Komentarze użytkownika Maxilinexus
Znaleziono 615 komentarzy użytkownika Maxilinexus.
Pokazuję stronę 1 z 16 (komentarze od 1 do 40):
Havertz jest najlepszym napastnikiem w Premier League i żaden Watkins,Gyokeres ani Haaland tego nie zmienią.
@WygramyTo: A niech sobie idą do LFC my idziemy po zakupy do Chelsea
O cholipka Saliba out na 5 tygodni
@SoulStorm: Transfery pod ultra murarkę xD
@Jacek1s: Niby człowiek wiedzioł a jednak się łudził
@Er4s: jesteś mistrzem w samoeliminacji xD
Cały tercet ofensywny wykastrowany przez postawę defensywną drużyny. :D
@tomash473: brak doświadczenia w wygrywaniu europejskich pucharów w końcu trzeba przełamać pierwsze lody inaczej ciśnienie nie zejdzie
@Tevez: Ciekawe tu się uważa, że obrona wystarczy by wygrywać ;)
Niechlubny rekord Arsenalu. Pierwszy raz w dziejach Ligi Mistrzów!
Nigdy wcześniej finalista nie miał posiadania tak niskiego, jak Arsenal w meczu z PSG.
OptaJoe podało, że Arsenal utrzymywał się przy niej przez zaledwie 24,7% czasu gry.
To najgorszy wynik od 23 lat.
@KapitanJack10: Nie rób sobie jaj akurat Martinelli i Rice to pewniaczki w karnych zawsze ze spokojem podchodzę gdy widzę ich przy wykonywaniu 11stki.
Ktoś kto wybrał Eze i Gabriela do karnych powinien ostro za to beknąć
Sztab fatalnie ułożył karne :D
@Olczyck: twoją wiadomo
@silvano95: szkoda fajnie było widzimy się za rok w finale gratuluję PSG
Syfonov rekordzista wybronionych karnych
@ZielonyLisc: PDW
A Martinelli to gra widzi go ktoś na boisku?
Kontuzja Hincape xD
sędzia śmieć zdania nie zmienię
I pomyśleć, że gdyby nie debilny faul Mosquery to byśmy już świętowali ehh
zawsze o jedno tempo spóźnieni jprdl
Raya pięknie asystuje do zawodników PSG
Trossard do zmiany
PSG dopiero zaczęło grać jeez
pachnie drugim karnym dla PSG
Szkoda następny finał za rok
Mosquera młokos brak doświadczenia wyszedł jak słoma z butów
Idioci
kartki za nic
Ode nie istnieje gramy w 10
szmaciarz dostał do łapy
@Rybka150985: won na DP
45 minut plus to co doliczy sędzia do spełnienia marzeń oby tego nie s*******ili jest tak blisko upragnionego triumfu w LM
Finał LM z 2006 roku czy według was Eto zdobył bramkę ze spalonego?
Ponoć fanów PSG więcej o 5000 tysięcy
@vitold: Na skraju świata, gdzie mgły Albionu spotykały się z gwiezdnym pyłem znad Sekwany, nadszedł wieczór przepowiedziany w starych kronikach piłkarskich magów: finał Ligi Mistrzów między Arsenalem a PSG. Stadion, wykuty z białego kamienia i zawieszony nad morzem chmur, lśnił jak korona dawnego króla. Trybuny wypełniły się ludźmi, elfami, krasnoludami, czarodziejami i smokami w miniaturowych postaciach, bo każdy chciał zobaczyć starcie, o którym śpiewali bardowie od wielu księżyców. Arsenal przybył w czerwieni, jak armia ognia, a na ich piersiach błyszczały armaty, symbole dawnej potęgi Północnego Londynu. PSG wyszło w granacie i srebrze, jak rycerze nocy, prowadzeni przez magię Paryża, szybką, zwodniczą i pełną blasku. Gdy sędzia, stary druid z gwizdkiem wykutym z rogu jednorożca, uniósł rękę, niebo rozwarło się nad stadionem, a gwiazdy ułożyły się w kształt pucharu. Pierwszy gwizdek zabrzmiał jak zaklęcie początku. PSG ruszyło gwałtownie, niczym burza znad czarnej rzeki, a ich skrzydłowi migali po murawie jak srebrne duchy. Arsenal cofnął się, lecz nie ze strachu, tylko z mądrości. Declan Rice, strażnik środka pola, stanął jak dąb na granicy lasu i odbierał każdą piłkę, którą przeciwnicy próbowali przemycić przez magiczny krąg. Martin Ødegaard, czarodziej o spokojnych oczach, rozsyłał podania cienkie jak promienie księżyca, a Bukayo Saka, młody rycerz skrzydła, nosił w butach błyskawice. W dwudziestej minucie PSG zadało pierwszy cios: po zaklętym kontrataku napastnik z Paryża uderzył tak mocno, że piłka zamieniła się w smugę niebieskiego ognia i wpadła pod poprzeczkę. Trybuny granatowe zawyły z radości, a nad nimi zatańczyły iluzje wieży Eiffla. Arsenal jednak nie upadł. Mikel Arteta, stojący przy linii bocznej niczym dowódca zakonu, uniósł dłoń, a jego zawodnicy przypomnieli sobie słowa wypowiedziane przed meczem: „Nie wygrywa ten, kto nie czuje strachu, lecz ten, kto niesie go dalej jak płomień.” Od tej chwili Kanonierzy zaczęli grać inaczej. Każde podanie było jak runa wpisana w większe zaklęcie. Saliba i Gabriel bronili bramki niczym dwie wieże z obsydianu. Raya, bramkarz Arsenalu, miał rękawice poświęcone przez dawnych mistrzów i dwukrotnie odbił strzały, które zwykłego człowieka rzuciłyby w ciemność. Minęła czterdziesta minuta, gdy Saka otrzymał piłkę przy bocznej linii. Przed nim stanął obrońca PSG, wysoki jak troll i szybki jak wilk. Saka zwolnił, spojrzał mu w oczy, a potem wykonał zwód tak delikatny, że wyglądał jak taniec z wiatrem. Minął jednego, drugiego, wbiegł w pole karne i podał do Havertza, który piętą zostawił piłkę nadbiegającemu Ødegaardowi. Norweg uderzył bez namysłu. Piłka poszybowała po łuku, jak srebrny sokół, i wpadła w okno bramki. Jeden do jednego. Czerwono-biała część stadionu eksplodowała krzykiem tak potężnym, że chmury pod stadionem rozstąpiły się, ukazując dalekie morze. Do przerwy wynik pozostał równy, lecz w tunelu prowadzącym do szatni obie drużyny czuły, że to dopiero początek legendy. W drugiej połowie PSG spróbowało użyć pełni swej magii. Ich pomocnicy splatali krótkie podania niczym zaklęcia iluzji, a napastnicy znikali między obrońcami jak cienie przy świecach. W sześćdziesiątej minucie jeden z nich znalazł się sam przed Rayą, lecz bramkarz Arsenalu wyskoczył jak gryf i zatrzymał piłkę końcami palców. Wtedy stadion zamilkł na sekundę, bo każdy zrozumiał, że bogowie futbolu jeszcze nie wybrali zwycięzcy. Arteta posłał na boisko świeże siły, a Arsenal zaczął naciskać. Martinelli pędził lewą stroną jak leśny duch, Jesus walczył z obrońcami, a Rice coraz śmielej podchodził pod pole karne. PSG broniło się zaciekle, lecz ich zaklęcia słabły. W osiemdziesiątej ósmej minucie, gdy wielu sądziło, że finał wejdzie w dogrywkę, Arsenal otrzymał rzut rożny. Ødegaard ustawił piłkę przy chorągiewce, a wiatr nagle ucichł. Na stadionie słychać było tylko bicie serc. Norweg wziął rozbieg i dośrodkował. Piłka wzniosła się wysoko, wyżej niż zwykle, jakby sama chciała dotknąć gwiazd. W polu karnym Gabriel wyskoczył ponad wszystkich. Przez chwilę wyglądał jak wojownik z dawnych fresków, zawieszony między ziemią a niebem. Uderzył głową. Bramkarz PSG rzucił się, wyciągnął ręce, lecz było za późno. Piłka wpadła do siatki. Dwa do jednego dla Arsenalu. Czas się zatrzymał, a potem świat wybuchł. Czerwone płomienie uniosły się z trybun, smoki ryknęły, kibice płakali, a armaty na herbach Kanonierów rozbłysły złotem. PSG rzuciło się jeszcze do ostatniego ataku, z rozpaczą i dumą. W doliczonym czasie mieli rzut wolny tuż przed polem karnym. Cały stadion zadrżał. Uderzenie było potężne, zakręcone i zdradliwe, lecz Raya ponownie wzbił się w powietrze, jakby miał skrzydła. Odbił piłkę, a Saliba wybił ją daleko, ku linii środkowej. Wtedy zabrzmiał ostatni gwizdek. Arsenal został mistrzem Europy. Zawodnicy padli na murawę, jedni ze zmęczenia, inni ze szczęścia. Arteta ukląkł, dotknął trawy i uśmiechnął się, jak człowiek, który zobaczył spełnienie dawnego snu. Puchar Ligi Mistrzów zstąpił z gwiezdnego nieba na podium, a gdy kapitan Arsenalu uniósł go nad głowę, cały stadion rozświetlił się czerwienią i złotem. Nad światem rozległ się głos kronikarza: „Oto noc, w której Kanonierzy zdobyli koronę. Oto noc, w której Arsenal pokonał PSG i zapisał swoje imię w księdze wieczności.” I od tamtej pory, gdy w północnym Londynie zapadał zmierzch, dzieci słyszały w wietrze echo tamtego finału, szelest podań, ryk trybun i huk armat, które oznajmiały, że marzenia naprawdę mogą stać się legendą.
@Szogun: kiedy się boisz już jesteś niewolnikiem PSG
@vitold: liczy się sam gest ;)
| Drużyna | M | W | R | P | Pkt |
|---|
| Zawodnik | Bramki | Asysty |
|---|
-
Najgorszy Mistrz w historii?
- 21.05.2026 42 komentarzy
-
Zagadnienia Taktyczne #39: Skrzynka narzędziowa
- 16.10.2025 7 komentarzy
-
80 procent: Gdy statystyka przestaje być przypadkiem
- 29.09.2025 28 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #38: Porażka na Anfield
- 09.09.2025 9 komentarzy
-
Okiem kibica #2: Marzenie młodego chłopca
- 28.08.2025 7 komentarzy
- pokaż całą publicystykę
-
Wywiad z Emilem Smith-Rowem: Jego inspiracje na boisku i poza nim
- 05.09.2022 10 komentarzy
-
Pot, cierpienie i egoizm
- 11.11.2021 8 komentarzy
-
Wywiad z Przemkiem Rudzkim
- 08.10.2021 16 komentarzy
-
Historia Jacka Wilshere'a
- 27.08.2021 35 komentarzy
-
Obszerny wywiad z Xhaką dla The Guardian
- 07.02.2021 21 komentarzy
- pokaż wszystkie wywiady
@Dominik11: Sprzedaż GM gdziekolwiek to istne samobójstwo.