Komentarze użytkownika Armata500
Znaleziono 4659 komentarzy użytkownika Armata500.
Pokazuję stronę 1 z 117 (komentarze od 1 do 40):
@Armata500 napisał: "ludzi, którym przeszkadza mocny i dożący do celu Arsenal."
Dążący, oczywiście.
@marimoshi napisał: "Dzisiaj grzeją temat Varsenal.
Przed meczem z CP zaczną grzać temat klauzuli Eze. Nie ważne już jakim składem wyjdzie CP, jak dobrze zagra Arsenal i tak na pierwszym miejscu u frustratów będzie płacz o klauzule i kupienie sobie tym mistrzostwa"
Aj niech się walą na ryj wszystkie przygłupy i ludzie nienawidzący Arsenalu. Też się tym przejmowałem- w sensie, strasznie mnie to irytowało. W ogóle nie wiem dlaczego, ale na Facebooku wyświetlają mi się proponowane posty jakichś dennych fanpage ludzi, którym przydałaby się maść na ból dupy, gdzie robią analizy dlaczego Arsenal jest beznadziejny, słaby, obrzydliwy i na nic nie zasługuje. W komentarzach ludzie cisną po tych durniach, ale oni dalej swoje. A walić to, walić ich, im bardziej będzie piekło dupsko takich głupków, tym lepiej, naprawdę. To oni mają problem - a nie my czy Arsenal. To niech go mają dalej i jak najdłużej niech wylewa się z nich frustracja. Nie mogę pozwolić sobie na to, żeby jakiś za przeproszeniem, ale użyję znowu mocnego słowa, debil, zespuł mi nastrój czy radość z sukcesów Arsenalu. Kompletnie nie powinno to nikogo z nas obchodzić. Cieszmy się tym co jest i tym co możemy osiągnąć. Dość już przejmowania się opiniami półgłowków i ludzi, którym przeszkadza mocny i dożący do celu Arsenal. To taka tam mała rada. Nie ma co się denerwować tym, bo nawet jeśli każdego byśmy pokonywali 5:0, grali tiki takę absolutną i co mecz strzelali gole jak Giroud skorpionem albo jak Wilshere z Norwich z 2013 roku, to i tak zawsze znajdzie się dureń, który będzie podważał osiągnięcia Arsenalu i szukał dziury w całym.
Skupmy się tylko na AFC i cieszmy się z chłopakami, a ci którzy nam źle życzą i podważają sukcesy - odgrodzić grubą krechą i w ogóle się nie przejmować. Szkoda nerwów, czasu i zdrowia psychicznego na idiotów. Już wystarczy, że z Arsenalem mamy to co mamy i choćby po wczorajszym meczu, ile to nas kosztowało zdrowia psychicznego, to wiemy tylko my. Tak więc jazda dalej, a huk pękających dupsk niechaj nam gra dalej, bo to tylko oznacza, że idziemy w dobrą stronę.
O pany, ja do tej pory jestem odrętwiały i łeb mam ciężki jakby mi ktoś głazów do środka nakładł. Ręce jakieś zwiotczałe, nogi, siedzę tak i patrzę w ekran monitora bezmyślnie. Włączyłem sobie RDR2 dla relaksu, myślałem, że łowienie ryb coś mi pomoże wyluzować, ale jednak nie mogę się skupić. Co to było w ogóle, takiego rollercoastera emocji w tak ważnym meczu to ja nie pamiętam od dawna - i to jeszcze zakończonego pozytywnie dla nas.
Wielka euforia po golu Trossarda i 100 tonowy głaz z serca, a potem ta 94-95 minuta i wyrównanie Wilsona, myślałem, że zaraz zejdę tam, osunąłem się tylko na kanapie i po prostu nie wierzyłem. I ten VAR, paznokci już nie miałem przed golem Trossa, zacząłem obgryzać już kikuta przy łokciu gdy sprawdzali tą sytuację. I kolejny, tym razem głaz wielkości Mount Everestu z serca, gdy sędzia gola nie uznał. A jeszcze była ta sytuacja sam na sam, która wybronił Raya...
Jeśli my teraz nie zdobędziemy mistrzostwa grając z Burnley i Crystal Palace, to... nie, nie, my musimy to zrobić. Po prostu musimy. Nie może być inaczej. Tylko błagam - wygrajmy pewnie, dla dobra i zdrowia nas wszystkich. Psychicznego i fizycznego.
Tak swoją drogą, niektórzy psioczyli na Premier League, że drużyny poodpadały szybko w Lidze Mistrzów, tj. w fazie pucharowej (bo faza ligowa była wybitna w ich wykonaniu). A tu tak: finał LM - Arsenal. Finał LE - Aston Villa. Finał LK - Crystal Palace. Szansa na "potrójną" koronę dla ligi :O. Wow.
@Czeczenia napisał: "Przeglądam najbardziej lajkowane komentarze, zerkam na userów, 90% z nas ze stażem na stronie 10, 12, 14, 16 lat i dłużej.
Byliśmy tam kiedy było źle. Jesteśmy teraz i będziemy 30/05. I to jako mistrzowie Premier League.
Zasłużyliśmy."
Ja kibicuję od 2006 roku od finału LM właśnie - przegranego. Pięknie historia zatacza koło. To konto mam od 2013 roku, ale to nic nie znaczy - pisałem tutaj od 2007-2008 roku, ale na innych kontach. Głupszy byłem niż dzisiaj trochę i dostawało się baniki za gimbusiarski język :D
Do Rooneya za całokształt wypowiedzi o Arsenalu pretensji mieć nie można, bo w 95% przypadków wypowiadał się pozytywnie i chwalił nas, w przeciwieństwie do idiotów jak Scholes, Neville czy Carragher. Tutaj jednak przesadził z tą krytyką. Bez przesady. Drużyna awansował do finału najważniejszy rozgrywek klubowych pierwszy raz od 20 lat, a drugi w całej swojej historii - każdy zespół świata będąc na miejscu Arsenalu wczoraj cieszyłby się tak samo. Normalna sprawa i nie wiem po co szukać dziury w całym akurat w tej sytuacji.
Sneijder to dureń, wiadomo nie od dziś. Telewizje i redakcje zatrudniają takich pajaców, bo podbijają im oglądalność/kliki. Innego wytłumaczenia nie widzę.
Gyokeres zaimponował. Zmarnował setkę, tak, ale wbrew pozorom takie piłki nie są bardzo łatwe - trzeba przyłożyć stopę idealnie.
Ale za walkę, za bieganie wszędzie, naprawdę, szacunek. Chłop wczoraj płuca wypluł, walczył jak lew, mega się starał i bardzo nam pomógł w awansie do finału. Oby więcej takich meczów Gyo.
Co by nie mówić, szacun Simeone. Lont ma krótki w czasie meczów, ale za takie klasowe wypowiedzi, nawet jeśli to kurtuazja i by nie narazić się UEFIE, tak czy inaczej szacun.
@MadMax14 napisał: "Jak widziałem skład studio C+ to już wiedziałem, że będzie gadanie, że Arsenal nie zasłużył itd."
Tak, Cezary Wilk już o wielkich kontrowersjach i braku karnego na Griezmannie. Zapomniał tylko wspomnieć o ewidentnym faulu na Trossardzie, który popełnił Griezmann w 1. połowie :) Zresztą, oczywiście faul Calafioriego był, bo kopnął Francuza, ale najpierw była sytuacja z Gabrielem, który wg sędziego był faulowany, więc chronologia zdarzeń. Chociaż dziwne było to starcie Gabriela z napastnikiem Atletico, przyznam szczerze. Trochę wyglądało w pewnym ujęciu, jakby to Gabriel pierwszy trafił w rywala, a nie na odwrót, więc to może o to chodzi Wilkowi, że nie przeanalizowali tego dokładnie, ale nie wiem, musiałbym zobaczyć jeszcze raz powtórkę, ale mi się nie chce, bo mam to w dupie :D
JEST FINAŁ, AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.
@hetfield88:
No właśnie nie da się przewidzieć momentu, w którym coś wyskoczy. Można jedynie przewidywać, że coś takiego może się wydarzyć jadąc drogą prowadzacą przez las lub pola, ale momentu się po prostu nie da, trzeba być mega czujnym. Ja jadąc przez las to zawsze noga z gazu i przy hamulcu w gotowości. Kilka razy miałem tak, że jechałem w nocy przez las, zero świateł, bo to wieś, ciemno totalnie, nie widać nic, aby to co z przodu oświetlone. I tylko kątem oka widziałem, że coś się rusza, jakiś kształt, na poboczu. Zwolniłem, a tu stadio dzików i sarny przez jezdnie przebiegły po paru sekundach. Tyle że w lesie jeszcze można właśnie jechać ostrożniej, bardziej uważać, choć szansa, że coś wyskoczy, jest dość duża.
Natomiast najgorzej to jak szeroka, prosta droga, żadnych drzew i pola wokół - mega zdradliwe. Bo człowiek jedzie te 90-100, a niektórzy to nawet i 120 potrafią cisnąć na takiej drodze, a no bo nie ma dziur, prościutka droga, dywanik normalnie i nic wokół - a tu sarna albo dzik, czy nawet głupi zając/lis. I tragedia może być gotowa.
Jakiś czas temu na eskpresówce pod Lublinem łoś sobie chodził. To to dopiero hardkor - nie spodziewasz się totalnie, bo lasów w pobliżu nie ma, ciśniesz 120-140, a tu łoś. Śmierć na miejscu przy takiej prędkości, jeśli uderzysz w zwierzę ważące nawet 800 kg.
Jeśli Arteta miałby odejść, to mamy idealnego kandydata na jego zastępstwo. To Francesco Farioli, trener Porto. Weszło napisało ciekawy artykuł na jego temat.
Sezon 23/24 - fenomenalna jesień z Niceą, rewelacja rozgrywek, ocieranie się o lidera, wielkie szanse na zajęcie miejsca premiowanego grą w LM, praktycznie nie tracili bramek, a pomagał w tym m.in nasz Bułka. Wiosna - seria porażek, dziwnych wtop oraz zaczęli tracić dużo bramek - ostatecznie 5. miejsce w Ligue 1. Pożegnali go w Nicei.
Sezon 24/25 - zmartwychwstanie Ajaxu i nawiązanie do najlepszych lat gdy Ajax był hegemonem ligi. Świetna jesień, dobry początek wiosny, pewny lider. W zasadzie pod koniec sezonu było jeszcze 10 pkt przewagi nad drugim PSV. Nie dało się tego zepsuć, prawda? A no potrzymaj mi piwo rzekł Farioli. Oczywiście, że w samej końcówce wszystko roztrownione i PSV zdobyło mistrzostwo senasycyjnie wyprzedzając Ajax. Pożegnali go w Amsterdamie.
Sezon aktualny - angaż w kolejnym może nie topowym, ale niezłym klubie. FC Porto. Fenomenalna jesień, Bednarek i Kiwior skały, nowe wcielenia Cannavaro i Maldiniego, nie tracą goli, strzelają dużo, pewny lider. We wszystkich rozgrywkach idą jak burza - Puchar Ligi? Idą dalej. Puchar Portugalii? Idą dalej. Liga Europy? Easy. Wydają się faworytem w każdych rozgrywkach, w których grają. Pietuszewski wiosną wchodzi do zespołu jak dzik w żołędzie, cała Polska zachwyca się "polskim" Porto, aż łezka w oku się kręci, bo mieliśmy polskie trio w Dortmundzie, a teraz polskie trio w Porto. No i przychodzi czas najważniejszych rozliczeń. Liga Europy? Out. Puchar Ligi? Out. Puchar Portugalii? Out. Zostaje liga - mają 7 pkt przewagi. Ale czy można być pewnym, że to dowiezie? Zostało jednak kilka meczów.
Tak więc IDEALNY kandydat na zastępstwo Artety, taki ancymon. Odnalazłby się u nas znakomicie.
Chłop nawet mentalność i spojrzenie na futbol ma podobne do Artety. Cytując go:
"Nasze defensywne statystyki są imponujące. Ale to nie tylko dlatego, że dobrze się ustawiamy w polu karnym. Wynika to też z faktu, że atakujemy w określony sposób, wymagający cierpliwości w budowaniu akcji. Kluczem jest koordynacja i synchronizacja ruchów między piłkarzami w pressingu. […] Ostatnio po meczu w samolocie oglądałem jedną z niewielu szans, do jakich dopuściliśmy rywala. I widziałem, jak dwóch zawodników rzuca się, by zablokować uderzenie, a kolejnych czterech czy pięciu stara się zasłonić światło bramki. Ten wysiłek i poświęcenie są najważniejsze. Ale za rekordy na półmetku rozgrywek nie przyznaje się trofeów. Na razie nie mamy jeszcze żadnych powodów do świętowania."
"To prawda, że odpadliśmy z Pucharu Portugalii i Ligi Europy, ale wciąż nie widziałem drużyny, która byłaby od nas lepsza".
"Jestem dumny z naszego występu" - po odpadnięciu z pucharu krajowego.
"Nie zdobyliśmy bramki, na którą zasługiwaliśmy. Całkowicie zdominowaliśmy Sporting".
"Daliśmy z siebie wszystko. Próbowaliśmy awansować z całą wiarą, jaką w sobie wyzwoliliśmy. Staraliśmy się jak najmocniej. Sami widzieliście pewne momenty, pewne sytuacje. Nie chcę ponownie mówić o rzeczach, które powtarzają się od początku sezonu. Zaczyna mi brakować do tego energii. Wszyscy to widzieli i dalej widzą. Ale mamy cały czas trofeum do zdobycia."
Oczywiście zarówno on, jak i Arteta, mogą zdobyć jeszcze ważny puchar/puchary w tym sezonie i koniec końców wyjdzie na ich (Artecie tego życzę szczególnie!), ale mimo wszystko cała ta historia i otoczka mega przypomina mi dotychczasową historię z Mikelem - czylo bycie mistrzem jesieni, a potem spektakularna kupa metr przed kiblem.
Dzisiaj City niestety pewnie wygra i to wysoko (choć naiwnie marzę o tym, by jakoś skromnie, np. 1:0, 2:1 czy coś takiego, już nie chcę nawet wspominać o jakimś remisie, bo to w ogóle już raczej abstrakcja).
Gdybyśmy to my byli w 1 do 1 w obecnej sytuacji City, gdy cały sezon goniliśmy i po zwycięstwie nad nimi na Etihad mielibyśmy szansę zrównać się punktami, to tak czuję, że byśmy dzisiaj zremisowali :D Ale my to my, a City to City i niestety pewnie będzie pogrom. Premier League to jednak Premier League, nigdy na 100% nie można być niczego pewnym, więc zobaczymy wieczorem co się wydarzy.
@lordpat napisał: "W zasadzie Arsenal to jedyna drużyna premier league która jeszcze jest w lidze mistrzów.
Czy drużyny angielskie są słabe?"
A z którego kraju na teraz jest więcej drużyn w LM?
PSG- Francja.
Atletico - Hiszpania
Arsenal - Anglia
Jeśli Sporting - to Portugalia (choć myślę, że awansujemy w bólach).
Bayern - Niemcy
Real - Hiszpania (x2), o ile awansują, ale nie wiadomo, czy awansują xD
Czyli spore szanse, że w półfinałach będą 4 drużyny i każdy z innego kraju, w tym jeden z Anglii.
Wychodzi na to, że wszystkie ligi są daremnie słabe w twoim rozumowaniu przy takim rozstawieniu xD Najlepiej, jakby w półfinałach LM były 4 drużyny z jednego kraju, nie?
Ja do RvP mam problem za to co mówił o nas i o United. Samo odejście - po ludzku rozumiem, bo z nami miał małe szanse wygrać cokolwiek, a poszedł do klubu, który był wtedy na topie w lidze i ta decyzja się obroniła, bo zdobył wymarzone mistrzostwo. Zrobił to nie dla pieniędzy, a dla kariery, trofeów. Bolało i patrząc od strony kibicowskiej - jest zdrajcą, ale z jego perspektywy decyzja jest zrozumiała. To co potem mówił to inna sprawa i tym skreślił się w oczach większości kibiców Arsenalu, w tym moich.
Wenger i kibice przez lata w niego wierzyli, miał dużo problemów z kontuzjami, a mimo to i tak na niego stawiano. Gdy zdarzył się mu wybitny sezon bez urazów, zaraz odszedł. Można to odebrać jako niewdzięczność i brak lojalności, ale dużo gorsze niż samo odejście do United było po prostu to, co mówił i jego cieszynka.
Fabregas - ja nigdy nie byłem na niego zły. Jego odejście bolało mnie strasznie i to był bardziej smutek niż złość. W całej tej otoczce związanej z jego odejściem - najbardziej nienawidziłem w tamtym czasie Barcelony, Pique i genetyka Xaviego, a akcja gdy na jakimś wystąpieniu z reprezentacją Hiszpanii zakładali mu na siłę koszulkę Barcelony, wryło mi się w pamięć bardzo mocno.
Fabregas obok Henry'ego był piłkarzem, dzięki któremu zacząłem kibicować Arsenalowi. Po Titim, to Cesc stał się moim ulubionym piłkarzem, kupowałem koszulki z jego nazwiskiem, byłem zapatrzony jak w obrazek. Tak po kibicowsku kochałem go. W tamtym czasie był Cesc, długo długo nic i dopiero kolejny piłkarz z kadry. Gdy odchodził, nawet ta cała historia z dopłatą do transferu nie sprawiła, że go znienawidziłem. Nie potrafiłem się na niego złościć.
Samo jego odejście do Barcelony, umówmy się, było całkowicie normalne - samo w sobie. Mówimy o Hiszpanie, Katalończyku, wychowanku Barcelony. Urodził się i wychowywał w Katalonii, to był jego kraj, jego region, jego rodzinne strony. Zgłosił się po niego klub, który był wtedy wyraźnie silniejszy od Arsenalu, światowa czołówka, grająca o wszystkie trofea sezon w sezon, w dodatku klub, w którym się wychowywał za dzieciaka i klub ze słonecznego miasta, gdzie przez cały rok jest ciepło i pogodnie, w przeciwieństwie do pochmurnego i chłodniejszego Londynu. Nie można mieć do niego pretensji o to, że postanowił odejść po 8-letnim pobycie w Arsenalu. Tzn. pewnie można będąc kibicem Arsenalu - ale ta złość powinna minąć z czasem. A do dzisiaj bardzo wielu kibiców mu tego nie wybaczyło.
Moja cała złość wtedy była skierowana nie w Cesca, a w Barcelonę jako klub i jej piłkarzy, bo to oni przede wszystkim lekceważyli Arsenal, nie okazywali należytego szacunku. Cała ta otoczka toksyczności była zbudowana głównie przez ich wypowiedzi o DNA. Miałeś poczucie, że traktują Arsenal z góry, jakby byli kimś lepszym. W tamtym czasie nic mnie tak nie derwowało też, jak porównania dziennikarzyn, że Arsenal to taka "mała" Barcelona ze względu na styl gry.
Odejście Cesca złamało mi kibicowskie serce, pamiętam, że chyba nawet łezka poleciała jakaś. Ale serio, nie musiałem mu nic wybaczać, bo dla mnie nie było czegokolwiek do przebaczania. Jedyna taka rzecz, czyli ta legendarna dopłata do transferu, ok, rzuca nieco cienia na Fabregasa, ale wciąż - jeśli dodamy wszystkie argumenty za jego odejściem, które wymieniłem wyżej, cóż, no nie można się dziwić, że bardzo mu zależało by tam trafić.
Jego przejście do Chelsea? Kurczę, no trudny temat. Ja bardzo chciałem, by po Barcelonie wrócił do nas, ale z tego co się mówi, to Wenger go nie chciał, bo nie pogodził się z tym jak odszedł Cesc, zatem nie chciał go z powrotem. I to był według mnie ogromny błąd, bo przecież Cesc wygrał mistrzostwo z Chelsea, był królem asyst z tego co pamiętam, być może jego powrót w takiej formie do nas sprawiłby, że zrobilibyśmy niespodziankę i przynajmniej dłużej powalczyli wtedy o mistrzostwo, a nie tylko o TOP 4? Nigdy się nie przekonamy, za to faktem jest to, że niezwykle pomógł tej cholernej Chelsea. I ponownie - przez całą tą historię, nie potrafię być na niego zły, nie potrafię go znienawidzić za jego wybór. To nie jest zero-jedynkowe. To nie jest tak, że Arsenal go wielce chciał, zabiegał, prosił go o powrót, zgłaszał chęć pozyskania, Wenger wydzwaniał po Barcelonach, agentach i Cescach, byle tylko wrócił. A on wybrał sobie Chelsea, bo tak. No nie - przecież to tak nie wyglądało. Ja tam jestem bardziej zły na Arsene'a, że nie starał się o pozyskanie Fabregasa, a nie na samego Cesca, że wybrał klub, który go chciał. A ci którzy piszą, że Arsene dobrze zrobił, że go nie wziął "za karę" za to, że odszedł do Barcelony, to naprawdę... Bitch please. To na zasadzie, że na złość babci odmrożę sobie uszy. Arsenalowi to na pewno na dobre nie wyszło, ale "zemsta" słodka, w końcu to Arsenal wypiął się na Cesca, a ten sobie wygrał ligę, a Arsenal wygrywał TOP 4.
Dlatego powrót Cesca do Arsenalu jako trenera po Artecie? 4 razy tak. Bardzo bym się cieszył.
@Rafson95 napisał: "Otamendi ma już 38 lat i swój prime ma już dawno za sobą."
A w jaki sposób umniejsza to bramce Pietuszewskiego? Przypominam, że Benfica z Otamendim w składzie postawiła się Realowi, wtedy przy bramkach Realu nikomu wiek Otamendiego nie przeszkadzał. Bo to tak jest: jak Otamendi zagra świetny mecz w obronie z jakimś mocnym rywalem, hu hu, mistrz świata, hu hu, skała, hu hu, ale doświadczony, hu hu, świetny obrońca. Ale jak Pietuszewski go zakręcił jak Messi Boatengiem kiedyś, no to przecież Otamendi staje się już emerytem, który jest na poziomie Mustafiego, prawda, więc to normalne, że 17 latek z Polski nim zakręcił, nic specjalnego. Tak samo normalne, jak to, że w Ekstraklasie jakoś Pietuszewski tak nikim za bardzo nie kręcił i goli za dużo nie strzelał. A tu w Porto jakoś nagle to robi. Twierdzisz, że wiele zespołów z ligi portugalskiej jest na poziomie Ekstraklasy, w porządku. Ale ja poszedłbym dalej: Ekstraklas jak widać jest mocniejsza niż liga portugalska, skoro tutaj w krótszym czasie zrobił lepsze liczby niż w Polsce, proste, nie?
@Rafson95 napisał: "Gdyby Pietuszewski grał co kolejke z drużynami jak Benfica to długoterminowo na pewno by nie kręcił takich liczb jak to robi od początku."
O cholera, a to odkryłeś Amerykę xD W ogóle co to za argument? Można by wsadzić w to miejsce Messiego i Ronaldo i napisać dokładnie to samo, że gdyby co mecz Barcelona i Real mierzyła się z zespołem na poziomie Benfiki, a nie Elche czy Alaves, to by tyle goli w karierze nie strzelili. Przecież to jest tak kulawe co napisałeś, że masakra. Abstrakcyjny argument, oderwany od rzeczywistości totalnie. Na tym to polega, że grasz z różnymi i strzelasz różnym, a najwięcej zazwyczaj słabszym - naturalne. Ale właśnie Pietuszewski zagrał świetny mecz z Benfiką, bardzo dobry mecz z Bragą, czyli zespołami na poziomie - i dołożył kilka liczb ze słabszymi też. No ludzie, jak nie masz się do czego przypieprzyć, to się już czepiasz tak dennych argumentów?
@Rafson95 napisał: "Ofensywni zawodnicy grając w Porto/Benfice/Sportingu mają wymarzone warunki do generowania dużych liczb w skali sezonu, a potem po transferach do wyrównanych, cięższych lig często giną."
Jedni giną, drudzy nie giną, więc to żaden wyznacznik co może się stać z Pietuszewskim. Jak potoczy sie jego kariera, nie wiem, ale on ma 17 lat, a nie 26 i już robi szum w FC Porto, klubie na wysokim, europejskim poziomie. I już na przestrzeni kilku miesięcy zrobił więcej w mocnej europejskiej drużynie niż taki Kapustka, który nawet nie pierdnął w Leicester.
Irytuje mnie taki defetyzm i mega współczuję takim ludziom jak ty, poważnie. Zamiast się cieszyć, że mamy chłopaka, który z drzwiami i futryną wchodzi do poważnego futbolu w dużym klubie, to sianie smrodu, że przecież mu pewnie nie wyjdzie, że przecież to nic takiego, że przecież Otamendi to staruch, a liga portugalska to poziom Ekstraklasy, a poza tym to w lidze portugalskiej każdy może gola strzelić. I ok, możesz sobie tak myśleć, a na końcu się okaże, że faktycznie zaraz straci miejsce w składzie albo pójdzie do La Ligi czy Premier League i przepadnie i wyjdzie, że trafiłeś. Tylko chyba można się cieszyć chwilą i jarać takim talentem, bo nie wiem, może mi się wydaje a może urodziłem się wczoraj, ale takie talent, który w dużym klubie w takim wieku robiłby szał, to za często się nad Wisłą nie trafia. Więc czemu ktoś miałby się tym nie jarać? Tylko dlatego, że przyjdzie Rafson niszczyciel dobrej zabawy i nam to oznajmi? :D
Pierwszy raz od dawna ciesze się, że jest przerwa na reprezentację. Potem półfinał FA Cup z Soton, powinniśmy wygrać. No i mecz u siebie z Bournemouth - może być ciężko, ale grając u siebie nie widzę innej opcji niż zwycięstwo (no i ja będę na Emirates, więc muszą wygrać, nie ma bata).
Kurczę, słaby dzisiaj to był mecz w naszym wykonaniu. Nie jestem niestety jakoś specjalnie zaskoczony czy zasmucony, jak miałby określić to co czuję, to bardziej taka złość, że nie podjęli tej rękawicy w 2. połowie i po prostu oddaliśmy ten finał City. Ten mecz może nie znaczyć totalnie nic, a być może wygramy ligę i np. dojdziemy do finału LM - nikt nie będzie pamiętał o Carabao. Natomiast oby nie podłamało to skrzydeł naszym, a dodało wiatru w żagle na kolejne tygodnie City. Dobrze, że udało się zbudować dość bezpieczną przewagę nad nimi, bo gdyby to byłyby np. 2 pkt, to miałbym bardzo, ale to bardzo poważne obawy. A tak, no to cóż, nie pykło dzisiaj, ale wciąż mamy bardzo wiele do ugrania w tym sezonie i mam nadzieję, że tego nie spieprzą.
@vitold napisał: "Właśnie ja lubie polatać po mapie, ale bez znaczników. Jedynie mapa i mój znacznik. A gra wolna, gadatliwa, no nie moje klimaty."
Przecież RDR2 właśnie takie jest. Tam jest pierdyliard rzeczy, które odkrywasz SAMODZIELNIE eksplorując świat, w każdym zakątku mapy może się kryć coś ciekawego. Nikt ci nie każe fabuły robić (która potem się zresztą rozkręca, po prologu). Jeśli zagrałeś 20 minut i dałeś sobie spokój, to jak możesz ocenić grę pod kątem eksploracji, skoro nawet jej tak naprawdę nie zacząłeś? Gra gadatliwa? No tak, szczególnie jak odkrywasz kości dinozaurów rozrzucone po całej mapie, podziwiasz widoki z ośnieżonych szczytów, napadasz na pociągi, wozy, czy obozy bandytów, zajmujesz się łapaniem oprychów na zlecenie szeryfa, łowisz ryby, łazisz po jaskiniach, wbijasz do jakiejś zapyziałej chaty pośrodku niczego by odkryć mapę skarbów gdzie często musisz się mocno natrudnić, by go odnaleźć na podstawie nieoczywistych wskazówek czy odkrywasz zamrożone truchło pary będącej przytulonej do siebie w agonalnej pozie, co odkryłem po kilkuset h dopiero zupełnym przypadkiem jeżdżąc bez celu po mapie właśnie.
Grę przeszedłem 3 razy, ogrywam po raz 4-ty i co chwila odnajduje coś, czego nie widziałem wcześniej. Z nikim nie musisz gadać, fabułę można traktować jako dodatek i zrobić misję raz na jakiś czas, ale jeśli wyłączasz grę po 20 minutach, no to niestety nie jesteś w stanie wyrazić żadnej opinii na jej temat, takie jest moje zdanie. Nie wiesz co tracisz.
Nie każdy lubi gry gdzie można tak eksplorować, ale przecież napisałeś, że lubisz i RDR2 właśnie jest grą, która podchodzi pod to co napisałeś. Mapa i brak znaczników, tylko samemu sobie odkrywasz ciekawe rzeczy i miejsca.
@MutatedBlueberry napisał: "Premier league taka silna...xd"
A co ma siła ligi do pojedyńczych meczów czy dwumeczów? To jest ten sam poziom pierdzielenia jakby ktoś po finale LM rok temu powiedział, że Ligue 1 jest najlepsza, bo PSG wygrało finał :D
Jak na razie 2 drużyny z La Liga są w ćwierćfinale, pewnie dołączy zaraz 3, (Atletico), z Premier League będą prawdopodobnie 2, bo Live myślę, że ma szansę odrobić na Anfield. Z Bundesligi 1, z Serie A 0 (bo Atalanta odpadnie), z Ligue 1 - 1. No faktycznie, ale dominacja innych lig, a jeszcze nie wiadomo kto na końcu to wygra, bo my jesteśmy np. faworytem :P
Zobaczmy na środek tabeli poszczególnych lig i porównujmy, bo tu jest przepaść totalna. A nie starcia tytanów na szczycie, jak to tylko ułamek całej ligi.
Uważam, że powinien dograć ten sezon, przepracować w Porto sezon przygotowawczy w lecie i zagrać kolejny sezon - jeśli wtedy wciąż będzie wyróżniającą się postacią Porto w lidze oraz w LM - wtedy można myśleć o dalszym kroku i większym klubie. Pietuszewski wygląda na talent jakiego w Polsce nie było od lat i ma wszelki potencjał, by grać w jeszcze większym klubie i większej lidze, ale na to przyjdzie jeszcze czas.
Na razie zachwycajmy się tym co robi w Portugalii i życzmy mu, by grał dalej w taki sposób, ale zmiana otoczenia w lecie mogłaby źle wpłynąć na jego rozwój, bo na pewno dostawalby mniej szans niż w Porto - poza tym - ma tam Bednarka i Kiwiora - a to mega istotne jest, gdy ma się takie wsparcie, możesz się czuć jak w domu w takim klubie.
Więc - ogólnie te informacje mnie nie dziwią, bo to naturalne gdy wypływa jakiś talent, że pojawiają się plotki o zainteresowaniu największych klubów, a mówimy o Porto, wylęgarni talentów. I kiedyś do Arsenalu, za rok, dwa? Może, bo czemu nie? Ale dzisiaj i w lecie będzie za to raczej za wcześnie.
@sWinny napisał: "Zakładając że wczoraj sędzia by podyktował karnego na Kaiu to jaką kartkę byście pokazali obrońcy?
Na Xie ktoś napisał że wiązałoby się to z czerwoną kartką. Ostatnio w meczu LM też sędzia wyrzucił zawodnika za coś podobnego. Przecież miało nie być już podwójnego karania w takich sytuacjach.
Czy może się coś zmieniło i mnie ominęło?
Moim zdaniem to powinien być po prostu karny i tyle, bez kartki. No max żółto,, ale nic więcej."
Jeśli zawodnik wychodzi sam na sam i ma przed sobą tylko bramkarza, ale zostanie sfaulowany przez zawodnika z pola, to mimo wszystko jeśli to w obrębie pola karnego, to jest to czerwo i karny, bo jest to przerwanie akcji bramkowej. Czy sfauluje przed polem karnym na 16 metrze, czy 40 metrów od pola karnego czy w polu karnym - nieważne - faul, stały fragment gry (rzut wolny, rzut karny) i czerwona kartka, jeśli faulowany zawodnik miał przed sobą otwartą drogę do bramki bez asekuracji obrońców przeciwnika.
Wydaje mi się, że zasada z brakiem podwójnego karania ma bardziej zastosowanie względem bramkarzy, którzy np. będąc sam na sam z napastnikiem, gdy go sfaulują w polu karnym- czerwa nie otrzymają, tylko żółtą kartkę. Kiedyś właśnie bardzo często było tak, że gdy bramkarz faulował w sytuacji sam na sam, to wylatywał z boiska + karny (Szczęsny coś o tym wie), a właśnie to się teraz zmieniło i czerwo w takiej sytuacji to rzadkość. I oczywiście mówimy tylko o faulu bramkarza w polu karnym - bo jeśli faul będzie poza - no to czerwo z reguły pewne, ale karnego wtedy nie ma :p
Ja rozumiem, że City jest bleee i w ogóle na śmietnik historii, ale przecież nam na rękę jest by jak najdłużej grali w trudniejszej części drabinki i mieli dużo wymagających rywali, duża większą intensywność ich kalendarza, co może nam pomóc w Lidze.
Ale już 3:0. Więc zostanie im liga :)
Kurna musimy to zrobić - ale emocje dzisiaj. A mam to szczęście, że jadę na Bournemouth, oby tylko Everton pyknąć do tego czasu i potem robimy Wisienki u siebie i można cisnąć na Etihad.
Murillo być może dzisiaj oddał nam to, co zabrał Son 2 sezony temu.
@Nicsienieda napisał: "Niespecjalnie zaimponował mi wczoraj Gyokeres, prędzej dokładnie pokazał swoją niszę. Super ułożona stopa, jeśli jakimś cudem uda się drużynie wypracować mu miejsce na czysty strzał to strzeli."
No nie dogodzisz. Gdy nie strzela - słaby, "nie dostaje podań" od kolegów albo źle się ustawia. Gdy strzela, bo dostał podania - nie zaimponował, pokazał swoje słabości, bo przecież to tylko zasługa podań, że strzelił. To co on ma zrobić? 50 metrowy rajd zakończony golem czy ładować co mecz przewrotką jak Marcin Mięciel? Fenomenalna logika. To w końcu czego oczekujesz od Gyokeresa, jak nie goli, bo naprawdę nie rozumiem? Jak dla mnie może być niewidoczny przez 95% meczu, ale jak będzie ładował to co ma lub sam sobie wypracuje, to czego chcieć więcej od rasowej 9-tki? Od tego jest i chyba po to go kupiliśmy, żeby właśnie wykorzystywać jego dobrze ułożoną nogę.
I oczywiście, że wczoraj oprócz goli zagrał po prostu dobrze. Dużo walczył jak to on. Już w 1 połowie wypracował sobie sytuację gdy zszedł do środka i zabrakło centrymetrów, bo cała akcja i strzał były dobre. Gyokeres strzelił 2 piękne gole w derbach, w ultra ważnym meczu, a ten tutaj jeszcze ma czelność napisać, że mu "nie zaipomonował", kij z golami, przecież trzeba się skupić na wadach, a gole napastnika są nieistotne :D
Jeszcze gdyby te gole były takie, że koledzy nabili go, odbiłoby się od niego przypadkowo i wpadło. Ale nie, precyzyjna bomba z 20 metrów po przygotowaniu sobie miejsca na strzał i drugi gol, wpadł w pole karne z piłką, wygrał pojedynek fizyczny z obrońcą i wypracował sobie sytuację strzelecką sam na sam i pięknie wykończył po rogu - nieee, ale to za mało jest dla Nissieniedy. Bo przecież trzeba mu wypomnieć, że wcześniej dał się przepchnąć albo źle podał, a gole, czyli to, co najważniejsze u napastnika - przestają mieć znaczenie. Bo nicsienieda jest mega wymagający, on oczekuje więcej. Klepki, rajdów, dryblingów, elastico, przekładanek i innych tricków. Nowego wcielenia Messiego i Ronaldinho w jednym.
I nazywanie Rice'a hamulcowym, bo zagrał jeden słabszy mecz i przypierdzelenie się o machanie łapami xD Złoto.
To musi być jakiś trolling albo jeszcze % nie zeszły po weekendzie. Bo na serio i na trzeźwo takich rzeczy by się raczej nie napisało.
Nicsienieda - faktycznie. Nic się nie da zrobić, bo nieważne czy Gyokeres strzeli 2 gole czy nie - zawsze znajdzie się geniusz, który do czegoś się prz*oli.
Dobra, Eze, zamknij mi mordę i dawaj hat-tricka.
@sleyoo napisał: "Mam nadzieję że to szweckie drewno się połamie i nie będę musiał go oglądać do końca sezonu"
Za takie komentarze powinny być dożywotnie bany. Jak jesteś w takich emocjach i masz ochotę napisać tak obrzydliwy komentarz, to włóż łeb do zamrażarki, żeby wymroziło ci resztki mózgu, jeśli w ogóle go posiadasz.
Ach, szkoda, że jakiś Pereira w Nottingham, mogliby Franka zatrudnić :)
To by było dopiero historia, gdyby w tym samym sezonie po zwolnieniu z Tottenhamu przeskoczył swój był klub w tabeli w walce o utrzymanie (teraz 16 i 17 miejsce, sąsiedzi w tabeli, 2 pkt przewagi kuraków nad Nottingham), a Tottenham by spadł, bo jeszcze inny wielki rywal, WHU by ich dopadło xD Przepiękna to byłaby historia, nie zapomniałbym jej nigdy.
Choć z drugiej strony, sezon bez NLD i spuszczania lania tym leszczom to nie byłoby to samo...
@darek250s napisał: "Prosta odpowiedź dlaczego nie? Bo w kluczowym momencie Tottenham zrobił to samo co dzisiaj Liverpool. Po prostu oddają City za free 3 pkt."
Przecież to był inny etap sezonu, inna "motywacja" Tottenhamu niż dzisiaj Liverpoolu. Zupełnie inny kontekst. Co ty porównujesz...
@darek250s napisał: "Serio ktoś tu liczył na Liverpool?"
Ee, tak? Co to w ogóle za pytanie? Skoro Tottenham przegrywając 0:2 potrafił na 2:2 zrobić, to dlaczego miałbym nie liczyć na Liverpool na Anfield, który ostatnio rozsmarował Newcastle? Durne pytanie, sorry.
@WSP:
Tylko problemem Gyo jest to, że on tak czysto po piłkarsku nie wygląda zbyt dobrze, tzn. wygląda zazwyczaj słabo lub średnio. Mógłby to nadrabiać ustawianiem się, ale tutaj też wyglądało to czasem przeciętnie, a i kilka patelni zmarnował. Mimo to ogólnie się zgadzam, że może jeszcze potrzebuje na dotarcie się i jeśli nie w tym, to w kolejnym sezonie pokaże znacznie więcej, bo myślę, że jest w stanie to zrobić. Nie jest to zero-jedynkowa sytuacja, by Gyo miewa mecze, gdzie znika całkowicie i partoli wszystko czego dotknie, ale też miał przecież mecze, z bardzo klasowymi drużynami, jak Atletico, Inter czy Chelsea na SB, gdzie potrafił zapakować piłkę do siatki jak rasowy snajper.
Na razie wygląda to średnio, a może nawet bardzo średnio - w stosunku do oczekiwań przed transferem, ale jest za wcześnie by całkowicie go przekreślić, tak jak niektórzy to już robią.
Halo, halo, czy słyszeliście huki w swoich miastach? To dźwięk pękających dup kibiców Chelsea. Po golu Kaia straszliwie narobili w majty - przecież on nie wygra LM już nigdy, zero wdzięczności, że wygrał z nimi LM. Stwierdzili kibice niebieskich. Jak on śmiał im strzelić gola? I to on ma być wdzięczny Chelsea za wygranie LM? Z tego co pamiętam to on jedynego gola w finale strzelił, więc to on wygrał LM dla Chelsea. Ale to jest banda głupków :D
@Nicsienieda napisał: "Ja tam czekam na mecz na topce, aż Gyokeres coś pokaże. Bo fajnie strzelić Azerom lub pachołkom z Leeds, niech pokaże to z brutalami z Chelsea jutro to się zacznę zastanawiać."
Strasznie wybiórczy jesteś i coś gubisz się w zeznaniach. Mówisz o strzelaniu Azerom, ale przepraszam bardzo. Po pierwsze, to nie graliśmy z Azerami, tylko klubem z Kazachstanu, a to zasadnicza różnica. To są dwa inne kraje jak coś, na globusie można sprawdzić. Zresztą, gdyby strzelił przeciwko Azerom, czyli Karabachowi, to nie byłoby wcale tragedii, bo ten klub przeszedł do baraży, więc aż taki słaby nie jest. Poza tym - 2 gole z Atletico? Piękny Gol z Interem 2 tygodnie temu? Czemu wypominasz mu, że strzela tylko leszczom jak Azerzy (Kazachowie!), ale już pod swoją tezę celowo lub nieświadomie - zapominasz o golu przeciwko finaliście LM Interowi na San Siro czy dwóch golach przeciwko Atletico? To nie jest TOP? To Topem będzie strzelanie tylko City, Bayernowi, PSG i Realowi? No nie do końca chyba.
I kolejny dziwny przykład. Kazachom czy leszczom z Leeds fajnie strzelić, ale "Niech pokaże to z brutalami z Chelsea jutro". Przecież na Stamford Bridge w pierwszym meczu strzelił gola i zaliczył asystę xD Czyli już ci pokazał, że potrafi się odnaleźć i nawet z bliska gola strzelić :D
Chłopie, ty jakąś amnezję masz? Masakra, ja wy niektórzy wybieracie sobie wygodne dla siebie przykłady, całkowicie zapominając o faktach, ale tutaj to już grubsza odklejka widzę.
Ja nie jestem żadnym tam wielki fanem Gyokeresa, bo uważam, że jest nieco drewniany, powolny i rusza się jak żelbetonowy kloc - mam oczy, to widać. Wkurza mnie to, jak wychodzi np. niby sam na sam, to zaraz obrońca go dogania i nawet strzału nie ma. Wkurza mnie też, że ostatnio na pustaka z 3 metrów nie trafił w meczu LM. Tak, ma mankamenty i to dość spore ten gość. Ale na litość boską - mówmy o faktach i trzymajmy się ich. Prawda nie jest czarno-biała w jego wypadku - chłop miał też dobre mecze lub mecze, gdzie te liczby robił i to nie z leszczami, jak sobie wymyśliłeś pod swoją zmyśloną tezę, tylko Atletico, Inter, Chelsea - to chyba, Stefan, leszcze nie są.
Rodri się spłakał na sędziów po meczu? Przecież to jest jakiś niewiarygodny głąb. Chłopa nie powinno być na boisku, tutaj bez wahania mogło być czerwo pokazane za drugą żółtą kartkę, której nie obejrzał, a on ma czelność na sędziego wrzucać? Już całekim styki się przepaliły temu pajacowi. Przecież on już miał żółtko na koncie. Kopie w nogi rywala podczas kontry, sędzia puszcza przywilej, bo akcja dalej szła, to rozumiem - natomiast mógł i powinien wrócić do tej sytuacji i dać drugie żółtko, bo faul był ostry. Oczywiście nic. Dosłownie ile? 2 minuty później? Rodri znowu w akcji i zdaje się faul taktyczny w środku pola, przerywa akcję Tottenhamu, na oczach sędziego, w ogóle piłką nie był zainteresowany, ewidentne żółtko. I co? Oczywiście - nic. I za chwilę Pepik go ściągnął z boiska. A potem ten sam Rodri, który cudem nie wyleciał z boiska z czerwoną, idzie do mediów i wrzuca na sędziego? No albo on jest jakiś nienormalny, albo... nienormalny. Ha tfu na nich, na to całe City i tych oszustów. A z Tottenhamu można mieć bekę, ale dzisiaj zaimponowali. Brawo za walkę, dzięki chłopaki :D Nawet Solanke chciał być jak były Kanonier Giroud i strzelił skorpionem. Brawo.
W LM za podobną akcję w przeciągu kilkudziesięcu sekund Rodri od razu wyleciał. No ale w Premier League te ściery z Manchesteru mają swoje przywileje - niestety.
I ja tak też czułem, że Tottenham się postawi. Gdyby to była końcówka sezonu i Tottenham miał pewne utrzymanie/brak szans na puchary/zapewnione puchary, to bym mógł mieć wątpliwości czy coś urwą. Ale na takim etapie sezonu czułem, że jednak się postawią, bo jest jeszcze o co walczyć, a sytuacja w tabeli u nich nie za wesoła.
Za tydzień trzeba czerwonym kibicować. I myślę, że istnieje spora szansa, że znowu City straci punkty. Tylko my musimy Sunderland w sobotę zjeść na obiad. Damy radę.
@mitmichael napisał: "Kiedys to i bramkarze mogli łapac pilke podana od obroncy, wiec moze i asysty liczyli przy swojakach xD"
Ale mi też się kojarzy, że liczyli takie asysty i to nie 50 lat temu, tylko jakoś stosunkowo niedawno.
Fajny skład. Dzisiaj postrzelać, zrobić kilka ładnych akcji, wynagrodzić kibicom wtopę z United, wielu piłkarzy przy okazji odpocznie i w sobotę liczę, że w końcu 3 pkt będą nasze z Leeds.
@darek250s napisał: "Paul Scholes wypowiedział się bardzo krytycznie na temat możliwego zdobycia mistrzostwa przez Arsenal:
"Pamiętacie początek sezonu? Mogli wygrać mecz tylko dzięki stałym fragmentom gry. Mają wielu zawodników, którzy muszą się wykazać, udowodnić, że potrafią wygrać ligę".
"Jeśli Arsenal wygra Premier League, to może być najgorsza drużyna, która wygrała ligę".
"Jeśli myślisz o wyborze drużyny sezonu i wybierasz ofensywną czwórkę, kto z Arsenalu się w niej znajdzie? Saka jest prawdopodobnie jedynym, a nie sądzę, żeby grał rewelacyjnie. Wciąż nie mają środkowego napastnika. To inny sposób na zdobycie tytułu".
Nie ma większych głąbów niż ci z United."
Ale to było jasne jak słońce i oczywiste, że zawsze znajdzie się głąb, który będzie nas lekceważył w każdej sytuacji i rudzielec Scholes nie jest tutaj jakimś wyjątkiem. Nawet jeśli wygramy poczwórną koronę, to znajdą się tacy, którzy powiedzą, że najsłabszy mistrz Anglii od lat, najsłabszy zwycięzca Ligi Mistrzów od lat i tak dalej i tak dalej. Już kilka tygodni temu rozpisałem się na ten temat - o ile dowodziłem wtedy, że ogólnie ludzie bardzo nas szanują i mają do nas respekt, bo tak jest, tak zawsze znajdzie się osobnik, idiota, który będzie mówił co innego. A takie opinie niosą się najbardziej, bo są medialne, bo wzbudzają kontrowersje. Ostatnio Guardiola powiedział, że jesteśmy najlepszym klubem świata, teraz Scholes powiedział, że możemy być najgorszym mistrzem. Jezu Chryste, a niech sobie gadają co chcą. My mamy swoje cele i mamy je zrealizować, a komentarze ludzi należy odstawić na bok. Zresztą, kurtuazja czy nie, zdanie Pepa ma dla mnie większe znacznie niż słowa wypowiedziane przez człowieka, z którego kibice United cisną bekę lub drażni ich na przemian, bo Scholes to akurat lubi walnąć głupotę i to nie tylko na temat Arsenalu.
I pisałem - nawet jakbyśmy 10 lat z rzędu wygrywali LM i ligę, to znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że poziom piłki spadł i dlatego Arsenal wszystko wygrywa :)
@executer1 napisał: "Taka taktyka jak najbardziej w LM może się sprawdzić ale w lidze no nie da się na przestrzeni całego sezonu tak grać."
No tylko rzecz w tym, że w LM gramy jak na razie zupełnie inaczej niż w lidze, to są dwie różne drużyny. Nie wiem jak będzie w dalszych fazach, gdy będą dwumecze, ale jak na razie w LM po prostu gramy w piłkę i ogląda się to dość przyjemnie. Jednak zgoda, że ciężko wygrać ligę grając tak jak gramy jeśli chodzi o styl przez cały sezon, ale tak samo ciężko byłoby wygrać ligę, gdybyśmy grali na hurra do przodu, pięknie dla oka cały czas, bo nie dałoby się tak przez cały sezon. Troszkę jakby brakuje balansu może. Ale nie wiem, to Arteta się zna i zarabia na tej pracy miliony, a nie ja.
Ja powiem tak - porażka z kimkolwiek na Emirates (może poza Tottenhamem) bolałaby mniej niż z tymi parszywcami. A ich kibice obrośli w piórka po meczu z City, byli tacy pewni siebie przed meczem z nami i ich zespół wybił nam z głowy nawet remis. Najgorszy możliwy scenariusz niestety się sprawdził, zarówno pod względem sportowym, jak i szyderczo-kibicowskim. Że też akurat United musiało przerwać naszą passę na Emirates...
Jestem bardzo ciekawy reakcji zespołu, bo teraz presja będzie z każdą kolejką rosła dopóki znowu nie odskoczymy nawet więcej punktów, a nasze doświadczenia z grą pod presją w tej lidze nie są najmilsze. Rozumiem obawy, ale też nie przesadzałbym w drugą stronę i nie oddawałbym mistrzostwa City. Trzeba zrobić wszystko, by te 4 pkt przewagi utrzymać jak najdłużej, wszystko cały czas jest w naszych rękach i pozostaje tylko pytanie czy to utrzymamy, czy nam znowu wypadnie z rąk i rozstrzaska się o podłogę. Daleki jednak jestem od dawnia mistrzostwa City na tym etapie.
Z Kairatem w LM to tutaj prawie na pewno będą 3 pkt i zakończymy LM na 1. miejscu, fajnie.
Ale Leeds na wyjeździe, kurczę, to wcale nie będzie łatwy mecz. W tym sezonie średniaków ogrywamy, więc mimo wszystko jestem względnie spokojny, ale zobaczymy. Jeśli znowu stracimy punkty, to będzie to już mini katastrofa ligowa jednak. Nie ma już za bardzo marginesu błędu na ten moment, tzn niby jest, bo nawet porażka nie odbierze nam lidera jeszcze, ale umówmy się, to byłaby katastrofa, jeśli stracimy punkty tam. Muszą odpowiedzieć na ostatnie straty punktów, najwyższy czas,
City gra z Tottenhamem, ja nie wierzę w jakieś teorie spiskowe, nie na tym etapie sezonu przynajmniej, że Kuraki się podłożą celowo. Jednak to jest sport, piłkarze myślą inaczej niż kibice, myślę, że Frank i zawodnicy będą chcieli grać o pełną pulę z City na własnym stadionie - ale czym im się uda wywalczyć chociaż remis, to mam obawy. Czysto sportowe obawy, a nie, że celowo siądą i będą patrzeć jak City ich leje, byle tylko doskoczyli do nas. Zobaczymy. Ale jest potencjał mimo wszystko na w miarę pozytywną kolejkę i odtrutkę po tej.
A co do meczu z United, to już mi się nie chce pastwić nad nikim. Do 1 bramki graliśmy dobrze, potem jeden indywidualny błąd i wszystko się posypało. I trzeba też przyznać, że diabełkom wszystko wpadało, piłka siedziała idealnie przy każdym strzale w światło bramki. Rzadko się coś takiego zdarza, padło akurat na mecz z nami - tak też w futbolu bywa. Ale też nie można mówić, że wygrali na farcie, bo na farcie, to wygrali kiedyś lata temu, np. 3:1, gdy my dominowaliśmy ich totalnie, pierdyliard strzałów oddaliśmy, De Gea wyczyniał absolutne cuda w bramce, a oni byli skuteczni i kończyli każdy atak. Wczoraj ok, strzały idealne też i skuteczne, ale jednak nie można powiedzieć, że wygrali niezasłużenie - w 2. połowie wg mnie byli od nas lepsi i wynik to potwierdza. I to jest przykre.
Liczę, że szybko odpowiemy, wygrana z Kairatami, wygrana z Leeds. Tylko tak należy odpowiedzieć i tylko tak można wrócić na dobre tory.
@Womanizer napisał: "Ale takie wypożyczenie do L1 i tak nam niewiele powie.
Może strzelić jeszcze z 6 goli do końca sezonu, ale to wciąż tylko L1. Która do PL ma nijakie przełożenie."
Najważniejsze jest, by w tym wieku grał na wysokim poziomie w dobrym klubie, nabrał pewności siebie, okrzepł i zwyczajnie się rozwijał, a ciężko o lepsze miejsce do tego niż ofensywnie grająca Marsylia, czołowa drużyna Ligue 1. On ma wrócić do nas ograny i podbudowany. Saliba pograł trochę w Marsylii i w Ligue 1 i jakoś ten "niższy" poziom mu nie zaszkodził, wręcz przeciwnie. Wtedy też gadałeś, że wypożyczenie Saliby do Marsylii niewiele nam powie?
Coventry? Dobry żart. Naprawdę, mamy młodego, obiecującego młodego zawodnika, a ty byś chciał wysłać go do drużyny, która w każdym meczu w Premier League 99% czasu by murowała. No z całą pewnością właśnie takie wypożyczenie by mu pomogło w rozwoju i zdobywaniu skalpów w postaci goli i asyst, a mogę się założyć, że byś był pierwszy do krytyki Nwaneriego, że nawet w Coventry nie daje rady, więc z czym do ludzi.
Przecież to oczywiste, że w jakimś słabeuszu Premier League szanse na to, że Nwaneri by odpalił, byłyby raczej niewielkie. Prędzej by właśnie taki młody, ofensywny piłkarz na ławce wylądował, bo pod taktykę takiego klubu byłby zbędny.
On ma się ograć w klasowej drużynie grającej dobrą, ciekawą piłkę, a nie w drużynie drwali, których gra w piłkę średnio interesuje.
Jakby poszedł ogrywać się do Bayernu i grał tam w podstawie, to też byś mówił, że wypożyczenie niewiele nam powie, bo Bundesliga to nie poziom Premier League? Ludzie kochani...
@adek504 napisał: "nie jest łatwo powiedzieć trenerowi że dzisiaj nie zagrają?"
Co więcej - Arteta by takich wyśmiał lub zrugał, przecież to on decyduje o składzie i z całą pewnością chce wystawić mocną jedenastkę.
Ale do takiej sytuacji na pewno nie dojdzie, bo każdy piłkarz chce grać w LM z takim przeciwnikiem jak Inter, z finalistą. To nie jest mecz z Kairatami do cholery, tylko na San Siro z bardzo silnym przeciwnikiem. Wiadomo, że mamy silny skład i jakas rotacja może się pojawić, ale bez przesady, że pół jedenastki ma być wymieniona, bo mecz z United w niedzielę. To jest prestiżowy mecz, nawet jeśli mamy zapewnione TOP 8 już.
| Drużyna | M | W | R | P | Pkt |
|---|
| Zawodnik | Bramki | Asysty |
|---|
-
Zagadnienia Taktyczne #39: Skrzynka narzędziowa
- 16.10.2025 7 komentarzy
-
80 procent: Gdy statystyka przestaje być przypadkiem
- 29.09.2025 28 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #38: Porażka na Anfield
- 09.09.2025 9 komentarzy
-
Okiem kibica #2: Marzenie młodego chłopca
- 28.08.2025 7 komentarzy
-
Zagadnienia taktyczne #37: Manita na Emirates
- 26.08.2025 5 komentarzy
- pokaż całą publicystykę
-
Wywiad z Emilem Smith-Rowem: Jego inspiracje na boisku i poza nim
- 05.09.2022 10 komentarzy
-
Pot, cierpienie i egoizm
- 11.11.2021 8 komentarzy
-
Wywiad z Przemkiem Rudzkim
- 08.10.2021 16 komentarzy
-
Historia Jacka Wilshere'a
- 27.08.2021 35 komentarzy
-
Obszerny wywiad z Xhaką dla The Guardian
- 07.02.2021 21 komentarzy
- pokaż wszystkie wywiady
@WygramyTo napisał: "XD jeśli to prawda."
XD to jest twój komentarz. Nie rozumiem co w tym śmiesznego i z czego bekę kręcisz. Lewandowski osiągnął w piłce nożnej klubowej wszystko. Nic nie musi już nikomu udowadniać. Zdobył wszystkie trofea jakie się dało, pobił mnóstwo rekordów, został okradziony ze Złotej Piłki, zarobił grube miliony, a może zarobić jeszcze więcej, to czemu nie? On ma 37 lat człowieku. Jest w wieku, gdzie 99% piłkarzy nawet nie śni o zdobywaniu mistrzostwa La Ligi w Barcelonie, a on właśnie to zrobił. Może i zakończyć karierę i tylko głupek mógłby mu to wypominać. Może jeszcze wyśmiej go, że jest mało ambitny, bo dostał ofertę z Arabii za blisko 100 mln za sezon i być może to rozważa - jak on śmie w ogóle w takim wieku myśleć o Arabii czy MLS, nie?