Zagadnienia taktyczne: Anfield

Zagadnienia taktyczne: Anfield 03.10.2020, 01:16, Adam Leonik 11 komentarzy

Po trzeciej kolejce Premier League, w której Liverpool gościł na Anfield Arsenal, wiemy, że nie powtórzymy już w tym sezonie wyczynu The Invincibles. Nie jest to jednak w żadnej mierze zaskoczenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że przed tym spotkaniem zespół Jurgena Kloppa dzierżył imponujący rekord 60 nieprzegranych domowych spotkań z rzędu. Choć dwie ostatnie potyczki zakończyły się zwycięstwem Kanonierów, nie ulegało wątpliwości, że spotkanie na Anfield to jeden z najtrudniejszych piłkarskich testów, jakie można sobie wyobrazić. Oczywiste było, że The Reds podrażnieni ostatnią porażką w meczu o Tarczę Wspólnoty, rzucą się na The Gunners niczym wygłodniały drapieżnik na zwierzynę łowną i będą starali się rozstrzygnąć losy spotkania już w pierwszych minutach meczu. Taki scenariusz przerabialiśmy już zresztą nie raz przy okazji wizyt Arsenalu na stadionie w Liverpoolu.

Dlatego taktyka na to spotkanie w moim przekonaniu była bardzo słuszna. Nastawiliśmy się na szarże przeciwnika, którą postanowiliśmy przyjąć na tarczę, po czym nastąpić miała szybka kontra. Taka strategia przyniosła nam już dwa zwycięstwa z tym rywalem, nie było więc najmniejszego powodu, aby do tego meczu podchodzić inaczej, zwłaszcza na wyjeździe. Ostatnie sukcesy Liverpoolu to oczywiście nie jest przypadek, a Jurgen Klopp jest obecnie uważany za jednego z najlepszych, jeżeli nie najlepszego, menedżera na świecie. Niemiecki szkoleniowiec wyciągnął wnioski z dwóch poprzednich porażek i znacznie uprzykrzył życie Kanonierów w tym meczu, ale o tym za chwilę.

W wyjściowym składzie pojawiło się kilka zmian w stosunku do poprzedniego ligowego meczu. Tak, jak pojawienie się Maitlanda-Nilesa czy Davida Luiza nie było dla nikogo zaskoczeniem, tak osoba Elneny’ego w miejsce Ceballosa w środku pola mogła spowodować, że u kilku osób uniosły się brwi ze zdziwienia. Dla mnie nie było to jednak zaskoczenie, a powodów takiej zmiany można doszukiwać się w sposobie gry Hiszpana, co do której pewne zastrzeżenia wyraziłem w poprzednim artykule. Egipcjanin natomiast swoją grą wprowadza spokój i pewne uporządkowania. Przede wszystkim bardzo umiejętnie ustawia się na boisku, przecinając linie podań rywali, dobrze czuje się w grze na jeden kontakt i nie traci głowy, nawet gdy jest agresywnie naciskany przez rywala. Statystyki z meczu z The Reds wyraźnie to podkreślają. Elneny był jedynym piłkarzem Arsenalu, który osiągnął celność podań powyżej 90%. Dla porównania jego partner ze środka pola, Granit Xhaka podawał futbolówkę kolegom z zespołu z dokładnością na poziomie 68%, co jak na jego standardy jest bardzo słabym wynikiem. Niestety Egipcjanin ma swoje ograniczenia i nie bez powodu nie jest jednym z topowych pomocników w lidze. Mam tu na myśli grę “do przodu” Mohameda, która, delikatnie mówiąc, nie stoi na najwyższym poziomie. W spotkaniu z Liverpoolem Elneny nie zagrał ani jednego progresywnego podania, a aż 20 z 30 celnych podań było w kierunku własnej bramki, co najlepiej podsumowuje jego ograniczenia. Na domiar złego partnerujący mu w tym meczu Szwajcar nie był pod tym względem dużo lepszy, mając na swoim koncie zaledwie jedno celne podanie, które posunęło akcję w znaczącym stopniu do przodu.

Tu dochodzimy do kolejnego wyboru personalnego, czyli Williana, a nie Pepe. Jeżeli chodzi o grę z kontry, to Iworyjczyk byłby bardziej naturalnym wyborem na tę pozycję. W związku z ograniczeniami w obszarze kreacji Elneny’ego ktoś musiał jednak przejąć rolę wysuniętego rozgrywającego i w moim przekonaniu tym kimś miał być schodzący ze skrzydła do środka Brazylijczyk. Niestety teraz już wiemy, że plan ten kompletnie nie wypalił, a Willian przez całe spotkanie był zupełnie odcięty od podań, zaliczając zaledwie 18 kontaktów z piłką w ciągu 68 minut, które spędził na boisku. Był to zresztą problem całej naszej trójki w formacji ataku, która razem wzięta zdołała celnie podać piłkę kolegom zaledwie 28 razy.

Bardzo słaba postawa pomocników Arsenalu to nie był oczywiście przypadek. W dużym stopniu przyczynił się do tego niezwykle agresywny i bardzo dobrze skoordynowany pressing The Reds. Dość powiedzieć, że zawodnicy Liverpoolu przeprowadzili aż 75 prób odbioru piłki w odległości mniejszej niż 35 metrów od bramki Bernda Leno. Tym razem znacznie trudniej było rozegrać piłkę w trójkącie środkowy obrońca, defensywny pomocnik, boczny obrońca, ponieważ piłkarze Jurgena Kloppa zaangażowali większą ilość zawodników w pressing, niwelując tym samym przewagę 3 na 2, jaką Kanonierzy starali się stworzyć. W poprzednim meczu o Tarczę Wspólnoty pressing był zakładany głównie przez trzech ofensywnych graczy Liverpoolu, którzy mieli naprzeciw 4 obrońców, bramkarza oraz dwóch schodzących do rozegrania defensywnych pomocników. Środkowi pomocnicy The Reds nie zapuszczali się w pole karne Arsenalu i The Gunners w dość łatwy sposób mogli stworzyć przewagę liczebną i wymanewrować zawodników rywala. Tym razem Klopp postawił na skuteczniejsze, lecz daleko bardziej ryzykowne rozwiązanie. Do zwyczajowej trójki Salah, Firmino, Mane dołączyli Keita i Wijnaldum, razem tworząc aż 5 zawodników agresywnie atakujących Kanonierów nawet w ich własnym polu karnym. Aby jednak nie pozostawić w ten sposób niekrytego środka pola, bardzo wysoko ustawieni byli środkowi obrońcy The Reds, którzy nierzadko podążali za napastnikami w głąb naszej połowy boiska. Sprytnym zabiegiem było też wzięcie sobie z cel pressingu Xhakę, a pozostawienie większej swobody Elneny’emu. Klopp wiedział, że Granit dalekim podaniem może zapoczątkować groźny kontratak, dlatego za każdym razem, gdy tylko Szwajcar był przy piłce, natychmiast atakował go któryś z pomocników The Reds, nie dając mu ani chwili na odwrócenie się z piłką i zagrania jej do któregoś z napastników. Elneny pod tym względem nie stanowił zbyt dużego zagrożenia. Nie każdy zespół może w ten sposób grać, bo ryzyko skutecznego kontrataku jest duże i aby utrzymać taki pressing potrzeba bardzo dobrych zawodników na niemal wszystkich pozycjach. Na nasze nieszczęście akurat Liverpool posiada odpowiednią kadrę, aby grać w ten sposób i kiedy ma swój dzień, jest piekielnie trudny do pokonania.

Skoro przewaga rywala była aż tak przytłaczająca, skąd u mnie przekonanie, że mieliśmy dobry plan na to spotkanie? Już spieszę z wyjaśnieniem. Po pierwsze wiedzieliśmy, że od początku meczu Liverpool się na nas “rzuci”, więc przede wszystkim należało zadbać o to, aby nie stracić bramki na początku spotkania. Po drugie w przypadku niekorzystnego rezultatu najważniejsze było, aby utrzymać się w meczu i nie dać przeciwnikowi odskoczyć na więcej niż jedną bramkę, aby do samego końca spotkania dać sobie szansę na korzystny wynik. Oba w.w. warunki zostały spełnione. To, czego zabrakło, to wykorzystanie szans, jakie sobie stworzyliśmy, a niektóre z nich były stuprocentowe. Nie posiadamy obecnie kadry, aby jak równy z równym rywalizować z jedną z najlepszych drużyn na świecie. Mimo to mieliśmy w tym meczu swoje szanse i mogliśmy, wręcz powinniśmy, to spotkanie co najmniej zremisować. Jestem przekonany, że gdybyśmy zdobyli bramkę na 2:2, Liverpoolowi znacznie trudniej byłoby zdobyć 3. gola, ponieważ Kanonierzy nie musieliby się w końcówce odsłaniać. Przy straconych bramkach zawiodła nie taktyka, ale błędy indywidualne. Wyraźnie to było widać przy drugiej bramce dla Liverpoolu, gdzie Mane zbiegający do środka zabiera ze sobą Bellerina, pozostawiając wolną przestrzeń na flance dla ofensywnie grającego Robertsona. Jest to wyraźny błąd Hiszpana, który niepotrzebnie zdublował pozycję Holdinga. Przy tej akcji lepiej mógł się również zachować Willian, ale nie po to gramy 5 obrońców, aby pozostawiać takie dziury na skrzydle. Daliśmy się złapać na coś, co sami wielokrotnie z powodzeniem stosowaliśmy, z udziałem schodzącego do środka Aubameyanga i wbiegającego w wolną przestrzeń na skrzydle Sakę.

Jedną z rzeczy, które taktycznie mogliśmy zrobić lepiej, to na pewno posłać więcej długich podań za plecy rywala, szczególnie w pierwszej połowie. Bardzo wysokie ustawienie linii obrony The Reds aż prosiło się o takie zagrania. Niestety miałem wrażenie, że zawodnicy Arsenalu tak bardzo skupieni byli na krótkim rozegraniu piłki po ziemi, że zapomnieli o tej prostej, aczkolwiek efektownej czasem metodzie. Jestem przekonany, że Arteta zwrócił na to uwagę w przerwie, ponieważ po zmianie stron, znacznie częściej mogliśmy obejrzeć tego typu zagranie, głównie ze strony Davida Luiza, co kilkakrotnie uruchomiło obiecujące akcje. Był to najbardziej efektywny sposób na przedostanie się w okolice pola karnego rywala w tym meczu. Spore ożywienie wniosła również zmiana Daniego Ceballosa, który jest, co tu dużo mówić, naszym najbardziej kreatywnym pomocnikiem. To w dalszym ciągu relatywnie młody piłkarz, który w moim przekonaniu może się pod okiem Artety jeszcze bardzo rozwinąć.

Nie ulega wątpliwości, że nasza drużyna wymaga wzmocnień, zwłaszcza w linii pomocy. Zawodnicy tacy jak Elneny czy Maitland-Niles to solidni gracze szerokiego składu, ale ich ograniczenia w grze ofensywnej sprawiają, że nie wzniosą nas na wyższy poziom bez względu na zastosowaną przez Mikela taktykę. Do końca okienka transferowego pozostało jeszcze kilka dni i osobiście nie wyobrażam sobie, aby któryś z dwójki Aouar, Partey do nas nie dołączył. Prawda jest jednak taka, że potrzebujemy ich obu.

Zagadnienia taktyczne autor: Adam Leonik źrodło:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany. Załóż konto lub zaloguj się w serwisie.
poprzednia1 następna
GenzoArs komentarzy: 1054 newsów: 905.10.2020, 10:09

Tekst jak zwykle na najwyższym poziomie.

Szkoda tylko, że ostatnie zdanie pozostanie jedynie w sferze marzeń kibiców Arsenalu.

pedro61 komentarzy: 218604.10.2020, 13:11

@QnLeo: Witam,Panie Aamie .Tekst jak zwykle wyborny. O tym,czego w nim ewentualnie zabrakło napisali już przedmówcy,wobec czego nie będę powtarzał wcześniejszych argumentów komentatorów.Ja tylko z jedną uwagą. Ten mecz pokazał ,gdzie jest obecnie nasze miejsce w szeregu. Nawet najlepsze pomysły taktycane MA, jego umiejętności motywacyjne oraz skład osobowy piłkarzy,którymi dysponuje to za mało na Liverpool grający swoją piłkę w najsilniejszym składzie . Nie łudźmy się -wygrana w lidze na koniec poprzedniego sezonu, zwycięstwo w meczu o tarczę dobroczynności czy nawet wygrana w ostatni czwartek nie oddają różnic w możliwościach obu drużyn. I z tym się trzeba niestety (chwilowo) pogodzić. Jak się nie ma co się lubi,to się lubi,co się ma.Przypomnę ,że sytuacja Liverpoolu na początku sezonu 16/17 (pierwsz pełny sezona Kloppa ) wcale nie wyglądał lepiej.

QnLeo (redaktor) komentarzy: 11104.10.2020, 07:58

@sWinny: Właśnie o to mi chodziło, kiedy pisałem w artykule, że zabrakło trochę długich podań. Nie miałem na myśli hokejowych wybić na uwoleninie, tylko sensowynych podań za linię obrony na 30 metr. Luiz miał takich zagrań 11 z czego 5 doszło celu, co nie jest takim złym wynikiem, jeżeli mówimy o ryzykownych zagraniach na wybieg przez pół boiska, ale mogło być tego więcej, zwłaszcza w pierwszej połowie.

sWinny komentarzy: 304304.10.2020, 00:01

@QnLeo: diabeł tkwi w szczegółach. Pytanie kto i jak liczy długie podania. Liverpool grając w ataku pozycyjnym mógł fajnie rzucać długie piłki i przyspieszać akcje. Czy to się liczy jako długie podanie? Raczej tak.
U nas natomiast Tierney który kopał piłkę na oślep, bo nie miał do kogo podać to też długie podanie? Albo nasze wybicia z 16 żeby się oswobodzic to też długie podania?
Co do sytuacji się zgodzę. Na takim terenie trzeba je wykorzystywać co nam się nie udało :(

QnLeo (redaktor) komentarzy: 11103.10.2020, 16:36

@sWinny: Jeżeli uważasz, że ciągle graliśmy długą piłką, to co powiesz o Liverpoolu, który zaliczył w tym spotkaniu 67 długich podań. Dla porównania Arsenal miał ich 58, co nie odbiega znacząco od normy, bo w meczu z Fulham było ich 52, a w spotkaniu z Młotami 51.
Poza tym chyba nikt nie ma wątpliwości, że Liverpool był lepszym zespołem, z którym nie możemy obecnie rywalizować jak równy z równym, co zresztą napisałem w artykule. Oczywiście, że mieli oni swoje okazję, ale ja patrzę na to z punktu widzenia Arsenal, tzn. że wybroniliśmy się z tych sytuacji, a także mieliśmy własne. Jeżeli z takim zespołem jak Liverpoolu nie wykorzystujesz 2 setek, a tak traktuje sytuację, w której w sytuacji 2 na 1 z bramkarzem AMN źle przyjął piłkę, to możesz mieć pretensje tylko do siebie i w tym sensie powinniśmy ten mecz przynajmniej zremisować.

sWinny komentarzy: 304303.10.2020, 14:02

A ja się trochę nie zgadzam. Posłalismy za mało długich piłek? Mam wrażenie, że tylko takie graliśmy, a że były słabej jakości to inna sprawa.
Druga sprawa, że nie wykorzystaliśmy dogodnych sytuacji. A ile ich mieliśmy?
Czemu nie wspomnisz o sytuacji mane co trafił z 4 metrów w środek bramki, o salahu co się nie zabrał z piłką bo by był sam na sam. O sytuacji Joty podobnej % do sytuacji Lacy. Porównaj sobie jakby oni wykorzystywali swoje sytuacje w podobnym stopniu to i tak byśmy przegrali. Byliśmy słabsi, dużo słabsi, live nie grało nawet na 100% i żaden remis nam się nie należał.

kuzguwu komentarzy: 301603.10.2020, 11:35

Świetny artykuł jak zawsze :)

QnLeo (redaktor) komentarzy: 11103.10.2020, 10:18

@_Dennis_Bergkamp_: Oczywiście, w tym meczu bylo znacznie więcej rzeczy, które zauważyłem i o których można było napisać. Staram się jednak utrzymywać te artykuły w dość zwięźlej formie 1000 - 1200 słów, aby były zjadliwe dla szerszego grona odbiorców. Poza tym w każdym artykule skupiam się na trochę innych rzeczach, ponieważ pewne elementy taktyczne się powtarzają i gdybym pisał o wszystkim, to po prostu co jakiś czas bym się powtarzał, a staram się tego uniknąć.

Co do Mitlanda-Nilsa i Elneny'ego to oczywiście, że mają inne ograniczenia, bo to zupełnie inny typ zawodnika i grają na różnych pozycjach. To co ich łączy to dobra gra w defensywie, ale słaba gra w ataku. Młody Anglik świetnie wychodzi na pozycję, ale zdecydowanie brakuje mu finalnego podania oraz wykończenia. Egipcjanin natomiast bardzo rzadko angażuje się w jakikolwiek akcje ofensywne i brakuje mu kreatywności.

mikowhy komentarzy: 1881 newsów: 1003.10.2020, 10:11

„Elneny nie zagrał ani jednego progresywnego podania, a aż 20 z 30 celnych podań było w kierunku własnej bramki, co najlepiej podsumowuje jego ograniczenia. Na domiar złego partnerujący mu w tym meczu Szwajcar nie był pod tym względem dużo lepszy, mając na swoim koncie zaledwie jedno celne podanie, które posunęło akcję w znaczącym stopniu do przodu.”

Dramat

_Dennis_Bergkamp_ komentarzy: 959903.10.2020, 09:58

przedmeczowe zalozenia taktyczne sa poprawnie opisane, zreszta byly oczywiste, ale nie ma ani slowa a koniecznych zmianach taktycznych gdy uciekl nam wynik, o bardzo slabym wystepie Auby, ktory juz po 20 min. powinien zmienic pozycje na boisku

i pisanie w jednym zndaniu o ograniczeniach Elnenego i AMNa w jednym zdaniu sugeruje podobne ograniczenia, co jest nieprawda.

Ale w sumie fajnie, ze komus chcialo sie cos napisac innego niz tlumaczenie newsa z tt. Na przyszlosc warto podac jeszcze wiecej suchych statystyk, zawodnikow obu druzyn, to pozwala zauwazyc roznice. No i zabraklo zdania, ze pierwsze 45 min bylo najl. wystepem Live od ok. roku.

anolis komentarzy: 68103.10.2020, 09:11

Świetny tekst jak zwykle, dzięki!

poprzednia1 następna
Następny mecz
Ostatni mecz
Tabela ligowa
Tabela strzelcówStrzelcy
DrużynaMWRPPkt
1. Everton541013
2. Liverpool641113
3. Aston Villa540112
4. Leeds631210
5. Crystal Palace631210
6. Chelsea62319
7. Leicester53029
8. Arsenal53029
9. Wolves53029
10. Tottenham52218
11. West Ham62228
12. Manchester City52218
13. Southampton52127
14. Newcastle52127
15. Manchester United52127
16. Brighton51134
17. West Brom50232
18. Burnley40131
19. Sheffield Utd60151
20. Fulham60151
ZawodnikBramkiAsysty
Son Heung-Min72
Dominic Calvert-Lewin70
Mohamed Salah60
H. Kane57
J. Vardy50
C. Wilson41
Neal Maupay41
S. Mané40
D. Ings40
W. Zaha40
SondaMusisz być zalogowany, aby posiadać dostęp do ankiety.
7.67
Gracz września wybór redaktorów Bukayo Saka
Bukayo Saka
6.93
Gracz września wybór użytkowników Bukayo Saka
Bukayo Saka
Publicystyka
Wywiady
Piłka nożna
Części samochodowe Ucando.pl