The Athletic: Henry, jak powstał piłkarz wybitny

The Athletic: Henry, jak powstał piłkarz wybitny 17.09.2020, 18:07, Eryk Szczepański 14 komentarzy

Portal The Athletic stworzył ranking najlepszych piłkarzy w historii Premier League The Premier League 60, który powstał na podstawie głosów całej redakcji. Numerem jeden w tym zestawieniu został legendarny napastnik Arsenalu – Thierry Henry.

Jak wyglądała jego droga na szczyt? Przez niezwykłą historię Francuza przeprowadza nas James McNicholas, który po długiej rozmowie z Titim dowiedział się, że to nie nogi zapewniły mu sukces, zrobiła to głowa.

- Marco van Basten zrobił coś w 1992 roku, co mnie pobudziło – powiedział Henry, rozpoczynając rozmowę. Thierry miał wtedy 13 lat i był studentem cenionej francuskiej akademii Clairefontaine. Oprócz rygorystycznej edukacji piłkarskiej, którą przyswajał wraz z graczami takimi jak Nicolas Anelka, William Gallas i Louis Saha, Henry studiował swoich idoli w telewizji.

- Van Basten był moim ulubionym zawodnikiem i zrobił coś w 1992 roku na Euro, kiedy Dennis Bergkamp strzelił gola przeciwko Niemcom, czego nigdy wcześniej nie widziałem. Aron Winter dostaje piłkę wzdłuż linii, a Van Basten wykonuje ruch do najbliższego słupka, aby odciągnąć obrońcę… jeśli by się nie ruszył, nie byłoby bramki, ponieważ obrońca poradziłby sobie z sytuacja i wybiłby piłkę. Ale kiedy Van Basten rusza, wskazuje za siebie palcem. I pamiętam, że widziałem powtórkę i pomyślałem: "Na co on wskazuje?" Wskazał na Dennisa. Van Basten dyrygował sztuką, aranżując ruchy w swoim umyśle.

To była chwila, która otworzyła Henry'emu oczy na wszystko, czym może być napastnik. Synapsy trzaskały i syczały w jego młodym mózgu. Nagle futbol stał się czymś więcej niż bramkami - przestrzeń, percepcja, myśl.

– Fakt, że to van Basten wykonał ten ruch, był dla mnie niezwykły. On był znany jako ktoś, kto wykańcza akcje i zdobywa bramki, nikt nie patrzył na sposób, w jaki się poruszał. Ja widziałem, jak uwalnia ludzi na boisku, właśnie to do mnie przemówiło.

Kolejne ważne wydarzenie miało miejsce, gdy nastoletni Henry przybył do Monako, aby trenować pod okiem Arsene Wengera. Francuski menedżer dał Henry'emu szanse na ligowy debiut w klubie księstwa w wieku 17 lat, ale dopiero pięć lat później, gdy spotkali się ponownie w Arsenalu, podróż Henry'ego do wielkości zaczęła nabierać prędkości.

- Wszystko zmieniło się dla mnie w Premier League, zarówno pod względem zawodowym, jak i osobistym. Stałem się tam mężczyzną – powiedział Henry.

To Wenger pozwolił Henry’emu spojrzeć z odpowiedniej perspektywy, kiedy niezadowolony zawodnik podszedł do niego po jednej z sesji treningowych w London Colney. Thierry czuł, że jego praca bez piłki jest ignorowana przez pomocników Arsenalu.

- Pamiętam, że pewnego dnia poszedłem do Bossa i rozmawialiśmy o pomocnikach. Powiedziałem mu, że czasami, gdy wybiegam do piłki, oni mnie nie widzą i bardzo mnie to frustruje. Arsene zapytał mnie wtedy: "Czy myślisz, że Freddie Ljungberg widzi cię tak samo, jak widzi cię Dennis Bergkamp?" Wtedy stało się dla mnie oczywistym, że nie. Dennis widział mnie nawet, gdy miał zamknięte oczy. Freddie miał inny sposób grania, Robert Pires miał inny sposób grania, to samo Ashley Cole, Gilberto Silva czy Patrick Vieira.

- I nagle boom, wszystko się rozświetliło. Wziąłem sobie do serca to, co powiedział Arsene. Nagle zacząłem się zastanawiać, jak mogę ułatwić grę moim pomocnikom, zamiast ułatwiać ją sobie. Zacząłem się poruszać w różny sposób w zależności od tego, kto miał piłkę, a nie tego, co chciałem zrobić. Kiedy masz piłkę, jesteś zdany na łaskę własnych stóp, a także tego, co robią twoi partnerzy. Ale przynajmniej możesz dyktować tempo gry. Kiedy jednak nie możesz tego robić, musisz upewnić się, że jesteś w stanie zaoferować rozwiązanie, które ktoś może wykorzystać. Co możesz zrobić, gdy zespół nie może ci pomóc. Tak właśnie definiuję napastnika.

- Spójrz, średnio zawodnik - jeśli jest świetny - może dotknąć piłki nie dłużej niż jedną minutę podczas gry. Więc co robisz przez resztę czasu? Pytanie nie jest retoryczne. Myślisz. Dlatego powiedziałem, że Arsene uruchomił mój mózg. W większości przypadków tak, jesteś w ruchu, ale ludzie zapominają o jednej z najważniejszych umiejętności na świecie - myśleniu. To wszystko, co robisz w grze. Myślisz.

- I to jest coś, co niewielu ludzi stara się rozwijać - mózg. Trenerzy będą starać się, abyś był szybszy, większy, wytrzymalszy, ale jak sprawić, by ludzie byli mądrzejsi? Jak uruchamiasz ich mózg? Jak sprawić, by zrozumieli przestrzeń? By wiedzieli kiedy, gdzie, jak? To właśnie różnica między świetnym graczem a przeciętnym graczem.

Styl Henry'ego doprowadziły do wyjątkowego podejścia do roli środkowego napastnika. Był najbardziej nieustępliwym strzelcem w historii Arsenalu, ale całkowicie nietypowym. Wydawał się spędzać więcej czasu biegając po lewym skrzydle niż krążąc wokół pola karnego.

- Pamiętam, że na początku, kiedy przybyłem do Arsenalu, ludzie mówili: "Jego nigdy nie ma w polu karnym, jak może strzelać gole?" Napastnik musi być w polu karnym, taki mit panował w Anglii. Ale ja nie byłem takim graczem. Nie radziłem sobie z grą głową. Mogłem utrzymać piłkę w górze, ale nie byłem zawodnikiem królującym w "szesnastce", więc dlaczego miałem pozostać w pozycji, w której zobaczysz moją słabość? Muszę cię sprowadzić na moje pole, prawda? I wiedziałem, że bycie w środku mi nie przeszkadza, ale wybieganie ze skrzydła sprowadzało cię z powrotem do mojego "ogrodu".

- Jeśli nie chcesz przychodzić do mojego ogrodu, to twoja sprawa - będę sam. Jeśli chcesz przyjść do mojego ogrodu, to również twoja sprawa, ponieważ teraz jesteśmy jeden na jednego. Tak czy inaczej, wygrywam. Niezależnie od tego, czy pójdziesz ze mną, czy nie, zrobię grilla. Jesteś teraz w moim domu.

Zapytany o kilku najtwardszych obrońców, z którymi się zmierzył, Henry wymienia imponującą listę:

- Rio Ferdinand był dobrym obrońcą, John Terry, William Gallas. Gallas był jednym z zawodników, którzy potrafili grać na każdej pozycji: lewy obrońca, lewy środkowy obrońca, prawy środkowy i prawy obrońca. Niewielu mogło to zrobić. Sol Campbell, Kolo Toure, mogę wymienić wielu obrońców. Ledley King.

- Kiedy byłem w formie, nie sądzę, żeby wielu ludzi mogło się przeciwko mnie bronić. Kiedy nie byłem, nawet mój tata mógłby odebrać mi piłkę! Tak więc zawsze miałem na to swój pogląd - upewnić się, że pracuję nad sobą i nie mówię sobie: "Nie mogę grać przeciwko temu facetowi" lub "Nie mogę strzelić gola temu bramkarzowi". Nie byłeś dobry, nie koncentruj się na tym, że obrońca był dobry, to ty nie dałeś rady. Skoncentruj się na sobie i wróć do pracy. Zrozum koncepcję, ci faceci byli oczywiście wspaniałymi obrońcami, ale nigdy nie zamierzałem im tego przypisywać. Nigdy.

Gdy gwiazda Henry'ego eksplodowała, obrońcy starali się go powstrzymać, stosując coraz bardziej fizyczną grę.

- Jeśli grasz na wyjeździe w Leicesterze lub w Southamptonie, nie masz dużo miejsca. Musisz stworzyć własną przestrzeń, a ci faceci byli naprawdę twardzi. Tak właśnie było, więc najpierw trzeba było sobie z tym poradzić, a dopiero potem grać.

Henry odpowiedział, prosząc takich ludzi jak Martin Keown i Lee Dixon, aby byli z nim bardziej fizyczni podczas treningu, więc był przygotowany na ciosy, które otrzyma w weekend. To go wzmocniło. Nauczył się okiełznać swój gniew, skierować adrenalinę na występ.

- Czasami bywałem zamyślony i ktoś mnie kopał. To wystarczyło, wchodziłem wtedy do gry. Zdarzało się, że mówiłem do chłopaków w żartobliwy sposób, ponieważ czasem gadasz bzdury na boisku: "Nie powinieneś był mnie kopać, stary. Nie powinieneś był mnie kopać, bo nie brałem udziału w grze, a właśnie mnie obudziłeś. Dziękuję ci".

Henry strzelił 175 bramek w Premier League o zadziwiającej różnorodności. Jest jednak zagranie, które w pewnym sensie można nazwać typowym zagraniem Thierry’ego - wbiegnięcie z lewego skrzydła, sam na sam z bramkarzem i oddanie strzału w dalszy róg prawą nogą. Z trybun wydawało się to całkowicie łatwe. Prawda jest inna.

- Czy wiesz, ile godzin spędziłem, aby to opanować? Kiedy zacząłem to robić, śmiałbyś się, bo pamiętam, że próbowałem to robić podczas treningu w Monako, z bramkarzem Stephanem Porato i trenerem fitness, Claude Puelem. I zaufaj mi, na samym początku, może jeden z 50 strzałów był w światło bramki.

- I nawet gdy zacząłem to doskonalić, ciągle po treningu strzelałem 30, 35, 40 minut. W Arsenalu prosiłem rezerwowych bramkarzy Richarda Wrighta, Stuarta Taylora, Grahama Stacka czy kogokolwiek innego. Ilość pracy, jaka za tym stoi, była po prostu szalona. Powtarzanie tworzy nawyki. Kiedy już osiągniesz ten nawyk, twoje ciało nawet nie myśli, że to robisz, po prostu to robisz, to staje się naturalne Ludzie mają tendencję do dostrzegania rezultatów, osądzania i mówienia: "Och, to on!". Nie, to ciężka praca.

Często pomijanym aspektem gry Henry'ego jest to, że jego 258 występów w Premier League również przyniosło 74 asysty. Zapytany o swoją kreatywność, niezwykłe jest usłyszeć, jak przyznaje, że świadomie dążył do przedefiniowania parametrów gry środkowego napastnika.

- Uważałem, że moim obowiązkiem jest ewolucja pozycji napastnika. W pewnym momencie mojej kariery pomyślałem, co mogę zostawić za sobą? Jaki wpływ mogę mieć na moją pozycję? W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że napastnik zawsze kończy pracę zespołu i dostaje uznanie, czasami z niewłaściwych powodów. Mogę spudłować 10 sytuacji jeden na jeden i na koniec zdobyć zwycięską bramkę, a potem słyszę, że rozegrałem dobry mecz. Bramkarz broni kilkanaście strzałów, ale popełnia błąd w 91. minucie i przegrywamy, wtedy jest słaby. Czy to jest sprawiedliwe?

- Więc powiedziałem sobie, że jeśli ci faceci ciężko dla mnie pracują, to kiedy mogę odwzajemnić przysługę, muszę się odwdzięczyć. I zacząłem dodawać asysty do mojej gry. To był mój sposób, aby powiedzieć chłopakom, że jesteśmy zespołem.

Wyczyny Henry'ego uczyniły go jednym z najlepszych artystów w grze. Jednak nie był on typem showmana. Piękno było produktem ubocznym.

- To mój sposób na grę. Nie zabawiałem ludzi, dla samego faktu zabawiania, zawsze był jakiś cel. Nigdy nie widziałeś mnie jako kogoś, kto ośmiesza przeciwnika zakładając mu siatkę, tylko po to, żeby ją mieć. Zawsze chodziło o to, żeby iść do przodu, jeśli to było niezbędne, to wtedy w porządku. Kiedy próbowałem rzeczy i mi nie wychodziło, fani Arsenalu śpiewali mi "Thierry, co to do cholery było?" Ale słuchaj, jeśli nie spróbowałbym zdobyć tego gola przeciwko Manchesterowi United, co zostałoby w historii? Jedyne, czego nie możesz zrobić, to bać się porażki.

Kiedy koronawirus pogrążył świat w zamknięciu, Henry był jednym z wielu milionów, którzy oglądali The Last Dance, serial dokumentalny przedstawiający Michaela Jordana i jego grę w drużynie Chicago Bulls. Każdy, kto uważnie śledził karierę obu sportowców, dostrzeże podobieństwa - połączenie wdzięku i mocy, potrzeba samoanalizy, poświęcenie się wygrywaniu. To nie przypadek, Henry dorastał, mając za idola Jordana, którego osiągnięcia w NBA stały się kolejnym punktem zwrotnym w rozwoju młodego piłkarza.

Obaj panowie zdobyli reputację niezwykle wymagających wobec siebie i swoich kolegów z drużyny. Henry nie był typem Ronaldinho, i nie bawił się z wiecznym uśmiechem na twarzy. Szybko dał znać innym, kiedy jego wysokie standardy nie zostały spełnione. Kiedy Invincibles z sezonu 2003/04 zostali pokonani, tlące się spojrzenie Henry'ego na słabo występujących kolegów z drużyny, stawało się coraz częstszą częścią jego repertuaru zarówno na stadionie, jak i na boisku treningowym.

Henry jest niewzruszony. Wracając do historii Jordana, znalazł usprawiedliwienie.

- Posłuchaj, dorastałem wśród Byków. Dorastałem z Michaelem Jordanem i nadal go kocham. Kiedy więc spojrzałem na ten dokument, pomyślałem: "Tak! Nie myliłem się". Nie obchodzi mnie, co mówią ludzie.

- Jeśli facet ma być dla siebie niezwykle wymagający, oczywiście będzie wymagał wiele od swoich kolegów z zespołu. Więc kiedy zobaczyłem, że byłem jak Jordan... Patrzyłem na to i uśmiechałem się, pomyślałem: "Tak!" A jeśli nie możesz sobie poradzić z tym, co robię na treningu, jak myślisz, co się może wydarzyć w weekend?

- Kiedy oglądasz Last Dance, czasami widzisz, że jego koledzy z drużyny nie wiedzieli, czy go lubić, czy nie. Ale ostatecznie wygrali, a potem nagle wszyscy zaczęli się zgadzać i na koniec dopiero Michael okazał emocje. To dlatego, że wojna się skończyła. Ludzie nie rozumieją, że wojownik okazuje swoje emocje tylko pod koniec walki, a nie podczas walki.

Henry oficjalnie był kapitanem Arsenalu tylko przez dwa sezony, ale był liderem i talizmanem znacznie dłużej. Czy trudno jest być tym, który wyznacza standardy, ciągle wymagać od innych więcej?

- Nie o to chodzi. Wiesz, co jest w tym trudne? Kto powinien mi pomagać? Zawsze ludzie mówili "Och, spójrz na niego, nie jest w porządku". Nikt nigdy się nie zastanawiał, czy wszystko ze mną jest w porządku, ponieważ muszę być facetem, który jest zawsze silny. To, co czasami ciąży na twoich barkach to to, że jeśli zagrasz słabo, nie możesz wrócić do garderoby i spojrzeć na swoich kolegów. Wiedzą, że ich nie oszukujesz, ale nie grasz tak, jak zwykle. Dlatego nie chcą na ciebie patrzeć, ale wiesz, że patrzą i myślą coś w rodzaju "Hmm, co z nim nie tak?" - i to jest denerwujące.

- Będąc na boisku, wracając do szatni, nie mogąc... Nawet mówienie o porażce jest trudne. Na przykład nie pomogłeś swojemu zespołowi i wiesz o tym, oni to wiedzą. Byłem bardzo krytyczny wobec siebie. Nie musiałeś mi nawet o tym mówić, wiesz? Pamiętam, że tyle razy dzwoniłem do mojego agenta po meczu i do brata, a oni mówili: "Thierry, wiesz…", a potem pomyślałem – nie, byłem gówniany, zdarza się, nie próbuj szukać żadnych wymówek.

Henry docenia fakt, że w takich przypadkach mógł liczyć na wybitnych kolegów z drużyny.

- Czasami Michael Jordan nie dawał rady i zjawiał się Scottie Pippen. Potem Scottie Pippen nie dawał rady i pojawiał się Toni Kukoc. W ten sposób zdobywasz tytuły. Czasami ja nie dawałem rady, wtedy mogłem liczyć na Dennisa. Innego razu, kiedy grałem źle, Sylvain Wiltord nadbiegał z prawej strony. Jeszcze innym razem Nwankwo Kanu czy Gilberto Silva.

- Kibice Arsenalu i ja mieliśmy silną więź. Wiedzieli, kiedy byłem zdenerwowany, wiedzieli, kiedy byłem wyłączony z gry, nieobecny. Nie mogłem tego ukrywać. Wiedziałeś dokładnie z mojego spojrzenia, gdzie powinna pójść ta piłka, jeśli ktoś nie podał jej dobrze. A dla mnie tak właśnie jest, tak właśnie zdobywasz tytuły. Zdobywasz tytuły ze zwycięzcami.

- I tak jak powiedział Michael Jordan: "Nie chcesz jechać na przejażdżkę? Idź do domu". Koszulka Arsenalu była za ciężka? Nie noś jej. Tak to widziałem. Tylko fani mogą ją nosić w inny sposób.

-Ten trykot jest zbyt cenny, by nosić go tylko na jogging w parku. To właśnie zrozumiałem od starej gwardii. Chciałem te wartości przekazać innym, ponieważ to wyjątkowy klub, wyjątkowa koszulka, wyjątkowa atmosfera, wyjątkowy stadion, to było dla mnie wszystko. Jedyne, co mogłem zrobić dla kibiców na trybunach, to okazywać żądzę zwycięstwa i zaangażowanie. Zawsze starałem się robić wszystko, aby inni weszli ze mną na ten poziom.

- Dlatego też wygrywaliśmy, bo Patrick był taki, bo Dennis taki był, bo Tony Adams taki był. Kiedy masz tylko jednego lub dwóch takich graczy, wygrywanie jest bardzo trudne. Tytuły można wygrywać tylko ze zwierzętami. A kiedy ustawisz poprzeczkę tak wysoko, spełnienie tych oczekiwań może szybko stać się ciężarem. Dla mnie to była misja. Fani Arsenalu czekali na mój występ co trzy dni. Nie mogłem ich zawieść. A zrobiłem to wiele razy. Wiele razy zawiodłem fanów Arsenalu, ale nie celowo.

- Moim obowiązkiem było zrobienie wszystkiego, żeby być gotowym. Nigdy nie wychodziłem wieczorami i nigdy nie piłem, wiesz? Ludzie mówili: "Thierry, chodźmy". Nie, nie, nie, we wtorek mam mecz, muszę wystąpić. Nie, nie, nie, nie mogę zawieść zespołu, zawieść personelu, zawodzić ludzi, którzy pracują w klubie. Fani… nie mogę.

- Jak mógłbym wyjść na boisko i powiedzieć "Och, spałem dwie godziny. Imprezowałem wczoraj". Cóż, pewnie nigdy byś się nie dowiedział, ale ja bym wiedział. Muszę być ze sobą szczery. Tak, czasami byłem gówniany, ale to dlatego, że byłem gówniany, a nie z powodu braku przygotowania. Chciałem mieć pewność, że zawsze będę mógł dać z siebie wszystko.

- Czy jestem święty? Nie. Jestem człowiekiem i popełniam błędy. Ale bycie tam dla ludzi, którzy czekają, aż wystąpisz, to było dla mnie najważniejsze. Czasami to oczywiście nie wystarczało i jestem pierwszą osobą, która to przyzna, ale mój sposób myślenia był taki, że zbyt wielu ludzi czeka na mój występ, żebym mógł sobie odpuścić.

I za to - za bramki, asysty, szybkość, umiejętności, mózg, wzruszanie ramionami, wygląd, charyzmę i charakter oraz niezachwiane dążenie do doskonałości - Premier League jest Ci bardzo wdzięczna.

Thierry Henry autor: Eryk Szczepański źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
Ashmadia komentarzy: 15817.09.2020, 18:41

Jest mi żak, że ten tekst się skończył... Kapitalnie się to czyta! Henry zaraził mnie Arsenalem i nawet nie wiem ile już lat kibicuje kanonierom, ale przed każdym meczem jestem tak samo podekscytowany, w trakcie każdego meczu nie mogę usiąść przed telewizorem, a wynik każdego meczu na wpływ na mój humor. Fajnie, że Arsenal dla Henryego tyle znaczy, a co za tym idzie pewnie nie tylko ja zostałem przez Francuza miłością do armatki zarażony.

Supertramp21 komentarzy: 29317.09.2020, 03:06

@Czeczenia: mbappe czerpie wzorce z idioty Neymara. Już się pokłada przy lekkim dotknięciu więc mam nadzieję że szybko wyfrunie z tego PSG i podpatrzy lepsze zachowania, bo nie chciałbym oglądać jak symulant wygrywa zp a mbappe prędzej czy później ja zdobędzie

daro1986 komentarzy: 20716.09.2020, 23:42

Miałem żal jak odchodzil do barcfelony ale wiem że ile mógł tyle włożył w grę Arsenalu

kuzguwu komentarzy: 288716.09.2020, 22:01

Genialnie się czytało. Liczę, że więcej tekstów dotyczących Arsenalu z The Athletic będziecie tłumaczyć ;)

Patryk (administrator) komentarzy: 688 newsów: 535616.09.2020, 21:04

@g_motyl: W ten sposób "podwieszamy" co ciekawsze teksty, żeby użytkownicy mieli je na widoku pod newsem głównym. Na ten moment nie mamy innej możliwości w panelu. A tak nowo dodane newsy siłą rzeczy lądują niżej, bo mają wcześniejszą datę.

g_motyl komentarzy: 116.09.2020, 20:10

Ktoś mi wyjaśni czemu data dodania tekstu jest na jutro?

havoc komentarzy: 104216.09.2020, 18:34

@Czeczenia: Teraz juz nikt nie bedzie na tym poziomie, pieniadze robia gowniarzom wode z mozgu.

Czeczenia komentarzy: 1059616.09.2020, 17:46

Jeden z najlepszych zawodników w historii. Kto wie, może Mbappe też będzie kiedyś na takim poziomie.

Oldgunner3 komentarzy: 786816.09.2020, 17:04

Cieszę się,że miałem okazję obserwować go od jego pierwszego meczu u nas poprzez całą karierę.Gość miał to COŚ.No i ten 2004 rok - the invincibles - odliczanie najpierw do mistrzostwa potem wielkie emocje i pytanie czy uda się ''dojechać'' do końca sezonu bez porażki.Dodatkowym smaczkiem był fakt,że tytuł zaklepaliśmy sobie na WHL [ 2 raz w historii ,pierwszy raz w 1971].Jedyny szkopuł tkwi w tym,że był to nasz 13 i jak dotychczas ostatni tytuł.

Pitu88 komentarzy: 85716.09.2020, 16:44

Tylko dlaczego u nas nie zakończyłes kariery, jak Dennis... To ta jedna jedyna rysa

D14 komentarzy: 333116.09.2020, 16:43

Wow. Fantastyczny tekst.

Ten krótki fragment pokazuje tylko z jakich szczegółów, drobnych detali składa się piłka nożna. Ile dostrzegamy my kibice, a ile piłkarze, sztab szkoleniowy.
Ten tekst dobitnie potwierdził jak inteligentny był i jest Thierry Henry.

White_Walker komentarzy: 25716.09.2020, 16:41

Henry. To dzięki niemu tu jestem. Dziękuje Titi!

Cartman_KG komentarzy: 103416.09.2020, 15:04

Jak patrzę na tą ekipę to aż się łezka w oku kręci. Taki team długo się jeszcze nie pojawi.

erykgunner (administrator) komentarzy: 2120 newsów: 150316.09.2020, 14:22

Cieszę się, że na mój jubileuszowy tekst numer 1500 mogłem przetłumaczyć akurat ten artykuł o najwybitniejszym, moim zdaniem, zawodniku w historii klubu. Tak jak Henry chciał grał dla kibiców, tak ja chcę pisać dla Was, codziennie odwiedzających naszą stronę. To bardzo fajne uczucie robić coś dla takiej społeczności!

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Aston Villa - Arsenal 18.07.2020 - godzina 16:00
:
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
DrużynaMWRPPkt
1. Liverpool29271182
2. Man City29193760
3. Leicester29165853
4. Chelsea29146948
5. Man United29129845
6. Sheffield United291111744
7. Wolves291013643
8. Tottenham291181041
9. Arsenal29913740
10. Burnley291161239
11. Crystal Palace291091039
12. Everton291071237
13. Newcastle29981235
14. Southampton291041534
15. Brighton296111229
16. West Ham29761627
17. Watford29691427
18. Bournemouth29761627
19. Aston Villa29751726
20. Norwich29561821
ZawodnikBramkiAsysty
Jamie Vardy194
Pierre-Emerick Aubameyang171
Mohamed Salah166
Sergio Agüero163
Danny Ings151
Sadio Mané147
Marcus Rashford144
Raúl Jiménez136
Tammy Abraham133
Dominic Calvert-Lewin131
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
0
Gracz sierpnia wybór redaktorów
6.67
Gracz sierpnia wybór użytkowników Damian Emiliano Martinez
Damian Emiliano Martinez
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna
Części samochodowe Ucando.pl