trzeba postawić na zdolną młodzież i na trenera, który ma charakter. Być może przed Arsenalem chude lata, ale ja wierzę, że klub odrodzi się jak feniks z popiołu, silniejszy niż dotychczas. Do tego potrzeba jednak cierpliwości i odważnych decyzji. Najłatwiej zrzucić odpowiedzialność na barki jednego człowieka, ale problem na pewno jest bardziej złożony. To wynik wieloletnich zaniedbań. Po sezonie powinna nastąpić prawdziwa rewolucja i analiza dotychczasowego rozwoju (a raczej jego braku).
Gazety sugerują, że wzrok Arsenalu skierowany jest obecnie w stronę Nuno Espírito Santo. Pokazał, że potrafi wygrać z wyżej notowanymi rywalami - np. Man City. To ciekawy trener, który pewnie poprawiłby naszą grę w obronie. Moim zdaniem to opcja podobna do Chrisa Wildera, ze względu na to, że oboje mają podobną filozofię gry (formacja, gra z kontry, pressing, solidna gra w obronie). Już 1 grudnia bezpośrednie starcie obu tych trenerów i to wg mnie może być "casting" na przyszłego trenera Arsenalu (bo nie wierzę, że dobre wyniki i wysoka pozycja w tabeli obu tych drużyn umknęła uwadze włodarzą klubu).
Wydaje mi się, że to kurtuazyjne wypowiedzi na temat rywala, bo dzisiaj nie ma innej opcji jak dopisanie kolejnych 3 punktów. Jeżeli tak się nie stanie, zacznę wierzyć w to, że zawodnicy grają na zwolenienie trenera. A to byłby policzek wymierzony w stronę wszystkich kibiców tego klubu - okazanie braku szacunku. Ich psim obowiązkiem jest walczyć na 100% bez względu na to czy jest im po drodze z trenerem czy nie. Biorą za to wielkie pieniądze. Przegrać można po walce, ale nie przechodząc obok meczu.
Moim zdaniem nie jest to trener skrojony pod Arsenal. Nam potrzeba kogoś głodnego sukcesów, niepokornego, ale z doświadczeniem - np. Chris Wilder. Mam wrażenie, że on wziąłby piłkarzy w obroty. W tym sezonie pokazuje, że zna się na swojej robocie.
Allegri osiągał już spore sukcesy i ma dużo do stracenia. Zauważcie, że utytułowani trenerzy lubią prowadzić kluby, które z marszu gotowe są do walki o najwyższe cele (często w lidze, w której panuje absolutna dominacja). Chcą drogich transferów, silnego zaplecza, bo wiedzą, że wizerunkowo ryzykują.
| Drużyna | M | W | R | P | Pkt |
|---|
| Zawodnik | Bramki | Asysty |
|---|
-
Zagadnienia Taktyczne #39: Skrzynka narzędziowa
- 16.10.2025 7 komentarzy
-
80 procent: Gdy statystyka przestaje być przypadkiem
- 29.09.2025 28 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #38: Porażka na Anfield
- 09.09.2025 9 komentarzy
-
Okiem kibica #2: Marzenie młodego chłopca
- 28.08.2025 7 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #37: Manita na Emirates
- 26.08.2025 5 komentarzy
- pokaż całą publicystykę
-
Wywiad z Emilem Smith-Rowem: Jego inspiracje na boisku i poza nim
- 05.09.2022 10 komentarzy
-
Pot, cierpienie i egoizm
- 11.11.2021 8 komentarzy
-
Wywiad z Przemkiem Rudzkim
- 08.10.2021 16 komentarzy
-
Historia Jacka Wilshere'a
- 27.08.2021 35 komentarzy
-
Obszerny wywiad z Xhaką dla The Guardian
- 07.02.2021 21 komentarzy
- pokaż wszystkie wywiady
Takie jak nasze wyniki - czyli mizerne. Z drugiej strony teraz mamy super koszulki, a wyników nie ma. Dlatego może idąc tym tokiem w nowym sezonie będziemy mieć świetne wyniki, grając w brzydkich strojach! Ja osobiście nie miałbym nic przeciwko ;)