Najgorszy Mistrz w historii?

Najgorszy Mistrz w historii? 21.05.2026, 11:59, Mateusz Kolebuk 5 komentarzy

Paul Scholes przez całą karierę słynął z podań, które trafiały tam, gdzie trzeba. Szkoda, że na emeryturze rzucane słowa już takiej precyzji nie mają. W styczniu 2026 roku były pomocnik Manchesteru United stwierdził publicznie, że gdyby Arsenal zdobył tytuł w trwającym sezonie, „Kanonierzy" mogliby przejść do historii jako najgorszy mistrz Premier League wszech czasów.

Argumentem była ofensywa - drużyna Artety nie imponowała skutecznością, nie zachwycała spektaklem, nie serwowała futbolu, przy którym serce zaczynało mocniej bić (chyba że kibicom Arsenalu w końcówkach spotkań, i to zdecydowanie nie z podekscytowania).

Teza nośna. Chwytliwa. Idealna na nagłówek. Tylko czy mająca odzwierciedlenie w faktach?

Do końca sezonu została ostatnia kolejka. Arsenal wygrał ligę. I teraz trzeba się z tą tezą zmierzyć poważnie - bo na jej podstawie przyklejono drużynie łatkę, która towarzyszyła jej przez całą rundę wiosenną.

Dane nie kłamią

Zacznijmy od tego, co w piłce nożnej jest najpewniejsze: liczb.Pięć wskaźników, które uczciwie opisują każdego mistrza niezależnie od epoki - punkty, zwycięstwa, porażki, bramki strzelone i stracone. Żadnych wrażeń estetycznych, żadnych porównań stylu. Tylko tabela.

Punkty. Arsenal swoim wynikiem w sezonie 2025/26 zajął 8. miejsce na liście mistrzów z najniższą punktacją w historii Premier League - i to mając jeszcze jeden mecz do rozegrania. Zachwytów nie ma, ale zdecydowanie nie na dnie. Kto tę listę zamyka? Manchester United, sezon 1996/97 - 75 punktów. W składzie grał między innymi... Paul Scholes.

Zwycięstwa. Arsenal - 25 wygranych, miejsce 11. na tej samej liście. Rekord minimalnej liczby triumfów dla mistrza? Ponownie United 1996/97 - zaledwie 21 zwycięstw w 38 kolejkach.

Porażki. Tu Arsenal wypada przyzwoicie - 5 przegranych meczów. Rekordzistą jest Blackburn Rovers z sezonu 1994/95 (7 porażek), a Manchester United trzykrotnie sięgał po tytuł, tracąc 6 spotkań w sezonie.

Bramki strzelone. To faktycznie najsłabszy punkt drużyny Artety i jedyne miejsce, gdzie krytyka Scholesa ma pewne oparcie w danych. Ale nawet tutaj Arsenal nie jest najgorszy w historii - rekord należy do United z sezonu 1992/93, kiedy zdobyli 67 bramek przy 42 kolejkach i 22 drużynach w lidze. Arsenal przy 38 meczach dobił do 69 trafień z wciąż jednym meczem do rozegrania.

Bramki stracone. Tu Arsenal rozbija bank - 26 goli straconych to jeden z najlepszych wyników dla mistrza w całej historii Premier League. Manchester United w sezonie 1999/2000 stracił ich 45. I też zdobył tytuł. I nikt tego specjalnie nie rozpamiętywał.

Scholes kontra Scholes

Paradoks jest więc oczywisty, a ironia historii - wyjątkowo wyraźna.

Ironią jest, że drużyna, która według danych naprawdę zasługuje na miano najgorszego mistrza w kilku kluczowych kategoriach, to właśnie Manchester United z sezonu 1996/97. Ten sam United, w którym Scholes grał i zdobył tytuł. Nie ma w tym złośliwości. To po prostu suche dane.

Dygresja o tym, jak szybko przemija piękno

Na marginesie warto zerknąć na Leicester City - bo to historia, która dobrze tłumaczy, czym naprawdę jest piłkarski kontekst.

Dziesięć lat temu kibice słuchali Bocellego na King Power, a Ranieri tańczył z fanami na murawie. Tytuł mistrza Anglii zdobyli dlatego, że nikt im nie powiedział, że to niemożliwe. W 2026 roku ten sam klub - po dwóch kolejnych spadkach z rzędu - zaczyna przyszły sezon w League One, trzeciej lidze angielskiej. Kara punktowa za naruszenie przepisów finansowych, pięciu trenerów w dwa lata, bilans bramkowy w ostatnim sezonie Premier League: 33 strzelone, 80 straconych.

Nie wspomina się tam zbyt często, czy tamten cud Ranieriego był ładny. Pamięta się, że był. I to wystarczy - bo historia notuje wyniki, nie recenzje stylu.

Tytuł to jedyna odpowiedź, która się liczy

Arsenal Artety nie olśniewał. Przez całą wiosnę 2026 był atakowany z każdej strony - za pragmatyzm, za szczęście, za brak widowiska. Tymczasem zbierał punkty. Mecz za meczem, tydzień po tygodniu.

I wygrał ligę. Po 22 latach przerwy.

Scholes miał prawo powiedzieć, co myśli - piłka nożna żyje z takich opinii, bez nich nie byłoby co komentować przy kawie i w studiu telewizyjnym. Ale gdy Arsenal zdobył długo wyczekiwane mistrzostwo, tamta teza rozpadła się jak zamek z piasku. Liczby jej nie potwierdziły. Tabela jej nie potwierdziła. A ironia historii dorzuciła do tego własny komentarz - w postaci drużyny samego Scholesa, która w kilku kategoriach wypada gorzej od rzekomego najsłabszego mistrza wszech czasów.

Arsenal nie był w aktualnym sezonie drużyną, którą się kocha za estetykę. A jednak - warto się tu zatrzymać.

Za Wengera Arsenal grał pięknie. Londyńska tiki-taka, szybka gra na jeden kontakt. Niektórzy uważali nawet, że Wengerball w swoim najlepszym wydaniu był czystszą, szybszą tiki-taką niż ta, którą świat kojarzył z Camp Nou. I co z tego piękna zostało? Łezka w oku i puste miejsce w gablocie z trofeami.

Arteta nie grał pięknie. Grał skutecznie, pragmatycznie. I po 22 latach przerwy przyniósł do północnego Londynu to, czego Wengerball nigdy nie dał - mistrzostwo Anglii.

Arsene WengerMikel ArtetaPaul Scholes autor: Mateusz Kolebuk źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
Necro komentarzy: 249121.05.2026, 12:49

A ja tam się zgadzam ze Scholes'em. Gramy najbrzydziej, sędziowie nas przepchnęli, Arteta miał dużo szczęścia, Declan to przeciętniak, Gabriel fauluje, Havertz oszukuje, a Gyokeres to paralityk. W ogóle Arsenal to śmieszny klubik bez historii.

Jakoś z tym będę żył, jako nędzny, nic nie znaczący kibic MISTRZA ANGLII !

polishbrigadesx komentarzy: 1114621.05.2026, 12:16

Rudy uj nie ekspert grajek dobry byl ale na reszcie słabo

major124s komentarzy: 85 newsów: 721.05.2026, 12:13

Boli dupsko wielkiego Pana. Niestety, stracili chłopca do śmiania i do bicia, więc w jakiś (logiczny?) sposób muszą sobie to zrekompensować. "Wygrali, co prawda, ale tylko na farcie, przepychani przez sędziów, w dodatku w okropnym stylu. No najgorszy mistrz w historii." Kiedy 20 lat temu Fregie przepychał w identyczny sposób tytuł za tytułem to narracja była zupełnie inna : "Jesteśmy mocni, to jest mental zwycięzców itd".
Warto posłuchać Przemka Rudzkiego, który powiedział wczoraj na kanale kick-off prawdę, która wielu boli: TO PO PROSTU ZAZDROŚĆ, nic więcej. Chwila jest nasza, cieszmy się nią i nie patrzmy na innych. Oni bardzo by chcieli, żeby ich drużyny w taki sposób wygrali mistrzostwo, gwarantuję.
Keep up the good work and COYG!

SunTzu komentarzy: 108521.05.2026, 12:08

Źródło: https://znews.vn/arsenal-co-phai-nha-vo-dich-premier-league-te-nhat-lich-su-post1652975.html

dolny komentarzy: 270821.05.2026, 12:07

Rudy, nie warto mu ufać ;)

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
ZawodnikBramkiAsysty
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
Publicystyka
Wywiady