Po historyczny triumf w Lidze Mistrzów: PSG vs Arsenal!
30.05.2026, 09:23, Patryk Bielski
456 komentarzy
Po 22 latach oczekiwania znów sięgnęliśmy po mistrzostwo Anglii, a teraz mamy okazję zakończyć posuchę pucharową na europejskiej arenie, na najwyższym możliwym szczeblu rozgrywkowym. W sobotnim finale Ligi Mistrzów zmierzymy się z broniącym tytułu Paris Saint-Germain. Początek decydującego starcia o godzinie 18:00 czasu polskiego.
Ten i tak wspaniały sezon osiągnie swój punkt kulminacyjny na budapeszteńskim Puskás Aréna, gdzie spróbujemy wziąć rewanż na francuskim gigancie za wyeliminowanie nas w półfinale poprzedniej edycji Champions League. Najgroźniejszy atak rozgrywek zmierzy się z najszczelniejszą obroną, a my przystępujemy do tego wielkiego widowiska pełni wiary, niepokonani w czternastu europejskich potyczkach sezonu 2025/26.
Mikel Arteta i nasi zawodnicy mają teraz szansę zapisać się w historii klubu na zawsze. Mogą zostać tą drużyną, która wreszcie sprowadzi do północnego Londynu najcenniejsze trofeum w klubowej piłce i zwieńczy sezon mogący rywalizować z dokonaniami Invincibles o miano najlepszego w naszej liczącej 139 lat historii.
Paryżanie na wysokich obrotach
PSG jako pierwszy zespół od czasów Liverpoolu w 2019 roku awansowało do finału w dwóch sezonach z rzędu. Paryżanie celują w to, by zostać dopiero drugim klubem w erze Ligi Mistrzów, któremu uda się obronić tytuł. Dotąd dokonał tego jedynie Real Madryt, triumfując trzykrotnie z rzędu w latach 2016-2018.
Niewiele wskazywało na taki scenariusz, gdy nie wygrali żadnego z trzech ostatnich meczów fazy grupowej i spadli na 11. miejsce. W rundzie play-off rzutem na taśmę pokonali Monaco 5:4 w dwumeczu, jednak podobnie jak przed rokiem, z każdą kolejną fazą grali coraz lepiej.
Gładko uporali się z Chelsea i Liverpoolem, po czym stoczyli niesamowity półfinałowy bój z Bayernem Monachium. U siebie wygrali 5:4, a remis 1:1 w Niemczech przypieczętował ich awans do Budapesztu. Do finału przystępują jako świeżo upieczeni zdobywcy piątego z rzędu mistrzostwa Francji. W tym znakomitym sezonie sięgnęli też po Puchar Interkontynentalny FIFA, Superpuchar Europy oraz Superpuchar Francji.

Jeśli chcesz wytypować triumfatora finału Ligi Mistrzów i zgarnąć 176 zł na konto główne kliknij w link lub baner: https://betfan.pl/sg/ywvjti0fj9.
Co mówią trenerzy
Arteta: - Musimy być gotowi na czekające na nas wyzwanie, bo dopiero drugi raz w historii jesteśmy w tym miejscu i jutro możemy dopisać nowy rozdział do dziejów tego klubu. Aby tego dokonać, musimy zagrać z ogromną jasnością, dużą odwagą i nieustępliwym pragnieniem zwycięstwa. Mamy w sobie te trzy cechy i jestem pewien, że będziemy blisko wygranej - powiedział szkoleniowiec Arsenalu.
Nasza ambicja sięga wyżej. Zdobyliśmy jedno trofeum i chcemy drugiego. Tylko o tym teraz rozmawiamy. To musi być fundament, dzięki któremu sięgniemy po więcej i postawimy sobie ambitniejsze cele. Ta drużyna jest do tego zdolna, bo udowadnialiśmy to przez ostatnie dwa, trzy sezony w tych rozgrywkach. Chcę, żeby zawodnicy uwierzyli, że pojedziemy tam i tego dokonamy - dodał Hiszpan.
Enrique: - Nie powiedziałbym, że my i Arsenal mamy dwie różne wizje. Nasze pomysły są podobne, tyle że doszliśmy do nich inną drogą. Oni również strzelają dużo bramek, a my także potrafimy świetnie się bronić, po prostu trafiliśmy w to miejsce odmiennymi ścieżkami - stwierdził trener paryżan.
- Przygotowania do finału zawsze wyglądają inaczej, trzeba wycisnąć z tego maksimum, bo nigdy nie wiadomo, kiedy znów się w nim zagra. Znamy ich całkiem dobrze, bo mierzyliśmy się z nimi kilka razy w ostatnich latach. Zawsze są detale, które można dopracować. Sądzę, że stać nas na lepszą grę zarówno w ofensywie, jak i w defensywie - przyznał Hiszpan.
Sytuacja kadrowa
Jurrien Timber wciąż ściga się z czasem, by zdążyć wykurować się przed meczem. Od marca pauzuje z powodu urazu pachwiny. Ben White nie zagra przez kontuzję kolana, której doznał w spotkaniu z West Ham United.
Przewidywany jest natomiast powrót Mikela Merino, który wrócił do zdrowia w samą porę na ligowy finisz z Crystal Palace. Z kolei lekki uraz mięśniowy, jakiego w tym meczu nabawił się Noni Madueke, na szczęście nie jest poważny.
Największego bólu głowy Enrique przysporzyli Achraf Hakimi i Nuno Mendes. Obaj z powodu urazów ud nie grali od pierwszego półfinałowego meczu z Bayernem Monachium, lecz wrócili już do treningów, a trener potwierdził, że są zdrowi i gotowi do gry.
Podobnie jest z Ousmane'em Dembélé, który dwa tygodnie temu zszedł z boiska z urazem łydki w ostatnim ligowym spotkaniu PSG z Paris FC, ale zapewnia, że jest w pełni sprawny. Do gry wrócili także rezerwowy bramkarz Lucas Chevalier oraz nastoletni napastnik Quentin Ndjantou, dzięki czemu nasz rywal może wybierać spośród kompletu zdrowych zawodników.
Rozważania taktyczne
Adrian Clarke: PSG słusznie uchodzi za najlepszy zespół na świecie w grze z piłką. Ekipa Enrique, bazująca na ustawieniu 4-3-3, jest szybka, bezpośrednia, wyjątkowo płynna i zawsze groźna. Jej znakiem rozpoznawczym jest atakowanie z chaotyczną swobodą, oparte na rotacji pozycyjnej, niespodziewanym przeciążaniu stref i regularnym wprowadzaniu bocznych obrońców w pole karne.
Po strzeleniu pierwszego gola w rewanżowym półfinale z Bayernem Monachium mistrzowie Francji nietypowo dla siebie skutecznie zaryglowali bramkę. Nie dali się wciągnąć w pressing, przestali rozgrywać piłkę przez kolejne strefy i postawili na grę maksymalnie bezpośrednią, udowadniając, że stali się zespołem bardziej kompletnym i wszechstronnym taktycznie.
Choć Enrique najbardziej ceni kontrolę nad meczem, paryżanie są równie groźni z szybkich kontr i akcji przejściowych. W tej edycji Ligi Mistrzów strzelili siedem bramek po wysokich odbiorach piłki, dlatego na własnej połowie musimy zachować szczególną czujność. Vitinha, Ousmane Dembélé i Nuno Mendes prezentują światowy poziom, ale ich największą gwiazdą jest lewoskrzydłowy Khvicha Kvaratskhelia. Ktokolwiek wybiegnie na prawej obronie, będzie musiał trzymać go krótko, a kluczową rolę w asekuracji od strony środka odegra William Saliba.
Ogromne znaczenie będą miały stałe fragmenty gry. W tegorocznych rozgrywkach PSG strzeliło z nich o trzy bramki więcej od nas, ale broniący tytułu paryżanie to drużyna stosunkowo niska. Popełnili w tej edycji 26 błędów prowadzących do oddania strzału, a sześć z nich zakończyło się utratą gola. Jeśli odważymy się atakować rywala wysoko we właściwych momentach, możemy wymusić decydującą pomyłkę i przechylić szalę na naszą korzyść.
Fakty i statystyki
To będzie nasz 63. mecz w sezonie 2025/26, więcej niż rozegrała którakolwiek drużyna z pięciu najlepszych lig Europy. Tylu spotkań nie graliśmy od 46 lat, czyli od kampanii 1979/80, gdy ustanowiliśmy klubowy rekord 70 meczów.
W tym sezonie wygraliśmy 11 spotkań Ligi Mistrzów. Więcej zwycięstw w jednej edycji odniósł dotąd tylko Real Madryt w sezonie 2001/02 (12).
PSG nie przegrało żadnego z ostatnich 11 meczów fazy pucharowej Ligi Mistrzów, dziewięć wygrywając i dwa remisując.
44 bramki paryżan w tegorocznych rozgrywkach to drugi najlepszy wynik w pojedynczej edycji w historii, ustępujący jedynie 45 golom Barcelony z sezonu 1999/00.
Możemy zostać 25. zespołem, który sięgnie po Puchar Europy, i trzecim debiutującym triumfatorem w ciągu ostatnich czterech edycji, po Manchesterze City w 2023 roku i PSG w 2025.
Bylibyśmy też siódmym angielskim klubem, który wzniósłby to trofeum, a żaden inny kraj nie miał więcej niż trzech różnych zwycięzców.
Rozegraliśmy 225 meczów, nie zdobywając przy tym Ligi Mistrzów ani Pucharu Europy, czyli więcej niż jakakolwiek inna drużyna.
To czwarte starcie obu drużyn od początku poprzedniego sezonu. W tym samym okresie częściej mierzyły się ze sobą w tych rozgrywkach jedynie Manchester City i Real Madryt (pięciokrotnie).
Będzie to pierwszy w historii wielki europejski finał między klubami z Francji i Anglii.
PSG wygrało wszystkie pięć ostatnich pucharowych dwumeczów Ligi Mistrzów z angielskimi klubami. Ostatnią angielską ekipą, która wyeliminowała paryżan, był Manchester City w półfinale edycji 2020/21.
Od 1/8 finału poprzedniego sezonu aż 54% meczów PSG w Lidze Mistrzów przypadło na rywalizację z angielskimi klubami (13 z 24, wliczając finał). Mowa między innymi o sześciu z dziewięciu dwumeczów pucharowych w tym okresie (z Liverpoolem, Aston Villą i Arsenalem w poprzednim sezonie oraz z Chelsea, Liverpoolem i nami w obecnym).
Bukayo Saka ma na koncie więcej udziałów przy bramkach przeciwko francuskim rywalom niż wobec drużyn z jakiegokolwiek innego kraju w Lidze Mistrzów. W zaledwie sześciu meczach strzelił pięć goli i zaliczył trzy asysty, a w tym dorobku są dwa trafienia w trzech spotkaniach z PSG.
Khvicha Kvaratskhelia ma swój udział przy większej liczbie goli niż jakikolwiek inny zawodnik w tegorocznej fazie pucharowej. Siedem razy wpisał się na listę strzelców i dołożył trzy asysty. Jako pierwszy piłkarz w historii strzelił gola lub asystował w siedmiu kolejnych występach w fazie pucharowej tej samej edycji Ligi Mistrzów.
David Raya zachował w tym sezonie Ligi Mistrzów dziewięć czystych kont, a żaden bramkarz nie zanotował dotąd dziesięciu czystych kont w jednej edycji tych rozgrywek.
Dla Luisa Enrique będzie to trzeci finał Ligi Mistrzów w roli trenera. Wcześniej poprowadził do tytułu Barcelonę w 2015 roku i Paris Saint-Germain w 2025. Jego skuteczność (64% zwycięstw) jest najlepsza wśród wszystkich szkoleniowców z co najmniej 50 meczami w historii rozgrywek.
Obsada sędziowska
Już trzecią rundę z rzędu nasze spotkanie poprowadzi Daniel Siebert, dla którego będzie to pierwszy wielki europejski finał. Niemiec sędziował nasze ćwierćfinałowe zwycięstwo 1:0 na boisku Sportingu Lizbona oraz wygraną tą samą różnicą bramek z Atletico Madryt w rewanżowym półfinale. We wszystkich czterech meczach, do których go wyznaczono, schodziliśmy z boiska zwycięsko.
Sędzią Bundesligi jest od 2012 roku, a dwa lata później trafił na listę FIFA. Poza boiskiem pracuje jako nauczyciel. Prowadził mecze Euro 2020, mistrzostw świata 2022 i Euro 2024, ale na tegoroczny mundial już nie pojedzie. W dziewięciu spotkaniach Ligi Mistrzów w tym sezonie pokazał 41 żółtych i dwie czerwone kartki oraz podyktował jeden rzut karny.
Sędzia główny: Daniel Siebert (Niemcy)
Asystenci: Jan Seidel, Rafael Foltyn (Niemcy)
Sędzia techniczny: Sandro Schärer (Szwajcaria)
VAR: Bastian Dankert (Niemcy).
Dotychczasowe pojedynki z PSG
Po raz pierwszy zmierzyliśmy się z paryżanami w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów w sezonie 1993/94. Po remisie 1:1 we Francji u siebie wygraliśmy 1:0, a decydującą bramkę, która zapewniła nam awans do finału, zdobył nieżyjący już Kevin Campbell. W finale pokonaliśmy Parmę i sięgnęliśmy po trofeum.
Dwa remisy padły też w fazie grupowej Ligi Mistrzów 2016/17. W stolicy Francji Alexis Sánchez odpowiedział na trafienie Edinsona Cavaniego z pierwszej minuty. W emocjonującym widowisku na Emirates Cavani ponownie otworzył wynik, lecz po golu Oliviera Giroud i samobójczym trafieniu Marca Verrattiego wyszliśmy na prowadzenie. Kolejna bramka samobójcza, tym razem autorstwa Alexa Iwobiego, sprawiła jednak, że punkty znów się podzieliły.
W październiku 2024 roku w fazie ligowej pokonaliśmy paryżan 2:0 na Emirates Stadium. Najpierw głową trafił Kai Havertz, a później do siatki wpadł dośrodkowany w pole karne przez Bukayo Sakę rzut wolny. Ponownie spotkaliśmy się w półfinale, lecz wczesny gol Dembélé dał ekipie Enrique cenne zwycięstwo 1:0 na Emirates Stadium. W rewanżu do siatki trafili Ruiz i Hakimi. Saka strzelił kontaktową bramkę, ale porażka 1:2 oznaczała nasze odpadnięcie. Była to zarazem nasza ostatnia przegrana w tych rozgrywkach.
Jak będzie tym razem? Czy Kanonierzy zdołają przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i napiszą historię, domykając klamrą ten wyjątkowy sezon? Przekonamy się już dziś! Come on You Gunners!
Transmisja meczu na Canal+ Extra 1, TVP Sport, TVP 1.
źrodło: Arsenal.com
30.05.2026, 20:47 0 komentarzy
3 godziny temu 1 komentarzy
3 godziny temu 1 komentarzy
4 godziny temu 2 komentarzy
4 godziny temu 1 komentarzy
7 godzin temu 5 komentarzy
29.05.2026, 08:31 9 komentarzy
29.05.2026, 08:21 6 komentarzy
28.05.2026, 16:05 3 komentarzy
28.05.2026, 09:19 19 komentarzy
| Drużyna | M | W | R | P | Pkt |
|---|
| Zawodnik | Bramki | Asysty |
|---|
-
Najgorszy Mistrz w historii?
- 21.05.2026 42 komentarzy
-
Zagadnienia Taktyczne #39: Skrzynka narzędziowa
- 16.10.2025 7 komentarzy
-
80 procent: Gdy statystyka przestaje być przypadkiem
- 29.09.2025 28 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #38: Porażka na Anfield
- 09.09.2025 9 komentarzy
-
Okiem kibica #2: Marzenie młodego chłopca
- 28.08.2025 7 komentarzy
- pokaż całą publicystykę
-
Wywiad z Emilem Smith-Rowem: Jego inspiracje na boisku i poza nim
- 05.09.2022 10 komentarzy
-
Pot, cierpienie i egoizm
- 11.11.2021 8 komentarzy
-
Wywiad z Przemkiem Rudzkim
- 08.10.2021 16 komentarzy
-
Historia Jacka Wilshere'a
- 27.08.2021 35 komentarzy
-
Obszerny wywiad z Xhaką dla The Guardian
- 07.02.2021 21 komentarzy
- pokaż wszystkie wywiady
@Fabri4: „ To żadni koledzy w takim razie.„
Bardzo dobrze napisane, uciąć kontakt
Martwi mnie ten skład, ale na szczęście ja się nie znam. Prowadź, Mikel.
Najważniejsze aby powstrzymać Kvara
@WSP: a co masz do MLS?
Bez kitu cały czas *******ą o psg xD Dembele po ZP jak wygrają bo przeciez Rice nie istnieje
@Castillo: ajj, to nie pomogę dzisiaj. Ale pozdrawiam i obyś mimo wszystko wracał na wesoło :D
@WygramyTo napisał: "Jesli u Artety na luzie Kai Havertz jest pierwszym wyborem , to jak przyjdzie tu ktos lepszy to od Niemca to Szwed chyba pogra 40 minut w sezonie."
Przy obecnym zdrowiu Havertza chyba jednak sporo pogra, a niewiadomo jeszcze z jakim zdrowiem przyszedłby oraz był po grze u nas kolejny snajper...
Arteta zrozumiał, że nie gra się 2 defensywnymi pomocnikami, szkoda że nie mamy nikogo innego niż MLS
@WygramyTo: to czy to był dobry wybór zobaczymy po meczu. Dzisiaj nie ma sensu pisać takich rzeczy to jest finał i trzeba zaufać Artecie, że to jest najlepszy wybór.
@enrique: nie słucham caly czas ale wchodzą psg głęboko w 4 litery...
Idziemy po Chwałę, po Puchar Uszaty, po nowy rozdział w historii!!!COYG
@WygramyTo: Nie dziwię się. Gdyby był Eze można lepiej grać Gyoku. Teraz ta trójka z prawej jest zgrana dużo bardziej.
@enrique napisał: "Gdyby Arsenal był jak kanonierzy.com, to mecz skończyłby się po 10 minutach z braku ilości wymaganych na boisku zawodników, bo 4-5 naszych by się pobiło między sobą i wyleciało z boiska."
To polska mentalność. Nic się nam osobiście nie dzieje więc się kłócimy, ale jakby przyszło co do czego to wszyscy byśmy poszli w jednym kierunku ;)
@WygramyTo napisał: "Jesli u Artety na luzie Kai Havertz jest pierwszym wyborem , to jak przyjdzie tu ktos lepszy to od Niemca to Szwed chyba pogra 40 minut w sezonie."
Nie no, pogra więcej ale jeśli się nie poprawi to będzie miał rolę jak Martinelli obecnie, czyli zadaniowiec który wchodzi z ławki.
Dzisiaj to robimy - w 2006 brakowało niewiele ale wierzę że dzisiaj damy z siebie wszystko i zgarniemy ten puchar. COYG!
@Numer10 napisał: "tak samo miałem iść do baru, ale coś mi brzuch zaszwankował i chyba nie ryzykuję. Najważniejsze żeby Arsenal dał radę :D
A w jakim mieście ten bar, stolica?"
Świdnica, jak ktoś jest z okolicy i sam ogląda to zapraszam do Sport Baru :D Widzę że stoliki porezerwowane, więc liczę że zaraz wbiją jacyś Kanonierzy
Jesli u Artety na luzie Kai Havertz jest pierwszym wyborem , to jak przyjdzie tu ktos lepszy to od Niemca to Szwed chyba pogra 40 minut w sezonie.
@vitold napisał: "Proszę : 200 lajkow i znikam ze strony"
Oby się udało.
@Marzag napisał: "możliwe że się uda, ale jak dla mnie to nie musisz zniknąć ze strony, wystarczy że nie będziesz tu wklejał każdego gówna które Ci czat gpt wypluje :P"
W dzień finału nawet Marzag przemówi ludzkim głosem ;]
Do mnie dopiero teraz dochodzi, że to jest finał LM, w którym gra Arsenal.
Gdyby Arsenal był jak kanonierzy.com, to mecz skończyłby się po 10 minutach z braku ilości wymaganych na boisku zawodników, bo 4-5 naszych by się pobiło między sobą i wyleciało z boiska.
Miałem iść do baru ale w Liverpoolu pójdę jak wygraja. Teraz Black Label i stresik.
@WygramyTo napisał: "Niesamowity jest Arteta z tym Gyokeresem."
Na podmęczonego wejdzie. Na początku przyda się dynamiczny i pomagający w rozegraniu Kai. Chłop nam ostatnią bramką wygrał mistrza, także proszę mi tu bez narzekanctwa
Oby Mosquera dowiozl
@Maxilinexus: Jakbym bajeczki od vitolda czytał xD
@Dziadyga napisał: "@Damper napisał: "Ale Cię boli, że on jest wyżej w hierarchii niż Twój idol i wychodzi na najważniejsze mecze :)"
I po co prowokujesz 30 min przed meczem?"
No a kto zaczął cisnąć Havertza?
Panowie, serio, nie kłóćmy się dziś.
@vitold napisał: "Proszę : 200 lajkow i znikam ze strony"
możliwe że się uda, ale jak dla mnie to nie musisz zniknąć ze strony, wystarczy że nie będziesz tu wklejał każdego gówna które Ci czat gpt wypluje :P
Niesamowity jest Arteta z tym Gyokeresem.
xD
@Dominik11: Pamiętasz jak Trossard wybijał piłkę z pola karnego z WHU? Na ten mecz będzie zmobilizowany. Także lepiej kreuje. Havertz z Saka i Odegardem to też lepsze zrozumienie.
@Damper napisał: "Ale Cię boli, że on jest wyżej w hierarchii niż Twój idol i wychodzi na najważniejsze mecze :)"
I po co prowokujesz 30 min przed meczem?
@vitold: Na skraju świata, gdzie mgły Albionu spotykały się z gwiezdnym pyłem znad Sekwany, nadszedł wieczór przepowiedziany w starych kronikach piłkarskich magów: finał Ligi Mistrzów między Arsenalem a PSG. Stadion, wykuty z białego kamienia i zawieszony nad morzem chmur, lśnił jak korona dawnego króla. Trybuny wypełniły się ludźmi, elfami, krasnoludami, czarodziejami i smokami w miniaturowych postaciach, bo każdy chciał zobaczyć starcie, o którym śpiewali bardowie od wielu księżyców. Arsenal przybył w czerwieni, jak armia ognia, a na ich piersiach błyszczały armaty, symbole dawnej potęgi Północnego Londynu. PSG wyszło w granacie i srebrze, jak rycerze nocy, prowadzeni przez magię Paryża, szybką, zwodniczą i pełną blasku. Gdy sędzia, stary druid z gwizdkiem wykutym z rogu jednorożca, uniósł rękę, niebo rozwarło się nad stadionem, a gwiazdy ułożyły się w kształt pucharu. Pierwszy gwizdek zabrzmiał jak zaklęcie początku. PSG ruszyło gwałtownie, niczym burza znad czarnej rzeki, a ich skrzydłowi migali po murawie jak srebrne duchy. Arsenal cofnął się, lecz nie ze strachu, tylko z mądrości. Declan Rice, strażnik środka pola, stanął jak dąb na granicy lasu i odbierał każdą piłkę, którą przeciwnicy próbowali przemycić przez magiczny krąg. Martin Ødegaard, czarodziej o spokojnych oczach, rozsyłał podania cienkie jak promienie księżyca, a Bukayo Saka, młody rycerz skrzydła, nosił w butach błyskawice. W dwudziestej minucie PSG zadało pierwszy cios: po zaklętym kontrataku napastnik z Paryża uderzył tak mocno, że piłka zamieniła się w smugę niebieskiego ognia i wpadła pod poprzeczkę. Trybuny granatowe zawyły z radości, a nad nimi zatańczyły iluzje wieży Eiffla. Arsenal jednak nie upadł. Mikel Arteta, stojący przy linii bocznej niczym dowódca zakonu, uniósł dłoń, a jego zawodnicy przypomnieli sobie słowa wypowiedziane przed meczem: „Nie wygrywa ten, kto nie czuje strachu, lecz ten, kto niesie go dalej jak płomień.” Od tej chwili Kanonierzy zaczęli grać inaczej. Każde podanie było jak runa wpisana w większe zaklęcie. Saliba i Gabriel bronili bramki niczym dwie wieże z obsydianu. Raya, bramkarz Arsenalu, miał rękawice poświęcone przez dawnych mistrzów i dwukrotnie odbił strzały, które zwykłego człowieka rzuciłyby w ciemność. Minęła czterdziesta minuta, gdy Saka otrzymał piłkę przy bocznej linii. Przed nim stanął obrońca PSG, wysoki jak troll i szybki jak wilk. Saka zwolnił, spojrzał mu w oczy, a potem wykonał zwód tak delikatny, że wyglądał jak taniec z wiatrem. Minął jednego, drugiego, wbiegł w pole karne i podał do Havertza, który piętą zostawił piłkę nadbiegającemu Ødegaardowi. Norweg uderzył bez namysłu. Piłka poszybowała po łuku, jak srebrny sokół, i wpadła w okno bramki. Jeden do jednego. Czerwono-biała część stadionu eksplodowała krzykiem tak potężnym, że chmury pod stadionem rozstąpiły się, ukazując dalekie morze. Do przerwy wynik pozostał równy, lecz w tunelu prowadzącym do szatni obie drużyny czuły, że to dopiero początek legendy. W drugiej połowie PSG spróbowało użyć pełni swej magii. Ich pomocnicy splatali krótkie podania niczym zaklęcia iluzji, a napastnicy znikali między obrońcami jak cienie przy świecach. W sześćdziesiątej minucie jeden z nich znalazł się sam przed Rayą, lecz bramkarz Arsenalu wyskoczył jak gryf i zatrzymał piłkę końcami palców. Wtedy stadion zamilkł na sekundę, bo każdy zrozumiał, że bogowie futbolu jeszcze nie wybrali zwycięzcy. Arteta posłał na boisko świeże siły, a Arsenal zaczął naciskać. Martinelli pędził lewą stroną jak leśny duch, Jesus walczył z obrońcami, a Rice coraz śmielej podchodził pod pole karne. PSG broniło się zaciekle, lecz ich zaklęcia słabły. W osiemdziesiątej ósmej minucie, gdy wielu sądziło, że finał wejdzie w dogrywkę, Arsenal otrzymał rzut rożny. Ødegaard ustawił piłkę przy chorągiewce, a wiatr nagle ucichł. Na stadionie słychać było tylko bicie serc. Norweg wziął rozbieg i dośrodkował. Piłka wzniosła się wysoko, wyżej niż zwykle, jakby sama chciała dotknąć gwiazd. W polu karnym Gabriel wyskoczył ponad wszystkich. Przez chwilę wyglądał jak wojownik z dawnych fresków, zawieszony między ziemią a niebem. Uderzył głową. Bramkarz PSG rzucił się, wyciągnął ręce, lecz było za późno. Piłka wpadła do siatki. Dwa do jednego dla Arsenalu. Czas się zatrzymał, a potem świat wybuchł. Czerwone płomienie uniosły się z trybun, smoki ryknęły, kibice płakali, a armaty na herbach Kanonierów rozbłysły złotem. PSG rzuciło się jeszcze do ostatniego ataku, z rozpaczą i dumą. W doliczonym czasie mieli rzut wolny tuż przed polem karnym. Cały stadion zadrżał. Uderzenie było potężne, zakręcone i zdradliwe, lecz Raya ponownie wzbił się w powietrze, jakby miał skrzydła. Odbił piłkę, a Saliba wybił ją daleko, ku linii środkowej. Wtedy zabrzmiał ostatni gwizdek. Arsenal został mistrzem Europy. Zawodnicy padli na murawę, jedni ze zmęczenia, inni ze szczęścia. Arteta ukląkł, dotknął trawy i uśmiechnął się, jak człowiek, który zobaczył spełnienie dawnego snu. Puchar Ligi Mistrzów zstąpił z gwiezdnego nieba na podium, a gdy kapitan Arsenalu uniósł go nad głowę, cały stadion rozświetlił się czerwienią i złotem. Nad światem rozległ się głos kronikarza: „Oto noc, w której Kanonierzy zdobyli koronę. Oto noc, w której Arsenal pokonał PSG i zapisał swoje imię w księdze wieczności.” I od tamtej pory, gdy w północnym Londynie zapadał zmierzch, dzieci słyszały w wietrze echo tamtego finału, szelest podań, ryk trybun i huk armat, które oznajmiały, że marzenia naprawdę mogą stać się legendą.
@Dominik11: Trossard też okej broni, na pewno lepiej niż taki Madueke. A jednak Gabib jest lepszy na zmiane, na podłączonego rywala, a Tross wyglądał ostatnio najlepiej jak wychodził w podstawie.
@Dziadyga napisał: "Havertz znów z***ebie że 3 setki na pożegnanie."
Ale Cię boli, że on jest wyżej w hierarchii niż Twój idol i wychodzi na najważniejsze mecze :)
@vitold napisał: "@enrique: można nawet autoklikera ściągnąć i dać nawet 40 jak coś xd"
O kurde, nie wiedziałem, nabiłem Ci bodaj 8 palcem na telefonie, pewnie myszką można sporo więcej
London Forever!!!!!!!!!!
Twoheady wygwizdaly Arsenal, zamkniemy im te glupie mordy dzisiaj :)
@Castillo: tak samo miałem iść do baru, ale coś mi brzuch zaszwankował i chyba nie ryzykuję. Najważniejsze żeby Arsenal dał radę :D
A w jakim mieście ten bar, stolica?
hmm, dużo arabów na stadionie, trochę jakby zagłuszali naszych
@enrique: A weź z tym Interem. Stali w tym finale jak kołki. Jakby się tam znaleźli przypadkiem. Zagrali pseudo-catenaccio to dostali baty.
Dla mnie lepszym rozwiązaniem byłby Martinelli.
Lepiej broni.
@Maxilinexus: Co to za bzdury? Można się obawiać o to,że mamy trzeciego obrońcę na jednego z największych skrzydłowych świata.
Po meczu beda pisac ze Man City nam wygral lige mistrzow bo zabrali Donnarume i ten recznik pusci z stalego fragmentu gry. WIELKI PEP GENIUSZ
Wyczuwam strzały z dystansu na bramke Davida R
@Szogun: kiedy się boisz już jesteś niewolnikiem PSG
Havertzie zrób to co zrobiłeś w Chelsea, a wszyscy zapomną twoje zmarnowane setki. Po to tu przyszedłeś, dla tego jednego gola xddd
Niech zrobi Gyokeresa i strzeli nawet członkiem.
Piękny skład
Chyba optymalny poza Timberem
Jeszcze 40 minut
@pawulon: Podobni przecież. Obaj dwie ręce,nogi, głowa i w piłkę kopali lub kopią i to na środku.
Ja się obawiam PSG z jednego powodu: pamiętam co zrobili z Interem rok temu. To był najbardziej jednostronny finał LM, jaki kiedykolwiek widziałem.